niedziela, 1 grudnia 2013

38. "Zawahałam się dotknąć jego ciała. Bałam się, że niczego nie poczuję."

                                             ~~~~ Oczami Holly ~~~~

  Spoglądałam raz na mamę i raz na Niall'a. Chciałam im obojgu wydrapać oczy. Zastanawiałam się, gdzie mógł pójść Harry. Stanie przy oknie i wydzwanianie do niego prawie przez całą noc nic nie pomaga. Boję się. Cholernie się boję. Nie mogę znaleźć sobie miejsca. Ani Niall, ani moja mama nie martwią się tym, że Harry nie odbiera telefonu. Miałam się do nich nie odzywać, ale nie wytrzymałam. Czym byłaby kłótnia bez wojny?
- I co zrobiliście?! Wyprowadziliście Harry'ego z równowagi! Nawet nie pozwoliliście mi z nim porozmawiać! Jak możecie tak spokojnie siedzieć i popijać herbatę?! Jest 4 nad ranem a po nim, ani znaku życia! Zdajecie sobie...
- Oh, uspokój się Holly! - Przerwała mi mama. - Zawsze martwisz się o wszystkich i zapominasz wtedy o sobie!
- Zgadzam się z Panią. - Dodał Niall. - Znając Harry'ego, to pewnie poszedł do baru.
- Widzisz skarbie, nie masz czego się obawiać.
- Ale mamo! To, że Niall tak mówi to nie oznacza, że musi to być prawda! Mam złe przeczucia. Powinnaś mnie zrozumieć. Wiecie co? Nienawidzę Was! Jeśli coś mu się cokolwiek stało, to obiecuje, że Ty mamo, już nigdy więcej mnie nie zobaczysz. A Ty Niall, wstydziłbyś się. Harry może jest nieznośnym kretynem, raniącym czyjeś uczucia, ale gdybyś to Ty nie wracał do domu w środku nocy, to zapewne poszedłby Cię sam szukać. A teraz pozwólcie, że wyjdę i pójdę go sama szukać, bo tak robi prawdziwy przyjaciel. Byłam ciekawa jaka będzie ich reakcja po usłyszeniu mojej niezwykle szczerej przemowy. Tak jak myślałam... kompletne ignorowanie, brak argumentów na swoją obronę. Wkurwiona wyszłam z hukiem z domu. Postanowiłam przejść się po mieście. Nie zwracałam uwagi na porę, ryzyko oraz chłód "otulający" moje ciało. Po prostu chciałam go zobaczyć, przytulić i powiedzieć, jak bardzo mi na nim zależy.


                                                      ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

- Może Holly miała racje... - Oznajmiłem zamyślony. Pani Duncan spojrzała się na mnie z lekkim uśmiechem na twarzy. To zadziwiające, że pozwoliła swojej córce włóczyć się samej w środku nocy po mieście. Wstałem z kanapy. Spojrzałem na zegarek. Było już grubo po 4. Wziąłem do ręki kurtkę i udałem się w stronę drzwi.
- Niall? Dokąd idziesz? - Zapytała, zmywając naczynia.
- Czas wracać do domu. Przy okazji poszukam Holly.
- Może zostaniesz jest już późno. Nie chcę, żeby coś Ci się stało.
- Przepraszam bardzo, czy pani wie, co mówi? Pani boi się o mnie, o chłopaka, który zawsze sobie jakoś poradzi, jeśli byłby w zagrożeniu, a swoją córkę ma Pani gdzieś?! Holly wyszła z domu prawie godzinę temu i jeszcze do tej pory nie wróciła! Rozumiem, że Harry nie jest dla pani odpowiednim kandydatem na partnera dla pańskiej córki i nie musi się Pani o niego martwić, ale do cholery! To jest Pani rodzona córka. Radzę się zastanowić, co jest dla pani najważniejsze w życiu, bo odnoszę wrażenie, że Pani chcę wydać Holly za mąż i mieć córkę z dala od siebie. Ja tylko zastanawiam się czemu? Moi rodzinę rzadko mnie widują w domu. Kiedy wracam do domu...
- Przestań! Nie masz prawa mówić, że jestem okropną matką.
- No właśnie... ja tego nie powiedziałem. Pani sama się do tego przyznała. - Współczuję Holly takiej matki. Odkąd pamiętam Holly zawsze się z nią kłóciła. Co innego jej ojciec. To był bardzo dobry człowiek. Kochał córkę i na pewno nie pozwoliłby jej iść samej. Myślę, że ubrałby się i poszedłby razem z nią. Wychodząc z domu, poczułem wibracje telefonu. Byłem pewien, że to Holly, lecz to nie była ona.

<rozmowa telefoniczna>

- Cholera! Harry, gdzie Ty idioto jesteś? Tylko błagam nie mów, że jesteś w jakimś barze, bo Cię chyba zabiję.
- Niall, zadzwoń po karetkę.
- Mów wyraźnej, bo Cię nie słyszę. Co tak szumi? - Głos Harry'ego brzmiał dość dziwnie. Tak inaczej. Może wypił jakieś cholerstwo i coś mu teraz dolega? - Halo? Jest z Tobą Holly?
- Hoo-lly? - Powiedział prawie niesłyszalnie. Jedynie, co słyszałem było to, jak on ciężko oddycha. Nie wiedziałem, co się z nim dzieje.
- No przecież mówię! Jest ona z Tobą? Wyszła godzinę temu Cię szukać.
- Boże... znajdź ją! - Powiedział cichym, ale zdenerwowanym głosem.
- A myślisz, co mam zamiar robić? Ja przynajmniej coś robię, a Ty? Właśnie, gdzie Ty kurwa jesteś?
- Las... - Odpowiedział, sycząc z bólu.
- W lesie jesteś? Co Ty do cholery tam robisz? Grzybobranie sobie urządziłeś, tak?
- Niall, słuchaj mnie. On tu jest. Ma broń. Znajdź dziewczynę. - Zatrzymałem się. Po głowie krążyło mi mnóstwo pytań. Najbardziej byłem ciekaw o kogo mu chodzi. Już chciałem się o to zapytać, gdy nagle bateria mi padła


                                                      ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~

   Zawsze zastanawiałem się jak będzie wyglądać moją śmierć. Obstawiałem, że zachoruję na jakąś nieuleczalną chorobę i po kilku miesiącach, tygodniach, dniach po prostu umrę. Nie sądziłem, że w ciągu ostatnich chwil swojego życia będę czuł taki cholerny ból. Do tego wszystkiego ta cieknąca krew z mojej rany. Leżąc tutaj przy drzewie czuję się jakbym pływał w basenie krwi. Na szczęście to tylko kałuża. Jestem cały rozpalony. Czuję się jakbym miał zaraz eksplodować. Rozdarłem swoją koszulę, używając jej do tamowania krwi. Pomału tracę kontakt z rzeczywistością. Krew prawdopodobnie dotarła do płuc, dlatego nie mogę oddychać. Modlę się, żeby Niall znalazł Holly. Co jeśli ona jest w lesie? Co jeśli wpadnie na szalonego Steava?! Nagle usłyszałem czyjś głos. Spróbowałem się podnieść, lecz nie byłem wstanie wyciągnąć nawet głupiej ręki do przodu. Głos osoby krzyczącej stawał się coraz głośniejszy. Niespodziewanie zaczęło mi się kręcić w głowie. Krew wydobywała się z mojej jamy ustnej. Nie mogłem przez to oddychać. Dusiłem się. Moje ciało "płonęło". Widziałem wszystko jak przez mgłę. Wydawało mi się jakby ktoś coś do mnie mówił. Uznałem to za kolejny objaw postrzału.


                                                  ~~~~~~ Oczami Holly ~~~~~~

- O mój Boże! Harry! - Znalazłam go całego we krwi. Wpadłam w panikę. Uklęknęłam przy nim.  - Harry! Słyszysz mnie! Boże...kto Ci to zrobił! No odpowiedz coś! - Byłam pewna, że zaraz zemdleję. Wyjęłam telefon z kieszeni. Zignorowałam połączenia nieodebrane. Było ich naprawdę sporo. Wykręciłam numer na pogotowie. Trzęsłam się ze strachu. Harry wyglądał jakby nie żył. Dzwoniąc schyliłam się, aby sprawdzić, czy jest tętno. Zawahałam się dotknąć jego ciała. Bałam się, że niczego nie poczuję.

[..]

  Minęło dobre pół godziny zanim zjawiła się karetka. Strach zawładnął całym moim ciałem i umysłem. Nie byłam wstanie nic powiedzieć. Chciałam znaleźć się w szpitalu i usłyszeć dobra wieści na temat stanu zdrowia Harry'ego.
- Proszę się odsunąć. Nie mamy czasu. - Oznajmił jeden z ratowników.
- "Nie mamy czasu" - Powtórzyłam wkurzona. - No oczywiście, że nie macie już czasu skoro spóźniliście się z karetką jakieś 25 minut! Pozwę Was do sądu, jeśli on nie przeżyje!
- Jedzie Pani z nami, czy zostaje tu sama? - Przerwał mi ratownik.
- Jadę. - Odpowiedziałam, wsiadając do auta.


Heeej! ;D

I jest 38! Myślę, że pojawi się jeszcze jeden rozdział, a potem dodam epilog. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten rozdział. Pisałam go na szybko, więc wybaczcie mi wszystkie błędy. Liczę na szczere komentarze! 


Zaczynam pisać kolejne opowiadanie!!!  

Na razie jest tylko prolog. Jeśli Wam się spodoba to zaobserwujcie, skomentujcie i napiszcie mi na tt, czy jest ok.  Napiszcie, czy mam Was informować xx http://tellmeyourmystery.blogspot.com/

KOCHAM WAS I DO NEXTA! ♥ ~~~ @agata_971012 xx

wtorek, 19 listopada 2013

37. "Nigdy więcej nie skrzywdzisz mojej córki!"

                                                 ~~~~ Oczami Holly ~~~~

    Obudził mnie nie codzienny widok. Na przeciwko mojego łóżka siedział śpiący Harry. Co on tutaj robi? - Pomyślałam, wstając. Podeszłam do chłopaka. Spał jakby był zabity. Nie pamiętam jak znalazłam się w łóżku i jak on się znalazł w mojej sypialni. Chciałam się dowiedzieć jak spędziłam wczorajszy wieczór. Zaczęłam go budzić. Zero reakcji. - Pobudka, frajerze! - Krzyknęłam, szarpiąc za rękę chłopaka. Przez dłuższą chwilę obserwowałam jego zachowanie. Zauważyłam delikatny uśmiech w jego kącikach ust. Uśmiech się powiększał z każdym moim kolejnym ruchem. Wkurzył mnie! Udawał, że śpi! Złapałam ręką jego kosmyk włosów i mocną pociągnęłam ku górze. Natychmiast jęknął z bólu. Złowieszczo się uśmiechnęłam, przyjmując pozycje wygranej.
- Auuuuć! To bolało! - Krzyknął z bólu. To był naprawdę zabawny widok, kiedy masował sobie głowę. I do tego wszystkiego zepsułam mu fryzurę. Nie mógł doprowadzić jej do porządku haha.
- Zachowujesz się jak dziecko! Trzeba było nie udawać, że nie śpisz! Masz za swoje!
- Jesteś okrutna!
- Ah, tak?
- Tak! Przyniosłem Cię do sypialni, bo sama nie dałabyś sobie rady. W barze zasnęłaś przy stoliku, więc musiałem Cię zanieść do taxi. I zamiast mi za to podziękować, to mnie pobiłaś?!
- Nie przesadzaj. Ja tylko wyrwałam garść włosów...
- OMG! Jesteś sadystką!
- Wypraszam to sobie! - Naszą bardzo "straszną" kłótnie przerwała mama, wołająca mnie z dołu.
- Holly! Zejdź na dół! Masz gościa. - Spojrzeliśmy się na siebie. Zaskoczeni wyszliśmy z pokoju.


                                            ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~~

     Byłem ciekawy, kto przyszedł w odwiedziny z samego rana. Nie mam pojęcia, kim jest ten człowiek. Może ktoś z rodziny Holly, albo jakiś przyjaciel rodziny? Jedno jest pewne, że nie polubię gościa. Ten ktoś przerwał nam całkiem sympatyczną rozmowę! Haha. Dawno tak dobrze się nie bawiłem. Kocham te nasze groźne "kłótnie". Będąc tutaj, czuję się jakbym żył z Holly, jakbyśmy byli znowu ze sobą. Podoba mi się to. Przyzwyczaiłem się już, że ona zawsze jest w pobliżu i, że zawsze mogę spojrzeć na nią i powiedzieć sobie w myślach: "Harry, debilu. Straciłeś taką piękną kobietę. Ona była Twoja. BYŁA." Właśnie była. Ciekawy jestem, czego ona naprawdę chce. Pogubiłem się w tym wszystkim. Raz urządza mi wielką awanturę, że chce być z Niall'em i raz chce mnie pocałować. Co prawda to było po pijaku, ale jakby nie było, to wszystkie nasze sekrety, kłamstwa, pragnienia, wychodzą wtedy, gdy nie kontrolujemy siebie, tak? Nie wiem, co mam myśleć o jej zachowaniu. Kocham ją i zawsze będę ją kochać, ale błagam, niech ona się wreszcie zdecyduje.
- Jak myślisz, kto przyszedł? - Zapytałem, schodząc po schodach.
- Nie wiem. Może mama Niall'a?
- To ona przychodzi tylko do Ciebie? No wiesz Twoja mama powiedziała, że TY masz gościa.
- Mam bardzo dobre kontakty z Panią Horan. Ona... kurde. Nie wiem jak mam Ci to wyjaśnić.
- Ok. Rozumiem. Chodziłaś z jej synem, więc wypadło mieć z nią dobre kontakty.
- Wyczuwam zazdrość...
- Pff... no co Ty. Mylisz się.
- Taaa...
- Yyy.. Holly?
- Co?
- Masz zamiar tak się pokazać?
- Jak? O co Ci chodzi?
- Jesteś z piżamie. Powinnaś się ubrać lub chociaż zarzucić jakiś szlafrok.
- Haha. Ty to umiesz rozbawić człowieka. Halo, jestem u siebie w domu! Mogę nawet chodzić naga.
- Hmm... naga?
- Ty zboczeńcu! - Dziewczyna uderzyła mnie w ramie.
- Ale Holly... ja nie myślałem o tym... hahaha
- I tak wiem, że jesteś zazdrosny! I jeszcze jedno! Nigdy nie zobaczysz mnie całkiem obnażonej w tym oto domu. Haha.
- Ej, no! Zaczekaj. - Pobiegłem za dziewczyną. Biegliśmy na boso. Podłoga była śliska. Musiałem uważać, żeby się nie wywrócić. Nagle nie wyhamowałem na zakręcie. Wpadłem na Holly. Upadliśmy. Spojrzeliśmy się na siebie, po czym wybuchnęliśmy śmiechem.
- Harry, przytyłeś trochę. Haha. Zejdź ze mnie grubasie! Czy my kiedyś dotrzemy do salonu?
- Zawsze możemy wrócić na górę.
- Czy szanowny Pan Styles o czymś nie zapomniał?
- Pamiętam, pamiętam... ,ale Pani Duncan mogłaby o tym zapomnieć. - Holly zachichotała. Nie spodziewałem się takiej reakcji. Stawiałem raczej na to, że wstanie i odejdzie obrażona.
- Ale Ty sam powiedziałeś, że chcesz być tylko przyjacielem... - Zaczęła.
- No tak, ale to zmienia faktu, że chcę też być kimś więcej. Tak jak dawniej. Czemu się śmiejesz?
- Po prostu... jestem szalona, głupia i niezdecydowana.
- I to Cię śmieszy?
- Chyba tak.
- W takim razie też chcę się poczuć jak głupek. Mogę czegoś spróbować? - Zapytałem. Dziewczyna się zdziwiła. Zaskoczona pokiwała głową na znak, że się zgadza. - Zamknij oczy... tylko się nie śmiej!
- Spróbuję. - Odpowiedziała, patrząc mi się prosto w oczy. Byłem pewien, że ona tego chce. Blask w jej oczach, lekko rozchylone wargi potwierdzały to. Nie powinienem być tego taki pewien. Holly jest humorzasta. Potrafi co chwilę zmieniać zdanie. Między nami nastała niebezpieczna odległość. Pragnąłem jej pocałunku. Byłem podekscytowany jak nigdy wcześniej. Czułem się jakby to miał być mój pierwszy pocałunek w życiu. Dziwne uczucie. Czy można tak szaleńczo pragnąc pocałunku? Nasze twarze dzieliło kilka centymetrów. Czułem zapach jej słodkich perfum. Nagle zapragnąłem,
żeby przestały nas dzielić nawet centymetry. Ona chyba pomyślała o tym samym, bo jej usta znalazły się na moich w tej samej sekundzie. Rozkoszowałem się tą chwilą i tym, że trzymam ją w swoich rękach. Nagle usłyszeliśmy ponowne wołanie z salonu.
- Ugh... Twoja mama doskonale wie, kiedy nam przeszkodzić. - Oznajmiłem odrywając usta od dziewczyny.
- Trzeba w końcu sprawdzić, kto czeka w salonie. Jestem na 100% pewna, że to pani Horan.
- To się okaże, kiedy otworzysz te drzwi.
- Czuję się jakby te drzwi dzieliły mnie od czegoś niezwykłego.
- Naprawdę? - Zapytałem zaskoczony słowami Holly.
- Nie. Haha. - Odpowiedziała, otwierając drzwi do salonu.
- Mogłem się tego spodziewać, że żartujesz. - Wchodząc do pomieszczenia jako pierwszą zauważyłem panią Duncan, następnie mój wzrok spoczął na... Niall'u.
- Niall? Co Ty tu robisz? - Zapytała z nie dowierzaniem Holly.
- Holly, przepraszam, ale muszę Ci zadać kilka pytań. - Zaczął Niall, przerywając dziewczynie.
- Słucham? Przyszedłeś do mnie, żeby się mnie o coś zapytać? Gdzie byłeś, kiedy to ja chciałam z Tobą porozmawiać? Czy zawsze musisz zrywać ze mną kontakt przez ten pieprzony telefon? Czemu teraz mam Ci poświęcić czas? Nie mogę uwierzyć jaki pieprzony zaszczyt mnie spotkał! Niall Horan zjawia się po kilku tygodniach ucieczki przede mną.
- Holly to nie tak...
- No jak, Niall? - Stałem pomiędzy ich dwojgiem. Nie wiedziałem co przyniesie ciąg dalszy tej rozmowy. - No odpowiedz mi! - Dodała wściekła Holly.
- Jestem tutaj, żeby Cię ostrzec przed tym oto osobnikiem. - Powiedział chamskim głosem, pokazując na mnie. Zaskoczony spojrzałem na Holly. Ona też nie miała pojęcia o co mu chodzi.
- Przed Harry'm? Poważnie? Niall, rozumiem, że chcesz dla mnie jak najlepiej, a między mną, a Harry'm działo się źle i pewnie nie chcesz, żeby tak znowu było, ale zrozum, chcę sama podejmować swoje życiowe decyzje.
- Dziewczyno, Ty nic nie rozumiesz! On chcę Cię wykorzystać! O ile tego już nie zrobił. - Czułem jak pomału gotuję się w środku. Innym razem dostałby już pięścią w swoją piękną twarzyczkę, ale teraz chciałem pokazać Holly, że jestem silny i, że nie dam się tak szybko wyprowadzić z równowagi.
- Niall? Czy Ty siebie słyszysz? - Zapytałem, kiwając głową. nie mogłem wierzyć w to co słyszę.
- Co zrobiłeś jej wczoraj w nocy, co?! Kto ją upił, a potem zawiózł i pewnie wykorzystał? Hmm? - Powiedział przybliżając się do mnie.
- Człowieku zastanów się co gadasz!
- Harry? Ty również piłeś, prawda? - Zapytała z nadzieją dziewczyna. Spojrzałem na nią błagalnym wzrokiem. Byłem wyczerpany.
- Nie piłem, ale tylko dlatego, że myślałem o tej cholernej strzelaninie! Proszę Holly uwierz mi! Skarbie zawiozłem nas do domu. Zaniosłem Cię na górę, położyłem w łóżku i zasnąłem na krześle. W nocy pewnie się przebudziłaś i przebrałaś się w piżamę. I to tyle... Poza tym Niall... skąd masz pewność, że tylko ja piłem? Ok. Holly przed chwila powiedziała, że niczego nie piła, ale Ty pierwszy oznajmiłeś, że ją opiłem! Więc skąd masz KURWA PEWNOŚĆ?! Śledziłeś nas?
- Greg był w tym samym pubie co Wy. Fajnie się podlewało kwiatuszka?
- Wynoś się stąd! - Usłyszałem poważny głoś z za plecami. Była to mama Holly. Odwróciłem się, aby wytłumaczyć to całe zajście, ale nie pozwoliła mi dojść do słowa. - Zrozumiałeś?! Wynoś się z mojego domu! Natychmiast! Nigdy więcej nie skrzywdzisz mojej córki!
- Ale proszę mi pozwolić to wyjaśnić! - Krzyknąłem.
- Do widzenia! - Powiedziała Pani Duncan, wypychając mnie za drzwi.

                          
 [...]

    Nie wiem co mnie tu zaciągnęło... powinienem unikać tego miejsca, zwłaszcza, że była tutaj strzelanina. Usiadłem sobie na trawie. Oparłem się o drzewo. Byłem wykończony psychicznie. Czemu ona niczego nie powiedziała. Przed oczami mam je wyraz twarzy. Rozumiem, że była w szoku, ale czemu nie wstawiła się za mną? Zrozumiałem, że bycie dupkiem sprawiło, że teraz los stokrotnie wbija mi kołek w plecy. Co ja teraz zrobię? Jak przekonam Holly, że nic jej nie zrobiłem? Nieoczekiwanie usłyszałem szelest liści. Na dworze było już ciemno, więc miałem problem z zauważeniem postaci, idącej w moim kierunku. Czyjaś latarka świeciła mi prosto w oczy. Wstałem podszedłem kilka kroków bliżej. Był to chyba jakiś facet. Nagle latarka zgasła. Pomyślałem, że ten człowiek udał się w innym kierunku, lecz się myliłem. Z za drzewa wychylił się mężczyzna. Na twarzy miał kominiarkę. Wystraszony cofnąłem się o kilka kroków do tyłu. Nieznajomy zbliżał się do mnie.
- Kim jesteś? I czego chcesz ode mnie?! - Krzyknąłem nadal się cofając.
- Zemsta jest słodka, Harry. - Zrobiło mi się słabo, kiedy usłyszałem swoje imię. Po chwili osobnik zdjął nakrycie głowy. Zlustrowałem go od stóp do głów.
- Steave... przecież Ty... - Zacząłem mówić, gdy nagle zobaczyłem broń w jego rękach. Przełknąłem ślinę, po czym zdesperowany postanowiłem biec.
- Hahaha! I tak mi nie uciekniesz! - Krzyknął. Brzmiał jak zwierzę głodne krwi. Słyszałem jak biegnie za mną. Rozglądałem się na boki, szukając jakiejś kryjówki. Dźwięk naładowanej broni sprawił, że moje ciało zrobiło się jak z "waty". Kilka sekund później usłyszałem głos tego : "Pozdrów Mer dupku!"
psychopaty



Heeeej! ;D


  Jak widzicie wielkimi krokami zbliżamy się do końca tej historii. Myślę, że ten rozdział nie jest taki zły. Napiszcie, co sądzicie. Zależy mi na Waszych opiniach ;)

Kocham Was i do nexta! ♥Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! (PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx

sobota, 9 listopada 2013

36. Strzał.

                                                ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Czy mogę mu zaufać? Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Minął tydzień odkąd przyjechaliśmy do mnie do domu. Harry wydaje się być całkiem normalny. Czy jest to możliwe, żeby zmądrzał? Dziwi mnie to, że chce się tylko przyjaźnić. Zachowuje się tak jakby to nie był on. Przypomina mi trochę Harry'ego, którego poznałam na wakacjach. Czuję, że zależy mu na naszej przyjaźni.

- Gotowa? Zapytał, pijąc sok w kartoniku. Rozbawił mnie ten widok. Wyglądał całkiem uroczo. Takie duże dziecko. - Coś ze mną nie tak? Czemu się śmiejesz?
- Um, ja się śmieję? Nie. No co Ty.
- Co Cię tak rozbawiło? - Zapytał, przybliżając się do mnie. Czułam jego oddech na swojej szyi. Próbowałam nie wybuchnąć śmiechem. - Nadal się uśmiechasz! No powiedz mi!
- Wyglądałeś zabawnie pijąc soczek Amandy.
- Haha. To o to Ci chodziło? Holly Ty wariatko!
- Ej! Nie wyzywaj mnie! - Udałam obrażoną.
- No to idziemy? - Zapytał chłopak.
- Jesteś pewien, że to idealna pogoda na przechadzkę po lesie? Chmurzy się.
- Holly chyba nie chcesz siedzieć całe popołudnie w domu?
- Przyjechałam tutaj, żeby pomóc mamie w remoncie.
- Dzisiaj się zabawimy, a jutro zaczniemy od malowania płotu. Hm? Co Ty na to?
- Zależy co masz na myśli mówiąc "zabawimy się"...?
- Przejedziemy się do lasu. Jeśli zacznie padać to pójdziemy do tego baru kilka uliczek od Twojego domu. - Czemu nie mogę być twarda? Zawsze muszę mu ulegać?!
 - No dobrze, ale ja nic nie będę pić.
- To się jeszcze okaże! - Powiedział lekko się uśmiechając.


[...]

- Nie. Ja dalej nie idę. Nogi mi odpadają. - Ten las nie należy do wielkich lasów, ale chodzenie po nim staje się męczące. A zwłaszcza, kiedy chodzi się po nim z osobnikiem, który ma motorek w czterech literach. Nie nadążam za nim.
- No to się zatrzymaj. Ładny uśmiech proszę. - Zawołał.
- Harry, nie! Nie lubię zdjęć. Możemy wracać?
-  Jeśli chcesz to chodźmy. - Odpowiedział zawiedziony chłopak. Zrobiło mi się trochę głupio. Chciał dobrze. Myślał, że będę zadowolona. Podeszłam do niego, położyłam dłoń na jego ramieniu. Uśmiechnęłam się delikatnie i zaczęłam mówić:
- Przepraszam. Doceniam to, że starasz się utrzymać naszą przyjaźń. Jestem Ci wdzięczna, że zaproponowałeś mi pomoc przy remoncie oraz, że zabrałeś mnie tutaj, aby się odstresować. Dziękuję, ale ja...
- Omg! Słyszałaś to? - Przerwał mi nagle Harry.
- Nie jestem pewna, ale tak... Czy to mógł być jakiś strzał? - Zapytałam przerażana. Zrobiło mi się nagle zimno. To był prawdopodobnie objaw strachu. Nie potrafiłam opanował szybkiego oddechu.
- Nie wiem. Już raz słyszałem strzały, ale to było dawno. Musimy to sprawdzić.
- Oszalałeś?! Wracamy do domu! Teraz!
- Ale ktoś może być ranny. Może potrzebuje pomocy? Wyprowadzę Cię z lasu, udasz się do domu, a ja pójdę sprawdzić okolice lasu, okay?
- Nie pozwolę tam Ci iść! Możliwe, że jakiś szaleniec biega po lesie z karabinem lub z czymś innym! Nie pójdziesz tam! Rozumiesz? Może coś Ci się stać! Wracasz ze mną do domu.
- Holly czy Ty płaczesz? - Jaki z niego kretyn! Jesteśmy w samym centrum lasu. Słyszeliśmy jakieś strzały dobiegające z oddali. W każdej chwili możemy spotkać właściciela tej broni. Możemy umrzeć, a ten debil pyta się mnie czy ja płaczę.
- Tak! Płaczę! Cholera, Harry! Rusz ten tyłek i wracajmy do domu! Tutaj jest niebezpiecznie!
- W porządku. Chodźmy.
- Wiesz co? Jeśli chcesz to chodźmy już do tego baru. Nie sądziłam, że to powiem... muszę się napić i przespać kilka następnych dni. Nie chcę o tym myśleć. Chcę o tym zapomnieć...


                                               ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~~

   Nadal jestem ciekawy co się stało w tym lesie. Najchętniej wróciłbym tam i rozejrzał się po nim. Nie mogę zostawić samej Holly. Nigdy nie widziałem jej w takim stanie. Już prawie zasypia przy stoliku. Miała racje, że nie powinna pić. Ciekawość tego, co się wydarzyło w lesie zżera mnie od środka. Nawet odechciało mi się pić. Na szczęście obok mnie jest przyjaciel - kwiat. Przyda mu się trochę alkoholu.. i tak usycha już, bo nikt go nie podlewa.
- Holly. - Powiedziałem cichym głosem, próbując obudzić dziewczynę. - Obudź się. Musimy wracać do domu.
- Co? A my nie jesteśmy już w domu? - Powiedziała przez sen.
- Nie. Dlatego musimy wracać. Wstań. Pomogę Ci. Taksówka już jest w drodze.



                                                 ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~~~

   Właśnie kładłem się spać, gdy nagle usłyszałem dźwięk dzwonka telefonu. Spojrzałem kto dzwoni. Był to Greg. Nie spodziewałem się jego.
- Greg? Jesteś pijany czy coś w tym stylu? Czemu wydzwaniasz do mnie po nocy?
- Jestem w barze i zgadnij kogo widzę...
- Zgaduję.. pewnie Holly i Harry'ego!
- Dokładnie. Obserwowałem ich zachowanie i mam ochotę dokopać temu gnojkowi.
- Harry'emu? Czemu? - Greg z reguły jest zawsze opanowany. Chyba, że ktoś skrzywdził kogoś bliskiego, to wtedy jest zdolny do wszystkiego.
- Ten Twój "przyjaciel" z zespołu specjalnie opił Holly, a sam alkohol wylewał z kieliszków do doniczki. On coś może zrobić Holly.
- Jesteś pewien? Może pomyliłeś ich z kimś? Nie znasz dobrze Harry'ego...
- Ale Holly znam doskonale. Chłopaku wracaj do domu. - Czy to jest możliwe, żeby Harry opił Holly, a potem chciał ją wykorzystać? Owszem Harry czasem zachowuje się jak skończony dupek, ale nie jestem do końca przekonany, żeby był zdolny do takiego chamskiego czynu. Muszę wrócić domu. Muszę się przekonać, czy to jest prawda.


                                           ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

   Wróciliśmy do domu. Na szczęście Holly mama nie usłyszała żadnego hałasu. Nie chciałbym się jej tłumaczyć, dlaczego jej córka jest pijana, a ja wcale. Musiałbym jej wtedy opowiedzieć o strzałach i o tym, że byliśmy zagrożeni. Pani Duncan uznałaby mnie za nieodpowiedzialnego gnojka. W sumie to dobrze, że niczego nie piłem. Nie wiem jak byśmy dotarli do domu.

- No Holly czas iść spać, ale najpierw musimy wejść po schodach... - Oznajmiłem uśmiechając się. Holly jest bardzo zabawna, kiedy nie kontaktuje i mówi przez sen. Mam nadzieje, że nie rozbawi mnie tak, że stracę kontrole i razem spadniemy ze schodów na dól.
- Harry? Gdzie my jesteśmy?
- Jesteśmy w zamku. Właśnie niosę księżniczkę do jej komnaty. Haha.
- Oh, Ty mój rycerzu! Czy mogę skraść buziaka mojemu rycerzowi? - Akurat znaleźliśmy się obok pokoju Holly. Nie wiedziałem co powiedzieć. Pragnąłem ją pocałować, ale rozsądek podpowiadał mi, żebym odmówił. Przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Zawsze byłem dupkiem wobec Holly. Nie mogę tego zrobić.
- To jest zły pomysł. Ty jesteś pijana... to się może źle skończyć.
- Taaak.. masz rację, ale i tak możesz o zrobić haha! - Tak ja już wspomniałem Holly jest inna, gdy wypije. Bardziej odważna,a przede wszystkim nie myśli.
- Holly... - I ten beznadziejny moment, kiedy nie umiesz komuś czegoś wytłumaczyć.
- Ugh! Nie chcesz tego zrobić? To ja to zrobię! - Holly chwyciła mnie za twarz i wbiła mi się prosto w usta. Uległem, ale jednocześnie byłem na siebie cholernie zły.
- Musiałaś to zrobić?! Jesteś pijana! Proszę Cię przestań. - Pragnąłem jej pocałunków, dotyku, jej całej, chciałem, żeby przestała, ale... no właśnie "ale"...
- Chodź ze mną...
- Holly, nie.
- Czemu?
- Jesteś pijana. Ostatecznie, jeśli chcesz to mogę się położyć obok Ciebie. Nic więcej...
- Ale jesteś nudny! Bawić się nie umiesz!
- Ok, ok... mów sobie co chcesz. Chodź już do tej sypialni. Musisz wytrzeźwieć. Sen Ci dobrze zrobi. - Pomogłem dziewczynie położyć się na łóżku. Przykryłem ją kołdrą, po czym usiadłem na fotelu, wyciągnąłem telefon z kieszeni i zacząłem przeglądać informacje na temat jakichkolwiek strzałów w okolicy.





   Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na nexta. Nie miałam weny. Możecie się przekonać, czytając ten beznadziejny rozdział. Mam nadzieję, że komuś minimalnie się spodobał i go skomentuje. W następnym rozdziale będzie więcej akcji! Obiecuję! Jesteście ciekawi o co chodzi z tymi strzałami lub co się stanie, kiedy Niall odwiedzi Holly? Tego dowiecie się za kilka dni ;) Kocham Was i przepraszam za wszystkie błędy i za ten rozdział. Liczę na szczere komentarze... ♥ ~~ @agata_971012 xx

czwartek, 24 października 2013

35."Czuję się niewyobrażalnie zagubiona."

                                           ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- Tylko błagam! - Zatrzymałam się przed wejściem do domu. Odwróciłam się w stronę chłopaka. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam spokojnie kontynuować. - Jeśli mama będzie się pytać, czy nadal jesteśmy razem, a na pewno będzie, to koniecznie masz powiedzieć, że się tylko przyjaźnimy. Rozumiesz? - Mam nadzieję, że ten idiota zrozumiał, co do niego powiedziałam. Nie chcę, żeby ktoś myślał, że jesteśmy parą. A zwłaszcza moja mama! Ona przyjaźni się z mamą Niall'a. Na pewno powiedziałaby jej, że wróciłam do domu z chłopakiem. Nasze mamy zawsze popierały mój i Niall'a związek. Mama Niall'a zapewne zadzwoniłaby od razu do niego i powiedziałaby mu o moim powrocie z Harry'm. Nie chcę tego. Niall mógłby sobie pomyśleć, że wróciłam do Harry'ego. A tak nie jest. Taka jest prawda, że uczucie, które darzyłam Harry'ego już dawno wygasło. Ten związek mnie męczył. Jestem nienormalna. Gadam takie rzeczy, a jakby nie było to sama się zgodziłam na to, żeby ze mną przyjechał. Jakoś przeżyję. Najważniejsze, żeby Niall się o tym nie dowiedział. Ciekawe, czy kiedyś odbierze ten pieprzony telefon.
- Ok, ok. Spokojnie. Nie musisz się od razu denerwować.
- Ja się nie denerwuję... po prostu....
- Po prostu dajesz mi sygnał, że z nami koniec. Okay. Rozumiem.
- Naprawdę? - Zapytałam zaskoczona. Dziwne. Bardzo dziwne. Jak to możliwe, że przyjął to z taką niezwykłą lekkością? Nawet się nie skrzywił, czy coś w tym stylu. To do niego niepodobne. On mnie przeraża.
- A czemu uważasz, że mógłbym kłamać? Holly, kocham Cię, ale nie mogę się narzucać, prawda? Myślę, że bycie przyjaciółmi dobrze nam zrobi.
- Jesteś taki...- Zaczęłam z nie dowierzaniem.
- Jaki? - Przerwał mi w połowie zdania.
- Taki inny. Co Ci się stało? Zmądrzałeś!
- Wiesz, doszedłem do wniosku, że nie mogę do tego dopuści, żebyś mnie już całkiem znienawidziła.
- Harry przecież ja Ci nigdy nie mówiłam, że Cię nienawidzę. Głupi jesteś? Jak tam możesz myśleć?
- Przez to co zrobiłem...
- Co zrobiłeś? - Zapytałam podejrzliwie, obserwując chłopaka.
- No chodzi mi o to jaki byłem dla Ciebie zły. Ciągle się kłóciliśmy, byłem szaleńczo zazdrosny...
- Ale nie sądzisz, że to jest głupi argument? Znienawidziłabym Cię, gdybyś na przykład... hmm... zranił kogoś dla mnie bliskiego, albo gdybyś mnie jakoś poważnie okłamał. Owszem byłam na Ciebie zła, ale czego nie wybacza się przyjaciołom?
- Umm.. dobrze wiedzieć. Możemy wejść do środka? Chłodno się robi.
- W porządku. Chodźmy. - Oznajmiłam, udając się do drzwi.



[...]

- Holly! Dziecko! Jak ja Ciebie dawno nie widziałam. Tęskniłam skarbie. 
- Oj mamo. Przestań, bo się zaraz rozpłaczę i proszę nie ściskaj mnie tak mocno, bo się zaraz uduszę haha.
- Dobrze. Już Cię puszczam. Widzę, że przyjechałaś ze swoim chłopakiem. Ty jesteś Harry, tak? Dużo o Tobie słyszałam.
- Tak, jestem Harry. Już mieliśmy przyjemność się spotkać... tylko szkoda, że była Pani wtedy pokłócona z Holly.
- Aaa no tak! Pamiętam. Na szczęście się pogodziłyśmy. No to co? Macie jakieś plany na dzisiejszy wieczór? Może zmówię Wam pizzę? Co Wy na to?
- Mamo, po pierwsze my nie jesteśmy już parą, a po drugie proszę nie rób tego. Nie jestem już dzieckiem. Już nie musisz mi proponować pizzy, bo umiem korzystać z telefonu. - Bywało, że między mną, a mamą panowała groźna atmosfera. Między innymi wtedy, gdy była nad opiekuńcza, ale szczerze? Zaczynam to wszystko teraz doceniać. Mam nadzieję, że nie za późno.
- Jak to? Nie jesteście już ze sobą? Patrick mówił mi, że jesteście szczęśliwi..
- No niestety tak wyszło... - Oznajmiłam, skupiając wzrok na podłodze.
- Teraz się przyjaźnimy. - Dodał uśmiechnięty Harry.
- Tak? - Zapytała zaskoczona mama. - Podziwiam Was. Ja tam nigdy nie wierzyłam w przyjaźń miedzy kobietą, a mężczyzną. A zwłaszcza, wtedy, gdy para była kiedyś ze sobą. Cóż... nie wnikam. Idę przyrządzić kolację. Bawcie się dobrze. Harry czuj się jak u siebie w domu. - Harry kiwnął głową. Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka. Postanowiłam iść za mamą, żeby zapytać się o Patrick'a.
- Muszę o coś zapytać mamę. Zaraz wrócę. - Oznajmiłam, wstając z kanapy.


                                                        ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~~

      Czuję się niezręcznie, ale staram się udawać, że wszystko jest okay. Najważniejsze, żeby mój plan przebiegł poprawnie. Jak na razie, to jestem z niego zadowolony. Holly na poważnie bierze, to co mówię. Śmieszy mnie to z jaką łatwością wierzy w każde moje kłamstwo. Chyba żaden facet nie chciałby utrzymywać kontaktu ze swoją byłą. Chociaż przez jakiś czas, prawda? A co dopiero wpraszać się na siłę do jej domu. Dziwne, że ona niczego nie podejrzewa. Muszę dać z siebie
wszystko, żeby mi znowu zaufała. Muszę sprawić tak, aby zapomniała o Niall'u. Jeśli Holly sądzi, że zostaniemy tylko przyjaciółmi, to grubo się myli. Ja NIGDY się nie poddam. Kocham ją i zrobię wszystko, żeby ją  przy sobie zatrzymać. Miłość jest dla mnie najważniejsza. Nagle zaczął mi dzwonić telefon. Szybkim ruchem odebrałem połączenie, żeby Holly niczego nie usłyszała.

< rozmowa telefoniczna>

- No siema stary. - Wydarł się do telefonu Louis.
- Cześć, Lou. Co tam?
- Nie zgadniesz kto do mnie zadzwonił!
- Nie wiem. Poddaję się. Nie chcę mi się w to bawić. O kogo chodzi?
- Niall zadzwonił do mnie dzisiaj. Gadał, że jest u siebie w domu i, żebym nikomu o tym nie mówił. Pomyślałem, że martwisz się o niego, więc postanowiłem powiedzieć Tobie i chłopakom. - Natychmiast wstałem z kanapy. Nerwowo zacząłem chodzić po salonie. Niall w Mullingar?! To nie może być prawda! Cholera! Cały mój plan wezmą diabli! - Halo? Haaaarry? Jesteś tam? - Zapytał zaniepokojony Lou.
- Tak, jestem. Bardzo dobrze zrobiłeś Lou, dzwoniąc do mnie. Martwiłem się o tego idiotę. Dzięki.
- Spoko. A swoją drogą... kiedy się spotkamy? Dostaliśmy propozycję nagrania kolejnej płyty. Może wypadałoby już wrócić? Co myślisz?
- Nie wiem. Zdzwonię do Ciebie potem, ok? Nie mam czasu.
- W porządku. Będę czekał. Pa


                                     ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- Mamo? - Zaczęłam rozmowę.
- Tak?
- Patrick wrócił do domu? Kiedy?
- Już jakiś czas temu. A co? Czemu pytasz?
- Tak po prostu. A jest z nim Amanda?
- Tak, jest. To słodka dziewczynka. Na początku byłam zła na Patrick'a, że wziął pod swoją opiekę czyjeś dziecko, ale potem zrozumiałam, że wypada pomagać innym. To jeszcze małe dziecko. Skoro matka ma złe warunki, to trzeba jej pomóc. Małej u nas jest lepiej
- A gdzie oni są? Chciałam się przywitać.
- Poszli kilka godzin temu do Horan'ów.
- Patrick poszedł do państwa Horan'w? Po co? Haha. - Mój brat nie cierpiał chodzić do nich. Uważał, że te wspólne obiady są nudne. Jedyną dla niego rozrywką był Niall. Kiedyś przyjaźnili się.
- Nie chciałam Ci o tym mówić... Jak zobaczyłam, że przyjechałaś z chłopakiem...
- Z byłym chłopakiem. - Poprawiłam mamę. - No, co dalej?
- Pomyślałam, że może chcecie do siebie wrócić, dlatego przyjechaliście razem. No wiesz, chcieliście spędzić ze sobą trochę czasu.
- Ale ja nadal nie rozumiem, co chcesz mi przez to powiedzieć.
- Skarbie, Niall wrócił do domu. - Nie spodziewałam się tego. Nie potrafiłam wydusić niczego z siebie. Spojrzałam na mamę, po czym pobiegłam w stronę drzwi.
- Holly, gdzie Ty biegniesz?! - Nic nie odpowiedziałam. Nie zatrzymując się pobiegłam do drzwi. Ku mojemu zdziwieniu do mieszkania wszedł Patrick z Amandą.
- Holly?! Co Ty tutaj robisz?
- Jest Niall u siebie? - Zignorowałam to co powiedział brat. Muszę się spotkać z Niall'em. TERAZ!
- Jest, ale nie życzy sobie obecności gości. Jest zmęczony.
- Słucham? No chyba sobie żartujesz?! Idę do niego.
- Nigdzie do niego nie pójdziesz, ok? - Patrick złapał mnie z dłoń. Kompletnie nie wiedziałam, co powiedzieć. Co on sobie myśli?! Dlaczego nie chce, żebym poszła do Niall'a?!
- Nie obchodzi mnie to, co Ty chcesz. Wychodzę!
- On nie chcę Cię widzieć.
- Co? Niby dlaczego? On Ci to powiedział? Tak? No odpowiedz mi!
- Holly on...
- Co on? W ogóle czemu ja z Tobą rozmawiam?! Jesteś jego adwokatem, czy co?!
- Słuchaj, Holly! On przyjechał tylko na chwilę. Jutro wyjeżdża.
- Czemu wyjeżdża? Czemu rozmawialiście o mnie?!
- Chodzi o to, że Niall jest...
- Witaj, Patrick. - Odezwał się Harry.
- Harry nie teraz! - Powiedziałam nerwowo. - "Niall jest..." ? Hmm..? Co z nim jest? Patrick do cholery odpowiedz mi!
- Niall jest zakochany.
- Haha! Co? Kiepski żart. On jest zakochany we mnie! Rozumiesz? WE MNIE! To jest niemożliwe! Człowiek nie może się tak szybko w kimś odkochać! OKŁAMUJESZ MNIE, PATRICK! JA TO CZUJĘ! -
- Holly uspokój się.
- Daj mi spokój, Patrick! Dajcie mi wszyscy święty spokój! - Rzuciłam załamanym głosem, wychodząc.


                                           ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

- Co jej się stało? - Zapytała zaniepokojona pani Duncan.
- Holly została oszukana.
- Jak to "oszukana"? - Ponownie zadała pytanie kobieta. Patrick nic jej nie odpowiedział tylko\rzucił mordercze spojrzenie na mnie. Poczułem się zagrożony. On chyba coś wie. - Pomyślałem.
- Pójdę do niej. - Oznajmiłem, spoglądając na Patrick'a, z którego można było wyczytać "O wszystkim wiem. Wiem, że jesteś skurwielem. Nie pozwolę skrzywdzić mojej siostry, ani przyjaciela. Lepiej spierdalaj."

[...]
  Nie musiałem jej długo szukać. Siedziała na huśtawce w ogrodzie. Podszedłem do niej. Usiadłem obok niej. Dyskretnie przyglądałem się jej.
- Po co tutaj przyszedłeś? Myślisz, że nie widzę, że patrzysz się na mnie?
- Potrzebujesz wsparcia przyjaciela, dlatego tutaj jestem.
- Przyjaciela, powiadasz? Czy ja w ogóle mam jeszcze jakiś przyjaciół? Mam wrażenie, że wszyscy dookoła mają przede mną jakieś tajemnice. Czuję się jakbym była wrakiem nieszczęśliwego człowieka. Już całkowicie nie wiem kim jestem. Czuję się niewyobrażalnie zagubiona.
- Masz mnie, Holly. Mi możesz zaufać.


Heeej! ;D


   Mam dla Was całkiem fajny rozdział. Jest długi i myślę, że nawet ciekawy ;) ( to dziwne, że mi się podoba)

    Miał być całkiem inny rozdział. Miał się już pojawić Niall, ale zmieniłam zdanie. Jak widzicie Patrick prawdopodobnie zna prawdę o Harry'm. Niall chyba mu się żalił. Holly zależy na Niall'u, ale ciągle są jakieś przeciwności. Mam nadzieje, że Wam się podoba ten rozdział. Napiszcie co sądzicie.

Kocham Was i do nexta! Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! (PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx

niedziela, 20 października 2013

34. "Czuję, że czeka nas wojna."

                                                  ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Pieprzony Niall. Zdecydowałam się, żeby być z nim, a on w ostatniej chwili dzwoni i mówi, że się rozmyślił. Co za odpowiedzialność... jaka dojrzałość... Cóż, czego ja mogłam się po nim spodziewać? Już raz zerwał ze mną przez telefon. Chciałam dać mu szansę. Już zaczęłam planować przyszłość. Zaczęłam być szczęśliwa. Nienawidzę, gdy ktoś wystawia mnie do wiatru. Wątpię, żeby Niall miał powód dla którego odwołał spotkanie. Najgorsze jest to, że go kocham. Nie wiem co robić. Może powinnam wrócić do domu? Stęskniłam się za Irlandią.

- Pani Duncan? Może Pani wejść do przyjaciółki.
- Dziękuję. - Oznajmiłam, wchodząc do sali. Jade była nie przytomna. Jej twarz była blada jak ściana. Nastała cisza. Słyszałam tylko jak oddychamy. Bałam się cokolwiek powiedzieć. Przybliżyłam się do przyjaciółki. Usiadłam na krześle i złapałam jej lodowatą dłoń.
- Wiesz Jade, nic dziwnego, że kochałaś się w Niall'u. On jest nieziemski. Tylko szkoda, że zawsze mnie rani. Pamiętasz jak przyłapałaś nas na pocałunku? Wtedy jeszcze nie wiedziałaś, że chodzimy ze sobą, Potem rozmawiałyśmy o przyszłości... Mimo tego, że kochałaś w nim, mówiłaś, że ja i Niall jesteśmy dla siebie stworzeni. Zapytałam się wtedy, czy zostaniesz moim świadkiem,, jeśli Niall mi się oświadczy. Boże! Nie wierzę w to, że za niedługo odejdziesz. Nie zobaczysz mnie w sukni ślubnej, ani nie dowiesz się, że będę matką. - Nie wytrzymałam. Wszystkie emocje, które wtedy odczuwałam, wyrzuciłam z siebie w postaci łez. - Chciałabym, żebyś mi doradziła co mam zrobić ze swoim pieprzonym życiem. Mam wszystkiego dość. Chcę być szczęśliwa. Tak jak kilka lat temu. Kocham Cię, Jade. I zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką. Przepraszam, że Cię tutaj zostawiam. Muszę stąd wyjechać. Niall mnie znowu odepchnął. Boże. Jade, ja go tak mocno kocham. Muszę odnaleźć sens swojego życia. Przez chwilę myślałam, że jest nim Niall, ale teraz...Wiem, że mnie słyszysz. Tak bardzo chciałabym wiedzieć, co o tym wszystkim sądzisz. Na pewno zastanawiałabyś się, czemu Niall wyjechał. To tak samo jak ja. Nie wiem, czemu on to zrobił. Jeszcze wczoraj rano powiedział, że zawsze będzie moim przyjacielem... z kim on do cholery rozmawiał? To jest niemożliwe, że zostawił mnie, wiedząc, że Ty... umrzesz. Przepraszam Cię, że zawracam Ci głowę moimi głupimi przemyśleniami. Muszę iść. Postanowiłam spotkać się z Harry'm. Pożegnać się. Jestem na niego zła, ale nie mogę wrócić do domu, nie żegnając się z nim. To chyba tyle, co chciałam Ci powiedzieć. Twoi rodzice czekają przed salą. Nie będę Wam przeszkadzać. Do zobaczenia wkrótce, Jade.


                                           ~~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~~

- Więc wracasz do domu... - Oznajmiłem, spoglądając na dziewczynę.
- Tak. Muszę trochę odpocząć. Poza tym stęskniłam się za mamą.
- Widziałaś się z Niall'em? - Zapytałem, chociaż doskonale znam odpowiedź. Jestem dobry w udawaniu. Ona niczego nie podejrzewa.
- Możesz przestać zadawać tyle pytań? To jest męczące.
- Wyluzuj. Chciałem dobrze. A mogę wiedzieć, czemu tak zareagowałaś, kiedy wspomniałem o Niall'u? - Tak, wiem. Nie powinienem mówić o nim. Co jeśli przez przypadek wspomnę o naszej rozmowie?
- Chciałam się z nim spotkać. Po prostu pogadać. Swoją drogą, może Ty wiesz, czemu i gdzie wyjechał? - Matko! Co ja mam jej odpowiedzieć? Mam nadzieję, że niczego nie podejrzewa. Niezła z niej kłamczucha. Chciała się z nim spotkać i TYLKO porozmawiać. Yhym... Holly nie umiesz kłamać skarbie. - Pomyślałem.
- Nie mam pojęcia. Nawet się z nim nie widziałem. To dziwne, że wyjechał. Wiesz co? Zadzwonię do niego. Zapytam się co się stało, ok?
- Na pewno nie odbierze. Próbowałam ze sto razy i nic. Odrzucał połączenie, albo wyłączał telefon.
- To może zadzwonić do chłopaków?
- Wątpię, żeby któryś z nich wiedział co jest powodem jego nagłego wyjazdu, ale próbuj. Idę zamówić kawę. Chcesz też?
- Nie, dziękuję. - Upewniłem się, że dziewczyna odeszła i wybrałem numer do Niall'a.

< rozmowa telefoniczna >

No dalej odbierz kretynie. - Pomyślałem, oczekując na usłyszenie głosu chłopaka.

- Słucham Cię Harry. - Odpowiedział obojętnie Niall.
- Stary gdzie jesteś?
- A co Cię to obchodzi? Na drugim końcu świata. Tak, jak chciałeś. Cieszysz się?
- A konkretnie to gdzie? No wiesz. Holly się wypytuje, czy coś wiem.
- Cholera. To już jest Twój problem. Możesz ją okłamywać, ale proszę Cię nie wciągaj w to mnie. Przez to co jej zrobiłem...
- Oh, daj spokój. Przejdzie jej. - Przerwałem chłopakowi. - Mam pytanie... jeśli Jade umrze to masz zamiar przyjechać na pogrzeb?
- Oczywiście, że tak! Czemu się pytasz? Coś się z nią stało?
- Nie. Na razie jest w szpitalu. Słuchaj Niall. - Zacząłem poważnym głosem. - Wiem, że Jade jest Twoją przyjaciółką i, że Twoja obecność na jej pogrzebie jest obowiązkowa, ale wracając do naszej umowy...
- Harry! Czy Ty siebie słyszysz? Sugerujesz, że mógłbym nie przyjechać na pogrzeb swojej przyjaciółki, bo zawarliśmy jakąś pieprzoną, idiotyczną umowę? Oszalałeś! Wiesz co? Myślę, że idealnie pasujesz do zmarłej Meredith. Ona też miała zabójcze pomysły. I wiesz co? Mam gdzieś tą całą naszą gównianą umowę. Holly już Cię nie kocha. Gdybym się zjawił na wczorajsze spotkanie, to na pewno bylibyśmy ze sobą.
- Haha. Nie unieważnisz tej umowy.
- Niby czemu, Harry? Myślisz, że się Ciebie boję? Śmieszny jesteś!
- No to w takim razie będę musiał Cię zabić.
- Harry, czy Ty się dobrze czujesz?!
- Muszę kończyć. Holly idzie. Wiesz, umówiłem się z nią na randkę. Pa.


- I jak? Rozmawiałeś z chłopakami?
- Tak, ale nic nie wiedzą. Boję się o niego. Nie wiadomo, gdzie on jest, ani nie odbiera telefonu. - Udałem zaniepokojonego.
- Może zadzwońmy po policję? - Zaproponowała Holly.
- Zaczekajmy trochę co? Skoro sam Ci powiedział, że wyjeżdża, to chyba nie mamy powodów do obaw?
- W sumie to masz racje. A powiedz mi, co planujesz robić jak wrócisz do Londynu? Pytam się z ciekawości.
- Pewnie będę chodził od baru do baru, a na końcu przegram wszytko w kasynie.
- Co?!
- Haha. Żartuję przecież. A Ty? Co będziesz robić w domu?
- Dzwoniłam do mamy. Nasz dom potrzebuje remontu. Wezmę się za malowanie. Muszę się odstresować. To mi na dobre wyjdzie.
- Mam pomysł! Pomogę Ci!
- To chyba nie jest najlepszy pomysł...
- Ale dlaczego? Wynajmę pokój w hotelu, żeby nie robić problemu, a za dnia będę Ci pomagał. No proszę! Zgódź się!
- Myślę, że to jest zły pomysł, Harry.
- No proszę! Nalegam.
- Ugh! W porządku. - Odpowiedziała niechętnie
- Naprawdę? Zgadzasz się?
- No tak, ale nie myśl sobie, że nie jestem na Ciebie zła!
- Oczywiście. Rozumiem. - Tak! Udało się! Holly będzie moja! Niall pożałuje, że chciał zerwać naszą umowę. - Pomyślałem, cwaniacko się uśmiechając.



                                           ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

   Holly umówiła się na randkę z Harry'm? Jak to możliwe? Przecież wybrała mnie. W porządku. Rozumiem. Zadzwoniłem do niej, skłamałem, zawiodłem jej zachowanie, ale to nie jest w jej stylu! Kiedy ktoś ją zrani, ta zamyka się w pokoju i zastanawia się co robić dalej, jak to wszystko przejść. Może Harry oszukuje mnie? Może skłamał, żeby mnie wkurzyć? Nie rozumiem go. Nie poznaję go. Wiem, że kocha Holly, tak samo jak ja, ale nigdy nie spodziewałbym się tego, że będzie chciał mnie zabić! Wątpię, żeby wtedy był pijany. Jego głoś był stanowczy. Po co chciał znać adres gdzie obecnie się znajduję? Mam nadzieję, że nikt znajomy mnie nie wyda, że jestem u rodziców. Szczerze? Boję się Harry'ego. Może inaczej. Obawiam się, że on ma obsesje na punkcie Holly. Pierwszy raz w życiu wyczułem w nim gniew i nienawiść. Czuję, że czeka nas wojna.



Hej! ;D

     Przepraszam, że taki krótki. Trochę nie udał mi się, ale jak już napisałam to dodam ;) 

 Jak widzicie Holly z naszym złym Harry'm planuje przylecieć do Irlandii, gdzie znajduje się kryjówka Niall'a. Jak myślicie, co może się wydarzyć w kolejnym rozdziale? Mam pytanie... w sumie to miałam już zakończyć to opowiadanie, ale jeśli nadal chcecie, żebym pisała to komentujcie i napiszcie, czy mam pisać dalej, czy nie.

Kocham Was i do nexta! Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! (PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx

poniedziałek, 14 października 2013

33. "Niech ta tajemnica zostanie tylko między nami."

                                                   ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- I co teraz będzie? - Powiedziałam załamanym głosem. - Nie tak wyobrażałam sobie moje nastoletnie życie. Planowałam spędzić ten rok z Jade, a teraz ona leży tutaj... za tą szybą. Jest nieprzytomna, podłączona do aparatury. Niall, ja...
- Chodź tu do mnie. - Przerwał mi spokojnie chłopak. Usiadłam na krześle. Oparłam głowę o ramie Niall'a. - Musimy po prostu pozwolić jej odejść. Nie możemy użalać się nad sobą. Ona by nie chciała, żebyśmy byli smutni z jej powodu.
- To jest takie trudne. Znamy się od zawsze. Chyba nie będę wstanie przyjść na pogrzeb. Nie chcę tego widzieć. Nie chcę się z nią żegnać. Niall zostaniesz mi tylko Ty. Błagam, już nigdy więcej nie kłóćmy się. Niech będzie tak jak dawniej. Zanim pojechałam do Dartmound. - Oznajmiłam, patrząc w oczy Niall'a.
- Obiecuję, że zawsze będę Twoim przyjacielem. Holly... - Zaczął niepewnie.
- Tak, Niall?
- Wiem, że to nieodpowiednia pora, ale chcę wiedzieć na czym stoję. Powiedz mi... tylko szczerze! Z kim Ty chcesz się związać? Przepraszam, że Cię o to pytam, ale ja tak dłużej żyć nie mogę. Kiedy byłaś z Harry'm próbowałem stać na uboczu. Nie chciałem się wtrącać w Wasze sprawy. Teraz, kiedy zrozumiałem jak bardzo jesteś dla mnie ważna, chcę się dowiedzieć, czy jest jakaś szansa, żebyśmy znowu byli parą...
- Umm... Niall...
- Holly, tylko proszę! Odpowiedz szczerze. - Nastał ten moment. Tego się obawiałam. Jak wybrać jednego chłopaka z dwóch wspaniałych i bliskich mojemu sercu? Jestem idiotką. Nie wiem czego chcę. Na pewno nie chcę nikogo skrzywdzić.
- Możemy przełożyć tą rozmowę na jutro? Proszę. Szpital to trochę nieodpowiednie miejsce na taką rozmowę.
- Myślę, że po prostu się boisz. Powiedz mi, co w tym jest trudnego? Kochasz mnie?
- Niall, dla mnie to jest naprawdę trudna decyzja.
- Holly zadałem Ci pytanie. Ok. Zapytam jeszcze raz. Czy Ty mnie kochasz?
- Kocham Cię, ale proszę daj mi trochę czasu.
- Holly. Powiem Ci coś. Przez tyle lat nie miałem żadnej dziewczyny. Tutaj nawet nie chodzi o fanki, ani karierę, bo przecież każdemu należy się miłość, prawda? Wiesz. Chcę Ci powiedzieć, że nie mogłem tak po prostu zapomnieć o tym, co nas łączyło. Za każdym razem, kiedy Cię widziałem, mówiłem sobie "Stary, ona jest zajęta. Chodzi z Twoim przyjacielem. Bądź silny. Nie możesz ich zawieźć" Teraz chcę ruszyć dalej. Jestem jeszcze młody, ale mi też brakuję miłości, troski, dzielenia życia z drugą połówką. Powiedz tylko, czy chcesz być ze mną, a zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa i, żebyśmy tworzyli udany związek. Holly? Powiesz coś? - Niall mnie zaskoczył. Zawsze wspierał mój związek z Harry'm, to właśnie dzięki niemu schodziliśmy się kilka razy. Czemu ukrywał to wszystko? Przecież to musiało go boleć, widząc mnie i Harry'ego, jako szczęśliwa parę. Zaraz, zaraz! Nie miał dziewczyny? A co z tą Veronicą?
- Wspomniałeś, że nie miałeś żadnej dziewczyny... - Zaczęłam, obserwując zachowanie chłopaka.
- No tak. - Przytaknął.
- A to ciekawe! W takim razie kim dla Ciebie była Veronica?
- Aaa... Veronica nie jest moją dziewczyną. Nigdy nie była. Ona jest lesbijką. Przyjaciółką Zayn'a. Chłopaki poprosili ją, żeby odegrała rolę mojej nowej dziewczyny.
- Słucham? Co za kretyn wpadł na ten pomysł?! - Jak tak można? Co chcieli przez to osiągnąć? Myśleli, że wzbudzą we mnie zazdrość! Udało im się, tylko szkoda, że dowiaduję się o tym przez przypadek.
- Nie pamiętam. Chyba Lou.
- Oh, po nim można się wszystkiego spodziewać.
- A wracając do tematu... - Nie! Niall? Czemu do tego wracasz? - Pomyślałam.
- Niall. Doceniam, że chcesz być wobec mnie szczery. Wiem, że nadal mnie kochasz, że chcesz być ze mną, ale ja naprawdę potrzebuję czasu. Poza tym to co powiedziałeś...
- Przepraszam, jeśli...
- Nie przerywaj mi! Wysłuchaj mnie! To co powiedziałeś było urocze. Trochę przypominało mi nasze zaręczyny w domu na drzewie haha tylko to było w trochę w dojrzalszym wydaniu. - Oznajmiłam promiennie się uśmiechając.
- Jeśli wrócisz do mnie, to obiecuję, że nasze zaręczyny będą czymś niesamowitym, czymś...
- Hola, hola! Zwolnij trochę, ok?
- Ja... nie mogę. - Odpowiedział, chwytając moją twarz swoimi rękoma. Nie mogę uwierzyć, że on to zrobił. Pocałunek? Skąd ta pewność, że przez jeden pocałunek postanowię być z nim?
- Niall...
- Ciii... nic nie mów. Zadaj sobie jedno podstawowe pytanie... z kim będziesz bardziej szczęśliwa? Ze mną, czy z Harry'm? Holly, daj mi tylko jedną szansę. Co Ci szkodzi? Harry już od dawna zachowuje się jak dupek. Nie możemy spróbować? Proszę Cię... przemyśl to. Czekam do wieczora. Będę na plaży o północy. Jeśli się nie zjawisz, to będzie oznaczało, że wybierasz jego. Kiedy Cię zobaczę... to po prostu będę najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi. - To nieprzyjemne uczucie strachu i niepewności pomału zaczyna mnie wykańczać. Postaram się podjąć tą szaloną decyzję. Zrobię to dla dobra ludzi, na których mi zależy.
- Hej. Jak się czujecie? - Oderwaliśmy wzrok od siebie. Obok nas stanął Harry. Miałam ochotę po prostu zniknąć.

                                          ~~~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~~

- Czemu nic nie mówicie? Przeszkodziłem Wam w czymś? - Nastała niezręczna cisza. Żadne z nich nie chciało nic powiedzieć. Pewnie rozmawiali o mnie lub o sobie stąd ta cisza. 
- Myślę, że powinnam iść do lekarza Jade. Mam do niego kilka pytań. - Odpowiedziała Holly, wstając i kierując się stronę gabinetu.
- Sorry bracie, ale muszę iść. Muszę zamówić bilety na powrót. Zdzwonimy się potem, ok? - Nie wiedziałem, co się dzieje. Oni nigdy się tak nie zachowywali. Obawiam się najgorszego...., że wrócili do siebie. Usiadłem bezradnie na krześle. Co mam zrobić, żeby ją odzyskać? Przecież nie mogę tak po prostu pozwolić jej odejść. Muszę coś wymyślić. Tylko nasuwa się pytanie co..? Wiem! Zadzwonię do Louis'a! On na pewno doradzi mi, co powinienem zrobić.


[...]


- No chyba oszalałeś! Stary, czy Ty w ogóle siebie słyszysz? Mam podejść do Niall'a i powiedzieć: " No hej Niall, czy wyświadczysz mi przysługę i wyjedziesz na drugi koniec świata?" Haha. popierdoliło Cię? Przecież on się nigdy w życiu na taki układ nie zgodzi! Lou, myślałem, że zmądrzałeś...
- To chociaż z nim pogadaj. Powiedz, że zależy Ci na niej i, że chcesz się jej oświadczyć.
- Co? Louis brałeś coś? Jesteśmy za młodzi na ślub. I jeszcze choroba Jade... Holly na pewno odrzuciłaby moje oświadczyny.
- A nie możesz spróbować? Cholera Harry! Skoro nie chcesz teraz podjąć ryzyka, to mogłeś wtedy na wakacjach nie przystawiać się do Holly. Wiesz, że zależało mi na niej... Jesteś zwykłym tchórzem.
- Jak jesteś taki mądry to proszę! Powiedz mi jak mam zacząć rozmowę z Niall'em?!
- Zachowujesz się jakbyś nie znał Niall'a. Przecież to jest Twój przyjaciel. Zacznij od konkretów. Boże! Z kim ja się zadaję...
- Dobra zatkaj się. Jesteś Wielki, Lou. Już wiem, co zrobię.



                                          ~~~~~ Oczami Niall'a ~~~~~~

- Harry? Co Ty tutaj robisz? - Czekałem na przyjście Holly. Zamiast dziewczyny pojawił się Harry... Skąd on to wiedział, że tutaj będę?
- Musimy poważnie pogadać, Niall. - Zachowanie chłopaka odrobinę mnie przerażało. Domyślałem się, że chodzi mu o Holly.
- Tak? A o czym?
- Wiem, że chcesz wrócić do Holly. To widać. Pewnie myślisz, że przestało mi na niej zależeć...
- A tak nie jest? - Przerwał mi chłopak. - Harry, jak Ty ją traktujesz? Co Ty odwaliłeś w barze na jej imprezie urodzinowej? Co Ty chciałeś udowodnić? Że każdą możesz mieć? Debilu Ty sobie nie zdajesz sprawy jak ona mocno Cię kocha. Wiesz co? Zastanawiam się, co jest tego powodem, że po mimo tylu nie przyjemności, które przez CIEBIE miała, ona nadal Cię kocha! Ja zawsze byłem dla niej taki..
- Za miły.
- Nie. Byłem jej przyjacielem.
- Tylko przyjacielem. - Oznajmił chamsko.
- No nie byłbym tego taki pewny. Wiesz co tutaj robię? - Harry udaję takiego "bad boy'a". Myśli, że wyprowadzi mnie z równowagi. O nie! Zależy mi na niej. Nie mogę zaprzepaścić takiej szansy.
- Hmm... pewnie czekasz na Holly. - Odpowiedział.
- Tak. Dokładnie tak! I czekam na jej odpowiedź.
- Jaką odpowiedź? - Zapytał zbliżając się do mnie.
- Jeśli  przyjdzie... - Spojrzałem na zegar. - za 10 minut to znaczy, że będzie moja. Jeśli zdecyduje się pozostać w hotelu, to będzie Twoja.
- Czy zdajesz sobie sprawę, że ona nie jest i nigdy nie będzie, ani moja, ani Twoja? HOLLY NIE JEST ZABAWKĄ! - Agresywnie rzucił się na mnie. Złapał mnie za koszulkę, Nie spodziewałem się tego po nim.
- Nie sądzisz, że Holly woli spokojniejszego chłopaka? - Odpowiedziałem, patrząc się mu prosto w oczy.
- Mam to gdzieś. Kocham ją i nie oddam jej nikomu innemu, rozumiesz?!
- Nie musisz jej nikomu oddawać. Nie jesteście razem. Już nie.
- Powiedziałeś przed chwilą, że ona mnie kocha. Zastanowiłeś, że jak Ciebie wybierze, to będzie nie szczęśliwa? Przez jakiś czas może i będzie jakaś chemia, ale jeśli ona mnie kocha, to i tak prędzej czy później rzuci Cię dla mnie.
- To nie jest w stylu Holly!
- Niall, czy Ty jesteś głupi, czy takiego udajesz? Zrozum, że my się kochamy. Mimo tych sprzeczek, nieporozumień MY SIĘ KOCHAMY. Proponuję Ci spakować się i wyjechać jak najdalej stąd.
- Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi..
- Jeśli chodzi tutaj o kobietę, to sorry Niall, ale jesteśmy wrogami.
- Więc tak stawiasz sprawę, tak?
- Zależy mi na niej. Gdybym jej nie kochał, to na pewno nie zachowywałbym się tak w stosunku do najlepszego kumpla. Błagam Cię Niall! Zostaw ją w świętym spokoju. - Błagalnym wzrokiem patrzałem na przyjaciela. Nagle zaczął mu dzwonić telefon.
- To Holly.
- Nie odbierzesz?
- Nie wiem, co zrobić. Pewnie mnie szuka. 
- Proszę Cię. Pozwól mi być z nią. Jeśli ją kochasz to błagam zrób to dla niej. Możliwe, że ta decyzja będzie kluczem do szczęśliwego życia dla nas wszystkich.
- A co jeśli okaże się błędem?
- Wezmę to wszystko na siebie. Błagam. Odbierz i powiedz jej, że się rozmyśliłeś.
- A co będzie z nami? Z zespołem? Teraz mamy chwilową przerwę, ale czy na pewno chwilową? Przez to już nigdy możemy nie wrócić na szczyt.
- Ale przez to uczynisz czyjeś życia szczęśliwe. - Przez chwilę zastanawiałem się co mam zrobić. Przecież już raz identycznie postąpiłem. Ona mi tego nie wybaczy.

< rozmowa telefoniczna>

- Halo? Holly? - Odebrałem połączenie. Obserwowałem zachowanie chłopaka.
- Gdzie jesteś Niall... muszę z Tobą porozmawiać.
- Nie ma mnie tutaj... - Mój głos zadrżał. Czułem się fatalnie. - Musiałem wyjechać. Zmieniłem zdanie. Nie psujmy naszej przyjaźni. Niech tak wszystko zostanie.
- Ale Niall...
- Muszę kończyć. Mam słaby zasięg. Obiecuję, że niebawem zadzwonię. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Do zobaczenia, moja księżniczko.
- Niall! Proszę Cię! Nie rozłączaj się! Czy Ty mnie słyszysz? - Harry dał do zrozumienie, żebym się rozłączył.


- Zrobiłeś bardzo dobry uczynek. Nigdy tego Ci nie zapomnę! Jesteś dobrym przyjacielem, Niall. Niech ta tajemnica zostanie tylko między nami. - Harry poklepał mnie po plecach i odszedł.
- Zrobiłem to... popełniłem ten sam błąd co kilka lat temu. Ona mi już tego NIGDY nie wybaczy. Straciłem moją pierwszą i jedyną miłość na zawsze.




Heeeej! ;D

    Przepraszam, że dodaję dopiero teraz ten rozdział. Przez cały weekend miałam tylko jedno w głowie "URODZINY!!!!" Co do tego rozdziału... sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Harry sprawił tak, że Niall zapomniał co robi! Czy Holly dowie się jaką tajemnicę skrywają jej "chłopcy"? Jak dalej potoczy się ta historia? A może czeka nas koniec...?

     Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Liczę na szczere komentarze! Jeśli możecie to polecajcie to opowiadanie innym. Kocham Was i do nexta! Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! (PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx

piątek, 4 października 2013

32. Nigdy więcej!

                                                    ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

  Nienawidzę czekać. Nienawidzę siedzieć bezczynnie, a zwłaszcza w takim miejscu, jak to! Cholera! Co ja tutaj w ogóle robię? Posterunek? Serio? Jak już wzywają człowieka to mogliby łaskawie się nim zająć! Czekam na korytarzu od trzech godzin. Zapytałem się kogoś, dokąd mam się udać i odpowiedziano mi, że mam czekać. Zaraz zwariuję. Nie mam pojęcia co się stało. I to jest w tym wszystkim najgorsze.

- Pan Styles? - Zawołała kobieta, wychodząc z pokoju.
- To ja. - Odpowiedziałem niechętnie.
- Proszę za mną. - Dodała młoda kobieta. Była całkiem ładna, jak na sekretarkę, czy coś w tym stylu. Blondynka z rozpuszczonymi włosami do pasa, wszystko było w niej niezłe tylko ubiór był niefajny. Zdecydowanie wolę, gdy kobiety chodzą bardziej dziewczęco ubrane. - Proszę wejść przez te drzwi. Tam czeka na pana policjant, który Pana przesłucha.
- Przesłucha mnie? - Zapytałem z krzywą miną.
- A co Pan sobie myślał? Jest Pan na posterunku, to chyba normalne, że będzie Pan przesłuchiwany.
- Wiesz może, czemu zostałem wezwany? Dlaczego będę przesłuchiwany?
- Po pierwsze nie jesteśmy na "Ty", a po drugie to chyba oczywiste, że musiał Pan zrobić coś złego, dlatego tutaj Pana wezwano.  - Nic nie odpowiedziałem. Rzuciłem obojętne spojrzenie i postanowiłem wejść do środka. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Nigdy nie byłem karany.
- Witam. - Przywitał mnie jeden z trzech policjantów. - Pan Harry Styles?
- Tak. We własnej osobie. - Odpowiedziałem.
- Czy zna Pan Steava Caserro? - Od razu na powitanie dostałem nieciekawe pytanie. Domyślałem się, że chodzi tutaj o Meredith i tego barmana.
- Tak, ale nic nas nie łączy. Nie jesteśmy spokrewnieni, ani nie jesteśmy przyjaciółmi. Po prostu miałem okazję poznać go na wakacjach kilka lat temu.
- Yhymm... a w jakich stosunkach jesteście? - Nie ukrywam, pytania, które zadaje mi policjant były bardzo dziwne. Nie rozumiem, co to ma do rzeczy, kiedy się poznaliśmy i w jakich jesteśmy stosunkach. A może ktoś go zabił, a , że byliśmy i jesteśmy wrogami, to teraz podejrzenia padają na mnie? - Pomyślałem lekko wystraszony.
-  Nie przepadamy za sobą. - Stwierdziłem.
- Czyli, że są panowie w złych stosunkach, tak? - Cholera! Ten facet coś knuje. Chyba chce doprowadzić do tego, żebym już totalnie się zgubił w tych pytaniach!
- Myślę, że tak jest.
- Okay. Rozumiem. A czy zna Pan niejaką Holly Duncan? - Zapytał, czytając dane ze swojego notesu.
- Tak! Oczywiście. To moja... znaczy byliśmy ze sobą. Znam ja doskonale. A mogę wiedzieć, czemu poruszył Pan temat z Holly? - Zapytałem podejrzliwie. Funkcjonariusz spojrzał się na mnie spod okularów. Przełknąłem ślinę. Facet wyglądał strasznie. Miał minę, jakby chciał mnie zabić.
- Chyba pomyliły się Panu stanowiska. To ja, jestem od zadawania pytań. Proszę to zapamiętać, dobrze?
- Oczywiście. - Odpowiedziałem speszony. Dziwi mnie jego zachowanie. Przecież ja się tylko zapytałem.
- Wracając do Steava... musimy pominąć temat z panną Holly Duncan, ponieważ widzę, że to jest nie najlepszy pomysł, aby o niej z Panem rozmawiać. Jak Pan sądzi... czy Pan Caserro był w stanie kogoś zabić? -  Czy był? Czyli, że mógł to zrobić? Boże! Kogo? - Pomyślałem przerażony.
- Nie wiem. Nie znam go tak dobrze, żeby móc go porównywać do mordercy. Wiem tylko tyle, że nie pochodzi on z dobrej rodziny i, że jest zdolny do otrucia.
- Do otrucia? Kogo mógł otruć? Myślę, że Pan też jest do tego zdolny...- Zamarłem. Jak to możliwe, że policja wie, że kogoś otrułem?! Wiedziała tylko Holly o tym! Po za tym to były tylko środki przeciw bólowe, nic więcej!
-  Umm... nie wiem, co powiedzieć...
- Najlepiej proszę nic nie mówić. Wiemy, że to nie Pan zabił Meredith Brooks...
- Ale przepraszam... - Przerwałem zaskoczony. - Przecież Meredith popełniła samobójstwo.
- Myli się Pan. Wezwałem Pana z dwóch powodów... po pierwsze po to, żeby dowiedzieć się jaki jest główny podejrzany o morderstwo Meredith, czyli niejaki Steave Caserro, ale i też dlatego, aby poinformować Pana, że Holly Duncan jest w szpitalu. Wczoraj została uprowadzona przez naszego podejrzanego.
- Słucham?! OMG! W jakim szpitalu? Co ten psychol jej zrobił?! Proszę mi podać adres! SZYBKO! Zabiję skurwysyna!
- Proszę się uspokoić. To miejsce wymaga poszanowania.
- Czy mogę do cholery prosić o ten pieprzony adres?
- Proszę, ale po tym jak Pan się zachował dostanie Pan mandat w wysoko...
- Do widzenia! - Krzyknąłem, wybiegając z pokoju.


                                              ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- Powinna pani leżeć. To musiał być dla Pani wielki wstrząs psychiczny...
- Skoro uważa Pani, że mam coś spieprzonego z psychiką, to co przepraszam robię na sali przyjęć? Zabierzcie mnie do psychiatryka. Tam będzie mi najlepiej! Wśród czubków i walniętych narkomanów. A tak na serio, to czuję się dobrze. Po prostu brakuje mi bliskich i chcę jak najszybciej stąd wyjechać. - To co przeżyłam wczorajszej nocy, nie opiszę dosłownie nic! To na zawsze pozostanie głęboko w moim sercu, głowie i w pamięci. W sumie to się cieszę, że tak się stało. Przynajmniej ukarano morderce Mer. Mam nadzieję, że historia z podłą Meredith Brooks zakończy się właśnie teraz...
- Ja tylko wypełniam swoje obowiązki. Jest mi przykro, że Pani tego nie docenia. -  Zrobiło mi się trochę głupio. Nie potrzebnie tak ostro potraktowałam tą pielęgniarkę. Od wczoraj jestem dla wszystkich arogancka i wredna. Trzeba to zmienić. Zastanawia mnie jedna rzecz... gdzie są moi przyjaciele? Przecież oni muszą wiedzieć, co się wydarzyło w hotelu!

[...]

- O! Holly! Tutaj jesteś! - Usłyszałam głos Jade! Wstałam z łóżka i pobiegłam w stronę przyjaciółki.
- Skarbie, jak się czujesz? Wszystko w porządku? Zamknęli tego dupka. Przepraszam, że dopiero teraz przyszłam. Wcześniej przesłuchiwano mnie, Niall'a i chyba Harry'ego.
- Mnie na samym początku przesłuchiwali. Czułam się strasznie. - Czułam jak spływają mi po policzkach gorzkie i ciężkie łzy. - Chcę do domu. Do Irlandii, mamy i przyjaciół. Już nigdy więcej tutaj nie przyjadę! NIGDY!

- Jak tylko Cię wypiszą to polecimy do domu. Musimy wszystko nadrobić, bo czasu coraz mniej...
- Daj spokój, Jade. Jeszcze nie jesteśmy takie stare! - Uśmiechnęłam się lekko, wycierając twarz z łez.
- Tak... nie jesteśmy jeszcze stare... - Powiedziała bardziej do siebie Jade.



                                            ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

- Ale wiesz, że zrobiłaś źle, prawda? - Oznajmiłem, pakując rzeczy Holly do taksówki. Dziewczyna wypisała się ze szpitala na swoją odpowiedzialność.
- Oh, przecież nic mi nie jest! Chcę jak najszybciej polecieć do domu. Nie wytrzymam tutaj, ani chwili dłużej.
- Rozmawiałaś z Harry'm? - Zapytałem, dyskretnie obserwując zachowanie dziewczyny.
- Tak. Przyszedł do mnie z posterunku. Był wściekły. Mówiłam, że nic mi nie jest, że aresztowano tego psychola, ale on swoje.
- On leci z nami?
- Nie wiem. Chyba nie. Gdzie miałby się zatrzymać? W hotelu? Nie ma sensu, żeby z nami leciał.


                                           ~~~~  Oczami Holly ~~~~

- Holly zaczekaj! - Usłyszałam głos Harry'ego. Odwróciłam się. - Dzwoniłem do Ciebie.
- Wiem, ale byłam zajęta. Przepraszam, ale mam samolot. Zobaczymy się wkrótce.
- Dzwoniłem do Ciebie, bo Jade zasłabła!
- Co? Gdzie? Kiedy? - Stanęłam osłupiała.
- Przed wejściem na parking, jakieś 20 minut temu. Karetka już ją wzięła.
- Musze do niej jechać! Boże! Pewnie nie złapię taxi.
- Spokojnie. Zatrzymałem ją wcześniej. Chodźmy.



HEJ! ;D 

   Dodałam nowy rozdział! Trochę krótki i nudny, ale jest! Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Liczę na szczere komentarze!

   Prosiłam Was tydzień temu, żebyście zostawili po sobie komentarz, lub zwykłą buźkę... jest mi miło, że czytacie. Widzę, że jest Was mniej niż kilka misięcy temu, ale ok 30 osób to i tak jest sukces! ;') Mam do Was kolejną prośbę. Jeśli podoba Wam się to opowiadanie, to proszę polecajcie je innym! Napiszcie może jednego tweeta z linkiem? Byłabym wdzięczna!  Kocham Was i do nexta! Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! + Zastanawiam się nad kolejnym opowiadaniem... może ktoś chętny na współpracę?  (PRZEPRASZAM Z WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx