niedziela, 20 października 2013

34. "Czuję, że czeka nas wojna."

                                                  ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Pieprzony Niall. Zdecydowałam się, żeby być z nim, a on w ostatniej chwili dzwoni i mówi, że się rozmyślił. Co za odpowiedzialność... jaka dojrzałość... Cóż, czego ja mogłam się po nim spodziewać? Już raz zerwał ze mną przez telefon. Chciałam dać mu szansę. Już zaczęłam planować przyszłość. Zaczęłam być szczęśliwa. Nienawidzę, gdy ktoś wystawia mnie do wiatru. Wątpię, żeby Niall miał powód dla którego odwołał spotkanie. Najgorsze jest to, że go kocham. Nie wiem co robić. Może powinnam wrócić do domu? Stęskniłam się za Irlandią.

- Pani Duncan? Może Pani wejść do przyjaciółki.
- Dziękuję. - Oznajmiłam, wchodząc do sali. Jade była nie przytomna. Jej twarz była blada jak ściana. Nastała cisza. Słyszałam tylko jak oddychamy. Bałam się cokolwiek powiedzieć. Przybliżyłam się do przyjaciółki. Usiadłam na krześle i złapałam jej lodowatą dłoń.
- Wiesz Jade, nic dziwnego, że kochałaś się w Niall'u. On jest nieziemski. Tylko szkoda, że zawsze mnie rani. Pamiętasz jak przyłapałaś nas na pocałunku? Wtedy jeszcze nie wiedziałaś, że chodzimy ze sobą, Potem rozmawiałyśmy o przyszłości... Mimo tego, że kochałaś w nim, mówiłaś, że ja i Niall jesteśmy dla siebie stworzeni. Zapytałam się wtedy, czy zostaniesz moim świadkiem,, jeśli Niall mi się oświadczy. Boże! Nie wierzę w to, że za niedługo odejdziesz. Nie zobaczysz mnie w sukni ślubnej, ani nie dowiesz się, że będę matką. - Nie wytrzymałam. Wszystkie emocje, które wtedy odczuwałam, wyrzuciłam z siebie w postaci łez. - Chciałabym, żebyś mi doradziła co mam zrobić ze swoim pieprzonym życiem. Mam wszystkiego dość. Chcę być szczęśliwa. Tak jak kilka lat temu. Kocham Cię, Jade. I zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką. Przepraszam, że Cię tutaj zostawiam. Muszę stąd wyjechać. Niall mnie znowu odepchnął. Boże. Jade, ja go tak mocno kocham. Muszę odnaleźć sens swojego życia. Przez chwilę myślałam, że jest nim Niall, ale teraz...Wiem, że mnie słyszysz. Tak bardzo chciałabym wiedzieć, co o tym wszystkim sądzisz. Na pewno zastanawiałabyś się, czemu Niall wyjechał. To tak samo jak ja. Nie wiem, czemu on to zrobił. Jeszcze wczoraj rano powiedział, że zawsze będzie moim przyjacielem... z kim on do cholery rozmawiał? To jest niemożliwe, że zostawił mnie, wiedząc, że Ty... umrzesz. Przepraszam Cię, że zawracam Ci głowę moimi głupimi przemyśleniami. Muszę iść. Postanowiłam spotkać się z Harry'm. Pożegnać się. Jestem na niego zła, ale nie mogę wrócić do domu, nie żegnając się z nim. To chyba tyle, co chciałam Ci powiedzieć. Twoi rodzice czekają przed salą. Nie będę Wam przeszkadzać. Do zobaczenia wkrótce, Jade.


                                           ~~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~~

- Więc wracasz do domu... - Oznajmiłem, spoglądając na dziewczynę.
- Tak. Muszę trochę odpocząć. Poza tym stęskniłam się za mamą.
- Widziałaś się z Niall'em? - Zapytałem, chociaż doskonale znam odpowiedź. Jestem dobry w udawaniu. Ona niczego nie podejrzewa.
- Możesz przestać zadawać tyle pytań? To jest męczące.
- Wyluzuj. Chciałem dobrze. A mogę wiedzieć, czemu tak zareagowałaś, kiedy wspomniałem o Niall'u? - Tak, wiem. Nie powinienem mówić o nim. Co jeśli przez przypadek wspomnę o naszej rozmowie?
- Chciałam się z nim spotkać. Po prostu pogadać. Swoją drogą, może Ty wiesz, czemu i gdzie wyjechał? - Matko! Co ja mam jej odpowiedzieć? Mam nadzieję, że niczego nie podejrzewa. Niezła z niej kłamczucha. Chciała się z nim spotkać i TYLKO porozmawiać. Yhym... Holly nie umiesz kłamać skarbie. - Pomyślałem.
- Nie mam pojęcia. Nawet się z nim nie widziałem. To dziwne, że wyjechał. Wiesz co? Zadzwonię do niego. Zapytam się co się stało, ok?
- Na pewno nie odbierze. Próbowałam ze sto razy i nic. Odrzucał połączenie, albo wyłączał telefon.
- To może zadzwonić do chłopaków?
- Wątpię, żeby któryś z nich wiedział co jest powodem jego nagłego wyjazdu, ale próbuj. Idę zamówić kawę. Chcesz też?
- Nie, dziękuję. - Upewniłem się, że dziewczyna odeszła i wybrałem numer do Niall'a.

< rozmowa telefoniczna >

No dalej odbierz kretynie. - Pomyślałem, oczekując na usłyszenie głosu chłopaka.

- Słucham Cię Harry. - Odpowiedział obojętnie Niall.
- Stary gdzie jesteś?
- A co Cię to obchodzi? Na drugim końcu świata. Tak, jak chciałeś. Cieszysz się?
- A konkretnie to gdzie? No wiesz. Holly się wypytuje, czy coś wiem.
- Cholera. To już jest Twój problem. Możesz ją okłamywać, ale proszę Cię nie wciągaj w to mnie. Przez to co jej zrobiłem...
- Oh, daj spokój. Przejdzie jej. - Przerwałem chłopakowi. - Mam pytanie... jeśli Jade umrze to masz zamiar przyjechać na pogrzeb?
- Oczywiście, że tak! Czemu się pytasz? Coś się z nią stało?
- Nie. Na razie jest w szpitalu. Słuchaj Niall. - Zacząłem poważnym głosem. - Wiem, że Jade jest Twoją przyjaciółką i, że Twoja obecność na jej pogrzebie jest obowiązkowa, ale wracając do naszej umowy...
- Harry! Czy Ty siebie słyszysz? Sugerujesz, że mógłbym nie przyjechać na pogrzeb swojej przyjaciółki, bo zawarliśmy jakąś pieprzoną, idiotyczną umowę? Oszalałeś! Wiesz co? Myślę, że idealnie pasujesz do zmarłej Meredith. Ona też miała zabójcze pomysły. I wiesz co? Mam gdzieś tą całą naszą gównianą umowę. Holly już Cię nie kocha. Gdybym się zjawił na wczorajsze spotkanie, to na pewno bylibyśmy ze sobą.
- Haha. Nie unieważnisz tej umowy.
- Niby czemu, Harry? Myślisz, że się Ciebie boję? Śmieszny jesteś!
- No to w takim razie będę musiał Cię zabić.
- Harry, czy Ty się dobrze czujesz?!
- Muszę kończyć. Holly idzie. Wiesz, umówiłem się z nią na randkę. Pa.


- I jak? Rozmawiałeś z chłopakami?
- Tak, ale nic nie wiedzą. Boję się o niego. Nie wiadomo, gdzie on jest, ani nie odbiera telefonu. - Udałem zaniepokojonego.
- Może zadzwońmy po policję? - Zaproponowała Holly.
- Zaczekajmy trochę co? Skoro sam Ci powiedział, że wyjeżdża, to chyba nie mamy powodów do obaw?
- W sumie to masz racje. A powiedz mi, co planujesz robić jak wrócisz do Londynu? Pytam się z ciekawości.
- Pewnie będę chodził od baru do baru, a na końcu przegram wszytko w kasynie.
- Co?!
- Haha. Żartuję przecież. A Ty? Co będziesz robić w domu?
- Dzwoniłam do mamy. Nasz dom potrzebuje remontu. Wezmę się za malowanie. Muszę się odstresować. To mi na dobre wyjdzie.
- Mam pomysł! Pomogę Ci!
- To chyba nie jest najlepszy pomysł...
- Ale dlaczego? Wynajmę pokój w hotelu, żeby nie robić problemu, a za dnia będę Ci pomagał. No proszę! Zgódź się!
- Myślę, że to jest zły pomysł, Harry.
- No proszę! Nalegam.
- Ugh! W porządku. - Odpowiedziała niechętnie
- Naprawdę? Zgadzasz się?
- No tak, ale nie myśl sobie, że nie jestem na Ciebie zła!
- Oczywiście. Rozumiem. - Tak! Udało się! Holly będzie moja! Niall pożałuje, że chciał zerwać naszą umowę. - Pomyślałem, cwaniacko się uśmiechając.



                                           ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

   Holly umówiła się na randkę z Harry'm? Jak to możliwe? Przecież wybrała mnie. W porządku. Rozumiem. Zadzwoniłem do niej, skłamałem, zawiodłem jej zachowanie, ale to nie jest w jej stylu! Kiedy ktoś ją zrani, ta zamyka się w pokoju i zastanawia się co robić dalej, jak to wszystko przejść. Może Harry oszukuje mnie? Może skłamał, żeby mnie wkurzyć? Nie rozumiem go. Nie poznaję go. Wiem, że kocha Holly, tak samo jak ja, ale nigdy nie spodziewałbym się tego, że będzie chciał mnie zabić! Wątpię, żeby wtedy był pijany. Jego głoś był stanowczy. Po co chciał znać adres gdzie obecnie się znajduję? Mam nadzieję, że nikt znajomy mnie nie wyda, że jestem u rodziców. Szczerze? Boję się Harry'ego. Może inaczej. Obawiam się, że on ma obsesje na punkcie Holly. Pierwszy raz w życiu wyczułem w nim gniew i nienawiść. Czuję, że czeka nas wojna.



Hej! ;D

     Przepraszam, że taki krótki. Trochę nie udał mi się, ale jak już napisałam to dodam ;) 

 Jak widzicie Holly z naszym złym Harry'm planuje przylecieć do Irlandii, gdzie znajduje się kryjówka Niall'a. Jak myślicie, co może się wydarzyć w kolejnym rozdziale? Mam pytanie... w sumie to miałam już zakończyć to opowiadanie, ale jeśli nadal chcecie, żebym pisała to komentujcie i napiszcie, czy mam pisać dalej, czy nie.

Kocham Was i do nexta! Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! (PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx

poniedziałek, 14 października 2013

33. "Niech ta tajemnica zostanie tylko między nami."

                                                   ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- I co teraz będzie? - Powiedziałam załamanym głosem. - Nie tak wyobrażałam sobie moje nastoletnie życie. Planowałam spędzić ten rok z Jade, a teraz ona leży tutaj... za tą szybą. Jest nieprzytomna, podłączona do aparatury. Niall, ja...
- Chodź tu do mnie. - Przerwał mi spokojnie chłopak. Usiadłam na krześle. Oparłam głowę o ramie Niall'a. - Musimy po prostu pozwolić jej odejść. Nie możemy użalać się nad sobą. Ona by nie chciała, żebyśmy byli smutni z jej powodu.
- To jest takie trudne. Znamy się od zawsze. Chyba nie będę wstanie przyjść na pogrzeb. Nie chcę tego widzieć. Nie chcę się z nią żegnać. Niall zostaniesz mi tylko Ty. Błagam, już nigdy więcej nie kłóćmy się. Niech będzie tak jak dawniej. Zanim pojechałam do Dartmound. - Oznajmiłam, patrząc w oczy Niall'a.
- Obiecuję, że zawsze będę Twoim przyjacielem. Holly... - Zaczął niepewnie.
- Tak, Niall?
- Wiem, że to nieodpowiednia pora, ale chcę wiedzieć na czym stoję. Powiedz mi... tylko szczerze! Z kim Ty chcesz się związać? Przepraszam, że Cię o to pytam, ale ja tak dłużej żyć nie mogę. Kiedy byłaś z Harry'm próbowałem stać na uboczu. Nie chciałem się wtrącać w Wasze sprawy. Teraz, kiedy zrozumiałem jak bardzo jesteś dla mnie ważna, chcę się dowiedzieć, czy jest jakaś szansa, żebyśmy znowu byli parą...
- Umm... Niall...
- Holly, tylko proszę! Odpowiedz szczerze. - Nastał ten moment. Tego się obawiałam. Jak wybrać jednego chłopaka z dwóch wspaniałych i bliskich mojemu sercu? Jestem idiotką. Nie wiem czego chcę. Na pewno nie chcę nikogo skrzywdzić.
- Możemy przełożyć tą rozmowę na jutro? Proszę. Szpital to trochę nieodpowiednie miejsce na taką rozmowę.
- Myślę, że po prostu się boisz. Powiedz mi, co w tym jest trudnego? Kochasz mnie?
- Niall, dla mnie to jest naprawdę trudna decyzja.
- Holly zadałem Ci pytanie. Ok. Zapytam jeszcze raz. Czy Ty mnie kochasz?
- Kocham Cię, ale proszę daj mi trochę czasu.
- Holly. Powiem Ci coś. Przez tyle lat nie miałem żadnej dziewczyny. Tutaj nawet nie chodzi o fanki, ani karierę, bo przecież każdemu należy się miłość, prawda? Wiesz. Chcę Ci powiedzieć, że nie mogłem tak po prostu zapomnieć o tym, co nas łączyło. Za każdym razem, kiedy Cię widziałem, mówiłem sobie "Stary, ona jest zajęta. Chodzi z Twoim przyjacielem. Bądź silny. Nie możesz ich zawieźć" Teraz chcę ruszyć dalej. Jestem jeszcze młody, ale mi też brakuję miłości, troski, dzielenia życia z drugą połówką. Powiedz tylko, czy chcesz być ze mną, a zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa i, żebyśmy tworzyli udany związek. Holly? Powiesz coś? - Niall mnie zaskoczył. Zawsze wspierał mój związek z Harry'm, to właśnie dzięki niemu schodziliśmy się kilka razy. Czemu ukrywał to wszystko? Przecież to musiało go boleć, widząc mnie i Harry'ego, jako szczęśliwa parę. Zaraz, zaraz! Nie miał dziewczyny? A co z tą Veronicą?
- Wspomniałeś, że nie miałeś żadnej dziewczyny... - Zaczęłam, obserwując zachowanie chłopaka.
- No tak. - Przytaknął.
- A to ciekawe! W takim razie kim dla Ciebie była Veronica?
- Aaa... Veronica nie jest moją dziewczyną. Nigdy nie była. Ona jest lesbijką. Przyjaciółką Zayn'a. Chłopaki poprosili ją, żeby odegrała rolę mojej nowej dziewczyny.
- Słucham? Co za kretyn wpadł na ten pomysł?! - Jak tak można? Co chcieli przez to osiągnąć? Myśleli, że wzbudzą we mnie zazdrość! Udało im się, tylko szkoda, że dowiaduję się o tym przez przypadek.
- Nie pamiętam. Chyba Lou.
- Oh, po nim można się wszystkiego spodziewać.
- A wracając do tematu... - Nie! Niall? Czemu do tego wracasz? - Pomyślałam.
- Niall. Doceniam, że chcesz być wobec mnie szczery. Wiem, że nadal mnie kochasz, że chcesz być ze mną, ale ja naprawdę potrzebuję czasu. Poza tym to co powiedziałeś...
- Przepraszam, jeśli...
- Nie przerywaj mi! Wysłuchaj mnie! To co powiedziałeś było urocze. Trochę przypominało mi nasze zaręczyny w domu na drzewie haha tylko to było w trochę w dojrzalszym wydaniu. - Oznajmiłam promiennie się uśmiechając.
- Jeśli wrócisz do mnie, to obiecuję, że nasze zaręczyny będą czymś niesamowitym, czymś...
- Hola, hola! Zwolnij trochę, ok?
- Ja... nie mogę. - Odpowiedział, chwytając moją twarz swoimi rękoma. Nie mogę uwierzyć, że on to zrobił. Pocałunek? Skąd ta pewność, że przez jeden pocałunek postanowię być z nim?
- Niall...
- Ciii... nic nie mów. Zadaj sobie jedno podstawowe pytanie... z kim będziesz bardziej szczęśliwa? Ze mną, czy z Harry'm? Holly, daj mi tylko jedną szansę. Co Ci szkodzi? Harry już od dawna zachowuje się jak dupek. Nie możemy spróbować? Proszę Cię... przemyśl to. Czekam do wieczora. Będę na plaży o północy. Jeśli się nie zjawisz, to będzie oznaczało, że wybierasz jego. Kiedy Cię zobaczę... to po prostu będę najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi. - To nieprzyjemne uczucie strachu i niepewności pomału zaczyna mnie wykańczać. Postaram się podjąć tą szaloną decyzję. Zrobię to dla dobra ludzi, na których mi zależy.
- Hej. Jak się czujecie? - Oderwaliśmy wzrok od siebie. Obok nas stanął Harry. Miałam ochotę po prostu zniknąć.

                                          ~~~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~~~

- Czemu nic nie mówicie? Przeszkodziłem Wam w czymś? - Nastała niezręczna cisza. Żadne z nich nie chciało nic powiedzieć. Pewnie rozmawiali o mnie lub o sobie stąd ta cisza. 
- Myślę, że powinnam iść do lekarza Jade. Mam do niego kilka pytań. - Odpowiedziała Holly, wstając i kierując się stronę gabinetu.
- Sorry bracie, ale muszę iść. Muszę zamówić bilety na powrót. Zdzwonimy się potem, ok? - Nie wiedziałem, co się dzieje. Oni nigdy się tak nie zachowywali. Obawiam się najgorszego...., że wrócili do siebie. Usiadłem bezradnie na krześle. Co mam zrobić, żeby ją odzyskać? Przecież nie mogę tak po prostu pozwolić jej odejść. Muszę coś wymyślić. Tylko nasuwa się pytanie co..? Wiem! Zadzwonię do Louis'a! On na pewno doradzi mi, co powinienem zrobić.


[...]


- No chyba oszalałeś! Stary, czy Ty w ogóle siebie słyszysz? Mam podejść do Niall'a i powiedzieć: " No hej Niall, czy wyświadczysz mi przysługę i wyjedziesz na drugi koniec świata?" Haha. popierdoliło Cię? Przecież on się nigdy w życiu na taki układ nie zgodzi! Lou, myślałem, że zmądrzałeś...
- To chociaż z nim pogadaj. Powiedz, że zależy Ci na niej i, że chcesz się jej oświadczyć.
- Co? Louis brałeś coś? Jesteśmy za młodzi na ślub. I jeszcze choroba Jade... Holly na pewno odrzuciłaby moje oświadczyny.
- A nie możesz spróbować? Cholera Harry! Skoro nie chcesz teraz podjąć ryzyka, to mogłeś wtedy na wakacjach nie przystawiać się do Holly. Wiesz, że zależało mi na niej... Jesteś zwykłym tchórzem.
- Jak jesteś taki mądry to proszę! Powiedz mi jak mam zacząć rozmowę z Niall'em?!
- Zachowujesz się jakbyś nie znał Niall'a. Przecież to jest Twój przyjaciel. Zacznij od konkretów. Boże! Z kim ja się zadaję...
- Dobra zatkaj się. Jesteś Wielki, Lou. Już wiem, co zrobię.



                                          ~~~~~ Oczami Niall'a ~~~~~~

- Harry? Co Ty tutaj robisz? - Czekałem na przyjście Holly. Zamiast dziewczyny pojawił się Harry... Skąd on to wiedział, że tutaj będę?
- Musimy poważnie pogadać, Niall. - Zachowanie chłopaka odrobinę mnie przerażało. Domyślałem się, że chodzi mu o Holly.
- Tak? A o czym?
- Wiem, że chcesz wrócić do Holly. To widać. Pewnie myślisz, że przestało mi na niej zależeć...
- A tak nie jest? - Przerwał mi chłopak. - Harry, jak Ty ją traktujesz? Co Ty odwaliłeś w barze na jej imprezie urodzinowej? Co Ty chciałeś udowodnić? Że każdą możesz mieć? Debilu Ty sobie nie zdajesz sprawy jak ona mocno Cię kocha. Wiesz co? Zastanawiam się, co jest tego powodem, że po mimo tylu nie przyjemności, które przez CIEBIE miała, ona nadal Cię kocha! Ja zawsze byłem dla niej taki..
- Za miły.
- Nie. Byłem jej przyjacielem.
- Tylko przyjacielem. - Oznajmił chamsko.
- No nie byłbym tego taki pewny. Wiesz co tutaj robię? - Harry udaję takiego "bad boy'a". Myśli, że wyprowadzi mnie z równowagi. O nie! Zależy mi na niej. Nie mogę zaprzepaścić takiej szansy.
- Hmm... pewnie czekasz na Holly. - Odpowiedział.
- Tak. Dokładnie tak! I czekam na jej odpowiedź.
- Jaką odpowiedź? - Zapytał zbliżając się do mnie.
- Jeśli  przyjdzie... - Spojrzałem na zegar. - za 10 minut to znaczy, że będzie moja. Jeśli zdecyduje się pozostać w hotelu, to będzie Twoja.
- Czy zdajesz sobie sprawę, że ona nie jest i nigdy nie będzie, ani moja, ani Twoja? HOLLY NIE JEST ZABAWKĄ! - Agresywnie rzucił się na mnie. Złapał mnie za koszulkę, Nie spodziewałem się tego po nim.
- Nie sądzisz, że Holly woli spokojniejszego chłopaka? - Odpowiedziałem, patrząc się mu prosto w oczy.
- Mam to gdzieś. Kocham ją i nie oddam jej nikomu innemu, rozumiesz?!
- Nie musisz jej nikomu oddawać. Nie jesteście razem. Już nie.
- Powiedziałeś przed chwilą, że ona mnie kocha. Zastanowiłeś, że jak Ciebie wybierze, to będzie nie szczęśliwa? Przez jakiś czas może i będzie jakaś chemia, ale jeśli ona mnie kocha, to i tak prędzej czy później rzuci Cię dla mnie.
- To nie jest w stylu Holly!
- Niall, czy Ty jesteś głupi, czy takiego udajesz? Zrozum, że my się kochamy. Mimo tych sprzeczek, nieporozumień MY SIĘ KOCHAMY. Proponuję Ci spakować się i wyjechać jak najdalej stąd.
- Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi..
- Jeśli chodzi tutaj o kobietę, to sorry Niall, ale jesteśmy wrogami.
- Więc tak stawiasz sprawę, tak?
- Zależy mi na niej. Gdybym jej nie kochał, to na pewno nie zachowywałbym się tak w stosunku do najlepszego kumpla. Błagam Cię Niall! Zostaw ją w świętym spokoju. - Błagalnym wzrokiem patrzałem na przyjaciela. Nagle zaczął mu dzwonić telefon.
- To Holly.
- Nie odbierzesz?
- Nie wiem, co zrobić. Pewnie mnie szuka. 
- Proszę Cię. Pozwól mi być z nią. Jeśli ją kochasz to błagam zrób to dla niej. Możliwe, że ta decyzja będzie kluczem do szczęśliwego życia dla nas wszystkich.
- A co jeśli okaże się błędem?
- Wezmę to wszystko na siebie. Błagam. Odbierz i powiedz jej, że się rozmyśliłeś.
- A co będzie z nami? Z zespołem? Teraz mamy chwilową przerwę, ale czy na pewno chwilową? Przez to już nigdy możemy nie wrócić na szczyt.
- Ale przez to uczynisz czyjeś życia szczęśliwe. - Przez chwilę zastanawiałem się co mam zrobić. Przecież już raz identycznie postąpiłem. Ona mi tego nie wybaczy.

< rozmowa telefoniczna>

- Halo? Holly? - Odebrałem połączenie. Obserwowałem zachowanie chłopaka.
- Gdzie jesteś Niall... muszę z Tobą porozmawiać.
- Nie ma mnie tutaj... - Mój głos zadrżał. Czułem się fatalnie. - Musiałem wyjechać. Zmieniłem zdanie. Nie psujmy naszej przyjaźni. Niech tak wszystko zostanie.
- Ale Niall...
- Muszę kończyć. Mam słaby zasięg. Obiecuję, że niebawem zadzwonię. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Do zobaczenia, moja księżniczko.
- Niall! Proszę Cię! Nie rozłączaj się! Czy Ty mnie słyszysz? - Harry dał do zrozumienie, żebym się rozłączył.


- Zrobiłeś bardzo dobry uczynek. Nigdy tego Ci nie zapomnę! Jesteś dobrym przyjacielem, Niall. Niech ta tajemnica zostanie tylko między nami. - Harry poklepał mnie po plecach i odszedł.
- Zrobiłem to... popełniłem ten sam błąd co kilka lat temu. Ona mi już tego NIGDY nie wybaczy. Straciłem moją pierwszą i jedyną miłość na zawsze.




Heeeej! ;D

    Przepraszam, że dodaję dopiero teraz ten rozdział. Przez cały weekend miałam tylko jedno w głowie "URODZINY!!!!" Co do tego rozdziału... sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Harry sprawił tak, że Niall zapomniał co robi! Czy Holly dowie się jaką tajemnicę skrywają jej "chłopcy"? Jak dalej potoczy się ta historia? A może czeka nas koniec...?

     Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Liczę na szczere komentarze! Jeśli możecie to polecajcie to opowiadanie innym. Kocham Was i do nexta! Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! (PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx

piątek, 4 października 2013

32. Nigdy więcej!

                                                    ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

  Nienawidzę czekać. Nienawidzę siedzieć bezczynnie, a zwłaszcza w takim miejscu, jak to! Cholera! Co ja tutaj w ogóle robię? Posterunek? Serio? Jak już wzywają człowieka to mogliby łaskawie się nim zająć! Czekam na korytarzu od trzech godzin. Zapytałem się kogoś, dokąd mam się udać i odpowiedziano mi, że mam czekać. Zaraz zwariuję. Nie mam pojęcia co się stało. I to jest w tym wszystkim najgorsze.

- Pan Styles? - Zawołała kobieta, wychodząc z pokoju.
- To ja. - Odpowiedziałem niechętnie.
- Proszę za mną. - Dodała młoda kobieta. Była całkiem ładna, jak na sekretarkę, czy coś w tym stylu. Blondynka z rozpuszczonymi włosami do pasa, wszystko było w niej niezłe tylko ubiór był niefajny. Zdecydowanie wolę, gdy kobiety chodzą bardziej dziewczęco ubrane. - Proszę wejść przez te drzwi. Tam czeka na pana policjant, który Pana przesłucha.
- Przesłucha mnie? - Zapytałem z krzywą miną.
- A co Pan sobie myślał? Jest Pan na posterunku, to chyba normalne, że będzie Pan przesłuchiwany.
- Wiesz może, czemu zostałem wezwany? Dlaczego będę przesłuchiwany?
- Po pierwsze nie jesteśmy na "Ty", a po drugie to chyba oczywiste, że musiał Pan zrobić coś złego, dlatego tutaj Pana wezwano.  - Nic nie odpowiedziałem. Rzuciłem obojętne spojrzenie i postanowiłem wejść do środka. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Nigdy nie byłem karany.
- Witam. - Przywitał mnie jeden z trzech policjantów. - Pan Harry Styles?
- Tak. We własnej osobie. - Odpowiedziałem.
- Czy zna Pan Steava Caserro? - Od razu na powitanie dostałem nieciekawe pytanie. Domyślałem się, że chodzi tutaj o Meredith i tego barmana.
- Tak, ale nic nas nie łączy. Nie jesteśmy spokrewnieni, ani nie jesteśmy przyjaciółmi. Po prostu miałem okazję poznać go na wakacjach kilka lat temu.
- Yhymm... a w jakich stosunkach jesteście? - Nie ukrywam, pytania, które zadaje mi policjant były bardzo dziwne. Nie rozumiem, co to ma do rzeczy, kiedy się poznaliśmy i w jakich jesteśmy stosunkach. A może ktoś go zabił, a , że byliśmy i jesteśmy wrogami, to teraz podejrzenia padają na mnie? - Pomyślałem lekko wystraszony.
-  Nie przepadamy za sobą. - Stwierdziłem.
- Czyli, że są panowie w złych stosunkach, tak? - Cholera! Ten facet coś knuje. Chyba chce doprowadzić do tego, żebym już totalnie się zgubił w tych pytaniach!
- Myślę, że tak jest.
- Okay. Rozumiem. A czy zna Pan niejaką Holly Duncan? - Zapytał, czytając dane ze swojego notesu.
- Tak! Oczywiście. To moja... znaczy byliśmy ze sobą. Znam ja doskonale. A mogę wiedzieć, czemu poruszył Pan temat z Holly? - Zapytałem podejrzliwie. Funkcjonariusz spojrzał się na mnie spod okularów. Przełknąłem ślinę. Facet wyglądał strasznie. Miał minę, jakby chciał mnie zabić.
- Chyba pomyliły się Panu stanowiska. To ja, jestem od zadawania pytań. Proszę to zapamiętać, dobrze?
- Oczywiście. - Odpowiedziałem speszony. Dziwi mnie jego zachowanie. Przecież ja się tylko zapytałem.
- Wracając do Steava... musimy pominąć temat z panną Holly Duncan, ponieważ widzę, że to jest nie najlepszy pomysł, aby o niej z Panem rozmawiać. Jak Pan sądzi... czy Pan Caserro był w stanie kogoś zabić? -  Czy był? Czyli, że mógł to zrobić? Boże! Kogo? - Pomyślałem przerażony.
- Nie wiem. Nie znam go tak dobrze, żeby móc go porównywać do mordercy. Wiem tylko tyle, że nie pochodzi on z dobrej rodziny i, że jest zdolny do otrucia.
- Do otrucia? Kogo mógł otruć? Myślę, że Pan też jest do tego zdolny...- Zamarłem. Jak to możliwe, że policja wie, że kogoś otrułem?! Wiedziała tylko Holly o tym! Po za tym to były tylko środki przeciw bólowe, nic więcej!
-  Umm... nie wiem, co powiedzieć...
- Najlepiej proszę nic nie mówić. Wiemy, że to nie Pan zabił Meredith Brooks...
- Ale przepraszam... - Przerwałem zaskoczony. - Przecież Meredith popełniła samobójstwo.
- Myli się Pan. Wezwałem Pana z dwóch powodów... po pierwsze po to, żeby dowiedzieć się jaki jest główny podejrzany o morderstwo Meredith, czyli niejaki Steave Caserro, ale i też dlatego, aby poinformować Pana, że Holly Duncan jest w szpitalu. Wczoraj została uprowadzona przez naszego podejrzanego.
- Słucham?! OMG! W jakim szpitalu? Co ten psychol jej zrobił?! Proszę mi podać adres! SZYBKO! Zabiję skurwysyna!
- Proszę się uspokoić. To miejsce wymaga poszanowania.
- Czy mogę do cholery prosić o ten pieprzony adres?
- Proszę, ale po tym jak Pan się zachował dostanie Pan mandat w wysoko...
- Do widzenia! - Krzyknąłem, wybiegając z pokoju.


                                              ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- Powinna pani leżeć. To musiał być dla Pani wielki wstrząs psychiczny...
- Skoro uważa Pani, że mam coś spieprzonego z psychiką, to co przepraszam robię na sali przyjęć? Zabierzcie mnie do psychiatryka. Tam będzie mi najlepiej! Wśród czubków i walniętych narkomanów. A tak na serio, to czuję się dobrze. Po prostu brakuje mi bliskich i chcę jak najszybciej stąd wyjechać. - To co przeżyłam wczorajszej nocy, nie opiszę dosłownie nic! To na zawsze pozostanie głęboko w moim sercu, głowie i w pamięci. W sumie to się cieszę, że tak się stało. Przynajmniej ukarano morderce Mer. Mam nadzieję, że historia z podłą Meredith Brooks zakończy się właśnie teraz...
- Ja tylko wypełniam swoje obowiązki. Jest mi przykro, że Pani tego nie docenia. -  Zrobiło mi się trochę głupio. Nie potrzebnie tak ostro potraktowałam tą pielęgniarkę. Od wczoraj jestem dla wszystkich arogancka i wredna. Trzeba to zmienić. Zastanawia mnie jedna rzecz... gdzie są moi przyjaciele? Przecież oni muszą wiedzieć, co się wydarzyło w hotelu!

[...]

- O! Holly! Tutaj jesteś! - Usłyszałam głos Jade! Wstałam z łóżka i pobiegłam w stronę przyjaciółki.
- Skarbie, jak się czujesz? Wszystko w porządku? Zamknęli tego dupka. Przepraszam, że dopiero teraz przyszłam. Wcześniej przesłuchiwano mnie, Niall'a i chyba Harry'ego.
- Mnie na samym początku przesłuchiwali. Czułam się strasznie. - Czułam jak spływają mi po policzkach gorzkie i ciężkie łzy. - Chcę do domu. Do Irlandii, mamy i przyjaciół. Już nigdy więcej tutaj nie przyjadę! NIGDY!

- Jak tylko Cię wypiszą to polecimy do domu. Musimy wszystko nadrobić, bo czasu coraz mniej...
- Daj spokój, Jade. Jeszcze nie jesteśmy takie stare! - Uśmiechnęłam się lekko, wycierając twarz z łez.
- Tak... nie jesteśmy jeszcze stare... - Powiedziała bardziej do siebie Jade.



                                            ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

- Ale wiesz, że zrobiłaś źle, prawda? - Oznajmiłem, pakując rzeczy Holly do taksówki. Dziewczyna wypisała się ze szpitala na swoją odpowiedzialność.
- Oh, przecież nic mi nie jest! Chcę jak najszybciej polecieć do domu. Nie wytrzymam tutaj, ani chwili dłużej.
- Rozmawiałaś z Harry'm? - Zapytałem, dyskretnie obserwując zachowanie dziewczyny.
- Tak. Przyszedł do mnie z posterunku. Był wściekły. Mówiłam, że nic mi nie jest, że aresztowano tego psychola, ale on swoje.
- On leci z nami?
- Nie wiem. Chyba nie. Gdzie miałby się zatrzymać? W hotelu? Nie ma sensu, żeby z nami leciał.


                                           ~~~~  Oczami Holly ~~~~

- Holly zaczekaj! - Usłyszałam głos Harry'ego. Odwróciłam się. - Dzwoniłem do Ciebie.
- Wiem, ale byłam zajęta. Przepraszam, ale mam samolot. Zobaczymy się wkrótce.
- Dzwoniłem do Ciebie, bo Jade zasłabła!
- Co? Gdzie? Kiedy? - Stanęłam osłupiała.
- Przed wejściem na parking, jakieś 20 minut temu. Karetka już ją wzięła.
- Musze do niej jechać! Boże! Pewnie nie złapię taxi.
- Spokojnie. Zatrzymałem ją wcześniej. Chodźmy.



HEJ! ;D 

   Dodałam nowy rozdział! Trochę krótki i nudny, ale jest! Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Liczę na szczere komentarze!

   Prosiłam Was tydzień temu, żebyście zostawili po sobie komentarz, lub zwykłą buźkę... jest mi miło, że czytacie. Widzę, że jest Was mniej niż kilka misięcy temu, ale ok 30 osób to i tak jest sukces! ;') Mam do Was kolejną prośbę. Jeśli podoba Wam się to opowiadanie, to proszę polecajcie je innym! Napiszcie może jednego tweeta z linkiem? Byłabym wdzięczna!  Kocham Was i do nexta! Jakieś pytania? ŚMIAŁO PISZCIE! + Zastanawiam się nad kolejnym opowiadaniem... może ktoś chętny na współpracę?  (PRZEPRASZAM Z WSZYSTKIE BŁĘDY!) ~~~@agata_971012 xx

czwartek, 26 września 2013

31. Zastrzyk.


                                                                 ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- Nie za dużo już wypiłaś? - Zaskoczona pytaniem Harry'ego, odstawiłam  od ust szklankę. Nie lubię, gdy ktoś sugeruję, że źle coś robię.
- A co Cię to obchodzi ile ja piję? To nie Twoja sprawa. - Jak już wcześniej wspomniałam... rzadko piję. W sumie to nie wiem, co mnie podkusiło, żeby sięgnąć po to cholerstwo.
- Naprawdę zdecydowanie za dużo wypiłaś tych drinków. Przestań. Nie będziesz tego pić. - Harry zabrał mi napój i położył go z dala ode mnie.
- Nie będziesz mi mówił co mam robić, a co nie! - Owszem wypiłam sporo alkoholu, ale nikt mi go na siłę do ust nie wpychał. To była moja decyzja. Chcę się zabawić. Mam urodziny. Za rok już nie będę nastolatką. Jak Harry pił w moim towarzystwie, to mu tego nie zbaraniałam.
- Mieliśmy porozmawiać. O nas, o tym co się ostatnio z nami dzieje.
- Co się z nami dzieje? Harry, proponuję Ci, zastanowić się nad sobą, bo to właśnie Ty jesteś całkiem inny. Nie poznaję Cię.
- Myślę, że ta rozmowa była złym pomysłem. - Odpowiedział chłopak, wstając z miejsca.
- Całkowicie się z Tobą zgadzam. - Dodałam chamsko się uśmiechając.
- Wiesz co Ci powiem? - Zaczął mówić, nachylając się nade mną. - Za wszelką cenę próbujesz mnie od siebie odepchnąć. Nie wiem, co jest tego powodem, ale wiedz, że ja Cię nadal kocham. Może bywa tak, że czasem jestem cholernie nieodpowiedzialny, ale nie myśl sobie, że tutaj w środku... - Wziął moją dłoń, przyłożył ją do swojej klatki piersiowej- ... nic nie czuję. Popełniałem wielu błędów. Między innymi wyprowadzając się od Ciebie, ale tutaj... tutaj zrozumiałem, że w tym samym miejscu, kilka lat temu poznałem miłość mojego życia. Holly ja... - Jego głoś zadrżał. - ... ja Cię tak mocno kocham. Mam nadzieję, że docenisz to, co Ci teraz powiedziałem, bo to są właśnie moje uczucia. - I czego on teraz ode mnie oczekuje? Myśli, że rzucę się mu na szyję, obdarzę go czułym pocałunkiem, a potem wylądujemy w łóżku? Haha. Nie. Jeśli naprawdę zależy mu na naszym związku, to musi zaakceptować to, że jestem twarda.  Spojrzałam się na chłopaka.
- Robi się zimno. Sądzę, że powinieneś iść już do pokoju, bo jeszcze się przeziębisz. - Znacząco się uśmiechnęłam. Harry zrobił zdziwioną minę. Chyba nie tego się spodziewał. Cóż... starej Holly już nie ma. Kiedyś będzie musiał się z tym pogodzić.
- Ah, rozumiem. Zgrywasz taką twardzielkę, tak? Jak długo to potrwa?
- Kto kto mówi, że udaję? Może taka naprawdę jestem? Hmm?
- Nie spodziewałem się tego, że to kiedyś powiem, ale niestety muszę to powiedzieć! Po raz pierwszy odkąd Cię poznałem, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. Jesteś nie znośna! Gdzie jest ta miła, sympatyczna i mądra dziewczyna? Gdzie jest moja Holly?
- A gdzie jest mój Harry? Powiedz mi do cholery gdzie jest mój chłopak? Oh, przepraszam! Były chłopak...
- Idę. Zostawiam Cię samą. Wytrzeźwij trochę. Aaa... zapomniałbym! Wszystkiego najlepszego. Masz, proszę, trzymaj. Nie wiem, czy jest sens dawać Ci ten prezent... ale jak już go kupiłem, to nie chcę, żeby się zmarnował. - Chłopak wręczył mi czerwone pudełeczko i odszedł. Nie zdążyłam mu nawet podziękować. Dokończyłam pić napój i postanowiłam wrócić do hotelu. Wstałam, po czym lekko się zachwiałam. Wyprostowałam się, złapałam równowagę i wyszłam z baru.

                                                   ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

     Jest już 2 w nocy. Myślałem, że zorganizowanie przyjęcia urodzinowego dla Holly będzie udane, a przede wszystkim wywoła uśmiech na jej twarzy. Wszystko się spieprzyło. Obserwując zachowania Holly i Harry'ego, stwierdziłem, że nie tryskają entuzjazmem. Myślałem, że się pogodzą, że spędzą ze sobą czas... chciałem, żeby Holly była zadowolona, a ona się tylko opiła. Chciałem ją odprowadzić do pokoju, ale ona mruczała pod nosem: "Zostaw mnie! Znam drogę do hotelu. Sama wrócę." I takim sposobem sam wróciłem do hotelu. Trochę się o nią boję. Była nieźle wstawiona. Mogła się przewrócić, upaść na ziemie i się skaleczyć w głowę, lub w inne miejsce. Chyba spokojnie nie zasnę.


                                            ~~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

     Wszyscy wrócili do hotelu. Nie widziałem tylko Holly. Możliwe, że nie zauważyłem jej wchodzącej do budynku. Mam nadzieję, że tak było. Nie chcę, żeby coś jej się stało. Nie potrzebnie zacząłem z nią rozmowę. Nie powinienem tego robić, wiedząc, że dziewczyna jest pijana. Kładąc się spać usłyszałem pukanie do drzwi. Niechętnie zwlekłem się z łóżka. Gdy je otwarłem, ujrzałem przed sobą Jade. Szczerze? Chyba nigdy z nią nie rozmawiałem.
- Jade? Co Ty tutaj robisz? Jest już po 4. - Zapytałem zaskoczony.
- Po prostu chciałam Cię o coś poprosić.
- O co? - Jeszcze bardziej się zdziwiłem.
- Jutro Holly dowie się czegoś bardzo przygnębiającego. Możliwe, że po tym będzie potrzebować wsparcia. Jeśli Ci na niej zależy, to proszę... bądź przy niej jutro, okay?
- Umm... mogę wiedzieć z kim, albo z czym to będzie związane?
- Chodzi o mnie. Jestem chora. Za niedługo umrę, więc proszę, opiekuj się nią. To jest jedyna osoba, na której mi tak bardzo zależy. Chciałabym, żeby żyła, tak jakby żyła za nas dwie. Rozumiesz?
- Oh, tak! Jasne. - Odpowiedziałem zszokowany.
- Wiem, że Holly stara się być poważna. Pewnie Cię ignoruje, prawda? Haha. Cała Holly... Kiedy Niall ją rzucił też udawała odważną, twardą sztukę, ale w głębi serca byłą tą samą dziewczyną co wcześniej. W porządku. To nie będę Cię zatrzymywać. Widzę, że Cię ściągnęłam z łóżka. Przepraszam. Przemyśl moje słowa. Jeśli ją zranisz jeszcze mocniej niż dotychczas, mój duch będzie Cię straszył! Haha. Dobra, już sobie idę. Dobranoc, Harry. - Przez chwilą stałem w bezruchu. To jest naprawdę przerażające uczucie, kiedy dowiadujesz się, że osoba w Twoim wieku umiera. Usiadłem na łóżku. Zacząłem masować sobie skronie. Zrobię to, o co mnie poprosiła Jade, ale nie obiecuję, że to się uda. Jeśli Holly będzie nadal mnie ignorować, lub będzie atakować tymi swoimi docinkami to po prostu z nią nie wytrzymam.

                                                    ~~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Nareszcie. - Powiedziałam do siebie, wchodząc do windy. Windy powinny szybciej zjeżdżać i wjeżdżać. Każdy byłby zadowolony. Wolnym krokiem przeszłam przez korytarz. Gdy się znalazłam przed pokojem, zaczęłam szukać w torebce kluczy do pomieszczenia. Nigdzie ich nie było. Byłam pewna, że je chowałam do torebki. Może schowałam do kurtki? Włożyłam dłonie do kieszeni. "Tutaj jesteście! Mam was!" - Powiedziałam, próbując otworzyć drzwi. To było trudne, nie mając równowagi i władzy w nogach. Chwiałam się lekko na boki. Cholera! Pieprzone drzwi! Tak bardzo pragnęłam położyć się w łóżku i po prostu zamknąć oczy i zasnąć.
- Może pomóc? - Odezwał się czyiś głos za moimi plecami.
- Tak! Bardzo chętnie. Byłabym strasznie wdzięczna. - Powiedziałam, odwracając się.
- Witaj, Holly. - Przetarłam z nie dowierzania oczy. To był on. Nie myliłam się.
- Steave? Co Ty tutaj robisz? Przepraszam, że Ci nie pomogłam...
- Ciii... już nic nie mów. Pozwól, że ja Ci przemówię do tej pustej pały.
- Słucham? - Nagle, chłopak złapał mnie za dłonie i mocno przyciągnął do siebie. Próbowałam krzyczeć, ale na marne. Zakleił mi usta taśmą, po czym wepchnął do otwartego pokoju. Czy ja nie zamknęłam drzwi? - Pomyślałam. Spanikowana patrzałam na chłopaka.
- Oj, Holly, Holly... a myślałem, że z Tobą będzie łatwiej, niż z Meredith. Czemu skłamałaś, mówiąc mi, że nie masz pamiętnika Mer? Myślałaś, że się o tym nie dowiem, że masz go w posiadaniu? Haha. Nie doceniasz mnie. - Boję się. Cholernie się boję. Steave wygląda jak psychol. Jego zachowanie to czyste szaleństwo. Może coś brał? Przywiązał mnie do krzesła, po czym wstał i udał się do łazienki. Stamtąd zaczął coś mówić. - Pewnie zastanawiasz się, co Twój chłopak ma wspólnego ze śmiercią Mer, prawda? Otóż nic. Co prawda wsypał jej jakieś lekarstwo, ale czy to na pewno wywołało u niej chęć zabicia się? Haha. - Jego chamski śmiech jeszcze bardziej sprawiał, że miałam potworną ochotę go zabić. - Jak myślisz czyje auto potrąciło Mer? Jesteś pewna, że Mer weszła na jezdnie po to, żeby się zabić? - Nie wiedziałam, gdzie się patrzeć. Obserwując drzwi od łazienki,  coraz głośniej słyszałam spływającą do wanny wodę. Serce waliło mi jak szalone. Ze strachu trudno było mi przełknąć ślinę. - Jeśli tak, to jesteś w błędzie. Umówiłem się z Mer, że w czasie Waszej rozmowy podjadę do Was i ją szybko stamtąd zabiorę. Ona się tego nie spodziewała, że ją zabiję. Widzę, że nie przeczytałaś całego pamiętnika. I dobrze! - Nagle wyszedł z łazienki. Odruchowo podskoczyłam do góry. Jego wyraz twarzy... ohh wyglądał jak morderca. Podchodził coraz bliżej. Trzymał coś za plecami. Nie mogłam złapać powietrza, tak bardzo się bałam. Próbowałam się wyrwać, ale lina była zbyt mocno przywiązana do drewna. Krzesło pod wpływem moich gwałtownych ruchów przewróciło się na podłogę. Wylądowałam twarzą do podłogi. Byłam bezradna. Słyszałam jego kroki. Czułam jego obecność za moimi plecami.
- Powiedz mi Holly... - Zaczął mówiąc nonszalancko. - Czy jak byłaś mała, to bałaś się igieł? - Otwarłam  oczy chyba najszerzej jak można to zrobić. Nie potrafię opisać strachu przed tym psycholem. - Czemu nic nie mówisz? Ah, zapomniałem! Masz taśmę na ustach. Zaraz Ci ją ściągnę. Najpierw muszę Ci zrobić zastrzyk. - "Co?! Jaki zastrzyk?" pomyślałam. - Cichutko, tylko się  nie ruszaj. To lekarstwo sprawi, że nie będziesz nic czuła. - Zignorowałam go. Spanikowana, w obawie o swoje bezpieczeństwo próbowałam się bronić. Przez to, że miałam na ustach taśmę, mój głoś mógł wydobywać dźwięki jak prosie w chlewie. Teraz powinnam się z tego śmiać, bo zabrzmiało to co najmniej dziwnie, ale obserwując Steave, wstrzykującego jakaś obcą substancję do mojego organizmu, to naprawdę nie jest mi do śmiechu. Steave wstał i gapił się na mnie. Na jego twarzy można było ostrzec złowieszczy, chamski uśmiech. Czy to możliwe, że jeszcze nie dostałam zawału? Nagle rozbolała mnie głowa. Obraz miałam rozmazany i pojawiały się jakieś kolorowe, jaskrawe plamy. Miałam ochotę zwymiotować. Czułam się jakbym wirowała. Widziałam jak wszystko jest na miejscu, a tylko ja wiruję w kółko. Czułam jak moja praca serca spowalnia. Miałam wrażenie, że moje powieki ważą tonę. Czułam jak ktoś mnie podnosi. Przez chwilę miałam nadzieję, że ktoś przyszedł mi na ratunek... znowu się myliłam. Poczułam jakoś wilgoć na stopach. Za Chiny nie mogłam otworzyć oczu. Ręka Steava dotykała mojej głowy. Zaczął bawić się moimi długimi włosami.  - Jesteś taka ładna... Czy nie męczy Cię to, że podobasz się dwóm, a nawet trzem chłopakom? Nie posiadasz poczucia winy, że zwodzisz ich, a potem wybierasz tylko jednego? Myślę, że robię dobry uczynek. Już żaden nie będzie Cię miał. - Modliłam się, żeby ktoś przypadkiem wszedł do mojego pokoju. Nieoczekiwanie znalazłam się wypełnionej  po same brzegi wannie. Zaczęłam krzyczeć. Już nawet zapomniałam, że mam tą cholerną taśmę na ustach. Błagalnie patrzyłam na tego dupka. On się tylko uśmiechał. - Widzę, że lek już działa. Nie wyrywasz się. - Przybliżył się do mnie. Objął moją twarz swymi "żelaznymi" rękoma, spojrzał mi się prosto w oczy, po czym chwycił mocno moją głowę i zanurzył w wannie. Nie mogłam nic zrobić.  Miałam sparaliżowane ciało. Nagle wydostałam się na zewnątrz. Steave odkleił taśmę od mych usta. Syknęłam z bólu. - A teraz zachowuj się jak należy. - Syknął przez zęby. - bo będę musiał Cię zabić. Woda jest dość głęboko. Przytrzymam pod nią Twoją głowę. Będziesz mogła do woli wrzeszczeć. To tylko przyspieszy sprawę.


                                                 ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

- Tak? Słucham? - Odpowiedziałem zachrypniętym głosem.
- Czy mam przyjemność rozmawiać z panem Harry'm Styles'em? - Głos po drugiej stronie słuchawki brzmiał bardzo poważnie.
- Tak, przy telefonie. Mogę wiedzieć o co chodzi? - Zapytałem wystraszony.
- Proszę przyjechać na posterunek. Adres dostanie pan w SMS-ie.
- Ale o co chodzi? - Powtórzyłem zdenerwowany.
- Nie mogę teraz udzielić żadnych informacji. Proszę przyjechać.
- W porządku. Zaraz będę.

 PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM!!! Nie dodawałam rozdziału z 2 powodów: 1. - Nie miałam internetu. 2. - Nie miałam czasu. Przepraszam! Teraz rozdziały będą dodawane co piątek :) 

   I jak wrażenia? Wiem, wiem... za krótki. Kolejny rozdział będzie dłuższy! Obiecuję! Proszę, jeśli nadal czytacie to opowiadanie to skomentujcie ten rozdział. Bardzo proszę! Wystarczy głupia buźka :) To dla mnie bardzo ważne. Chcę wiedzieć, czy ktoś jeszcze to czyta :)

  ☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeśli podoba Wam się to opowiadanie, to proszę polecajcie je! ;) Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx

wtorek, 3 września 2013

30. Zazdrosny Styles.

                                             ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

     Za 3 dni są urodziny Holly. Znając ją pewnie całkowicie o tym zapomniała. Wpadłem na pomysł, żeby zadzwonić po Jade. Myślę, że razem z nią urządzę niezwykle przyjęcie dla Holly. Jade jest bardzo zakręconą dziewczyną. Zawsze taka była. Cieszę się, że wreszcie się pogodziła z Holly. Kiedyś były nierozłączne, szkoda, żeby taka przyjaźń się zmarnowała.

- I jak? Zgodziła się? - Zapytałem Jade. Mieliśmy taki plan, żeby namówić Holly na wyjazd. Na wakacjach zorganizowalibyśmy przyjęcie.
- Nie było łatwo, ale się udało! - Odpowiedziała radośnie dziewczyna. Od razu mi ulżyło. Chcę, żeby w tym dniu Holly poczuła się wyjątkowo. To będzie jej dzień. Tylko jej.
- To super, Jade! Brawo! Jak udało Ci się ją przekonać? - Zapytałem zaciekawiony.
- Umm... no, bo wiesz...
- Czy coś się stało?
- Holly zgodziła się pojechać tam pod jednym warunkiem...
- Jakim? - Już się boję, co ona wymyśliła.
- Żadnych chłopaków. Powiedziała, że nie może na nich patrzeć. Wcale jej się nie dziwię. Harry ją rzucił, po tym jak bawiliście się w łazience.
- Że co? Zaczekaj... to ona Ci o tym opowiedziała?
- No tak. Przecież do niczego miedzy Wami nie doszło, wiec nie miała się czego wstydzić.
- Ale nie chodzi mi o to. Czemu on ją zostawił? Przecież my się tylko wygłupialiśmy.
- Też się dziwię. Z tego, co mi Holly opowiadała, to on jest naprawdę dziwny. Ciągle się kłócą, w niczym się nie zgadzają...
- Nie wiem, co powiedzieć. Co za kretyn z niego jest! Wielki książę się znalazł. Rozumiem, że można być zazdrosnym o dziewczynę, ale bez przesady! Jesteśmy przyjaciółmi! To już nam nawet nie wolno jest się pobawić?!
- Niall, gdybyś od zawsze był dla niej tylko przyjacielem, to on by inaczej zareagował. Nie ukrywajmy! Nadal ją kochasz. To widać, pajacu! Z drugiej strony nie dziwię się Harry'emu. Też byłabym zniesmaczona, gdyby zawsze w pobliżu była wcześniejsza dziewczyna mojego chłopaka.
- Ah, znowu nie wiem, co Ci odpowiedzieć. To sugerujesz, że mam zerwać kontakt z Holly?
- Nie do końca... po prostu uważam, że nie powinieneś się tak bardzo starać. Mieszając się w czyiś związek, niszczymy nie tylko czyjąś miłość, ale i też robimy z siebie idiotów.
- Ale skoro zerwali...
- Posłuchaj mnie, Niall! - Przerwała. - Harry zerwał z Holly, ale ona z nim jeszcze nie. Poczekaj trochę. Jeśli nie wrócą siebie to spróbuj, zakręcić wokół Holly, ale na razie wyluzuj, ok? Kocham Was obojga. Wiem, że tworzyliście niezwykłą parę, ale to było kupę lat temu. Byliście wtedy dziećmi. Nie wiadomo, czy teraz było by tak samo. Przemyśl to jeszcze, dobrze? Nie chcę Was stracić. Chcę się cieszyć ostatnimi miesiącami życia z moimi najlepszymi przyjaciółmi. - Do oczu Jade zaczęły napływać łzy. Spojrzałem spanikowany na dziewczynę. Zrobiło mi się słabo. Nie wierzyłem w to, co słyszę.
- Słucham? Możesz powtórzyć? Chyba się przesłyszałem. - Oznajmiłem, nerwowo.
- Tak, Niall nie przesłyszałeś się. Umieram.
- Ale jak to? - Zapytałem, siadając na kanapie.
- Miesiąc temu dowiedziałam się, że białaczka powróciła. Lekarze byli zaskoczeni, że choroba wróciła. Kilka lat temu zapewniali mnie i moją rodzinę, że jestem w 100% zdrowa, a jednak przez 5 lat byłam chora. Nie było tego widać. W środku niszczył mi się organizm. Nie miałam żadnych objawów do teraz...
- O mój Boże, Jade!
- Nie płacz. Musimy się cieszyć życiem. I proszę Cię, nie mów tego Holly. Powiem jej po urodzinach.
- Masz dopiero 19 lat...
- Oh, daj spokój! Młodsi umierają! Wczoraj na moich oczach umarło 3-letnie dziecko. Nienawidzę szpitali. Teraz będę częściej tam bywać i będę widzieć jak umierają ludzie... aż pewnego dnia ja sama umrę. Dobra! Nie marnujmy czasu! Rusz swoją zgrabną pupcie i zmiataj się ubrać. Idziemy po prezent dla Holly.
- Masz zamiar teraz iść na zakupy? Masz na to ochotę? Teraz, jak mi o tym powiedziałaś?
- A czemu nie? Sorry, ale nie będę się nad sobą użalać. A teraz wstawaj i marsz do łazienki. Musimy kupić prezent, za nim pojedziemy do Dartmound.
- Dartmound? To tam jedziesz z Holly na wakacje?
- Dokładnie tam. - Podziwiam Jade. Mimo tego, że wie, że umiera, ani trochę nie traci poczucia humoru. Tak bardzo ją kocham...


                                                      ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

- Nie, nie pojadę tam, Niall. Bawcie się dobrze. Zawsze Wam to wychodzi, prawda? Nie jestem do tego Wam potrzebny.
- Nie zrobisz tego dla swojej dziewczyny? - Zapytał Niall.
- Holly nie jest już moją dziewczyną. - Odpowiedziałem poważnym głosem.
- Nie wierzę! No kurde nie wierzę! Jak mogłeś z nią zerwać?
- Myślałem, że będziesz szczęśliwy z tego powodu...
- Byłbym, gdyby Holly nie cierpiała.
- Możesz ją teraz pocieszyć.
- Harry? Co się z Tobą stało? Nie poznaję Cię!
- Po prostu postanowiłem się zmienić.
- Zmienić? Ciekawe jak... na razie zachowujesz się ja dupek, więc nie chcę wiedzieć, co będzie dalej.
- Masz racje, Nie wtrącaj się. A teraz przepraszam, ale muszę iść. Jestem umówiony.
- To przyjedziesz do Dartmound, czy nie? - Odwróciłem się obojętnie w stronę chłopaka. Spojrzałem na niego, po czym odpowiedziałem. - Nie wiem. Może. Zależy, czy będę zajęty...
- Haha! No tak, mamy tyle pracy w tym miesiącu. - Oznajmiłem sarkastycznie. - Wiesz co? Zrobisz jak uważasz. Jeśli chcesz wyjść przed wszystkimi na totalnego dupka to nie przyjeżdżaj tam.- Powiedziałem, odchodząc.


3 dni później - urodziny Holly.



                                                   ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   I pomyśleć, że kilka lat temu poznałam tutaj mojego Harry'ego. Dziwnie się czuję, wiedząc, że to właśnie tutaj zaiskrzyło miedzy nami, a teraz to uczucie wygasło. Marzyłam o tym, żeby kiedyś tutaj wrócić. Chciałam, żeby mi towarzyszył Harry. Cóż... muszę się nacieszyć Jade. To będzie babski wypad. Muszę odpocząć od chłopaków. Chcę się wreszcie wyszaleć. Zawsze byłam spokojną, cichą dziewczyną. Mam dosyć tego! To dlatego Harry ze mną zerwał! Nie postawiłam się mu. Nie walczyłam o nas. Stara Holly już nie wróci. Czas na zmianę.

- To co robimy? - Zapytała Jade, wyciągając ostatnie rzeczy z walizki.
- Chodźmy na plażę. - Zaproponowałam.
- Ok. Tam jest jakiś bar, prawda?
- No tak, a co? - Zapytałam podejrzliwie.
- Nie nic. Po prostu mam ochotę na jakiś zimny napój. Wpadniemy tam na chwilę, ok?
- No spoko.


[...]

   Szłyśmy po plaży. W ręku trzymałam japonki. Zachwycałam się delikatnym piaskiem pod stopami. Lekki wiatr powiewał znad morza. Słońce pomału zachodziło. Z każdą minutą mijały moje urodziny. Całe szczęście, że wyjechałyśmy. Nie lubię organizować imprez. Trzeba wtedy o wszystkim pamiętać. I do tego ten moment, kiedy ludzie śpiewają "sto lat". Czuję się wtedy skrępowana i lekko zawstydzona. Po chwili znalazłyśmy się przed wejściem do baru. Wcale to miejsce się nie zmieniło. - Pomyślałam, wchodząc do środka.
- Nikogo tu nie ma? Dziwne... o ile dobrze pamiętam, to zawsze były tutaj tłumy. - Oznajmiłam, rozglądając się dookoła.
- Jezu, jak tu ciemno! - Krzyknęła wkurzona Jade. - W ogóle jest tu jakiś barman?!
- Wiesz co? Chodźmy stąd. Widziałam jakiś sklep obok naszego hotelu. Możesz tam sobie kupić napój.
- Zaczekaj.
- Dlaczego? - Zapytałam zdziwiona.
- Zabijesz mnie... - Zaczęła dziewczyna.
- Co? Haha. Niby to czemu?
- No bo... - Nagle usłyszałam za mną: "Happy B-day Holly!". Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą Harry'ego, Liam'a, Zayn'a, Louis'a i Niall'a. Jade odsunęła się ode mnie, bo przeczuwała, że ją walnę. Wysłałam jej mordercze spojrzenie, po czym lekko się
uśmiechnęłam. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Zauważyłam, jak Niall idzie w moją stronę. Coś czuję, że on współpracował z Jade. Mogłam się tego spodziewać. Oni zawsze robili mi takie niespodzianki.
- Um.. wszystkiego najlepszego, Holly. - Powiedział spokojnym głosem chłopak.
- Dziękuję. Jade Ci nie powiedziała, że chcę, znaczy chciałam spędzić te wakacje w towarzystwie tylko dziewczyn?
- Powiedziała, ale jak widać i tak nie zmieniłem zdania.
- Tak. Cały Niall Horan. Jak się uprze to nic go nie powstrzyma. A czy musiałeś zapraszać tego o to pana? - Pokazałam dyskretnie na Harry'ego. - Mi on do szczęścia nie jest potrzebny.
- Wypadało zaprosić Twojego chłopaka, prawda? - Oznajmił pewnym głosem Niall.
- Byłego chłopaka, blondasku. Byłego. - Powtórzyłam. - Ooo lubię ten kawałek! (włącz jeśli chcesz) Chodź! Zatańczmy!- Złapałam chłopaka za dłoń, ciągnąc go na parkiet.
- Zaczekaj. Ściągnę bluzkę. Strasznie duszno tutaj jest.- Powiedział, ściągając t-shirt. Zaczęliśmy tańczyć. Nagle ujrzałam Harry'ego, przystawiającego się do jakiejś laski.  Próbowałam się na niego nie patrzeć, ale nie potrafiłam. Podrywał ją! W sumie to nie powinno mnie to obchodzić, skoro nie jesteśmy razem. Harry robił z siebie idiotę, żeby zaimponować tej głupiej lasce. Robił tą szczenięcą minę i uśmiechał się jak głupi to sera. Nie jestem zazdrosna. Po prostu ta laska mi się nie podoba. Gruba i stara. Ugh.. czemu nadal się na nich patrzę?! Jezu?! Czy oni się całują? Uszczypałam niechcący Niall'a. To było przez przypadek. Po prostu złość zawładnęła moim ciałem.
- Ałłłć! A to za co? - Zapytał Niall, łapiąc się w zranione miejsce.
- Przepraszam. Mam za długie paznokcie. Chcesz coś do picia?
- Pewnie. Będę czekała przy stoliku. - Odpowiedział, przyglądając się mi uważnie.
- Ok. Zaraz wracam. - Uśmiechnęłam się sztucznie, po czym, podeszłam do baru. Usiadłam na krześle. Cały czas obserwowałam Harry'ego z tą laską. Nie. Nie przewidziało mi się. ONI SIĘ CAŁOWALI! Przygryzałam z nerwów wargę. Miałam ochotę rozwalić całe to pomieszczenie.
- Coś podać? - Zapytał barman.
- Yyy... tak. Daj mi coś mocnego.
- To Twój były? - Zapytał facet, lejąc mi jakiś napój do szklanki.
- Czy Ty czytasz mi w myślach? - Zapytałam. - Tak, to mój były chłopak. - Odpowiedziałam niechętnie.
- Przed chwilą jak tańczyłaś z tym bez koszulki, było całkiem podobnie. Twój były chłopak, nie mógł patrzeć jak tańczysz z innym.
- Nie. Na pewno nie jest o mnie zazdrosny. Po za tym ten chłopak bez koszulki to jego przyjaciel. Chyba, że... wiem! Przybliż się do mnie.
- Co? - Zapytał zaskoczony chłopak.
- No dalej! Pocałuj mnie.
- Haha! Zwariowałaś?! Jestem w pracy! Nie mogę flirtować z klientami.
- No błagam! Tylko jeden głupi pocałunek. Zapłacę Ci!
- Nie możesz pocałować jego przyjaciela? Uwierz mi, bardziej będzie zazdrosny.
- Nie! Chcę Ciebie.
- Ahh... haha. - Chłopak wybuchnął śmiechem.
- Sorry. Miałam coś innego na myśli. Haha. Jestem głupia. - Myślałam, że spalę się ze wstydu. Zaczęła się tłumaczyć. Chłopak pewnie pomyślał, że jetem nienormalna.
- Nie jesteś głupia. Jesteś słodka. - Powiedział, nachylając się do pocałunku. Zaskoczył mnie. Nie tak miało być. Ja miałam dać znać, kiedy ma mnie pocałować. Już było za późno, żeby móc się oderwać od pocałunku.
- Umm... jesteś w tym dobry. - Powiedziałam, otwierając oczy.
- Ty też jesteś całkiem niezła.
- Haha. Dziękuję za to, ale to ja miałam Ci powiedzieć, kiedy masz to zrobić.
- Najlepsze pocałunki są niespodziewane. Wtedy są najbardziej prawdziwe.
- Muszę Ci powiedzieć, że zgadzam się z Tobą. - Uśmiechnęłam się, unikając kontaktu wzrokowego z chłopakiem.
- Więc powiedz co tutaj robisz? - Zapytał, podając mi drinka.
- Aktualnie jestem na wakacjach. W planach miałam odpocząć od chłopaków, ale moja przyjaciółka, postanowiła wyprawić mi przyjęcie urodzinowe i tak właśnie znalazłam się tutaj.
- Masz urodziny?
- Tak, ale.. - Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, gdy nagle barman wstał i powiedział coś do DJ'a. Przeskoczył stolik i stanął przede mną, pytając:
- Mogę prosić do tańca?
- Czemu nie. Ostrzegam, że nie mam do tego talentu.
- Zaryzykuję. Haha.



                                               ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~



      Najpierw Niall, teraz ten barman? Czy ona robi to specjalnie? Zemściła się za ten pocałunek z tą dziewczyną. Widziałem, jak obserwowała nas, gdy ją pocałowałem. W duchu nie mogłem się przestać śmiać. Uwielbiam jej miny, kiedy jest wkurzona. Wstałem, zabrałem ze sobą pepsi i udałem się w kierunku Holly i tego typa.

- Witam. Jestem Harry Styles. Chłopak Holly.
- Chyba się pomyliłeś. O ile mi wiadomo to jesteś BYŁYM chłopakiem tej o to dziewczyny.
- To jest nasza prywatna sprawa. Pozwól, że wyjaśnimy to pomiędzy sobą. Bez światków, okay?
- Dobra, już dobra. - Oznajmił barman, odchodząc od mojej dziewczyny. - Holly wiedz, że Twoje twoje usta smakują jak maliny.
- Haha dziękuję. Fajnie, że Ci się podobało! Do zobaczenia! - Pomachała, ignorując mnie.
- Co to kurwa miało być? - Zapytałem, nie dowierzając.
- Ale o co Ci chodzi, Harry? Całowałam się z przystojnym barmanem. To chyba nie jest karalne, prawda?
- Holly! Ty nawet nie wiesz jak ten gościu ma na imię!
- I co z tego? A Ty mogłeś się całować z tą lafiryndą?
- Haha.
- Czemu się śmiejesz?
- Właśnie potwierdziłaś, że widziałaś, jak pocałowałem tamtą dziewczynę i dlatego postanowiłaś się zemścić! Haha...
- Wcale, że nie!
- Oh, daj spokój Holly. Myślisz, że Cię nie znam?
- Może Ty mnie znasz, ale co do tego, czy ja znam Ciebie, nadal nie jestem pewna...
- Nie możemy spróbować od nowa?
- Harry, czy to ja skończyłam nasz związek? - Harry spuścił głowę. - No, więc właśnie...
- Możemy chociaż porozmawiać?
- Chętnie, ale niczego nie obiecuję. - Udaliśmy o stolika. Usłyszałam głos Jade.
- Uwaga! Robię pamiątkowe zdjęcie! Proszę o uśmiech.








    Myślę, że to najgorszy rozdział, jaki w życiu napisałam... od 2 tygodni męczyłam się z nim. Przepraszam, że tak długo nie dodawałam. Przepraszam Was za ten rozdział. Kocham Was♥ @agata_971012 xx

sobota, 24 sierpnia 2013

29. Powrót przyjaciela.

                                               ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

   Rozmowa z Samantą bardzo mi pomogła. Czasem tak mam, że potrzebuję się komuś po prostu wygadać. Z resztą chyba tak jak każdy. Myślę, że nie jestem ideałem chłopaka. Samanta mi to uświadomiła. Muszę się zmienić. Rozmowa z przyjaciółką to nic złego, ale nie mogę dopuścić do tego, żeby pewnego dnia stracić kontrolę nad sobą i popełnić najgorsze głupstwo przez., które mógłbym stracić Holly. Nie mogę na to pozwolić. Po rozmowie z Samantą, wstąpiłem do pobliskiej kwiaciarni. Kupiłem różę na przeprosiny. Mam nadzieję, że Holly zrozumie i mi wybaczy. Nie raz kłóciliśmy się, a potem wszystko wracało do normy.
   Wszedłem do mieszkania. Drzwi były otwarte. To dziwne, bo Holly zawsze zamyka je za sobą. Wszedłem do środka, żeby sprawdzić, czy jest wszystko ok. Nawet nie rozebrałem się z ubrania wierzchniego. Po prostu zaniepokoiło mnie to, że drzwi były otwarte.
- Holly? Wróciłem. - Oznajmiłem donośnym głosem. Z łazienki wydobywał się dźwięk lejącej się wody. Pomyślałem, że Holly pewnie bierze prysznic. Stanąłem przed wejściem do łazienki. Nastawiłem ucho, po czym zapytałem:
- Holly jesteś tutaj w łazience? - Słychać było jak nadal woda spływa do kabiny. Jeszcze bardziej się zaniepokoiłem. Postanowiłem wejść i sprawdzić, czy z Holly jest wszystko w porządku. Otwarłem drzwi. Przestraszony, zacząłem szukać wzrokiem Holly. Wszedłem do środka i zamarłem. Przed sobą widziałem Holly, siedzącą w wannie z Niall'em. Otwarłem z wrażenia usta. Zabrakło mi słów. Patrzyli się na mnie z ze zdziwionymi minami. Poczułem jak serce gotuje mi się ze złości i smutku. Spojrzałem na Holly. Tak bardzo było mi głupio. Przed chwilą myślałem o tym, jakim jestem beznadziejnym chłopakiem, a teraz sam dowiaduję się, że moja dziewczyna wcale nie jest taka święta. Złapałem się za głowę. Czułem jak gniew rozprzestrzenia się po całym moim ciele. Miałem ochotę podejść do Niall'a i wycedzić mu w pysk. Mówiłem sobie w myślach "Nie, Harry! Postanowiłeś być lepszy. Musisz się tego trzymać. Nie bądź głupcem." Patrząc się nadal na dziewczynę bezradnie udałem się do drzwi. Już wychodząc, odwróciłem się i powiedziałem:
- Następnym razem zamykaj za sobą drzwi... - Trzasnąłem drzwiami i udałem się do sypialni, aby spakować swoje rzeczy.



                                              ~~~~ Oczami Stev'a ~~~~

     Zawsze myślałem, że przyjazd do Londynu będzie czymś nie zapomnianym. Nie myliłem się. Czy włamanie się do czyjegoś mieszkania można nazwać ekstremalnym wyczynem? Uważam, że na pewno wartym zapamiętania. Rodzina Meredith od zawsze miała kupę forsy. Laska żyła sobie jak księżniczka. Łóżko z baldachimem, ściany zrobione z poduszek, garderoba większa od mojego pokoju. Jeszcze bardziej jej nienawidzę. Rozpuszczona zdzira. Dla tatusia była "grzeczną" córeczką, a tak naprawdę cały czas chciała tylko zabijać. Nie można było jej na przykład powiedzieć, że nie chce się jej w towarzystwa, bo od razu planowałaby zemstę. Kiedy ją poznałem od razu wiedziałem, że wpakuje mnie w kłopoty. Gdzie taka pusta suka mogła schować pamiętnik? Na filmach "sweet sixteen" kładą pod poduszką, lub pod łóżkiem. Schyliłem się, aby sprawdzić. Ani pod poduszką, ani pod łóżkiem nie było tej rzeczy. Gdzie ona do cholery to ukryła? Usiadłem na bujanym fotelu, który znajdował się na przeciwko balkonu. Musiało to wyglądać komicznie. Facet w skórze, siedzący na babcinym bujanym fotelu. Przez chwilę zastanawiałem, gdzie może jeszcze być jej pamiętnik. Nagle usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi. " Kurwa, co jest?!" - Pomyślałem, zrywając się na równe nogi. Wczoraj wszystko zaplanowałem. Podsłuchałem rozmowę rodziców Mer. Matka miała o tej porze być u fryzjera, a ojciec w banku. Słyszałem, jak ktoś chodzi po korytarzu. Na palcach, niczym jak baletnica udałem się do okna. Otwarłem balkonowe drzwi, po czym szybko, ale ostrożnie wbiegłem na balkon. Taras był duży. Z każdej strony były małe szczebelki, z których można było spokojnie zejść na dół. Nie czekałem, ani chwili dłużej. Szybko uporałem się kilkunastoma szczeblami. Przy ostatnim skoczyłem na trawnik. Otrzepałem dłonie i postanowiłem uciec. Już chciałem biec, gdy nagle przede mną zatrzymał się samochód policyjny. Poddałem się. Nie opłacało się już uciekać.


                                                     ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Nie spałam całą noc. Harry zabrał ze sobą wszystkie swoje rzeczy. Mówiłam mu, że my się tylko wygłupialiśmy, ale on dalej ciągnął swoje. Obydwoje zachowaliśmy się dzieci. Nie powinnam wygłupiać z Niall'em w wannie, a Harry nie powinien obrażać się o to. Przecież nic złego nie zrobiliśmy. Mam dość tych naszych kłótni. Nie chcę tak żyć. Kocham Harry'ego, ale nieustanne kłótnie nie zbliżają nas do siebie. Wręcz odwrotnie! Po chwili usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam z nadzieją, że to Harry. Chłopak wczoraj zostawił klucze, więc może to być on. Harry często zmienia zdanie. Najpierw jest obrażony na cały świat, a potem sam przychodzi i przeprasza. Podeszłam do drzwi. Nabrałam powietrza do ust i otwarłam je. Ku mojemu zdziwieniu nie było tam Harry'ego. Przede mną stała Jade. Tak, moja najlepsza przyjaciółka, która doprowadziła do rozpadu mojego związku z Niall'em. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam zaskoczona. Nie odzywałyśmy się do siebie przez jakieś 3 lata.
- Witaj, Holly. - Powiedziała ciepło Jade. - Pamiętasz mnie jeszcze? Czy możemy porozmawiać? Jeśli powiesz, że nie to zrozumiem to. - Uśmiech przyjaciółki, sprawił, że od razu zrobiło mi się lepiej na sercu.
Obdarowałam ją uśmiechem i przerwałam jej.
- Ciii... Chodź tu do mnie. - Wystawiłam ręce do uścisku.
- Tak bardzo mi Ciebie brakowało! - Powiedziałam, tuląc się do przyjaciółki.
- Myślałam, że zrzucisz mnie ze schodów. - Zażartowała.
- Haha. Już dawno Ci przebaczyłam. Proszę nie znikaj już nigdy więcej. Potrzebuję teraz wsparcia przyjaciółki.
- Nigdzie się nie wybieram. Może wejdziemy do środka? Wiesz, na klatce jest niezbyt przyjemnie.
- Tak, tak. Oczywiście! Zapraszam. - Odpowiedziałam, pokazując dłonią, aby weszła.
- Dziękuję.
- To co Cię do mnie sprowadza? - Zapytałam radośnie.
- Przybywam na ratunek.
- Komu?
- Tobie. Słyszałam, że coraz częściej kłócisz się ze swoim chłopakiem. Pomyślałam, że mogłybyśmy pojechać razem na krótkie wakacje? Tylko my dwie. Mam Ci tyle do opowiedzenia. Powiedz mi, co o tym myślisz?
- Rozmawiałaś z Niall'em, tak? - Zapytałam.
- Tak, ale co do wakacji to był mój pomysł. Po za tym i tak chciałam się z Tobą spotkać, tylko nie miałam odwagi spojrzeć Ci w oczy. Tak mi przykro, że przez moją głupotę straciłaś swoją pierwszą, prawdziwą miłość.
- Jest ok. Mam teraz kochającego chłopaka... znaczy do wczoraj miałam.
- Jak to do wczoraj? Zerwałaś z nim?
- Nie. To raczej on zerwał ze mną. Nic mi nawet nie odpowiedział. Po prostu wziął walizkę i wyszedł z mieszkania. Myślałam, że jak rozmawiałaś z Niall'em to on Ci wszystko opowiedział...
- Nie mam pojęcia co zaszło pomiędzy Waszą trójką, Mogę się tylko domyślać, że nie możesz wybrać pomiędzy Niall'em, a Twoim obecnym chłopakiem.
- Jak Ty dobrze mnie rozumiesz. - Jade zawsze mnie dobrze rozumiała. Oprócz Niall'a to właśnie ona była moją najlepszą przyjaciółką.
- No widzisz. Pamiętam jaka jesteś. To co? Masz ochotę zaszaleć? Znając Ciebie, pewnie przez te wszystkie lata stałaś się niezłą nudziarą.
- Ej no weź! Ranisz!
- Haha! Trzeba Cię zmienić! I ja się tym już zajmę.

[...]

- Słucham? - Odebrałam telefon.
- "Rozmowa z zakładu karnego. Proszę czekać na połączenie." - Zaskoczona, czekałam jak ktoś się odezwie. - Holly? Całe szczęście, że się do Ciebie dodzwoniłem.
- Ale kto mówi? - Zapytałam.
- To ja Steve. Musisz mi pomóc.
- Pomóc? W czym? Jesteś w więzieniu? Co tam robisz?
- Próbowałem znaleźć pamiętnik Mer, ale całkowicie zapomniałem sprawdzić, czy ma ochronę. Kiedy uciekałem złapał mnie jakiś dozorca z policją i wylądowałem tutaj. Proszę. Tylko Ty możesz mi pomóc.
- Ale powiedz mi jak.
- Musisz znaleźć pamiętnik Meredith. Błagam! Bez niego mogę tutaj siedzieć nawet kilka lat. Rodzice Mer już wnieśli oskarżenie. - Co ja mam mu odpowiedzieć? Może tak: " o dobrze się składa, bo akurat matka Mer dała mi go kilka dni temu."??? Czemu zawsze muszę wpaść w jakieś kłopoty? Dlaczego ja?
- Steve... nie mogę tego zrobić dla Ciebie. Ja nawet nie znam jej rodziny.
- Błagam Cię Holly! Odwdzięczę Ci się za to!
- Przepraszam, ale nie mogę. Muszę kończyć. Pa. - Teraz najważniejsze jest to, żeby Steve nie dowiedział się, że to ja mam pamiętnik. Boję się myśleć, co mógłby mi zrobić, gdyby się dowiedział, że go okłamałam. 


Heeeej! ;D

    I jest 29! Nie mogę się doczekać 30-tego! ;) Jak widzicie mamy 2 bohaterów więcej! Steve - barman z Dartmound i Jade - Przyjaciółka Holly z dzieciństwa. Jak myślicie? Czy Holly wyjedzie na wakacje z Jade? Czy Steve odkryje prawdę o Holly? O tym, że to właśnie ona ma pamiętnik Mer? Czy nareszcie Holly wybierze tego właściwego chłopaka? Co się wydarzy w następnym rozdziale? Czy pożegnamy pewnego bohatera? TEGO DOWIECIE SIĘ W NEXCIE! 

    Piszcie, co myślicie! Jakieś przeczucia? ŚMIAŁO KOMENTUJCIE! Liczę na szczere komentarze! 

  ☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeśli podoba Wam się to opowiadanie, to proszę polecajcie je! ;) Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx

czwartek, 15 sierpnia 2013

28. Pogrzeb.


                                                  ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Rozległ się ponury dźwięk dzwonów. Złapałam Harry'ego za dłoń. Wiem, że przyjście tutaj było dla niego wielkim wyczynem. Chłopak starał się nie pokazywać po sobie, jak bardzo jest przerażony. Szliśmy wolnym krokiem. Tłum ludzi szedł za trumną z Meredith. Gdyby parę lat temu ktoś mi powiedział, że za niedługo dziewczyna, która chciała mnie zabić, odbierze sobie życie, zapewne wyśmiałabym go. Meredith była jak lwica. Nigdy się nie poddawała, o wszystko walczyła. To smutne, że po kilku tabletkach odebrała sobie życie.
- Wszystko będzie dobrze. - Wyszeptałam w stronę chłopaka. Harry nic nie odpowiedział. Usłyszałam tylko lekkie wzdychnięcie. Założył okulary przeciw słoneczne, po czym przygryzł dolną wargę. Zawsze to robi, kiedy jest pod denerwowany.
Postanowiłam nic się nie odzywać tylko podtrzymywać go na duchu. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Szybko się odwróciłam, żeby sprawdzić, kto jest jej właścicielem. Zamarłam. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Przede mną stał Steve. Tak, ten sam Steve z Dartmound. Barman, który był "niewolnikiem" Meredith. Spojrzałam na Harry'ego. Chłopak nadal szedł za tłumem. Postanowiłam zatrzymać się na chwilę, żeby porozmawiać ze Stevem
- Co Ty tutaj robisz? - Zapytałam, nie dowierzając. Szczerze? Boję się go. Nawet go dobrze nie znam.
- Miłe powitanie, Holly. Ciebie też miło wiedzieć. Pamiętasz mnie jeszcze? - Zapytał, znacząco się uśmiechając.
- Jak mogłabym zapomnieć o kimś, kto chciał mnie otruć? Pamiętasz? Wakacje '09? Dartmound?
- Pamiętam, ale nie zapominaj o tym, że do tego zmusiła mnie Mer. Teraz nie jestem jej do niczego potrzebny. Umarła, więc jestem wolny. Już nie będzie mnie straszyć. Mógłbym teraz pójść na policję i powiedzieć jaka z niej była podła suka, ale nie zrobię tego. Wiesz czemu? - Patrzyłam na chłopaka ze zdziwieniem w oczach. Mało o nim wiem, poznałam go na wakacjach, mam złe wspomnienia z nim związane. Na polecenie Mer chciał wsypać mi narkotyki do napoju. Nie wiem, czy powinnam nadal z nim rozmawiać.
- Czemu tego nie zrobisz? Przynajmniej jej rodzina się o tym dowie. Wreszcie się dowiedzą jaka ona była naprawdę. Więc czemu? - Zapytałam, bacznie się przyglądając Mulatowi.
- Potrzebuję dowodu. Nie mogę iść na policję i po prostu powiedzieć, że Meredith utopiła dziewczynę w basenie, bo ta chodziła z jej byłym chłopakiem. Oni w życiu nie uwierzyliby mi. Wiem, że Mer pisała pamiętnik. Tam wszystko opisywała. Każde morderstwo, każdą podłą rzecz, jaką wyrządziła człowiekowi. Muszę go mieć. Mam nadzieję, że jej rodzina go zatrzymała. Muszę go zdobyć. Chcę ją upokorzyć, tak jak ona upokarzała mnie przez tyle lat, spędzonych w jej "służbie". - Kiedy Steve zaczął mówić o pamiętniku, zdałam sobie sprawę, że to właśnie ja posiadam rzecz, którą za wszelką cenę będzie chciał zdobyć. Przeczytałam tylko niecałą połowę pamiętnika. Jeszcze nic nie było o żadnym morderstwie. On nie może się dowiedzieć, że ja go mam. Muszę to najpierw wszystko przeczytać... muszę poznać całą prawdę o Mer.
- Umm.. nie wiem, co powiedzieć. Meredith pisała pamiętnik? Naprawdę? Nie wiedziałam o tym... chętnie przeczytałabym go. Odezwij się, jeśli go znajdziesz. - Czuję się jak idiotka. Aktorstwo nie jest moją mocną stroną. - Muszę iść. uroczystość zaraz się zacznie. Do zobaczenia. - Oznajmiłam, sztucznie się uśmiechając. Odeszłam, udając się w stronę kościoła.


                                                  ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

    Wychodziliśmy z kościoła. Ulżyło mi na myśl, że to już koniec. W czasie ceremonii miałem wielką ochotę wstać i wybiec z stamtąd. Już mieliśmy wejść do auta, gdy nagle ktoś zawołał Holly. Odruchowo się odwróciliśmy. Przed nami stała kobieta w średnim wieku. Wcześniej zauważyłem ją, siedzącą w pierwszej ławce. Płakała, pewnie była z rodziny Meredith.
- Witaj, Holly! Chciałam Ci podziękować za udział w ceremonii pogrzebowej Meredith. Byłyście przyjaciółkami, więc pewnie bardzo to przeżywasz, prawda? - Spojrzałem znaczącą miną na Holly. Holly przyjaciółką Mer?! WTF?! Czy ja o czymś nie wiem?
- Ah, nie ma za co. Wypadało przyjść pożegnać... przy-jaciółkę, prawda? - Widzę po niej, że co coś przede mną ukrywa. Chyba będziemy musieli poważnie porozmawiać.
- Tak, racja. A to jest.. - Zaczęła kobieta, pokazując rękoma na mnie.
- To jest mój chłopak... Marcel. - Powiedziała szybko, szeroko się uśmiechając.
- Marcel? - Powtórzyłem zaskoczony.
- No, co Ty Marcel... nie pamiętasz swojego imienia? - Spojrzałem na dziewczynę morderczym spojrzeniem. Totalnie nie wiedziałem o co jej chodzi.
- Przepraszam panią bardzo. Haa... Marcel nie lubi pogrzebów. Jeszcze raz proszę przyjąć moje kondolencję. Do widzenia! - Powiedziała na pożegnanie. Idąc obok dziewczyny, czekałem na wyjaśnienie.
- Co to kurwa było? - Zapytałem, łapiąc Holly za nadgarstek.
- Harry nie teraz, nie tutaj. Porozmawiamy w domu.
- Czemu nie teraz? Czemu nie tutaj, co? Wstydzisz się mnie? Dlatego skłamałaś co do mojego imienia? Może masz kogoś innego, co?
- Czy Ty siebie słyszysz? Nie będę z Tobą tutaj o tym rozmawiać. Za nim wejdziesz do mojego mieszkania to proszę doprowadź siebie do porządku. Nawet nie wiesz co ja dla Ciebie zrobiłam, idioto. Będziesz mi jeszcze dziękował. - Oznajmiła, odchodząc ode mnie.

[...]

- To co masz na swoją obronę, Holly? - Zapytałem, wchodząc do kuchni.
- Harry, daj spokój, nie jesteśmy w sądzie. - Odpowiedziała żartobliwie. Wcale nie było mi do śmiechu. Chyba każdy na moim miejscu zachowywałby się podobnie.
- Dziewczyno przedstawiłaś mnie obcej kobiecie jako Marcel! Czy ja nazywam się Marcel Styles? Nie! Więc czemu to zrobiłaś?!
- To była matka Mer...
- No co Ty nie powiesz! Skapnąłem się. - Przerwałem jej.
- Meredith powiedziała jej, że miała chłopaka Harry'ego, co nie było prawdą, więc nie chciałam, żeby jej matka snuła jakiejś podejrzenia co do Twojej osoby. Dlatego skłamałam.
- Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Co by było, gdybym sam się przedstawił? Zastanowiłaś się?
- Przepraszam bardzo, czy nie powinieneś mi teraz podziękować?
- Ciekawe za co? Za upokorzenie, Holly? - Odpowiedziałem, ściągając nerwowo koszulkę. Byłem rozpalony z nerwów.
- Haha! Następnym razem sama Cię wepchnę za kratki! I uwierz mi, nie będę wysyłać paczek!
- Nie będziesz musiała, bo nie będę w więzieniu. - Krzyknąłem.
- Wiesz co? Zostawię Cię samego! Pójdę do mojego przyjaciela - Niall'a. Z nim da się pogadać, w przeciwieństwie do innych osób. - Powiedziała chamsko, trzaskając drzwiami.
- Tak, idź do niego! Cholera! Jaki ze mnie kretyn! - Krzyknąłem, wywracając stół. Czy wszystko musi się pieprzyć? Czemu nie może być tak jak dawniej. Poznając Holly, wyobrażałem sobie nas, jako szczęśliwą, bez konfliktową parę. Teraz nie potrafimy normalnie rozmawiać. Każdy temat doprowadza do kłótni. Bezradnie usiadłem na kanapie. Wyjąłem telefon z kieszeni. Zacząłem bawić się nim. Po chwili wszedłem w kontakty. Oglądając numery znajomych, natknąłem się na numer do Samanty. Przez jakiś czas gapiłem na w telefon, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. W końcu wybrałem numer do Sam.
 <rozmowa telefoniczna>
- Słuuucham? - Usłyszałem dziewczęcy głos.
- Hej, Sam.. - Zacząłem niepewnie.
-Wow! Styles się do mnie odezwał?! Co jest tego powodem, skarbie?
- Nie radzę sobie już. Jestem do niczego. Możemy się spotkać? Muszę z Tobą pogadać.
- Czyżby mój Harr'uś  miał złamane serduszko? Hmm?
- Nie. No co Ty, Sam. Po prostu muszę trochę odreagować. A Ty zawsze nieźle imprezowałaś, więc pomyślałem..
- Harry, zacznijmy najpierw od tego: Masz dziewczynę? Jesteś z tą całą Holly?
- No jestem, ale to nie ma znaczenia. Jesteśmy przyjaciółmi, nie?
- Pamiętasz jak skończyła się nasza ostatnia rozmowa? Harry, zrozum. Lubię Cię. Nawet bardzo Cię lubię, ale... chcę czegoś więcej. Nie chcę być jednorazowa zabawką, a potem rzuconą w kąt. Masz dziewczynę to sobie ją pilnuj. Z tego, co wiem to ona jest wyjątkowa.
- Czyli się nie spotkamy... ok. Rozumiem.
- Jesteś aż tak bardzo zdesperowany? Masz kumpli, zadzwoń do nich.
- Nie mam ochoty na spotkanie z nimi.
- Ugh... dobra. O 5 w parku Greenwich.
- Dzięki. Jesteś wielka.


                                                   ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

- Ile miałaś dziewczyn? - Zapytałem Veronicę. Ciekawy jestem jak to jest być lesbijką, lub gejem. Nie mam nic do tych ludzi. Po prostu jestem ciekaw jak oni żyją. Nigdy nie miałem do czynienia z ludźmi o innej orientacji płciowej.
- Dwie. - Odpowiedziała zdecydowanie. - A Ty?
- Umm.. w sumie to tylko jedną...
- Nie wierzę! Takie ciacho miało jedną laskę? Haha!
- Nie mam szczęścia w miłości. Chyba będę wiecznie samotny.
- Daj spokój! Słyszałam, że występowaliście w X-Factor. Na pewno laski za Tobą szaleją.
- Sława nie ma znaczenia. Liczy się uczucie. Holly poznałem zanim stałem się sławny, więc... to jest coś innego. Pierwsza miłość zawsze odgrywa ważną rolę w życiu człowieka. Nigdy się jej nie zapomina.
- Holly? Tak ma na imię Twoja była dziewczyna?
- Tak. Tak strasznie za nią tęsknię. Za każdym razem, kiedy ją widzę, przypominają mi się wszystkie wspomnienia z nią związane. Kiedy byłem z nią, wierzyłem, że pewnego dnia stanę przed ołtarzem i zobaczę ją... w białej sukni, z welonem do kostek. Wtedy byłem pewny, że razem się zestarzejemy. Teraz ona jest z moim najlepszym przyjacielem. Życie się tak skomplikowało. Nadal się dziwię, jak to możliwe, że ona spotkała Harry'ego na wakacjach. Ohh.. przepraszam. Pewnie Cię zanudzam.
- Nie! Wręcz przeciwnie. Kochasz ja, prawda?
- Tak i chyba nigdy nie przestanę.
- Powiedziałeś jej o tym? - Zapytała dziewczyna.
- Yeah! I to nie raz!
- Słuchaj. Ten cały plan jest bezsensu. Zayn, prosząc mnie o udawanie normalnej dziewczyny, nie wspomniał mi jak bardzo ją kochasz. Teraz, kiedy odkryję prawdę, o tym, że udajemy..
- Tak, wiem. Znienawidzi mnie.
- Nienawiść swoją drogą. Ona wtedy odetchnie z ulgą. Uwierz mi! Na pewno jest o Ciebie zazdrosna! Kiedy spotkaliśmy ją w kwiaciarni, wyczuwałam to na kilometr.
- Tak myślisz? - Zapytałem, zastanawiając się nad tym, co powiedziała.
- Ja to wiem. O! Patrz! Czy to nie jest Harry? Twój przyjaciel? - Zapytała dziewczyna. Zacząłem szukać go wzrokiem. Po chwili zauważyłem, siedzącego na ławce z... Samantą! Co oni tam robią? Obserwując ich zachowanie zdałem sobie sprawę, że Holly nie wie o ich spotkaniu. Harry na pewno jej o tym nie powiedział. Postanowiłem pożegnać się z Veronicą i iść szybko się spotkać z Holly.

                                                    ~~~~ Oczami Holly ~~~~

    Nienawidzę się kłócić. A jeszcze bardziej nienawidzę, jak ktoś zaczyna kłótnie z głupiego powodu. Nie mogłam na to pozwolić, żeby rodzina Mer wpakowała Harry'ego do więzienia. Mam nadzieję, że Harry się uspokoił i przemyślał wszystko dokładnie. Kierowałam się w stronę mieszkania. Wyjęłam klucze z kieszeni. Nagle ktoś zakrył swoimi rękoma moje oczy. Byłam pewna, że to Harry. Pewnie zauważył, że wracam do domu. Uśmiechnęłam się, po czym pomału się odwróciłam.
- Witaj, Holly! - Ujrzałam przed sobą Niall'a. Nie spodziewałam, że to właśnie jego zobaczę. Jego błękitne oczy lustrowały mnie od stóp do głów. Nie mogłam się powstrzymać od uścisku przyjaciela.
- Aa to Ty Niall. - Wyszeptałam, przytulając chłopaka. - Co Cię do mnie sprowadza? - Zapytałam, otwierając drzwi.
- Przyszedłem pogadać. Tak po prostu..
- A to zabawne. Miałam właśnie do Ciebie dzwonić.
- Też miałaś ochotę porozmawiać? - Zapytał, patrząc się na mnie. Niall już tak ma. Zawsze, kiedy rozmawiamy ze sobą, patrzy mi się prosto w oczy. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale teraz... teraz zawstydza mnie. Nie wiem czemu...
- Tak. Chciałam porozmawiać o Harry'm i nie tylko..
- Coś z nim nie tak? - Zapytał. Otworzyłam drzwi i pokazałam, żeby wszedł do środka. - Pokłóciliście się?
- Ostatnio tylko się kłócimy. Mam wrażenie, że teraz pokazujemy jacy naprawdę jesteśmy. Harry dzisiaj pierwszy raz odkąd jesteśmy razem, zezłościł się o to, że go obroniłam. Przecież chciałam dobrze. Czy coś jest ze mną nie tak?
- Obroniłaś Harry'ego? Przed czym?
- To nie istotne. Za długa historia.
- Ok. Jak nie chcesz to nie mów. Wiesz co? Skoro jesteście pokłóceni to nie będę Wam przeszkadzał. Wiesz, nie chcę, żeby Harry jeszcze bardzie się zezłościł, gdy mnie tutaj zastanie.
- Nie musisz już iść. To jest moje mieszkanie i mogę chyba zaprosić przyjaciela, prawda?
- Oczywiście, ale i tak muszę już iść. Przed chwilą wróciłem z siłowni. Potrzebuję wziąć prysznic.
- Możesz wziąć go u mnie! - Zaproponowałam.
- Holly, naprawdę dziękuję za propozycję, ale nie skorzystam.
- Niall! Proszę zostań. Chcę z Tobą jeszcze porozmawiać. Musisz mi zdać relacje z swojego związku!
- No nie wiem, czy to jest dobry pomysł.
- Nie marudź tylko maszeruj do łazienki. - Pogoniłam chłopaka w stronę drzwi do łazienki.
- Ale Holly...
- Żadne "ale". Jak byś czegoś potrzebował to wołaj.
- Ok, dzięki.

[...]

   Siedziałam na kanapie, gdy nagle usłyszałam wołanie z łazienki. Wstała i ruszyłam do niej.
- Niall? Wołałeś mnie? - Zapytałam, stając przed pomieszczeniem.
- Yeah. Nie zostawiłaś mi ręcznika... podałabyś mi go?
- Yyy.. całkowicie o nim zapomniałam. Przepraszam. Za raz Ci go przyniosę. - Jak mogłam zapomnieć o ręczniku? Proponuje gościowi kąpiel, zaprowadzam go do łazienki i zapominam o najważniejszym... ręczniku! To cała ja. Zapominalska Holly. Wzięłam z szafki czysty ręcznik i udałam się do chłopaka. - Niall? Jak mam Ci go dać? Wysuniesz się trochę z wanny?
- W porządku. - Odpowiedział.
- Ok. To zamknę oczy.
- Haha. Jesteś śmieszna Holly, wiesz? Nie musisz zamykać oczu.
- Niall, proszę Cię nie zawstydzaj mnie, ok? Haha. - Powiedziałam uśmiechając się. Czułam jak robię się cała czerwona. - Ok. Uwaga! Wchodzę! - Poinformowałam, otwierając drzwi. Zamknęłam oczy, po czym zaczęłam na ślepo szukać dłoni chłopaka. - Niall? Nie widzę Cię, więc wychyl się i weź ten ręcznik.
- Mam się wychylić, tak?
- No tak, deklu!
- Dobra! Nie ma sprawy. - Usłyszałam, jak woda spływa z jego ciała i od razu wpada do wanny. Walczyłam z moimi oczami. Za wszelką cenę chciały się otworzyć. Nie mogę na to sobie pozwolić.
- Trzymasz go? - Zapytałam.
- Nie mogę go sięgnąć. Jesteś za daleko.
- To rusz ten tyłek i złap go.
- To Ty się przybliż.
- Ugh! Ok. - Ruszyłam się o kilka kroków do przodu. Stałam tuż przy wannie. Nie ma mowy, żeby nie mógł teraz go wziąć.
- Ok. Trzymam go! Chyba dawno się nie kąpałaś. Sądzę, że powinnaś się umyć. - Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Niall czasami źle dobiera żarty. Już chciałam wyjść, gdy wtem Niall złapał mnie za dłoń i pociągnął z swoją stronę. W sekundę wylądowałam w wodzie.
- Kretynie!
- Hahah! Tylko pamiętaj nie otwieraj oczu, skarbie!
- Zabiję Cię!
- Za płytka woda jest!
- UGH! Zabiję Cię! - Krzyknęłam. Spojrzałam pod wodę. Wiem, że to nie stosowne, ale nie mogłam się powstrzymać. Ku mojemu zdziwieniu Niall miał na sobie bokserki. Spojrzałam na niego z miną mordercy. - TY TO ZAPLANOWAŁEŚ!!!
- Byłaś taka smutna! Musiałem Cię rozweselić!
- Głupku! - Wybuchnęłam śmiechem. Zaczęłam go chłapać wodą.
- Hahaha! Przestań! - Krzyknął rozbawiony Niall.
- Holly jesteś tutaj w łazience? - Zamarliśmy. Spojrzeliśmy na siebie. Głos Harry'ego dochodził z za drzwi. Przerażona obserwowałam otwierające się drzwi. Po chwili ujrzałam zawiedzioną minę Harry'ego. Nie potrafiłam nic powiedzieć. Chciałam powiedzieć " to nie tak jak myślisz", ale ugryzłam się w język.



Heeeeej! ;D


  Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału! Jak widzicie są wakacje, więc trzeba się cieszyć każdym dniem. Jeszcze raz przepraszam! ;)

 Jak Wam się podoba ten rozdział? Miał być całkiem inny, ale zdecydowałam na odrobinę szaleństwa haha nie za długi? I przepraszam za wszystkie błędy! Na pewno jest ich mnóstwo! Proszę napiszcie szczere komentarze! 

☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx