~~ Oczami Austin'a ~~
- Zaczekaj! - Zawołał Harry, wybiegając z pokoju Sam. Całkowicie go zignorowałem.
- Błagam! Nie mów tego Holly! Austin! Ona jest dla mnie wszystkim! Rozumiesz? - Stanąłem. Odwróciłem się i spojrzałem obojętnie na chłopaka. Było mi go żal. A raczej współczułem mu jego charakteru.
- Mówisz, że ona jest dla Ciebie wszystkim, tak? A co przed chwilą widziałem? A może tak... kogo widziałem? Holly? Niee! To chyba nie była ona... chociaż w sumie to może założyła perukę? Podniecają Cię dziewczyny w perukach? - Wkurzyłem się. Nienawidzę kłamstw i zdrad, a przede wszystkim fałszywych ludzi. W sumie to sam tak jakby oszukuję wszystkich. Po tym wydarzeniu, które miało miejsce rok temu, wmawiam wszystkim, że jestem gejem. Oczywiście to nie jest prawda. Mówię tak, bo po prostu nie chcę już nigdy się zakochać. Po co mam patrzeć na krzywdę innej osoby, skoro mogę temu zapobiec? Zdecydowanie wolę się tylko przyjaźnić, niż potem cierpieć.
- Co Ty gadasz?! Nie widzę tutaj powodu, żeby żartować! - Oznajmił Harry.
- Ha ha ha! I Ty to mi mówisz?! Posłuchaj mnie uważnie chłoptasiu! W życiu przeżyłem niewyobrażalną traumę. Nawet nie wyobrażasz sobie ile czasu straciłem na bezsensowne rozmowy z psychologiem! Nie życzę tego nikomu. Gdybym mógł cofnąć czas.... Powiem Ci tylko tyle. Jeśli nie powiesz o tym zdarzeniu Holly, ja to zrobię. - Ten chłopak nie wie co zrobił! Tu już nawet nie chodzi o zdradę, ale o to jak poczuje się Holly, gdy się o tym dowie, chodzi o to, że nigdy nie mamy pewności, czy zdążymy przeprosić albo chociaż wytłumaczyć swoje zachowanie. Nie na marne istnieje słynny cytat: " Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą."
- Co mnie obchodzą Twoje prywatne sprawy? Tutaj chodzi o mnie! Chodzi o to co widziałeś, a czego nie powinieneś widzieć! Słuchaj, Austin. Wiem, że uległem Samancie. Pocałowałem ją, ale to ona pierwsza podjęła krok.
- Skoro Ciebie nie obchodzą moje sprawy to czemu miałbym interesować się tym co teraz do mnie mówisz? - Zapytałem.
- Nie chcę, żeby Holly cierpiała...
- A na to chyba już trochę za późno, wiesz? Czasem trzeba użyć rozumu, o ile się go ma.
- Powiesz jej? - Zapytał się Harry. Przybliżyłem się do niego o krok. Czułem, że jest wystraszony. Przybliżyłem usta, do jego ucha i zacząłem mówić.
- Holly wraz z Samantą myślą, że jestem gejem. Uważają mnie za wielkiego fana One Direction, ale jednego nie wiedzą. To wszystko jest kłamstwem. Gdyby ktoś inny, poprosił mnie o przysługę taką o jaką Ty mnie prosisz, to prawdopodobnie spełniłbym ją. Ale dlatego, że Holly przypomina mi kogoś dla mnie bardzo ważnego. Kogoś... kogo straciłem. Niestety, ale będę musiał jej o tym powiedzieć. - Starałem się, aby każde słowo wyraźnie dotarło do Harry'ego. Jednym z wielu moich sekretów jest fakt, że jestem bardzo dobrym aktorem. Praktycznie mało kto wie, że jestem w tym doskonały.
- Czemu mi to mówisz? Teraz mógłbym Cię szantażować, że powiem o tym wszystkich dziewczynom. Więc dlaczego mi to mówisz? - Zapytał zaskoczony i jednocześnie zdumiony chłopak. Ja tylko uśmiechnąłem się chamsko i odpowiedziałem mu prosto w oczy.
- Nawet, jeśli im powiesz, to i tak one Ci nie uwierzą. Widzisz, Harry... - Mówiłem, chodząc wokół niego. - Są ludzie, którzy potrafią śpiewać... Między innymi Ty. Są też ludzie, którzy mają talent do aktorstwa. To jest fajne, kiedy wiesz, że potrafisz udać kogoś kim nie jesteś. - Cały czas mówiąc, szeroko się uśmiechałem. Harry wystraszony, nie mógł oderwać ode mnie oczu. - Taka jest prawda, że jeśli im powiesz to będziesz skończony. - Zatrzymałem się i ponownie przybliżyłem się do chłopaka. - Zdradzę Ci pewną tajemnicę. Często udaję kogoś innego, ale teraz jestem sobą. - Chłopak nic się nie odzywał. Stał bez ruchu. Chyba go za bardzo przestraszyłem...
- Jeśli zbliżysz się do Holly to przysięgam, że Cię zabiję! - Krzyknął, wkurzony Harry.
- Myślisz, że tym mnie przestraszysz? Haha! Zabawne! Serio! Udało Ci się poprawić mi humor.
- Jeśli jej powiesz lub coś zrobisz.... Ona nie może się o tym dowiedzieć!
- O czym mam się nie dowiedzieć? - Zapytała się Holly, wychodząc z za ściany
- Umm.. - Zaniemówił Harry.
- Wiesz Holly jakim jestem wielkim fanem 1D, no nie? - Zapytałem, wymyślając jak to wytłumaczyć.
- No, tak. Wiem, ale co mam z tym wspólnego? - Zapytała, zdezorientowana.
- Chciałem poznać wszystkich członków zespołu, ale Harry mi odmówił....
- Ok, ale ja nadal nie wiem co mam z tym wspólnego...
- No, bo Harry chciał ode mnie kasę za to, że spotkam się z chłopakami. No, wiesz.. on nie chciał, żebyś o tym wiedziała. - Powiedziałem trochę zmieszany. Nie umiałem czegoś sensownego wymyślić.
- To prawda, Harry? - Zapytała, poważnie Holly.
- Niestety tak. - Odpowiedział. Holly, podeszła do Harry'ego. Położyła dłonie na jego ramionach i zaczęła mówić.
- Mógłbyś zrobić wyjątek dla mojego współlokatora? - Zapytała, robiąc "puppy face"
- Skarbie, wiesz o tym, że nie mogę faworyzować fanów. - Odpowiedział jej Harry.
- Zrobisz to dla mnie, czy sama mam zadzwonić do chłopaków? - Zapytała.
- No, ok. Niech Ci będzie. - Odpowiedział i obdarzył mnie mroźnym spojrzeniem.
~~ Oczami Samanty ~~
Chyba nie wytrzymam. Już nie mogę z tym walczyć. Staram się być szczera, a przede wszystkim nigdy nie ukrywam żadnych tajemnic przed przyjaciółmi. Przez ten pocałunek panuje tutaj dziwna atmosfera. Harry mnie unika, Austin szantażuje mnie, że powie o pocałunku Holly, a ona w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że ludzie z jej otoczenia ukrywają przed nią sekret. Nie potrafię tak żyć. Nie potrafię udawać, że wszystko jest ok. Muszę jej to powiedzieć. Mam nadzieję, że mi wybaczy...
- Sam? Wszystko ok? Jesteś jakaś smutna...
- Muszę Ci coś powiedzieć. Tylko obiecaj, że nie zrobisz żadnej głupoty i, że mi wybaczysz... - Jest mi bardzo trudno o tym mówić. Nie mam pojęcia jak ona na to zareaguje.
- Brzmisz jakbyś miała mi powiedzieć, że przespałaś się moim chłopakiem. - Odpowiedziała żartobliwie. Poczułam się jakby ktoś wbił mi kołek w serce. Przełknęłam ślinę i zaczęłam mówić:
- Holly, ja... - Zaczęłam niepewnie.
- No, dalej Sam! Przecież nie mogłaś coś tak bardzo głupiego zrobić, żebyś miała się mnie bać. - Oznajmiła, czekając jak jej odpowiem.
- To może ja to powiem! - Nagle usłyszałam głos Austin'a. Chłopak opierał się o framugę drzwi.
- Austin, proszę pozwól mi jej to wyjaśnić. - Zwróciłam się spokojnym głosem do chłopaka.
- Ok. - Powiedział. - Powiedz jej teraz albo ja to powiem. - Spojrzałam na Holly. Dziewczyna nie wiedziała na kogo się patrzeć. Była zdezorientowana. Miała skrzywioną miną.
- Pocałowałam Harry'ego. On nie chciał tego. To ja sama, wbiłam się w jego usta. Holly... - Zadrżał mi głos. - Przepraszam. To tylko moja wina. Błagam wybacz mi! Przede wszystkim nie obwiniaj za to Harry'ego. To tylko i wyłącznie moja wina. Holly czy Ty w ogóle mnie słuchasz? No, proszę Cię! Odpowiedz coś! - Holly się załamała. Skupiła wzrok na oknie. Wpatrywała się w nie i po chwili wstała i wybiegła z mieszkania.
- I co zrobiłeś?! Chciałam jej jakoś spokojnie wytłumaczyć, a Ty... Po co kazałeś mi to teraz, tak szybko powiedzieć? - Krzyknęłam na Austina. Chłopak chamsko się uśmiechnął i wyszedł z mieszkania.
~~ Oczami Holly ~~
- Wiedziałeś o tym? - Zapytałam Austin'a.
- Tak, akurat wszedłem do pokoju Samanty, gdy oni się całowali...
- Ohh... jak mogłam być tak głupia!
- Przestań! Nie obwiniaj się za to.
- Myślałam, że on mnie kocha, że nigdy mnie nie zdradzi. Marzyłam, żebyśmy byli szczęśliwi, a on całuje się z moją współlokatorką w moim mieszkaniu. - Czułam jak gorzkie łzy spływają po policzkach. Trzęsłam się z bezsilności.
- To nie była wina Harry'ego. - Powiedział Austin, co mnie jeszcze bardziej dobiło.
- Daruj to sobie. Jest winny i tyle. Gdyby nie chciał, żeby do tego doszło to nie poszedłby do jej sypialni. Właśnie! Jeśli nie chciał jej pocałować to co tam robił?
- Ej! Nie płacz. To nie jedyny facet na Ziemi.
- Łatwo Ci mówić. Jesteś gejem, nie angażujesz się w stałe związki i mogę się założyć, że nie wiesz co to jest prawdziwa miłość.
- Holly, Ty mnie nie znasz. Mylisz się co do tego, że nie wiem czym jest miłość.
- Proszę. Nic już lepiej nie mów. Posiedźmy tutaj w ciszy i spokoju. Muszę przemyśleć kilka ważnych spraw.
- Wrócisz do niego?
- Austin ja jeszcze z nim nie zerwałam, więc jak mogę do niego wrócić?! Najpierw muszę z nim pogadać, tylko problem tkwi w tym, że chyba tego nie przeżyję...
- Chyba trochę przesadzasz... to był tylko pocałunek. Nie przespał się z nią, tylko ją pocałował.
- I Ty masz śmiałość mówić, że znasz się na miłości! To jest dowód na to, że jeszcze nigdy nie przeżyłeś załamania nerwowego przez miłość. Wiesz.. Muszę z kimś porozmawiać. Z kimś kto na pewno mnie zrozumie i będzie wiedział jak się teraz czuję. Chcę Ci podziękować. Fajnie wiedzieć, że jest przy mnie osoba, która nic przede mną nie ukrywa. Dziękuję. - Wysiliłam się na uśmiech i odeszłam, udając się w stronę mieszkania gdzie mieszka Niall.
Heej! ;D
Dziękuję za:
- 21,347 WYŚWIETLEŃ!
- 28 KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM!
- 70 OBSERWATORÓW! *O*
1. Przepraszam, że tak rzadko dodaję nexty. Ostatnio zaniedbuję tego bloga, ale obiecuję, że zaraz po egzaminach będę częściej dodawać rozdziały. :) Póki co dodaję 20 rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Napiszcie co sądzicie.
2. Przepraszam za wszystkie błędy! Jeśli chcecie być informowani to napiszcie swoje nicki :) KOCHAM WAS ♥ I DO NEXTA! ~~ @agata_971012 xxx
piątek, 12 kwietnia 2013
sobota, 30 marca 2013
19. Świadek.
~~ Oczami Niall'a ~~
O co
jej chodziło? Nie rozumiem jej. Czemu ona powiedziała, że jeśli nie będę miał
przed nią żadnych tajemnic, to między nami może się coś zmienić? Jak to
możliwe, że ona mówi mi takie rzeczy, skoro jest z Harry'm? Po co robi mi
nadzieję? Mimo, że jest mi cholernie ciężko jakoś pomału przyzwyczajam się do
tej całej sytuacji, że między nami to już koniec. Kocham ją, ale nie chcę, żebyśmy obydwoje ucierpieli przez jej zachowanie.
~~ Oczami Holly ~~
- A jak tam
radzisz sobie z miłością? Masz kogoś? - Zapytała Samanta, popijając łyk gorącej
czekolady. Siedziałyśmy na kanapie i rozmawiałyśmy, poznając się.
- Hmm... Czy sobie
radzę? Szczerze? - Zapytałam.
- Yhym.
- Kompletnie sobie
nie radzę! Już się w tym wszystkim gubię. Miałaś kiedyś tak, że kochałaś dwóch
facetów na raz? - Zapytałam z nadzieją, że odpowie "tak".
- Nie, nie miałam
tak, ale kilka razy cierpiałam przez facetów. Między innymi, dlatego wróciłam
do Londynu, ale coś czuję, że moja miłość zawsze czekała na mnie tutaj w UK.
- Tak? A mogę wiedzieć co się stało? - Zapytałam z ciekawością. Samanta bardzo mnie intryguje. To
naprawdę tajemnicza dziewczyna. Wydaję się być spontaniczna, wesoła, otwarta na
nowe kontakty, ale czuję, że jest w niej coś... tajemniczego. Nie wiem konkretnie
co, ale po prostu tak czuję.
- Mój chłopak
zrobił dziecko jakiejś dziewczynie i powiedział, że to była moja wina, że mnie
zdradzał.
- Co? Ale łajdak!
Gdzieś Ty go spotkała?! - Zapytałam, kładąc energicznie kubek na stole.
- W Hiszpanii,
Mieszkałam tam przez tyle lat, więc trudno było, żeby się nie zakochać... ale póki co, jestem wolna, sexowna i...
- I musisz
posprzątać po sobie łazienkę! - Wtrącił się Austin.
- Oj, nie mój
drogi! Tak nie będzie! Podsłuchujesz babskie rozmowy? Jak śmiesz? Precz mi
stąd! - Krzyknęła zabawnie, rzucając w niego butem.
- To Wy się tutaj
ogarnijcie, a ja idę zadzwonić do chłopaka... - Oznajmiłam i oddaliłam się od
tych debili. Oni serio są zwariowani. Od wczoraj rozbawiają mnie do łez. Cieszę
się, że ich poznałam. Przynajmniej wiem, że zawsze ktoś na mnie czeka w domu.
- Ej, Holly! Nie
zostawiaj mnie samej z tym nieogarem! - Powiedziała błagalnie Sam.
- Oj, przeżyjesz!
Hahaha! - Odpowiedziałam i pobiegłam do mojego pokoju, aby zadzwonić do
Harry'ego.
[...]
Czekałam jak głupia. Harry nie odbierał telefonu. Usiadłam bezradnie na
podłodze, oparłam się o ścianę i skupiłam wzrok na wazonie z różą od Niall'a.
Źle się wczoraj zachowałam. Nie mam pojęcia, czemu powiedziałam Niall'owi taką
bzdurę! Jest mi głupio. Tak bardzo chciałabym przytulić się do Harry'ego, albo
po prostu zobaczyć jego nieziemski uśmiech. Mam nadzieję, że ma jakiś poważny
powód, dlaczego nie odbiera moich telefonów, bo jeśli tak nie jest to pożałuje
tego! Jak ja się obrażam, to już niełatwo mnie przekonać do przyjęcia
przeprosin. Po chwili usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Uśmiechnęłam się
do siebie i odebrałam połączenie.
- Witaj, kotku! -
Usłyszałam radosny głos Harry'ego. Na początku nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam zła, że nie odbierał moich wcześniejszych telefonów, ale zdecydowałam, że
nie będę poruszać tego tematu.
- Hej... -
Odpowiedziałam cichym a zarazem spokojnym głosem.
- Przepraszam, że
nie odzywałem się tyle czasu. Chyba nie masz mi tego za złe? - Zapytał.
- Nie. No, co Ty!
Przecież nic się nie stało. Masz dużo na głowie, wiec to Cię usprawiedliwia.
- To może...
spotkamy się u Ciebie? Co Ty na to? - Zapytał zadowolony chłopak.
- Yyy... u mnie? -
Zapytałam trochę zaskoczona. Jak sobie pomyślę, że miałabym zaprosić chłopaka
do tego domu wariatów to aż głowa mnie boli. Nie wiem, co by sobie pomyślał o
moich nowych współlokatorach a tym bardziej o mnie!
- Tak. Będę u
Ciebie za 15 minut. Pa!
- Paa... - Przez
dłuższą chwilę, siedziałam bezradnie. Nagle wpadłam na pomysł. Szybko
wstałam i pobiegłam do Samanty i Austin'a
[...]
- Musicie iść do
sklepu! - Oznajmiłam, zwracając się do znajomych.
- Po co? Wczoraj
byłyśmy na zakupach.. - Odpowiedziała zdziwiona Sam.
- Ale...
zapomniałyśmy kupić... umm....
- Holly ma
rację! Musimy kupić kilka rzeczy, bo jutro wyprawiam imprezę. - Dodał Austin.
- Jaką imprezę? -
Zapytałyśmy się równo z Sam.
- Normalną, zwykłą
imprezę. A... i nie macie nic przeciwko, żebym tutaj ją zrobił? Prawda?
- Ok, ale pod
warunkiem, że nie rozwalisz nam mieszkania! - Pogroziłam zabawnie palcem.
- Spoko! Kilku
znajomych przyjdzie. To, co? Sam, idziemy na te zakupy? - Zapytał się Austin,
patrząc dyskretnie na mnie. Zignorowałam to. Chciałam, żeby jak najszybciej
wyszli z mieszkania.
- No idźcie już, bo sklep zaraz Wam
zamkną! - Powiedziałam, wyrzucając ich za drzwi. Ulżyło mi, że się ich
pozbyłam. Podeszłam do kanapy i wygodnie usiadłam na niej. Chciałam włączyć telewizję,
gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Udałam się do drzwi i zobaczyłam jego...
Zatkało mnie. Nie mogłam przestać się na niego gapić. Ten błysk w jego oczach,
uśmiech, wyraz twarzy... Sprawiały, że miałam ochotę rzucić się na niego i
zaciągnąć go do swojej sypialni. Nie wytrzymałam! Energicznie przyciągnęłam do
siebie chłopaka. Nawet nie wiem, kiedy znaleźliśmy się w kuchni. Czułam jego
ciepłe, duże dłonie. Gładząc mnie nimi po plecach, jednocześnie delikatnie
całował mnie po szyi. Rozkoszowałam się tą chwilą. Nagle znalazłam się na
blacie. Wiedziałam, dokąd zmierzamy.
~~ Oczami Samanty ~~
- Jak myślisz
Holly będzie zła jak wrócimy wcześniej? - Zapytałam Austin'a.
- Raczej tak...
przecież dawała nam znaki, że chce mieć mieszkanie tylko dla siebie.
- A zróbmy jej
niespodziankę! Hahah!
- Niespodziankę,
powiadasz? Chyba raczej na złość!
- Oj tam! Będzie
śmiesznie! No dajesz! Chodź!
- Okay... ale,
żeby to nie było później na mnie!
- Spokojna głowa
Austin! Masz klucze?
- Tak. -
Odpowiedział, pokazując mi je.
- Ok, to chodźmy.
- Ruszyliśmy w kierunku naszego mieszkania. Idąc obok nowo poznanego chłopaka,
bacznie obserwowałam jego zachowanie. Wczoraj, gdy go po raz pierwszy
zobaczyłam, uznałam, że to na bank gej. Teraz to nie jestem, co do tego pewna.
Może się mylę, ale mam wrażenie, że on udaje. Zauważyłam, że często spogląda na
Holly... Nie wiem... Może po prostu to są tylko wybryki mojej wyobraźni? Mam
nadzieję, że tak jest, bo co by było, gdyby okazało się, że chłopak, z którym
mieszkam pod jednym dachem, okazałby się zupełnie innym człowiekiem niż mi się wydaję? Kończąc
przemyślenia, znalazłam się przed drzwiami mieszkania. Wymieniłam spojrzenia z
Austin'em i zapytałam:
- A może jednak
pójdziemy gdzieś się przejść? No wiesz... Jeśli Holly jest z chłopakiem to
chyba nie powinniśmy im przeszkadzać...?
- Słuchaj Sam. To
jest teraz i nasze mieszkanie. Możemy wychodzić i wchodzić do niego, kiedy
tylko nam się podoba. Więc nie rozumiem, o co Ci chodzi. Przed chwilą sama
chciałaś jak najszybciej znaleźć się tutaj...
- Ok, masz rację. To,
co? Liczymy do trzech i wchodzimy?
- Ok, jeden...
- Dwaa...
- I trzy! -
Złapałam za klamkę. Otwarłam drzwi i weszliśmy do środka. Przechodząc przez
salon słyszałam czyjeś głosy. Dźwięki dobiegały z sypialni Holly. Pewnie jest
tam ze swoim chłopakiem. - Pomyślałam i wróciłam Austin'a.
- Mówiłaś na mnie,
że podsłuchuję rozmowy, a Ty przepraszam bardzo, co przed chwilą robiłaś?
- Ja.. nie
podsłuchiwałam! Oni są tak głośno, że słychać ich aż tutaj!
- Mów jak chcesz,
ja i tak wiem, że pękasz z ciekawości, z kim tam jest Holly.
- Skąd Ty to
możesz wiedzieć?! Nie możesz tego wiedzieć! - Odpowiedziałam oburzona! Za dużo
sobie pozwala ten chłopak!
- Wiesz.., może
próbujesz ukryć uczucia, ale wiedz, że oczy zawsze Cię wydadzą.
- Mam Cię już
dosyć!
- Ohh.. Jutro
będziesz miała spokój przez całe dwie godziny.
- Taak? A to,
czemu? - Zapytałam z ciekawością.
- Idę na koncert
One Direction. - Odpowiedział dumnie Austin.
- One.. ahaa... A
idziesz z kimś? - Od razu, gdy usłyszałam nazwę zespołu, pomyślałam o Harry'm.
Może, jak pójdę z Austinem to spotkam Harry'ego? Było by super. Wzięłabym od
niego numer i może umówilibyśmy się na randkę.
- Nie, a co chcesz
iść ze mną? - Zapytał chłopak, wyrywając mnie z przemyśleń.
- Powiedzmy, że
chcę, ale nie, dlatego, że kocham ten zespół tylko, dlatego, że będzie tam mój
przyjaciel. - Nie chciałam, ujawniać jak nazywa się on. Austin pewnie uznałby
mnie za debilkę.
- Ha... - Już
chciałam wypowiedzieć, chociaż imię, gdy nagle otwarły się drzwi od pokoju
Holly.
- O Holly!
Głośniej się nie dało? - Zapytał złośliwie chłopak. - OMG! T-too jest Harry
Styles?! O matko! - Gdy się odwróciłam doznałam niewyobrażalnego szoku. Nie
mogłam złapać oddechu. Ciężko było mi uwierzyć, że tam stoi Harry. Ten chłopak,
w którym byłam zakochana. Co ja gadam! Nie oszukujmy się!Nadal jestem w nim
zabujana! Harry z przerażeniem patrzył na mnie. Z jego wyrazu twarzy
wyczytałam, że nie chce, żebym przyznawała się do niego, jako do swojego
przyjaciela. Zrobiło mi się przykro. Poczułam, jakbym miała szklane serce,
które coraz bardziej pęka na miliony maleńkich kawałków. W sumie to chyba
przesadzam... To, co nas łączyło było bardzo dawno. Ale jednak jestem
zazdrosna! Nie wytrzymam z myślą, że moja współlokatorka, którą bardzo
polubiłam jest w związku z moim Harry'm.
- Umm.. Nie
wiedziałam, że już wróciliście... Gdybym wiedziała to... - Zaczęła zawstydzona
Holly.
- To, co? Nie
poszłabyś do łóżka ze swoim chłopakiem? Tak? - Nie wytrzymałam. Starałam się,
żeby nie wybuchnąć, ale nie dałam rady.
- Może przedstawię
Was sobie! Harry poznaj moich współlokatorów. Austin - Harry, Harry - Austin.
- Hej, miło Cię
poznać! Jestem Waszym wielkim fanem! - Wykrzyczał Austin, łapiąc za rękę Harry'ego.
- Mi Ciebie też
jest miło poznać. - Odpowiedział Harry, zerkając na mnie
- A ta ślicznotka
to Samanta. Proszę poznajcie się Samanta - Harry. Harry - Samanta. -
Zaniemówiłam. Stałam sparaliżowana. Nie wiedziałam, jak się teraz zachować.
Podeszłam do Harry'ego, podałam mu dłoń i powiedziałam:
- Miło Cię
poznać.... Harry. - Oznajmiłam, spuszczając wzrok na ziemię. Chciałam jak
najszybciej znaleźć się u siebie w pokoju. Myślałam, że powrót do Londynu coś
zmieni. Że po prostu zacznę nowe życie. Kiedy spotkałam Harry'ego po tylu
latach, postanowiłam wiązać z nim swoją przyszłość. Teraz... nie ma sensu.
Najlepiej będzie jak pójdę spać, a jak się obudzę to postaram się o nim
zapomnieć.
- Wiecie, co?
Pójdę do siebie. Źle się czuję. Wybaczcie. Miło Cię było poznać, Harry. -
Pożegnałam się i poszłam na swojej sypialni.
~~ Oczami Holly ~~
- Dziwne, że
Samanta tak szybko od nas odeszła, no nie? - Zapytał Austin, wpatrując się w
drzwi od pokoju dziewczyny.
- Może po prostu
niedobrze jej się zrobiło? A może ją otrułeś? - Zapytałam, próbując się nie
śmiać.
- Ja? W żuciu!
- Harry? Wszystko
ok? - Zapytałam chłopaka. Wyglądał jakoś dziwnie. Zaniepokoiłam się.
- Czemu miałoby
być źle? Wszystko jest ok. Wiesz... zaschło mi w gardle. Pójdę do kuchni się czegoś napić. Zaraz wracam. - Powiedział i odszedł.
~~ Oczami Harry'ego ~~
- Musiałaś akurat
z nią zamieszkać? - Zapytałem nerwowo.
- Po co tutaj
przyszedłeś? Nikt Cię nie widział? - Odpowiedziała Samanta.
- To nie była odpowiedź
na moje pytanie. - Oznajmiłem.
- Myślisz, że
specjalnie zamieszkałam z Twoją dziewczyną?! Po co miałabym to robić?
- Nie.. Ja po
prostu.. Zdziwiłem się. Nie myślałem, że jeszcze kiedykolwiek Cię spotkam. A na
pewnie nie tutaj!
- Czemu nie
powiedziałeś mi, że masz dziewczynę?
- A to by coś
zmieniło?
- Tak. Harry,
ja... tutaj wróciłam, żeby zacząć wszystko od nowa. Gdy się spotkaliśmy na
przyjęciu urodzinowym Nick'a, pomyślałam, że może być jak dawniej. Niestety
myliłam się.
- Przykro mi, że..
- Daj spokój. Nie
masz za co przepraszać. Wiesz... zapomnijmy o tej rozmowie. Nie chcę, żeby
Holly się o nas dowiedziała.
- Ale zostajemy
przyjaciółmi?
- A nimi nie
jesteśmy?
- Racja.. To
między nami wszystko wyjaśnione? Tak?
- Jasne.
- Ok, to wracam do
Holly.
- Harry?
- Tak? -
Zapytałem, stojąc przed wyjściem. Dziewczyna podbiegła do mnie i wbiła mi się w
usta. Uległem jej. Całując się z nią, przypomniały mi się te chwilę, kiedy
byliśmy razem. Już chciałem oderwać się od niej, gdy nagle otwarły się drzwi.
Jak poparzony odskoczyłem od Sam. W drzwiach stał ten cały Austin. Wysłałem mu
błagalne spojrzenie. Chłopak z otwartymi szeroko ustami, odszedł bez słowa.
Zostawiłem Samantę i udałem się za chłopakiem.
Heeej! ;D
Dziękuję za:
- 19,927 WYŚWIETLEŃ!
- 30 KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM!
- 62 OBSERWATORÓW!
1. Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz PRZEPRASZAM! Nie miałam prawie przez miesiąc internetu! Mam nadzieję, że przez to nie przestaniecie czytać tego opowiadania...? Co do tego rozdziału... nie udał mi się -,- Może przez to, że tak długo nie pisałam? Cóż... mam nadzieję, że Wam się podoba. Napiszcie co sądzicie :) Aaa i podoba Wam nowy wygląd bloga? Mam go zmienić? Coś Wam nie psuje? Śmiało piszcie!
2. Przepraszam za wszystkie błędy! Jeśli chcecie być informowani to napiszcie swoje nicki :) KOCHAM WAS I DO NEXTA! ♥ ~~ @agata_971012
poniedziałek, 4 marca 2013
18. Urodziny!!!
~~ Oczami Holly ~~
Mija już prawie miesiąc odkąd Meredith wyjechała z Patrick'iem do USA. Owszem przez jakiś czas było mi ciężko, ale pogodziłam się z tym, że mój "Mały Braciszek" nie jest już wcale mały i dobrze wie co robi. Moja mama próbowała ze mną porozmawiać. Dzwoniła przez pierwsze dwa tygodnie, ale później po prostu kontakt się urwał. Właściwie to nie mam już nikogo. Oczywiście mam Harry'ego, ale boję się, że może się nam coś złego przytrafić i już nie będę mieć w nikim wsparcia. Jest jeszcze Niall, ale... to jest bardzo skomplikowane. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, ale jednocześnie wiem, że on liczy na coś więcej niż przyjaźń. Nie chcę robić mu nadziei. To by było wobec niego nie fair. Jak na razie w moim życiu wszystko układa się w najlepszym porządku. Od przyszłego tygodnia zacznę chodzić do tutejszego liceum. Szkoda, że to tylko kilka miesięcy. Naprawdę nie lubię żegnać się z ludźmi. Między mną i Harry'm jest dobrze. Słowo "dobrze" w tym przypadku brzmi trochę źle... Wiem, że Harry jest zapracowany, ale tęsknię już za nim. Nie widzieliśmy się już od tygodnia! Gdy mieszkałam u niego wszystko wydawało się prostsze. Miałam z kim pogadać, a teraz siedzę sama na kanapie i jem tabliczkę czekolady. Niby dzień jak co dzień... tylko, że jest mały szczegół... dzisiaj są moje urodziny. Zapowiada się ciekawie. Pewnie spędzę cały wieczór na oglądaniu komedii romantycznych.
~~ Oczami Niall'a ~~
Dzisiaj jest 27 stycznia. To bardzo ważna data, bo są to urodziny Holly. Zastanawiam się, czy zadzwonić, czy może lepiej złożyć jej życzenia osobiście...? Trochę się boję. Nie wiem co robić. A co jeśli przyjdę do niej, a ona będzie z Harry'm? O ile on w ogóle wie, że ona obchodzi dzisiaj urodziny. Coś mi się wydaję, że on ją trochę zaniedbuje. Owszem mamy teraz urwanie głowy, bo a to próby, a to audycje, ale przecież nie mamy tego codziennie! W każdym bądź razie, gdybym to ja był na jego miejscu to na pewno nie mógłbym przeżyć ani jednego dnia bez Holly. Wiem co mówię! Przecież ja wiem najlepiej jak to jest być zakochanym. Ciągle myślę o niej. Trochę te myśli mnie rozpraszają. W każdej piosence, którą śpiewamy, widzę właśnie ją. Dosłownie jakby te wszystkie teksty były napisane tylko o nas. Wiem, to głupie... ale czy nie o to chodzi w miłości? Czy miłość zawsze musi być "mądra"?
- O czym tak myślisz, Niall? - Zapytał Liam, siadając obok mnie. On zawsze wie, kiedy coś mnie dręczy.
- O niczym nie myślę. - Odpowiedziałem, unikając dalszych pytań ze strony wiecznie ciekawskiego Liam'a. Nie mam zamiaru żalić się, jaki to ja jestem smutny, bo moja była dziewczyna chodzi teraz z moim kumplem.
- Daj spokój Niall! Przecież widzę, Myślisz o tej dziewczynie, prawda? - Zapytał na co ja tylko zamknąłem o czy i oparłem się o kanapę.
- Tak.. o Holly. Ona dzisiaj ma urodziny Mam dylemat. Nie wiem, czy iść do niej... W końcu ona jest dziewczyną Harry'ego, więc to on powinien być teraz przy niej. - Powiedziałem, lekko wzdychając.
- Taa... powinien, ale chyba do niej nie pójdzie - Oznajmił poddenerwowany Liam.
- Co? Jak to? - Zapytałem zdziwiony. Nie wiedziałem o co mu do końca chodzi.
- Harry szykuje się do pubu. Podobno jakiś jego kolega ze szkoły ma dzisiaj urodziny, więc pewnie nie będzie dostępny dla nikogo, a na pewno nie dla Holly.
- To on nie wie, że Holly ma dzisiaj urodziny? - Zapytałem lekko oburzony.
- Najwidoczniej nie wie. Powiesz mu? - Zapytał, z ciekawością Liam, unosząc brew do góry.
- Nie wiem... chyba muszę. Jeśli nie powiem, to jak się poczuję Holly, gdy spędzi sama swoje urodziny?
- Zawsze to Ty, możesz do niej pójść. W końcu jesteś jej najlepszym przyjacielem, nie?
- Tak, masz rację. Pójdę do niej, a po powrocie powiem Harry'emu.
- Myślisz, że Harry dzisiaj wróci do domu? Proszę Cię! Pewnie wróci jutro rano. - Spojrzałem na Liam'a z miną "lepiej już nic nie mów!". Nie wyobrażam sobie, żeby Harry dzisiaj nie złożył życzeń Holly. Tak nie można! Podszedłem do kanapy, wziąłem kurtkę i udałem się do nowego mieszkania dziewczyny.
[...]
Podszedłem do jej mieszkania. Już chciałem zapukać do drzwi, gdy nagle straciłem wiarę w siebie i postanowiłem odejść. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło. Jakoś poczułem, że nie powinienem tam iść. Może to i lepiej, że odszedłem? A gdyby między nami do czegoś doszło? Nie, nie! Wolę nie ryzykować. Schodząc, po schodach niechcący wpadłem na jakąś osobę.
- Przepraszam! - Powiedziałem, schodząc dalej.
- Niall?! - Usłyszałem głos poszkodowanej dziewczyny. - Co Ty tutaj robisz? - Moim oczom ukazała się Holly. Uśmiechnąłem się do siebie i podszedłem do niej.
- Chciałem Cię odwiedzić. - Odpowiedziałem lekko zawstydzony. Nie sądziłem, że tak wszystko się potoczy.
- Ah tak! Ok, to chodź! Poleniuchujemy razem! - Zaproponowała radośnie.
- Ok, więc chodźmy!
- A co tam trzymasz? - Zapytała, zerkając na moje ręce, które trzymałem za plecami.
- Jakaś Ty ciekawska! Zaraz zobaczysz! - Odpowiedziałem, wchodząc do jej mieszkania.
- To czego się napijesz? Kawa, herbata, może woda? - Zapytała się, a ja nic nie odpowiedziałem, tylko przybliżyłem się do niej i wyciągnąłem przed nią krwisto czerwoną różę.
- Proszę! To dla Ciebie! Wszystkiego Najlepszego koo... Holly! Spełnienia wszystkich marzeń. - Już chciałem powiedzieć "kochanie". Ugryzłem się w język i dodałem "Holly". Dziewczyna promiennie się uśmiechnęła, Jej piwne oczy świeciły się niemal jak promienie świecy. Zrobiło mi się przyjemnie na sercu, że mogłem sprawić jej przyjemność..
- Jezu! Niall! Nie musiałeś! - Powiedziała radosnym głosem i wtuliła się we mnie. Z uśmiechem na twarzy, wąchałem zapach jej włosów. Tak, to ten sam zapach jak zawsze. Jabłkowy szampon. Kocham go u niej. Przypominają mi się te wszystkie chwilę, w których miałem przyjemność poczuć ten przecudowny zapach. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.
- Jesteś kochany, wiesz? - Oznajmiła, nadal tuląc się do mnie.
- Wcale tak nie jest! Dobrze, wiesz, że zawsze w Twoje urodziny przynoszę Ci róże.
- Tak, wiem. Dziękuję. To dla mnie bardzo ważne, bo nie jest już jak kiedyś, kiedy każdy składał mi życzenia. Wiesz o tym, że jesteś pierwszą osobą, która dzisiaj odezwała się do mnie? Dziękuję Niall, że pamiętałeś i, że przyszedłeś do mnie, pewnie masz tyle na głowie...
- Nie ma za co! - Przerwałem. - Nie miałem nic do roboty, więc jestem. To co? Może wyskoczymy do...
- Nachos!!! - Wykrzyczała Holly.
- To nie fair! Czytasz mi w myślach! - Odpowiedziałem, robiąc smutną minkę.
- A czy to pierwszy raz Niall? Haha! Po za tym, to żadna nowość, że Ty każdą wolną chwilę spędzasz w Nachos.
- No, fakt! - Wybuchnąłem śmiechem. - A czekaj! Nie masz na dzisiaj żadnych planów? - Zadałem pytanie, mając na myśli, czy jest umówiona z Harry'm.
- Nope, Harry ma dzisiaj wywiad w radiu. - Powiedziała, udając, że jest ok. Wcale tak nie jest! Doskonale, wiem, kiedy ona kłamie.
- A kiedy on Ci to mówił? - Zapytałem, chociaż doskonale wiedziałem, że on ją po prostu okłamał. Owszem mieliśmy mieć wywiad w The Hits Radio, ale to zostało odwołane tydzień temu.
- Powiedział to, wtedy, kiedy ostatni raz się widzieliśmy, czyli jakiś... tydzień temu.
- Cały tydzień temu?! - Powiedziałem zaskoczony.
- Cóż.. jesteście bardzo zapracowani, więc muszę się z tym pogodzić, że nie będzie nam łatwo. To co? Wstawię różę do wazonu i idziemy, tak?
- Tak, tak! Czekam. - Oznajmiłem.
- Ok, zaraz wracam.
~~ Oczami Harry'ego ~~
Dzisiaj cały wieczór mam wolny. Miałem zostać trochę dłużej na imprezie urodzinowej u Nick'a, ale zdecydowałem, że muszę się spotkać z Holly. Powinienem zadzwonić do niej. Dawno się nie widzieliśmy. Brakuję mi jej. Wyjąłem telefon z kieszeni, wybrałem jej numer i czekałem jak odbierze połączenie. Przechodząc uliczkami Londynu, dostrzegłem Niall'a wchodzącego z Holly do Nachos. Rozłączyłem połączenie i udałem się wolnym krokiem w ich stronę. Stojąc za drzewem bacznie obserwowałem ich zachowanie. Wygląda na to, że bawią się dobrze. Trochę poczułem się głupio. Pewnie Holly nie mogła już sama wytrzymać w tak dużym mieszkaniu. Patrząc się na nich, doszedłem do wniosku, że oni naprawdę siebie kochają. Po chwili usłyszałem jak dzwoni mój telefon. Obojętnie odebrałem.
- Hallo?
- No, stary, czemu tak wcześnie urwałeś się z imprezy? - Zapytał całkowicie pijany Nick.
- Muszę spotkać się z moja dziewczyną. Z resztą mówiłem Ci, że wychodzę...
- Dobra, wracaj! Mam dla Ciebie niespodziankę. - Oznajmił chłopak, rozłączając się. Spojrzałem jeszcze raz w kierunku Holly. Była szczęśliwa. Cały czas uśmiechała się w stronę Niall'a. Odchodząc od drzewa, postanowiłem wrócić na imprezę kumpla.
[...]
- A jednak wróciłeś! - Wykrzyczał Nick, otwierając mi drzwi. Popatrzałem się na niego i pokiwałem głową. Wyglądał dosłownie jak jakiś żul. W ustach trzymał skręta, jedną ręką trzymał się progu a drugą trzymał szampana.
- No, to powiesz mi jaką masz dla mnie niespodziankę? - Zapytałem donośnym głosem, ponieważ chłopak mógł tego nie usłyszeć.
- Pamiętasz, naszą koleżankę Samantę?
- Yyy... nie. - Odpowiedziałem bez zastanowienia się.
- No, jak możesz jej nie pamiętać?! Przecież to dzięki niej nie jesteś prawiczkiem!
- Nick! Błagam Cię! Nie gadaj na głos takich rzeczy! A zwłaszcza nieprawdy!
- Ok! Jeśli nie możesz jej sobie ot tak przypomnieć to chyba muszę Ci ją pokazać. - Oznajmił i pociągnął mnie w stronę salonu, gdzie wszyscy byli. - Samanto! Chodź no, na chwilę! - Zawołał Nick po czym podeszła do nas pewna blondynka. Na początku nie wiedziałem kim ona jest, ale nagle wszystko sobie przypomniałem. To była moja koleżanka ze szkoły. Niestety nie mogłem się z nią lepiej zapoznać, bo wyjechała z rodzicami do Hiszpanii.
- Hej, Harry! Kupę lat! Nie sądziłam, że kiedyś będę stała naprzeciwko słynnego Harry'ego Styles'a.
- Cześć! - Odpowiedziałem nieco skołowany tą sytuacją.
- To co? Może się napijemy? - Zapytała blondynka.
- Pewnie. - Odpowiedziałem udając się za dziewczyną. - To zostajesz tu na stałe? - Zapytałem.
- Tak. Raczej tak, tylko muszę znaleźć jakieś przytulne mieszkanko. Ale się zmieniłeś... pamiętam Cię, jak byłeś jeszcze taki mały! Haha! Nadal mam przed sobą tego chłopczyka co wypijał litry soku jabłkowego,
- Oj! Na pewno nie litry! Po za tym napoje energetyczne też często piłem!
- No w sumie to racja. Często piłeś je, gdy byliśmy nad jeziorem!
- Haha! Wiesz, że prawie już o tym zapomniałem?
- Widzisz, jestem tutaj od tego, żeby Ci przypomnieć! Zdrowie! - Powiedziała, przybliżając kieliszek.
- Zdrowie.
~~ Oczami Holly ~~
- To chyba pora, żeby się rozejść. - Oznajmił Niall.
- Taak! Jest już późno! A ja muszę jutro rano wstać, bo przychodzą do mnie ludzie z ogłoszenia.
- Jakiego ogłoszenia? - Zapytał.
- Dałam do gazety ogłoszenie, czy chcę ktoś wynająć pokój. Wiesz, moje mieszkanie jest tak duże, że pomieści kilka osób. Niall możesz mi powiedzieć, co zrobiłeś, że Meredith tak łatwo zostawiła mnie w spokoju? - Zapytałam z ciekawością. On musiał coś dla niej zrobić. Nie ma innej opcji. Przecież to jest nie możliwe, żeby ona tak po prostu wyjechała. Tyle czasu "walczyła" o Harry'ego. Jestem strasznie ciekawa, co jest powodem jej nagłego wyjazdu za granicę.
- To już wiesz o tym, że skłamałem? Nigdy się nie przespałem z Mer. To był tylko bezsensowny plan, który i tak nie wypalił.
- Skoro to co mi wcześniej powiedziałeś, nie jest prawdą to w takim razie co ukrywasz? - Zapytałam, chcąc dowiedzieć się prawdy.
- Widzisz... Mer potrzebowała pomocy. Na początku nie chciałem jej pomóc, ale przekonała mnie, że warto to zrobić.
- Co warto zrobić? - Ponownie zadałam pytanie. Coraz bardziej ciekawość dawała znaki.
- Mogę Ci tylko to powiedzieć, że jeśli nie pomógłbym jej to Ty, Harry i Patrick mielibyście zniszczone całe życie. Zrobiłem to, bo Meredith nie jest do końca taka jak się wydaje..
- Niall, nie możesz po prostu powiedzieć mi o co tu w tym wszystkim chodzi? Czemu sądzisz, że on jest inna? Sam widziałeś do czego jest zdolna! Proszę Cię Niall. Powiedz mi.
- Nie teraz. Za jakiś czas się dowiesz.
- Miałam nadzieję, że mamy to za sobą, Niestety myliłam się., Gdyby nie było dzisiaj moich urodzin to zapewne zaczęłabym krzyczeć na Ciebie, ale mam dzisiaj dobry humor, więc spróbuję się opanować. - Oznajmiłam, próbując opanować gniew.
- Przepraszam, że nie mogę Ci tego powiedzieć. Obiecuję, że jak tylko upewnię się, że to co mam Ci powiedzieć jest prawdą to na pewno Ci wszystko powiem. Dobrze?
- Ok. Dobranoc Niall. Kocham Cię głupku, ale wiedz, że jeśli będziesz mieć nadal przede mną tajemnice to moje uczucia nigdy się nie zmienią i na zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.
- Ja Ciebie też! Śpij dobrze.
- Jeszcze raz dziękuję Niall. Naprawdę dziękuję. - Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i udałam się do mojego mieszkania.
Następnego dnia - rano.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i udałam się w stronę niezapowiedzianego gościa. Zajrzałam przez oczko. Nie znałam tej osoby! Przekręciłam zamek i przywitałam dziewczynę.
- Dzień dobry! Ja w sprawie wynajmu pokoju. Przepraszam, chyba Cię nie obudziłam? - Przez chwilę spoglądałam na tę blondynkę. Trochę mnie zaskoczyła.
- Cześć! Proszę, wejdź. - Oznajmiłam, pokazując gestem.
- Dziękuję. Bardzo ładne mieszkanie. - Oznajmiła, rozglądając się.
- Moim zdaniem nie ma czym się zachwycać. Ważne, że jest przestronne. Na pewno jesteś zainteresowana?
- Jasne! Powiedz tylko, kiedy mogę się wprowadzić!
- Nawet teraz, A tak w ogóle to Holly jestem. - Uśmiechnęłam się i podałam rękę.
- Miło mi, Samanta. - Odpowiedziała. Usiadłyśmy na kanapie. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Kogo tu znowu niesie? - Pomyślałam.
- Dzień dobry! Czy to Pani dała ogłoszenie do gazety? - Zapytał pewien brunet.
- Taak! Zgadza się. - Odpowiedziałam, próbując nie wybuchnąć śmiechem. Chłopak był bardzo dziwnie ubrany. Na głowie miał beret. Ubrany był w obcisłe jasno różowe rurki, jaskrawą bluzkę z napisem " Kiss me" i czarną skórę.
- Zapraszam. - Zaprosiłam go do środka.
- Pokazać Ci Twój pokój? - Zapytałam chłopaka.
- Umm.. w sumie to zaraz przyjadą moje rzeczy, więc wypadałoby.
- Czekaj! Jak to zaraz przyjadą Twoje rzeczy?
- No, po prostu już się wprowadzam! Pasuję mi! - Spojrzałam na Samantę. Dziewczyna była równie zaskoczona jak ja.
- Okay.. To może się poznamy. W końcu wszyscy razem będziemy mieszkać.
- Ja jestem Samanta. A to jest Holly. - Powiedziała dziewczyna, podchodząc do nas.
- Jestem Austin. I jestem gejem. - Spojrzałyśmy się na siebie w jednym i tym samym momencie. Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka, a potem udałam się do kuchni.
- Ej! Holly! Chyba Ci nie przeszkadza, że jestem gejem? - Zapytał chłopak po czym podeszłam do niego.
- Nie skądże! Nawet mi się to podoba. Przynajmniej będziemy mogli sobie wzajemnie pomagać. Ty będziesz nam pomagał w wyborze ubrań, a my..
- My będziemy Twoimi wiernymi przyjaciółkami! Hahaha - Dodała Samanta. Chłopak zdziwiony spoglądał na nas.
- Ok, to kiedy remont mieszkania? - Zapytał.
- Jaki remont? Przecież to nowe mieszkanie! - Oznajmiłam.
- Tu jest zdecydowanie za mało różu! - Powiedział, pokazując na ściany. My nic nie odpowiedziałyśmy tylko wybuchnęłyśmy śmiechem.
Mija już prawie miesiąc odkąd Meredith wyjechała z Patrick'iem do USA. Owszem przez jakiś czas było mi ciężko, ale pogodziłam się z tym, że mój "Mały Braciszek" nie jest już wcale mały i dobrze wie co robi. Moja mama próbowała ze mną porozmawiać. Dzwoniła przez pierwsze dwa tygodnie, ale później po prostu kontakt się urwał. Właściwie to nie mam już nikogo. Oczywiście mam Harry'ego, ale boję się, że może się nam coś złego przytrafić i już nie będę mieć w nikim wsparcia. Jest jeszcze Niall, ale... to jest bardzo skomplikowane. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, ale jednocześnie wiem, że on liczy na coś więcej niż przyjaźń. Nie chcę robić mu nadziei. To by było wobec niego nie fair. Jak na razie w moim życiu wszystko układa się w najlepszym porządku. Od przyszłego tygodnia zacznę chodzić do tutejszego liceum. Szkoda, że to tylko kilka miesięcy. Naprawdę nie lubię żegnać się z ludźmi. Między mną i Harry'm jest dobrze. Słowo "dobrze" w tym przypadku brzmi trochę źle... Wiem, że Harry jest zapracowany, ale tęsknię już za nim. Nie widzieliśmy się już od tygodnia! Gdy mieszkałam u niego wszystko wydawało się prostsze. Miałam z kim pogadać, a teraz siedzę sama na kanapie i jem tabliczkę czekolady. Niby dzień jak co dzień... tylko, że jest mały szczegół... dzisiaj są moje urodziny. Zapowiada się ciekawie. Pewnie spędzę cały wieczór na oglądaniu komedii romantycznych.
~~ Oczami Niall'a ~~
Dzisiaj jest 27 stycznia. To bardzo ważna data, bo są to urodziny Holly. Zastanawiam się, czy zadzwonić, czy może lepiej złożyć jej życzenia osobiście...? Trochę się boję. Nie wiem co robić. A co jeśli przyjdę do niej, a ona będzie z Harry'm? O ile on w ogóle wie, że ona obchodzi dzisiaj urodziny. Coś mi się wydaję, że on ją trochę zaniedbuje. Owszem mamy teraz urwanie głowy, bo a to próby, a to audycje, ale przecież nie mamy tego codziennie! W każdym bądź razie, gdybym to ja był na jego miejscu to na pewno nie mógłbym przeżyć ani jednego dnia bez Holly. Wiem co mówię! Przecież ja wiem najlepiej jak to jest być zakochanym. Ciągle myślę o niej. Trochę te myśli mnie rozpraszają. W każdej piosence, którą śpiewamy, widzę właśnie ją. Dosłownie jakby te wszystkie teksty były napisane tylko o nas. Wiem, to głupie... ale czy nie o to chodzi w miłości? Czy miłość zawsze musi być "mądra"?
- O czym tak myślisz, Niall? - Zapytał Liam, siadając obok mnie. On zawsze wie, kiedy coś mnie dręczy.
- O niczym nie myślę. - Odpowiedziałem, unikając dalszych pytań ze strony wiecznie ciekawskiego Liam'a. Nie mam zamiaru żalić się, jaki to ja jestem smutny, bo moja była dziewczyna chodzi teraz z moim kumplem.
- Daj spokój Niall! Przecież widzę, Myślisz o tej dziewczynie, prawda? - Zapytał na co ja tylko zamknąłem o czy i oparłem się o kanapę.
- Tak.. o Holly. Ona dzisiaj ma urodziny Mam dylemat. Nie wiem, czy iść do niej... W końcu ona jest dziewczyną Harry'ego, więc to on powinien być teraz przy niej. - Powiedziałem, lekko wzdychając.
- Taa... powinien, ale chyba do niej nie pójdzie - Oznajmił poddenerwowany Liam.
- Co? Jak to? - Zapytałem zdziwiony. Nie wiedziałem o co mu do końca chodzi.
- Harry szykuje się do pubu. Podobno jakiś jego kolega ze szkoły ma dzisiaj urodziny, więc pewnie nie będzie dostępny dla nikogo, a na pewno nie dla Holly.
- To on nie wie, że Holly ma dzisiaj urodziny? - Zapytałem lekko oburzony.
- Najwidoczniej nie wie. Powiesz mu? - Zapytał, z ciekawością Liam, unosząc brew do góry.
- Nie wiem... chyba muszę. Jeśli nie powiem, to jak się poczuję Holly, gdy spędzi sama swoje urodziny?
- Zawsze to Ty, możesz do niej pójść. W końcu jesteś jej najlepszym przyjacielem, nie?
- Tak, masz rację. Pójdę do niej, a po powrocie powiem Harry'emu.
- Myślisz, że Harry dzisiaj wróci do domu? Proszę Cię! Pewnie wróci jutro rano. - Spojrzałem na Liam'a z miną "lepiej już nic nie mów!". Nie wyobrażam sobie, żeby Harry dzisiaj nie złożył życzeń Holly. Tak nie można! Podszedłem do kanapy, wziąłem kurtkę i udałem się do nowego mieszkania dziewczyny.
[...]
Podszedłem do jej mieszkania. Już chciałem zapukać do drzwi, gdy nagle straciłem wiarę w siebie i postanowiłem odejść. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło. Jakoś poczułem, że nie powinienem tam iść. Może to i lepiej, że odszedłem? A gdyby między nami do czegoś doszło? Nie, nie! Wolę nie ryzykować. Schodząc, po schodach niechcący wpadłem na jakąś osobę.
- Przepraszam! - Powiedziałem, schodząc dalej.
- Niall?! - Usłyszałem głos poszkodowanej dziewczyny. - Co Ty tutaj robisz? - Moim oczom ukazała się Holly. Uśmiechnąłem się do siebie i podszedłem do niej.
- Chciałem Cię odwiedzić. - Odpowiedziałem lekko zawstydzony. Nie sądziłem, że tak wszystko się potoczy.
- Ah tak! Ok, to chodź! Poleniuchujemy razem! - Zaproponowała radośnie.
- Ok, więc chodźmy!- A co tam trzymasz? - Zapytała, zerkając na moje ręce, które trzymałem za plecami.
- Jakaś Ty ciekawska! Zaraz zobaczysz! - Odpowiedziałem, wchodząc do jej mieszkania.
- To czego się napijesz? Kawa, herbata, może woda? - Zapytała się, a ja nic nie odpowiedziałem, tylko przybliżyłem się do niej i wyciągnąłem przed nią krwisto czerwoną różę.
- Proszę! To dla Ciebie! Wszystkiego Najlepszego koo... Holly! Spełnienia wszystkich marzeń. - Już chciałem powiedzieć "kochanie". Ugryzłem się w język i dodałem "Holly". Dziewczyna promiennie się uśmiechnęła, Jej piwne oczy świeciły się niemal jak promienie świecy. Zrobiło mi się przyjemnie na sercu, że mogłem sprawić jej przyjemność..
- Jezu! Niall! Nie musiałeś! - Powiedziała radosnym głosem i wtuliła się we mnie. Z uśmiechem na twarzy, wąchałem zapach jej włosów. Tak, to ten sam zapach jak zawsze. Jabłkowy szampon. Kocham go u niej. Przypominają mi się te wszystkie chwilę, w których miałem przyjemność poczuć ten przecudowny zapach. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.
- Jesteś kochany, wiesz? - Oznajmiła, nadal tuląc się do mnie.
- Wcale tak nie jest! Dobrze, wiesz, że zawsze w Twoje urodziny przynoszę Ci róże.
- Tak, wiem. Dziękuję. To dla mnie bardzo ważne, bo nie jest już jak kiedyś, kiedy każdy składał mi życzenia. Wiesz o tym, że jesteś pierwszą osobą, która dzisiaj odezwała się do mnie? Dziękuję Niall, że pamiętałeś i, że przyszedłeś do mnie, pewnie masz tyle na głowie...
- Nie ma za co! - Przerwałem. - Nie miałem nic do roboty, więc jestem. To co? Może wyskoczymy do...
- Nachos!!! - Wykrzyczała Holly.
- To nie fair! Czytasz mi w myślach! - Odpowiedziałem, robiąc smutną minkę.
- A czy to pierwszy raz Niall? Haha! Po za tym, to żadna nowość, że Ty każdą wolną chwilę spędzasz w Nachos.
- No, fakt! - Wybuchnąłem śmiechem. - A czekaj! Nie masz na dzisiaj żadnych planów? - Zadałem pytanie, mając na myśli, czy jest umówiona z Harry'm.
- Nope, Harry ma dzisiaj wywiad w radiu. - Powiedziała, udając, że jest ok. Wcale tak nie jest! Doskonale, wiem, kiedy ona kłamie.
- A kiedy on Ci to mówił? - Zapytałem, chociaż doskonale wiedziałem, że on ją po prostu okłamał. Owszem mieliśmy mieć wywiad w The Hits Radio, ale to zostało odwołane tydzień temu.
- Powiedział to, wtedy, kiedy ostatni raz się widzieliśmy, czyli jakiś... tydzień temu.
- Cały tydzień temu?! - Powiedziałem zaskoczony.
- Cóż.. jesteście bardzo zapracowani, więc muszę się z tym pogodzić, że nie będzie nam łatwo. To co? Wstawię różę do wazonu i idziemy, tak?
- Tak, tak! Czekam. - Oznajmiłem.
- Ok, zaraz wracam.
~~ Oczami Harry'ego ~~
Dzisiaj cały wieczór mam wolny. Miałem zostać trochę dłużej na imprezie urodzinowej u Nick'a, ale zdecydowałem, że muszę się spotkać z Holly. Powinienem zadzwonić do niej. Dawno się nie widzieliśmy. Brakuję mi jej. Wyjąłem telefon z kieszeni, wybrałem jej numer i czekałem jak odbierze połączenie. Przechodząc uliczkami Londynu, dostrzegłem Niall'a wchodzącego z Holly do Nachos. Rozłączyłem połączenie i udałem się wolnym krokiem w ich stronę. Stojąc za drzewem bacznie obserwowałem ich zachowanie. Wygląda na to, że bawią się dobrze. Trochę poczułem się głupio. Pewnie Holly nie mogła już sama wytrzymać w tak dużym mieszkaniu. Patrząc się na nich, doszedłem do wniosku, że oni naprawdę siebie kochają. Po chwili usłyszałem jak dzwoni mój telefon. Obojętnie odebrałem.
- Hallo?
- No, stary, czemu tak wcześnie urwałeś się z imprezy? - Zapytał całkowicie pijany Nick.
- Muszę spotkać się z moja dziewczyną. Z resztą mówiłem Ci, że wychodzę...
- Dobra, wracaj! Mam dla Ciebie niespodziankę. - Oznajmił chłopak, rozłączając się. Spojrzałem jeszcze raz w kierunku Holly. Była szczęśliwa. Cały czas uśmiechała się w stronę Niall'a. Odchodząc od drzewa, postanowiłem wrócić na imprezę kumpla.
[...]
- A jednak wróciłeś! - Wykrzyczał Nick, otwierając mi drzwi. Popatrzałem się na niego i pokiwałem głową. Wyglądał dosłownie jak jakiś żul. W ustach trzymał skręta, jedną ręką trzymał się progu a drugą trzymał szampana.
- No, to powiesz mi jaką masz dla mnie niespodziankę? - Zapytałem donośnym głosem, ponieważ chłopak mógł tego nie usłyszeć.
- Pamiętasz, naszą koleżankę Samantę?
- Yyy... nie. - Odpowiedziałem bez zastanowienia się.
- No, jak możesz jej nie pamiętać?! Przecież to dzięki niej nie jesteś prawiczkiem!
- Nick! Błagam Cię! Nie gadaj na głos takich rzeczy! A zwłaszcza nieprawdy!
- Ok! Jeśli nie możesz jej sobie ot tak przypomnieć to chyba muszę Ci ją pokazać. - Oznajmił i pociągnął mnie w stronę salonu, gdzie wszyscy byli. - Samanto! Chodź no, na chwilę! - Zawołał Nick po czym podeszła do nas pewna blondynka. Na początku nie wiedziałem kim ona jest, ale nagle wszystko sobie przypomniałem. To była moja koleżanka ze szkoły. Niestety nie mogłem się z nią lepiej zapoznać, bo wyjechała z rodzicami do Hiszpanii.
- Hej, Harry! Kupę lat! Nie sądziłam, że kiedyś będę stała naprzeciwko słynnego Harry'ego Styles'a.
- Cześć! - Odpowiedziałem nieco skołowany tą sytuacją.- To co? Może się napijemy? - Zapytała blondynka.
- Pewnie. - Odpowiedziałem udając się za dziewczyną. - To zostajesz tu na stałe? - Zapytałem.
- Tak. Raczej tak, tylko muszę znaleźć jakieś przytulne mieszkanko. Ale się zmieniłeś... pamiętam Cię, jak byłeś jeszcze taki mały! Haha! Nadal mam przed sobą tego chłopczyka co wypijał litry soku jabłkowego,
- Oj! Na pewno nie litry! Po za tym napoje energetyczne też często piłem!
- No w sumie to racja. Często piłeś je, gdy byliśmy nad jeziorem!
- Haha! Wiesz, że prawie już o tym zapomniałem?
- Widzisz, jestem tutaj od tego, żeby Ci przypomnieć! Zdrowie! - Powiedziała, przybliżając kieliszek.
- Zdrowie.
~~ Oczami Holly ~~
- To chyba pora, żeby się rozejść. - Oznajmił Niall.
- Taak! Jest już późno! A ja muszę jutro rano wstać, bo przychodzą do mnie ludzie z ogłoszenia.
- Jakiego ogłoszenia? - Zapytał.
- Dałam do gazety ogłoszenie, czy chcę ktoś wynająć pokój. Wiesz, moje mieszkanie jest tak duże, że pomieści kilka osób. Niall możesz mi powiedzieć, co zrobiłeś, że Meredith tak łatwo zostawiła mnie w spokoju? - Zapytałam z ciekawością. On musiał coś dla niej zrobić. Nie ma innej opcji. Przecież to jest nie możliwe, żeby ona tak po prostu wyjechała. Tyle czasu "walczyła" o Harry'ego. Jestem strasznie ciekawa, co jest powodem jej nagłego wyjazdu za granicę.
- To już wiesz o tym, że skłamałem? Nigdy się nie przespałem z Mer. To był tylko bezsensowny plan, który i tak nie wypalił.
- Skoro to co mi wcześniej powiedziałeś, nie jest prawdą to w takim razie co ukrywasz? - Zapytałam, chcąc dowiedzieć się prawdy.
- Widzisz... Mer potrzebowała pomocy. Na początku nie chciałem jej pomóc, ale przekonała mnie, że warto to zrobić.
- Co warto zrobić? - Ponownie zadałam pytanie. Coraz bardziej ciekawość dawała znaki.
- Mogę Ci tylko to powiedzieć, że jeśli nie pomógłbym jej to Ty, Harry i Patrick mielibyście zniszczone całe życie. Zrobiłem to, bo Meredith nie jest do końca taka jak się wydaje..
- Niall, nie możesz po prostu powiedzieć mi o co tu w tym wszystkim chodzi? Czemu sądzisz, że on jest inna? Sam widziałeś do czego jest zdolna! Proszę Cię Niall. Powiedz mi.
- Nie teraz. Za jakiś czas się dowiesz.
- Miałam nadzieję, że mamy to za sobą, Niestety myliłam się., Gdyby nie było dzisiaj moich urodzin to zapewne zaczęłabym krzyczeć na Ciebie, ale mam dzisiaj dobry humor, więc spróbuję się opanować. - Oznajmiłam, próbując opanować gniew.
- Przepraszam, że nie mogę Ci tego powiedzieć. Obiecuję, że jak tylko upewnię się, że to co mam Ci powiedzieć jest prawdą to na pewno Ci wszystko powiem. Dobrze?
- Ok. Dobranoc Niall. Kocham Cię głupku, ale wiedz, że jeśli będziesz mieć nadal przede mną tajemnice to moje uczucia nigdy się nie zmienią i na zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.
- Ja Ciebie też! Śpij dobrze.
- Jeszcze raz dziękuję Niall. Naprawdę dziękuję. - Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i udałam się do mojego mieszkania.
Następnego dnia - rano.
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i udałam się w stronę niezapowiedzianego gościa. Zajrzałam przez oczko. Nie znałam tej osoby! Przekręciłam zamek i przywitałam dziewczynę.
- Dzień dobry! Ja w sprawie wynajmu pokoju. Przepraszam, chyba Cię nie obudziłam? - Przez chwilę spoglądałam na tę blondynkę. Trochę mnie zaskoczyła.
- Cześć! Proszę, wejdź. - Oznajmiłam, pokazując gestem.
- Dziękuję. Bardzo ładne mieszkanie. - Oznajmiła, rozglądając się.
- Moim zdaniem nie ma czym się zachwycać. Ważne, że jest przestronne. Na pewno jesteś zainteresowana?
- Jasne! Powiedz tylko, kiedy mogę się wprowadzić!
- Nawet teraz, A tak w ogóle to Holly jestem. - Uśmiechnęłam się i podałam rękę.
- Miło mi, Samanta. - Odpowiedziała. Usiadłyśmy na kanapie. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Kogo tu znowu niesie? - Pomyślałam.
- Dzień dobry! Czy to Pani dała ogłoszenie do gazety? - Zapytał pewien brunet.
- Taak! Zgadza się. - Odpowiedziałam, próbując nie wybuchnąć śmiechem. Chłopak był bardzo dziwnie ubrany. Na głowie miał beret. Ubrany był w obcisłe jasno różowe rurki, jaskrawą bluzkę z napisem " Kiss me" i czarną skórę.
- Zapraszam. - Zaprosiłam go do środka.
- Pokazać Ci Twój pokój? - Zapytałam chłopaka.
- Umm.. w sumie to zaraz przyjadą moje rzeczy, więc wypadałoby.
- Czekaj! Jak to zaraz przyjadą Twoje rzeczy?
- No, po prostu już się wprowadzam! Pasuję mi! - Spojrzałam na Samantę. Dziewczyna była równie zaskoczona jak ja.
- Okay.. To może się poznamy. W końcu wszyscy razem będziemy mieszkać.
- Ja jestem Samanta. A to jest Holly. - Powiedziała dziewczyna, podchodząc do nas.
- Jestem Austin. I jestem gejem. - Spojrzałyśmy się na siebie w jednym i tym samym momencie. Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka, a potem udałam się do kuchni.
- Ej! Holly! Chyba Ci nie przeszkadza, że jestem gejem? - Zapytał chłopak po czym podeszłam do niego.
- Nie skądże! Nawet mi się to podoba. Przynajmniej będziemy mogli sobie wzajemnie pomagać. Ty będziesz nam pomagał w wyborze ubrań, a my..
- My będziemy Twoimi wiernymi przyjaciółkami! Hahaha - Dodała Samanta. Chłopak zdziwiony spoglądał na nas.
- Ok, to kiedy remont mieszkania? - Zapytał.
- Jaki remont? Przecież to nowe mieszkanie! - Oznajmiłam.
- Tu jest zdecydowanie za mało różu! - Powiedział, pokazując na ściany. My nic nie odpowiedziałyśmy tylko wybuchnęłyśmy śmiechem.
Heeej! ;D
1. Dziękuję za:
- 17,144 WYŚWIETLEŃ!
- 32 KOMENTARZE POD OSTATNIM POSTEM! *O*
- 57 OBSERWATORÓW!
2. Przede wszystkim chcę Was przeprosić, że tak długo nie dodawałam nexta. Ale już jest! I liczę na wasze komentarze! ;) Jak widzicie w życiu Holly i Harry'ego pojawiła się nowa postać, czyli Samanta. Jak myślicie? Będą z nią kłopoty, czy może zostanie najlepszą przyjaciółką Holly? Przecież Samanta będzie mieszkać z Holly i innym współlokatorem - Austin'em. A co z tym chłopakiem? Czy na pewno jest gejem? I co ukrywa Niall? TEGO DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE! ☺
3. Zostawcie swoje nicki, jeśli chcecie być informowani na tt! Jeśli macie jakieś pytanie to śmiało pytajcie na tt! Przepraszam za wszystkie błędy! KOCHAM WAS ♥ I DO NEXTA! ~ @agata_971012 xx
czwartek, 21 lutego 2013
17. "Na zawsze najlepsi przyjaciele."
~~ Oczami Holly ~~
Siedząc obok niego, nie mogłam zdobyć się na odwagę, żeby zacząć jakąś przyzwoitą rozmowę. Nerwowo ruszałam dłońmi. Kiedy zerkałam na Niall'a to on natychmiast odwracał się w drugą stronę. W końcu postanowiłam coś powiedzieć.
- Długo jeszcze będziemy to ciągnąć? - Zapytałam, skupiając wzrok na jego niezwykle błękitnych oczach.
- Nie wiem. Przepraszam. Wiem, że ciągle przepraszam, ale.. ja nie wiem co mam powiedzieć. Brakuję mi Ciebie. Teraz, gdy jesteś z Harry'm to chciałbym być chociaż Twoim przyjacielem. - Zawsze bałam się takiej rozmowy. To chyba najwyższa pora, żeby wszystko sobie wyjaśnić. - Pomyślałam, nadal obserwując jego zachowanie.
- Ale my zawsze będziemy przyjaciółmi! - Odpowiedziałam łapiąc go za rękę. - Pamiętasz, co sobie obiecaliśmy kilka lat temu? - Zapytałam, uśmiechając się w stronę chłopaka.
- Tak, pamiętam... "Na zawsze najlepsi przyjaciele." Ale ja się nigdy nie pogodzę, że straciłem Cię nie jako przyjaciółkę, tylko jako dziewczynę.
- Ohh.. Niall! Nie płacz, bo ja też się rozpłaczę! - Przybliżyłam się do chłopaka i kciukiem wytarłam spływającą łzę. - Nie jestem jedyną dziewczyną na świecie. Masz miliony pięknych fanek. Jesteś sławny, inteligenty! Przede wszystkim masz dobre serce! Na pewno znajdziesz sobie kogoś, kto pokocha Cię równie mocno jak ja, kocham Ciebie.
- Mówisz tak tylko z litości i współczucia.
- Niall.. proszę Cię no! Przecież ja Ciebie kocham kretynie! Tylko, że...
- Tylko, że nie tak jak kiedyś i teraz Twoje serce należy do Harry'ego, prawda? To miałaś na myśli?
- Nie. Nie miałam tego na myśli. Po prostu kocham was obydwóch. I poczucie winy uporczywie ciąży mi na sercu. Najgorsze jest, że... nie mogę nic z tym zrobić. Nie wiem, czy to rozumiesz, ale ważne jest to, żebyś wiedział, że tutaj... - Złapałam jego dłoń i przyłożyłam do klatki piersiowej. -... zawsze będziesz.
- A pamiętasz, co powiedziałaś wtedy w domu na drzewie?
- Haha! Ty to pamiętasz?! - Zapytałam z niedowierzaniem.
- To nie było tak bardzo dawno. Ale pamiętasz to?
- No, jasne! Nie mogłabym o tym zapomnieć.
- Jeśli pamiętasz to powinnaś, wiedzieć, że nie kochasz mnie tak samo jak Harry'ego.
- O co Ci znowu chodzi, bo naprawdę gubię się Niall.
- Dałem Ci wtedy łańcuszek. Ten po mojej babci. Powiedziałaś mi wtedy, że zawsze będziesz go nosić, a jeśli tak nie będzie to po prostu między nami koniec.
- Niall... to było 5 lat temu! Byliśmy dzieciakami!
- O przepraszam! Mieliśmy 14 lat!
- Haha! No, niech Ci będzie! Ale i tak nie rozumiem, jak możesz tak myśleć!
- Dobra, lepiej skupmy się na istotnych rzeczach. A pamiętasz tę imprezę z okazji naszej rocznicy?
- Tak, ale to były też Twoje urodziny. Czemu o tym wspominasz? - Doskonale, wiem czemu poruszył ten temat. Wtedy była duża impreza. Balowaliśmy do białego rana. Nie piliśmy. A potem... niespodziewanie znaleźliśmy się w łóżku. To bardzo intymna dla mnie sprawa. To był mój pierwszy raz. Ale z drugiej strony to fajnie sobie przypomnieć o takiej ważnej decyzji. Przede wszystkim nie żałuję, że ją podjęłam.
- A nic, nic...
- Chyba wiem, o co Ci chodziło... - Spojrzałam się na niego. Jego policzki były aż purpurowe. Kocham ten widok, gdy jest zawstydzony. To naprawdę uczuciowy chłopak.- Wiec... Um.. to było bardzo fajne przeżycie... - Oznajmiłam, po czy wybuchliśmy śmiechem.
- Tak, masz rację! Może się przejdziemy?
- O tak! Zimno się robi!
- Zimno Ci? Chodź, ogrzeję Cię!
- Haha! No tak, w końcu jesteś " HOT" haha! - Odpowiedziałam i podeszłam do przyjaciela.
- Już lepiej. - Przechodząc uliczkami Londynu, zastanawiałam się czy nie robię niczego złego. Chyba przytulając swojego najlepszego przyjaciela nie zdradzam Harry'ego?
- To co mam Cię odprowadzić do domu? Nadal mieszkasz z Harry'm?
- Tak, mieszkam z nim, ale muszę wynająć jakieś małe, przytulne mieszkanie. Wiesz, Wasza trasa wszystko komplikuje. Niall.. mogę Ciebie o coś zapytać? - Zapytałam, zmieniając temat.
- Pewnie. Pytaj o co chcesz.
- Co miałeś na myśli mówiąc "Masz już problem z głowy!" ?
- Nie wiem, czy powinienem Ci to teraz mówić... Chyba musisz się tego dowiedzieć od innej osoby.
- Kogo masz na myśli? - Zadałam ponownie pytanie. Jestem bardzo ciekawa.
- Holly, wiesz o tym, że zawsze byłem wobec Ciebie szczery..
- No, tak wiem. To akurat wiem... - Przerwałam.
- Teraz naprawdę nie mogę Ci tego powiedzieć.
- Znowu zaczynasz? Nie było nam dobrze? Wiesz, co? Sama się odprowadzę.
- Holly! Zaczekaj! Jest ciemno. Nie będziesz sama chodziła po nocach,
- Czemu nie chcesz mi o tym powiedzieć?
- Wolę, żebyś dowiedziała się od kogoś innego.
- Mam znakomity pomysł! Pożegnamy się tutaj i teraz, i zapomnimy o tej całej rozmowie! Co Ty na to?
- Dobra! W porządku! Serio, chcesz to wiedzieć?
- Nie jestem tego pewna, bo nie wiem czy to jest coś ważnego.
- Twój bart...
- Witam Was kochani. - Nagle usłyszeliśmy jakiś głoś. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy Meredith.
- Co tu do cholery robisz?! - Zapytałam.
- Zauważ, że jestem wszędzie malutka. Ohh... mam nadzieję, że nie przerwałam Wam w słodkiej randce?
- To nie jest żadna randka! - Odpowiedziałam donośnym głosem.
- Może dla Ciebie nie jest, ale dla niego tak.
- Czy mogłabyś z łaski swojej odejść od nas? - Zapytałam nerwowo.
- Oczywiście już idę, Oh.. zapomniałabym! Mam dla Ciebie wiadomość od mojego przyjaciela. - Zdziwiona cały czas patrzałam się na Mer. Dziewczyna podeszła do mnie i wręczyła mi do dłoni małą karteczkę.
- Nie rozumiem.. od jakiego przyjaciela? My nie mamy wspólnych znajomych!
- Oj.. zdziwisz się jak to przeczytasz.
- Nic z tego! Chodź Niall! Idziemy stąd!
- Zaraz, zaraz! Muszę pochwalić Twojego "przyjaciela"!
- Co? Proszę! Daruj to sobie!
- W sumie to pewnie wiesz, jak on dobrze całuję.. ale w łóżku jest...
- Słuuucham?! - Zapytałam z otwartymi szeroko ustami. Nagle wszystko zrozumiałam. Poczułam się jak skończona idiotka. Jak on mógł przespać się z MEREDITH?!
- To prawda?! - Zapytałam ze wściekłością w oczach.
- Tak.. - Odpowiedział ze skruchą.
- BOŻE! Niall! Co Ty najlepszego zrobiłeś?! O mój Boże! Po co to zrobiłeś? Cholera! Niall!
- To był warunek! Miałem przespać się z nią, żeby dała Ci święty spokój!
- Haha! Co? Boże! Pogięło Cię?! Nie, nie... nie wierzę!
- Lepiej przeczytaj ten liścik! - Oznajmiła Mer.
- Mam dość! Zostawiam Was samych! - Powiedziałam i udałam się szybkim krokiem w kierunku domu Harry'ego.
~~ Oczami Niall'a ~~
- Dzięki, że nie powiedziałaś jej o Patricku.
- I tak się dowie, bo kazał mi jej dać ten liścik. Żeby nie było! Ja nie chciałam jej tego mówić.
- Ale wiesz, że i tak musimy to potem odkręcić? Nie chcę, żeby ktoś jeszcze uwierzył w to kłamstwo!
- Wiesz to nie musi być kłamstwo. - Odpowiedziała Meredith, dotykając mnie.
- Weź! Nie dotykaj mnie! - Odsunąłem się od dziewczyny i udałem się do domu.
~~ Oczami Holly ~~~
- Wróciłam! - Krzyknęłam, wchodząc do posiadłości. - Sorry, że nie zadzwoniłam, chciałam się przejść... aww... - Moim oczom ukazał się śpiący Harry. Podeszłam do niego i okryłam go kocem.- O jesteś! Przecież, miałaś zadzwonić. - Wymruczał zaspany pod nosem.
- Chciałam pobyć trochę sama.
- I jak rozmowa z mamą? - Zapytał dosyć poważnie, na co ja spuściłam głowę ku dołowi.
- Ej... Co się stało? Było aż tak źle? - Zapytał, przytulając mnie.- Dostałam w twarz od mamy. Ona nigdy tego nie robiła. To był pierwszy raz! Potem pokłóciłam się dwa razy z Niall'em. I jeszcze Meredith...
- Jak to Meredith? Co ona tam robiła?
- Spotkaliśmy ją z Niall'em koło restauracji. O właśnie dała mi jakiś dziwny liścik. - Powiedziałam, wyciągając z kieszeni małą kartkę.
- Na pewno chcesz to teraz przeczytać?
- Wiesz.. wstrzymam się. - Jutro rano zobaczę co tam jest.
- No i prawidłowo! Ten wieczór należy do nas! Nawet zacząłem już gotować. - Oznajmił dumnie.
- Taak? A co pysznego zacząłeś mi gotować?
- Dowiesz się, jak zrobię, A teraz odpoczywaj! - Przybliżył się do mnie, ucałował w czoło i poszedł do kuchni.
- Harry? - Zawołałam chłopaka.- Tak kochanie? - Wrócił się.
- Muszę Ci coś powiedzieć...
- Okeyy.. brzmisz bardzo poważnie. O co chodzi?
- Ja.. przytuliłam Niall'a.
- Hahaha! Dlaczego mi to mówisz? Haha!
- To Cię bawi?
- Przecież jesteście przyjaciółmi, więc chyba możecie się przytulać?
- Ale mi jest z tym jakoś źle...- Bardzo dobrze, że mi o tym powiedziałaś. Dawaj dzióba!
- A może darujemy sobie tę kolacje...
- Mrr... chętnie!
- Harry czujesz coś? - Zapytałam, wąchając jakiś dziwny zapach.
- O kurde! Jedzenie! Pali się jedzenie! - Krzyknął Harry.
- Chodź szybko! - Wstałam i pobiegłam do kuchni.
[..]
- Masz szczęście, że nas nie spaliłeś! - Powiedziałam, śmiejąc się.
- Wypadła Ci karteczka.
- Gdzie? Aaa tutaj! Może teraz ją przeczytam? Ciekawa jestem co ma nam do przekazania Mer. - Oznajmiłam żartobliwie.
- Ok, czytaj na głos. Ja muszę wyrzucić resztki po naszej niedoszłej kolacji. - Odpowiedział przeganiając ręką dym.
- Ok, więc...
Hej, Holly!
To ja Patrick! Piszę do Ciebie, aby Ci przekazać kilka ważnych informacji. Po pierwsze, że nie wiem kiedy się zobaczymy. Wyjeżdżam z przyjaciółką - Meredith do USA. Tak to ta sama dziewczyna, która zniszczyła Ci życie. To ja byłem jej wspólnikiem i to ja zabiłem tego nauczyciela. Nie mogłem na niego potrzeć. Czułem wstyd i pogardę, za każdym razem kiedy pomyślałem, że Ty moja siostra sypiasz z tym facetem. Wiem, że teraz nie wiesz co ze sobą zrobić.. to trochę nietypowa sytuacja. Błagam Cię o dwie rzeczy! Nie mów mamie, że pisałem do Ciebie i gdzie jestem i nikomu nie mów, że to ja jestem zabójcą Mark'a. Co do Niall'a to.. nie wierz Mer. Ona tylko zaplanowała, żeby wzbudzić z Tobie zazdrość! Ona NIGDY nie przespała się z Niall'em. A on skłamał tylko dlatego, żeby Cię chronić. O mnie się nie martw! Nieplanowane wydarzenia mogą zmienić nasze życie! Kocham Cię!
Twój brat - Patrico! ☺xx
- Ohh... chodź tu do mnie! - Zawołał Harry.
- Harry! Jak on mógł mi to zrobić? Własny, rodzony brat! Co ja mu zrobiłam, że on tak strasznie mści się na mnie? - Byłam cała we łzach. Czułam się jakby zaraz serce miało mi przebić skórę. Nerwowo trzymałam się Harry'ego. Nie mogłam go puścić. Było mi strasznie niedobrze!
- Nie wiem co mam powiedzieć. Skarbie, wszystko będzie dobrze! Rozumiesz? Popatrz na mnie! Wszystko będzie dobrze. Meredith już nam w niczym nie przeszkodzi.
- Ale tu chodzi o mojego brata! A jak ona mu coś zrobi? On ma tylko 17 lat! To jeszcze dzieciak! Co ja powiem mamie? Boże! Harry! On zabił Mark'a!
- Ciii... już cichutko. Chodź zaniosę Cię do pokoju. - Harry podniósł mnie i trzymając mnie, udał się do naszej sypialni. To był dzień pełen wydarzeń. Będąc już łóżku zamknęłam oczy i zasnęłam, zapominając i nie martwiąc się o wszystkim problemach.
Heej! ;D
JEŚLI KTOŚ Z WAS ROBI TŁA NA BLOGA LUB ZNA KOGOŚ, KTO ROBI TO BŁAGAM NAPISZCIE W KOMENTARZU LUB NA TWITTERZE! PROSZĘ! ☺
1. Dziękuję za:
- 15,347 WYŚWIETLEŃ!
- 22 KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM ( Z ROZDZIAŁU NA ROZDZIAŁ JEST CORAZ MNIEJ... )
- 50 OBSERWATORÓW! *o*
2. Sorry. że taki krótki. Jakoś nie miałam weny, żeby napisać coś więcej. Następny rozdział dodam w weekend, bo potem robię sobie krótką przerwę. Podoba się? Jakie wrażenia? PROSZĘ o szczere komentarze! Mer mamy z głowy! Ale nasuwa się pytanie, czy między Holly, a Harr'ym będzie ok? Czy Niall powie Holly, że między nim a Mer nic nie było?
3. Przepraszam za wszystkie błędy. Jeśli macie jakieś pytania to możecie pisać na Twitterze. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~ @agata_971012 xx
niedziela, 17 lutego 2013
16. Czasem sekret jest bardzo banalny.
~~ Oczami Harry'ego ~~
- Mogę wiedzieć z kim rozmawiałaś? - Zapytałem. Holly była poddenerwowana. Trzymała w dłoni telefon. Wyglądała jakby miała zaraz go wyrzucić przez okno. Domyślałem się z kim mogła rozmawiać.
- A jak myślisz, kto zawsze sprawia, że rozmowa przez telefon jest niezwykle interesująca? - Odpowiedziała sarkastycznie.
- Aha. Już rozumiem.... Co on znowu gadał? - Zapytałem.
- A co mógł gadać? Jak zawsze poruszył temat "Meredith". Zaproponował spotkanie. Nie zgodziłam się, bo jesteśmy zbyt daleko od domu, a ja nie chcę marnować czasu na jakieś głupie pogaduszki, które i tak skończą się po kilku minutach. Nie mam zamiaru znowu tego znosić. Poza tym od razu odwołał to spotkanie.
- Nie uważasz, że powinniśmy z nim jeszcze raz spróbować porozmawiać? Jeśli mamy być ze sobą, to chcę mieć uporządkowane niektóre sprawy.
- Jakie sprawy? Harry. Ja i Niall to już dawno zakończony rozdział w moim życiu. Nie mogłabym być z kimś, kto ciągle coś przede mną ukrywa. Nie znoszę kłamstw, tajemnic i bezczelności.
- Ale przecież nie macie przed sobą już tajemnic.
- Czyżby? A myślisz, że po co on dzwonił? Chciał tylko wzbudzić we mnie ciekawość. Udało mu się! Jestem cholernie ciekawa, co się tam stało.
- Zaczekaj, zwolnij. Co on Ci dokładnie powiedział? - Zapytałem z ciekawością.
- To było bardzo dziwne. Rozmawialiśmy krótko. Powiedział, że mam już problem z głowy. Chodziło mu o Mer. Harry, obawiam się, że...
- Nie! No co Ty?! Nial?? To nie w jego stylu! On nigdy nie skrzywdziłby nikogo. - Odpowiedziałem. Nie wierzę, że Niall mógł coś złego zrobić Mer, ale z drugiej strony to chyba nikt nie powstrzymałby się przed zabiciem tej suki.
- Też tak myślałam o Marku, a okazało się, że on jest całkiem innym człowiekiem.
- Właściwie to co was łączyło? - Ten cały jej związek z Mark'iem zawsze mnie ciekawił. Nie wiem czemu... może dlatego, że takie rzeczy są tylko w filmach i serialach dla nastolatek?
- Związek bez zobowiązań. Kiedyś zastanawiałam się czy będzie coś więcej oprócz ukrywania się, romantycznych randek i seksu. Potem, gdy dowiedziałam się kim on naprawdę jest doszłam do wniosku, że w życiu czasem trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, co ukrywa druga osoba. Nawet, gdyby to inaczej się potoczyło to i tak nie moglibyśmy być razem.
- Czemu? - Zadaję jej tyle pytań. Czuję się jakoś niezręcznie, ale chcę się o niej trochę dowiedzieć.
- Uczennica i nauczyciel? To na pewno by nie wypaliło. Nikt o nas nie wiedział. Oprócz Jade oczywiście. Moja mama, gdyby się dowiedziała o tym, że jej "idealna" córeczka sypia z nauczycielem to chyba dostałaby zawału. A tego bym nie chciała. Może ja bym to jakoś przeżyła, ale nie mogę być samolubna. Mam jeszcze młodszego brata. On nie musi cierpieć za moje wybryki.
- Brata? Ja mam siostrę. Tylko, że straszą.
- Mam nadzieję, że dobrze wam się układa? Ja takiego szczęścia nie mam. Od kilku miesięcy między mną, a Patrick'iem nie jest zbyt dobrze. Zachowuje się, jakby mnie unikał... gdybym coś mu zrobiła. Nie mogę go rozgryźć.
- Może to tylko przyszedł "zbuntowany" okres w jego życiu? A wracając do Meredith. Wiesz... tak sobie myślę... Nie dziwi Cię fakt, że Meredith jest zawsze tam, gdzie coś się dzieję? Np. to spotkanie z Niall'em! Jak ona dowiedziała się, że on tam będzie czekał na Ciebie? Czasem tak sobie myślę, że nie mamy do czynienie z jednym wrogiem tylko, że z dwoma!
- Myślisz, że Mer ma wspólnika? Ale jak to możliwe? Kogo?
- A ten barman z Dartmount? To on wtedy wsypał Ci narkotyki na jej zlecenie.
- Nie, to na pewno nie on, bo mieszka w Hiszpanii. To musi być osoba, która doskonale zna naszą sytuację.
- To wszystko doprowadza mnie do stanu bezsilności. Kompletnie nic nie wiem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za niedługo zaczynamy z chłopakami trasę koncertową i nie będzie mnie przy Tobie. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś Ci się stało.
- Haha. O mnie się nie bój. Na wszystko jest rozwiązanie, tylko nie można brać tego aż tak bardzo na poważnie. Czasem sekret, może być strasznie banalny.
- Skąd Ty to wszytko wiesz? - Ponownie zadałem pytanie.
- Hmm... Czy Ty nie oglądasz seriali kryminalnych?
- Jak mam czas to oglądam, ale Ty to mówisz bardziej zrozumiale.
- Ah tak! Fajnie wiedzieć, że jestem mądrzejsza od wiecznie nieogarniętego Styles'a.
- Jestem nieogarnięty? Poważnie? Tak? To zobaczymy kto tu jest nie ogarnięty!
- Nie! Tylko nie łaskotki! Haha! Nie! Puszczaj, bo Cię podrapię! - Zacząłem łaskotać ją pod pachami. Podobno w tym miejscu najwięcej ludzi ma łaskotki.
- Aaa rób co chcesz!
- Zobaczysz zemszczę się, gdy pójdziemy na plażę! - Odpowiedziała, płacząc ze śmiechu.
- Ok. Nie mogę się doczekać. A teraz, proszę! Pomóż mi z tą koszulą. - Oznajmiłem podchodząc do lustra.
- Przecież wystarczy tylko zapiąć guziki.
- Tak, wiem, ale wyglądasz strasznie podniecająco, gdy jesteś skupiona na wykonywaniu jednej rzeczy.
- Haha! Głupku! Nie mam do Ciebie sił! Idę sobie! Zostawiam Cię samego! Pa! Ale pamiętaj jestem tutaj obok tylko, że w innym pokoju! Haha!
~~ Oczami Meredith ~~
Jak to możliwe, że ten głupi blondyn odkrył kim jest mój wspólnik?! Przecież wszystko miałam pod kontrolą. Teraz muszę być bardziej ostrożna. A najlepsze jest to, że uwierzył w moje słowa. Żal mi go. Że niby ja zostawię tę dziewczynę w spokoju? Ha ha ha! Bardzo śmieszne! Tak bardzo się stara, żeby odzyskać tą Holly, a ona ma go po prostu gdzieś. Nie mogę doczekać się momentu, kiedy ta mała suka zostanie sama. Nie będzie wtedy ani Harry'ego, ani Niall'a. Wtedy przekonamy się kto jest silniejszy.
- Już jesteś? - Zapytałam wchodzącego chłopaka.
- Dzwoniłaś, więc przyszedłem.
- Rozmawiałeś ze swoją mamą? - Zapytałam swojego przyjaciela.
- Tak, wszystko jest ustalone. Później do niej zadzwoni.
- Dziękuję, że mi pomagasz. Wiesz w końcu to jest...
- Nie kończ proszę! To nie jest już aktualne. Po tym co zrobiła, nigdy nie będzie tak jak dawniej.
- Skoro tak uważasz to ok. To co? Czekamy aż wrócą nasze kochane gołąbeczki, a potem realizujemy nasz plan?
- Przylecą już dzisiaj, więc musimy być przygotowani.
- Tak? Skąd wiesz? - Zapytałam podchodząc do chłopaka.
- Zobaczysz. Tak będzie.
- Umm, ok.
~~ Oczami Holly ~~
- No wejdź do tej wody! Ciepła jest! Ja wszedłem i jakoś żyję! - Nalegał Harry, abym weszła do wody.
- Nie i koniec! Zamarznę tam! - Buntowałam się.
- Sama tego chciałaś! - Stałam blisko wody. Nagle Harry wziął mnie na "barana" i pobiegł w stromę wody.
- Nie! Harry! Niee! Haha! - Zaczęłam wywijać nogami we wszystkie strony. Nie lubię jej od tamtej pory, gdy mało się nie utopiłam. Znaczy od kiedy mało mnie Mer nie zabiła.
- Oh.. przestań!
- Nie! Zimno mi!
- Okey to przypłyń do mnie. - Po chwili znalazłam się w objęciach Harry'ego. Zrobiło mi się o wiele lepiej.
~~ 2 dni później ~~
- Przykro mi, że musimy już wracać. - Oznajmiłam, spoglądając na chłopaka. Wiem, że Harry nie ma mi tego za złe. Długo zastanawiałam się, czy spotkać, się z mamą, czy po prostu to zignorować. Postanowiłam porozmawiać z nią. Dzisiaj jestem z nią umówiona. Przyleciała specjalnie do Londynu, żeby zobaczyć się ze mną. Nie wiem co z tego wyniknie.
- Przecież nic się nie stało. Musisz w końcu szczerze porozmawiać z mamą. Ona na pewno Cię kocha. I tak zaczynamy z chłopakami próby, więc jest ok. Nie musisz się przejmować.
- Ale za niedługo wylatujecie. Nie będziemy się widzieć tyle czasu. Chciałam pobyć trochę z Tobą.
- Jakoś to wszystko pogodzimy. A teraz musimy być ostrożni, bo wkraczamy w teren PAPARAZZI.
- To może wyjdę innym wyjściem? Wiesz... nie chcę, żeby nas razem zobaczyli. Będziesz miał potem kłopoty.
- Nie będę miał przez to kłopotów. Po prostu uśmiechnij się i szybko idź za mną.
- Ok. - Czułam się bardzo dziwnie. Wszyscy patrzyli się w naszą stronę. Chciałam zapaść się głęboko pod ziemię. Tłumy fotografów czekało przed wyjściem. Zakłopotana tą sytuacją patrzałam dyskretnie na Harry'ego. Chłopak, uśmiechając się, bacznie patrzył pod nogi
- A teraz szybko, biegniemy do auta. - Oznajmił zadowolony chłopak. Trzymając się za dłonie, udaliśmy się do jego auta. Harry obejrzał się dookoła i zasiadł za kierownicę.
- To co? Jesteś pewna, czy chcesz się spotkać z mamą? Mam Cię od razu zawieść w umówione miejsce?
- Tak. Zawieź mnie do niej. Tylko... proszę, jeśli nie będę miała ochoty z nią dłużej rozmawiać to wrócisz po mnie. Dobrze? - Zapytałam.
- Jasne. Ale obiecaj, że ją wysłuchasz.
- Pewnie. - Odpowiedziałam. Naprawdę boję się tego spotkania. W końcu to przez własną matkę straciłam Niall'a. Muszę przygotować się na to psychicznie.
[...]
Od razu, gdy dojechaliśmy zauważyłam mamę siedzącą przy stoliku. Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i poszłam do restauracji. Wchodząc do pomieszczenia, doznałam szoku. Obok mojej mamy siedzieli Jade i Niall. Nie wiedziałam co robić. Z niechęcią udałam się w ich stronę.
- Ahaa... Już rozumiem! To był Twój plan Niall! Prawda? - Zapytałam.
- Holly! Spokojnie. Jesteśmy tutaj wszyscy, bo musimy z Tobą porozmawiać. - Dodała spokojnie Jade.
- Czy ktoś prosił Cię o zdanie Jade?! Dobrze. Macie 5 minut na to, żeby oświecić mnie swoim tematem tej zacnej rozmowy.
- No to zebraliśmy się tutaj...
- Niall! Możesz zacząć normalnie? Nie jesteśmy na pogrzebie, ani na ślubie. Chyba, że Wy...
- Córeczko. Proszę Cię! To ja zadzwoniłam po Niall'a i Jade. Kochanie, czemu mi nic nie powiedziałaś?
- Przepraszam, o co chodzi? - Zapytałam zdziwiona.
- Holly, Niall mi wszystko opowiedział.
- Ja nadal nic nie rozumiem...
- Chodzi o Meredith. - Oznajmiła Jade.
- Po co im powiedziałeś? - Wykrzyczałam w stronę Niall'a.
- Holly. Ta dziewczyna jest niebezpieczna! Musiałem ostrzec Twoją mamę.
- Wiesz... nie trzeba było! Nie jestem dzieckiem. Nie potrzebuję niańki, która wszystko będzie za mnie robiła!
- Skarbie musisz się rozstać z Harry'm. - Powiedziała moja mama.
- Słucham?! Nie wierzę! Czy Ty mamo, słyszysz co mówisz? Mam tak po prostu zerwać z chłopakiem, bo mój były boi się o mnie? Jesteście żałośni! Już raz straciłam i osobę na której mi cholernie zależało. Nie popełnię tego błędu drugi raz.
- Ty nic nie rozumiesz! To dla Twojego dobra!
- Dla mojego dobra Mamo? Czy Ty kiedykolwiek zrobiłaś dla mnie coś dobrego? Czy zapytałaś się chociaż raz, czy jest mi dobrze? NIE! Więc, po co to? Na siłę nie będziesz mieć idealnej córeczki.. bo takiej nigdy nie było i nigdy nie będzie!
- Myślę, że chyba musisz trochę ochłonąć! Ten chłopak źle na Ciebie działa!
- Haha! Że co proszę?! Nie wytrzymam! - Jeśli zaraz stąd nie wyjdę to chyba wszystkich pozabijam. - Pomyślałam.
- Holly... Harry nie jest odpowiednim facetem dla Ciebie. - Po krótkiej ciszy oznajmił Niall.
- Taa? A co? Może Ty byłeś lepszy?
- Nie o to mi chodziło...
- To o co?! To jest Twój przyjaciel! Powinieneś się wstydzić! Jak możesz próbować niszczyć jego związek?
- Ja nie niszczę jego związku! Ja po prostu chcę odzyskać kogoś, na kim mi strasznie zależy.
- Czy to czasem nie za późno? Niall... ja... Czy Ty wiesz ile ja przepłakałam nocy? Ile lat musiałam godzić się z faktem, że rzuciłeś mnie przez gówniany telefon? Wiesz jak ciężko mi było zapomnieć o tym co nas łączyło? Nie masz pojęcia, jaki to był trudny okres w moim życiu! Ty sobie robiłeś karierę a ja głupia marzyłam o tym, żebyś chociaż przeprosił.
- Holly ja strasznie tego żałuję. Przepraszam... Gdybym mógł cofnąć czas.. to nie zawahałbym się go cofnąć.
- Niestety nie możesz. Ale wiesz co? Jest mi dobrze. Poznałam perfekcyjnego chłopaka. Przede wszystkim szczerego, kochanego. Troszczy się o mnie. Zawsze o takim marzyłam. Znaczy kiedyś takiego miałam, ale... Najlepiej będzie jeśli znajdziesz sobie takiego kogoś. - Nie mogłam się opanować. Cały ten gniew i żal zaczął sam wydobywać się z moich ust. Serce waliło mi jak dzwon kościelny. Gorzkie łzy spływały niczym wodospad.
- Sorry... Holly... sorry... - Bacznie obserwowałam jego zachowanie. Tak strasznie pragnęłam po raz ostatni znaleźć się w jego ramionach. Chciałam poczuć jego zapach, którego nie mogę się pozbyć. Tak bardzo miałam ochotę pobiec za nim. Jednak bezsilność wygrała. Załamana stałam, wpatrzona w drzwi. Wszyscy ludzie gapili się na mnie, jakbym to ja coś im zrobiła. Po chwili usłyszałam głoś mamy.
- Czemu nie przyjechałaś na pogrzeb Twojego nauczyciela? - Spojrzałam w stronę rodzicielki. Jak ona może teraz zadawać mi takie pytania? Nie wytrzymałam i podeszłam do niej, mówiąc jej na ucho.
- Nie mogłam pogodzić się z jego śmiercią. Wiesz jak się wtedy czułam? Dosłownie tak jak Ty, kiedy ojciec umarł. A wiesz czemu? Bo Twoja kochana, idealna córeczka miała z nim bardzo intymne kontakty. - Mówiąc każde słowo, czułam zaskoczenie i jednocześnie oburzenie ze strony mamy. Miałam nadzieję, że Jade wstawi się za mną. W końcu ona wiedziała o moim romansie. Nie zrobiła nic. Siedziała i tylko oglądała przebieg wydarzeń. Nagle poczułam silne uderzenie na twarzy. Ze łzami w oczach patrzyłam z nie dowierzaniem na matkę. To był pierwszy raz, kiedy ona podniosła rękę na mnie.
Zanosząc się od płaczu wybiegłam z pomieszczenia. Deszcz padał niemiłosiernie. Do tego wszystkiego było już ciemno. Biegnąc przez ulice, miałam wszystkiego dość. Nagle jasne światło oślepiło mnie, upadłam. Nie wiedziałam co się dzieję. Przez kilka chwil nie mogłam wstać. Po chwili jakaś postać podeszła do mnie i podała mi rękę.
- Nic pani nie jest?
- Nie, nie. Jest ok. - Wysiliłam się na uśmiech i udałam się na pobliską ławkę, gdzie siedział... Niall.
- Mogę wiedzieć z kim rozmawiałaś? - Zapytałem. Holly była poddenerwowana. Trzymała w dłoni telefon. Wyglądała jakby miała zaraz go wyrzucić przez okno. Domyślałem się z kim mogła rozmawiać.
- A jak myślisz, kto zawsze sprawia, że rozmowa przez telefon jest niezwykle interesująca? - Odpowiedziała sarkastycznie.
- Aha. Już rozumiem.... Co on znowu gadał? - Zapytałem.
- A co mógł gadać? Jak zawsze poruszył temat "Meredith". Zaproponował spotkanie. Nie zgodziłam się, bo jesteśmy zbyt daleko od domu, a ja nie chcę marnować czasu na jakieś głupie pogaduszki, które i tak skończą się po kilku minutach. Nie mam zamiaru znowu tego znosić. Poza tym od razu odwołał to spotkanie.
- Nie uważasz, że powinniśmy z nim jeszcze raz spróbować porozmawiać? Jeśli mamy być ze sobą, to chcę mieć uporządkowane niektóre sprawy.
- Jakie sprawy? Harry. Ja i Niall to już dawno zakończony rozdział w moim życiu. Nie mogłabym być z kimś, kto ciągle coś przede mną ukrywa. Nie znoszę kłamstw, tajemnic i bezczelności.
- Ale przecież nie macie przed sobą już tajemnic.
- Czyżby? A myślisz, że po co on dzwonił? Chciał tylko wzbudzić we mnie ciekawość. Udało mu się! Jestem cholernie ciekawa, co się tam stało.
- Zaczekaj, zwolnij. Co on Ci dokładnie powiedział? - Zapytałem z ciekawością.
- To było bardzo dziwne. Rozmawialiśmy krótko. Powiedział, że mam już problem z głowy. Chodziło mu o Mer. Harry, obawiam się, że...
- Nie! No co Ty?! Nial?? To nie w jego stylu! On nigdy nie skrzywdziłby nikogo. - Odpowiedziałem. Nie wierzę, że Niall mógł coś złego zrobić Mer, ale z drugiej strony to chyba nikt nie powstrzymałby się przed zabiciem tej suki.
- Też tak myślałam o Marku, a okazało się, że on jest całkiem innym człowiekiem.
- Właściwie to co was łączyło? - Ten cały jej związek z Mark'iem zawsze mnie ciekawił. Nie wiem czemu... może dlatego, że takie rzeczy są tylko w filmach i serialach dla nastolatek?
- Związek bez zobowiązań. Kiedyś zastanawiałam się czy będzie coś więcej oprócz ukrywania się, romantycznych randek i seksu. Potem, gdy dowiedziałam się kim on naprawdę jest doszłam do wniosku, że w życiu czasem trzeba mieć oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, co ukrywa druga osoba. Nawet, gdyby to inaczej się potoczyło to i tak nie moglibyśmy być razem.
- Czemu? - Zadaję jej tyle pytań. Czuję się jakoś niezręcznie, ale chcę się o niej trochę dowiedzieć.
- Uczennica i nauczyciel? To na pewno by nie wypaliło. Nikt o nas nie wiedział. Oprócz Jade oczywiście. Moja mama, gdyby się dowiedziała o tym, że jej "idealna" córeczka sypia z nauczycielem to chyba dostałaby zawału. A tego bym nie chciała. Może ja bym to jakoś przeżyła, ale nie mogę być samolubna. Mam jeszcze młodszego brata. On nie musi cierpieć za moje wybryki.
- Brata? Ja mam siostrę. Tylko, że straszą.
- Mam nadzieję, że dobrze wam się układa? Ja takiego szczęścia nie mam. Od kilku miesięcy między mną, a Patrick'iem nie jest zbyt dobrze. Zachowuje się, jakby mnie unikał... gdybym coś mu zrobiła. Nie mogę go rozgryźć.
- Może to tylko przyszedł "zbuntowany" okres w jego życiu? A wracając do Meredith. Wiesz... tak sobie myślę... Nie dziwi Cię fakt, że Meredith jest zawsze tam, gdzie coś się dzieję? Np. to spotkanie z Niall'em! Jak ona dowiedziała się, że on tam będzie czekał na Ciebie? Czasem tak sobie myślę, że nie mamy do czynienie z jednym wrogiem tylko, że z dwoma!
- Myślisz, że Mer ma wspólnika? Ale jak to możliwe? Kogo?
- A ten barman z Dartmount? To on wtedy wsypał Ci narkotyki na jej zlecenie.
- Nie, to na pewno nie on, bo mieszka w Hiszpanii. To musi być osoba, która doskonale zna naszą sytuację.
- To wszystko doprowadza mnie do stanu bezsilności. Kompletnie nic nie wiem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że za niedługo zaczynamy z chłopakami trasę koncertową i nie będzie mnie przy Tobie. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś Ci się stało.
- Haha. O mnie się nie bój. Na wszystko jest rozwiązanie, tylko nie można brać tego aż tak bardzo na poważnie. Czasem sekret, może być strasznie banalny.
- Skąd Ty to wszytko wiesz? - Ponownie zadałem pytanie.
- Hmm... Czy Ty nie oglądasz seriali kryminalnych?
- Jak mam czas to oglądam, ale Ty to mówisz bardziej zrozumiale.
- Ah tak! Fajnie wiedzieć, że jestem mądrzejsza od wiecznie nieogarniętego Styles'a.
- Jestem nieogarnięty? Poważnie? Tak? To zobaczymy kto tu jest nie ogarnięty!
- Nie! Tylko nie łaskotki! Haha! Nie! Puszczaj, bo Cię podrapię! - Zacząłem łaskotać ją pod pachami. Podobno w tym miejscu najwięcej ludzi ma łaskotki.- Aaa rób co chcesz!
- Zobaczysz zemszczę się, gdy pójdziemy na plażę! - Odpowiedziała, płacząc ze śmiechu.
- Ok. Nie mogę się doczekać. A teraz, proszę! Pomóż mi z tą koszulą. - Oznajmiłem podchodząc do lustra.
- Przecież wystarczy tylko zapiąć guziki.
- Tak, wiem, ale wyglądasz strasznie podniecająco, gdy jesteś skupiona na wykonywaniu jednej rzeczy.
- Haha! Głupku! Nie mam do Ciebie sił! Idę sobie! Zostawiam Cię samego! Pa! Ale pamiętaj jestem tutaj obok tylko, że w innym pokoju! Haha!
~~ Oczami Meredith ~~
Jak to możliwe, że ten głupi blondyn odkrył kim jest mój wspólnik?! Przecież wszystko miałam pod kontrolą. Teraz muszę być bardziej ostrożna. A najlepsze jest to, że uwierzył w moje słowa. Żal mi go. Że niby ja zostawię tę dziewczynę w spokoju? Ha ha ha! Bardzo śmieszne! Tak bardzo się stara, żeby odzyskać tą Holly, a ona ma go po prostu gdzieś. Nie mogę doczekać się momentu, kiedy ta mała suka zostanie sama. Nie będzie wtedy ani Harry'ego, ani Niall'a. Wtedy przekonamy się kto jest silniejszy.
- Już jesteś? - Zapytałam wchodzącego chłopaka.
- Dzwoniłaś, więc przyszedłem.
- Rozmawiałeś ze swoją mamą? - Zapytałam swojego przyjaciela.
- Tak, wszystko jest ustalone. Później do niej zadzwoni.
- Dziękuję, że mi pomagasz. Wiesz w końcu to jest...
- Nie kończ proszę! To nie jest już aktualne. Po tym co zrobiła, nigdy nie będzie tak jak dawniej.
- Skoro tak uważasz to ok. To co? Czekamy aż wrócą nasze kochane gołąbeczki, a potem realizujemy nasz plan?
- Przylecą już dzisiaj, więc musimy być przygotowani.
- Tak? Skąd wiesz? - Zapytałam podchodząc do chłopaka.
- Zobaczysz. Tak będzie.
- Umm, ok.
~~ Oczami Holly ~~
- No wejdź do tej wody! Ciepła jest! Ja wszedłem i jakoś żyję! - Nalegał Harry, abym weszła do wody.
- Nie i koniec! Zamarznę tam! - Buntowałam się.
- Sama tego chciałaś! - Stałam blisko wody. Nagle Harry wziął mnie na "barana" i pobiegł w stromę wody.- Nie! Harry! Niee! Haha! - Zaczęłam wywijać nogami we wszystkie strony. Nie lubię jej od tamtej pory, gdy mało się nie utopiłam. Znaczy od kiedy mało mnie Mer nie zabiła.
- Oh.. przestań!
- Nie! Zimno mi!
- Okey to przypłyń do mnie. - Po chwili znalazłam się w objęciach Harry'ego. Zrobiło mi się o wiele lepiej.
~~ 2 dni później ~~
- Przykro mi, że musimy już wracać. - Oznajmiłam, spoglądając na chłopaka. Wiem, że Harry nie ma mi tego za złe. Długo zastanawiałam się, czy spotkać, się z mamą, czy po prostu to zignorować. Postanowiłam porozmawiać z nią. Dzisiaj jestem z nią umówiona. Przyleciała specjalnie do Londynu, żeby zobaczyć się ze mną. Nie wiem co z tego wyniknie.
- Przecież nic się nie stało. Musisz w końcu szczerze porozmawiać z mamą. Ona na pewno Cię kocha. I tak zaczynamy z chłopakami próby, więc jest ok. Nie musisz się przejmować.
- Ale za niedługo wylatujecie. Nie będziemy się widzieć tyle czasu. Chciałam pobyć trochę z Tobą.
- Jakoś to wszystko pogodzimy. A teraz musimy być ostrożni, bo wkraczamy w teren PAPARAZZI.
- To może wyjdę innym wyjściem? Wiesz... nie chcę, żeby nas razem zobaczyli. Będziesz miał potem kłopoty.- Nie będę miał przez to kłopotów. Po prostu uśmiechnij się i szybko idź za mną.
- Ok. - Czułam się bardzo dziwnie. Wszyscy patrzyli się w naszą stronę. Chciałam zapaść się głęboko pod ziemię. Tłumy fotografów czekało przed wyjściem. Zakłopotana tą sytuacją patrzałam dyskretnie na Harry'ego. Chłopak, uśmiechając się, bacznie patrzył pod nogi
- A teraz szybko, biegniemy do auta. - Oznajmił zadowolony chłopak. Trzymając się za dłonie, udaliśmy się do jego auta. Harry obejrzał się dookoła i zasiadł za kierownicę.- To co? Jesteś pewna, czy chcesz się spotkać z mamą? Mam Cię od razu zawieść w umówione miejsce?
- Tak. Zawieź mnie do niej. Tylko... proszę, jeśli nie będę miała ochoty z nią dłużej rozmawiać to wrócisz po mnie. Dobrze? - Zapytałam.
- Jasne. Ale obiecaj, że ją wysłuchasz.
- Pewnie. - Odpowiedziałam. Naprawdę boję się tego spotkania. W końcu to przez własną matkę straciłam Niall'a. Muszę przygotować się na to psychicznie.
[...]
Od razu, gdy dojechaliśmy zauważyłam mamę siedzącą przy stoliku. Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i poszłam do restauracji. Wchodząc do pomieszczenia, doznałam szoku. Obok mojej mamy siedzieli Jade i Niall. Nie wiedziałam co robić. Z niechęcią udałam się w ich stronę.
- Ahaa... Już rozumiem! To był Twój plan Niall! Prawda? - Zapytałam.
- Holly! Spokojnie. Jesteśmy tutaj wszyscy, bo musimy z Tobą porozmawiać. - Dodała spokojnie Jade.
- Czy ktoś prosił Cię o zdanie Jade?! Dobrze. Macie 5 minut na to, żeby oświecić mnie swoim tematem tej zacnej rozmowy.
- No to zebraliśmy się tutaj...
- Niall! Możesz zacząć normalnie? Nie jesteśmy na pogrzebie, ani na ślubie. Chyba, że Wy...
- Córeczko. Proszę Cię! To ja zadzwoniłam po Niall'a i Jade. Kochanie, czemu mi nic nie powiedziałaś?
- Przepraszam, o co chodzi? - Zapytałam zdziwiona.
- Holly, Niall mi wszystko opowiedział.
- Ja nadal nic nie rozumiem...
- Chodzi o Meredith. - Oznajmiła Jade.
- Po co im powiedziałeś? - Wykrzyczałam w stronę Niall'a.
- Holly. Ta dziewczyna jest niebezpieczna! Musiałem ostrzec Twoją mamę.
- Wiesz... nie trzeba było! Nie jestem dzieckiem. Nie potrzebuję niańki, która wszystko będzie za mnie robiła!
- Skarbie musisz się rozstać z Harry'm. - Powiedziała moja mama.
- Słucham?! Nie wierzę! Czy Ty mamo, słyszysz co mówisz? Mam tak po prostu zerwać z chłopakiem, bo mój były boi się o mnie? Jesteście żałośni! Już raz straciłam i osobę na której mi cholernie zależało. Nie popełnię tego błędu drugi raz.
- Ty nic nie rozumiesz! To dla Twojego dobra!
- Dla mojego dobra Mamo? Czy Ty kiedykolwiek zrobiłaś dla mnie coś dobrego? Czy zapytałaś się chociaż raz, czy jest mi dobrze? NIE! Więc, po co to? Na siłę nie będziesz mieć idealnej córeczki.. bo takiej nigdy nie było i nigdy nie będzie!
- Myślę, że chyba musisz trochę ochłonąć! Ten chłopak źle na Ciebie działa!
- Haha! Że co proszę?! Nie wytrzymam! - Jeśli zaraz stąd nie wyjdę to chyba wszystkich pozabijam. - Pomyślałam.
- Holly... Harry nie jest odpowiednim facetem dla Ciebie. - Po krótkiej ciszy oznajmił Niall.
- Taa? A co? Może Ty byłeś lepszy?
- Nie o to mi chodziło...
- To o co?! To jest Twój przyjaciel! Powinieneś się wstydzić! Jak możesz próbować niszczyć jego związek?
- Ja nie niszczę jego związku! Ja po prostu chcę odzyskać kogoś, na kim mi strasznie zależy.
- Czy to czasem nie za późno? Niall... ja... Czy Ty wiesz ile ja przepłakałam nocy? Ile lat musiałam godzić się z faktem, że rzuciłeś mnie przez gówniany telefon? Wiesz jak ciężko mi było zapomnieć o tym co nas łączyło? Nie masz pojęcia, jaki to był trudny okres w moim życiu! Ty sobie robiłeś karierę a ja głupia marzyłam o tym, żebyś chociaż przeprosił.
- Holly ja strasznie tego żałuję. Przepraszam... Gdybym mógł cofnąć czas.. to nie zawahałbym się go cofnąć.- Niestety nie możesz. Ale wiesz co? Jest mi dobrze. Poznałam perfekcyjnego chłopaka. Przede wszystkim szczerego, kochanego. Troszczy się o mnie. Zawsze o takim marzyłam. Znaczy kiedyś takiego miałam, ale... Najlepiej będzie jeśli znajdziesz sobie takiego kogoś. - Nie mogłam się opanować. Cały ten gniew i żal zaczął sam wydobywać się z moich ust. Serce waliło mi jak dzwon kościelny. Gorzkie łzy spływały niczym wodospad.
- Sorry... Holly... sorry... - Bacznie obserwowałam jego zachowanie. Tak strasznie pragnęłam po raz ostatni znaleźć się w jego ramionach. Chciałam poczuć jego zapach, którego nie mogę się pozbyć. Tak bardzo miałam ochotę pobiec za nim. Jednak bezsilność wygrała. Załamana stałam, wpatrzona w drzwi. Wszyscy ludzie gapili się na mnie, jakbym to ja coś im zrobiła. Po chwili usłyszałam głoś mamy.
- Czemu nie przyjechałaś na pogrzeb Twojego nauczyciela? - Spojrzałam w stronę rodzicielki. Jak ona może teraz zadawać mi takie pytania? Nie wytrzymałam i podeszłam do niej, mówiąc jej na ucho.
- Nie mogłam pogodzić się z jego śmiercią. Wiesz jak się wtedy czułam? Dosłownie tak jak Ty, kiedy ojciec umarł. A wiesz czemu? Bo Twoja kochana, idealna córeczka miała z nim bardzo intymne kontakty. - Mówiąc każde słowo, czułam zaskoczenie i jednocześnie oburzenie ze strony mamy. Miałam nadzieję, że Jade wstawi się za mną. W końcu ona wiedziała o moim romansie. Nie zrobiła nic. Siedziała i tylko oglądała przebieg wydarzeń. Nagle poczułam silne uderzenie na twarzy. Ze łzami w oczach patrzyłam z nie dowierzaniem na matkę. To był pierwszy raz, kiedy ona podniosła rękę na mnie.
Zanosząc się od płaczu wybiegłam z pomieszczenia. Deszcz padał niemiłosiernie. Do tego wszystkiego było już ciemno. Biegnąc przez ulice, miałam wszystkiego dość. Nagle jasne światło oślepiło mnie, upadłam. Nie wiedziałam co się dzieję. Przez kilka chwil nie mogłam wstać. Po chwili jakaś postać podeszła do mnie i podała mi rękę.
- Nic pani nie jest?
- Nie, nie. Jest ok. - Wysiliłam się na uśmiech i udałam się na pobliską ławkę, gdzie siedział... Niall.
Heej! ;D
1. Dziękuję za:
- 14,370 WYŚWIETLEŃ!
- 27 KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM
- 49 OBSERWATORÓW! ( DOBIJEMY DO 50?)
2. Jest 16! Jakie wrażenia? Mam nadzieję, że się podobało i nie zasnęliście? Jak myślicie kto jest wspólnikiem Mer? Co z Holly i z Niall'em? Czy to na pewno koniec? Jak potoczy się ta historia? Tego dowiecie się w następnym rozdziale!
3. Jeśli chcecie być informowani na twitterze to podajcie swoje nicki :) (Przepraszam za wszystkie błędy) + TUTAJ MOŻECIE GŁOSOWAĆ NA MÓJ BLOG! Z GÓRY DZIĘKUJĘ! KOCHAM WAS ♥ I DO NEXTA! ~ @agata_971012 xx
poniedziałek, 11 lutego 2013
15. Sylwester.
~~ Oczami Holly ~~
Każdy ma jakiś sekret. Niezależnie od tego jak się postaramy, żeby go zataić on zawsze wyjdzie na jaw. Tak samo jest z prawdą. Najlepiej czujemy się wtedy, gdy kogoś okłamujemy, ale nie zdajemy sobie sprawy, co będzie jeśli ta osoba o tym się dowie. Nigdy nie przypuszczałam, że ktoś z rodziny czy z przyjaciół może sprawić mi taki ból, jaki teraz czuję. Czy potrafię wybaczyć? Myślę, że tak, ale to nie jest takie proste. Chciałam porozmawiać z Niall'em, chciałam być wobec niego szczera. Czy to możliwe, że przez zazdrość, on tak po prostu mnie znienawidził? Kocham go, ale nie tak jak kiedyś. Teraz najważniejszy jest dla mnie Harry. Jemu naprawdę na mnie zależy. Jestem mu wdzięczna. Zabrał mnie daleko od tych wszystkich problemów. Teraz jest mi dobrze. To miejsce, gdzie jesteśmy, sprawia, że czuję się jakbym znowu przeżywała tamte wakacje. Jest tu pięknie i magicznie. Nie ma tutaj Meredith, co wiąże się z tym, że mogę być spokojna.
- I jak Ci się podoba? - Zapytał Harry, siadając obok mnie. Lekki wiatr pomału bujał nas na podwójnej, drewnianej huśtawce. Zawsze o takiej marzyłam.
- Jest idealnie. - Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy. Krajobraz malowniczy. Z jednej strony widać całą linię brzegową, a po drugiej małe wzniesienia. I do tego jestem z nim. I jak tu nie być szczęśliwą?
- Wiesz, że dla Ciebie zrobię wszystko? Tak sobie pomyślałem... może zostaniemy tutaj na trochę dłużej? Na kilka dni? Popłyniemy w rejs, zwiedzimy miasteczko i spędzimy razem Nowy Rok? Co Ty na to? - Zapytał rozmarzony chłopak.
- Co tylko chcesz. - Odwzajemniłam uśmiech. - To jakie plany na dzisiaj? - Zapytałam.
- Może rozejrzymy się po mieście? Obskoczymy je całe w kilka godzin. W końcu jest niewielkie. A potem będziemy świętować Sylwestra!
- Ok. Idę się przebrać, zaraz wracam. - Odpowiedziałam.
~~ Oczami Louis'a ~~
- Niall? Wszystko ok? - Zapytałem przyjaciela. Chłopak nerwowo chodził po pokoju. Trochę zmartwiło mnie to.
- Powiedz mi, czy wiedziałeś o tym, że Holly zna Harry'ego? Wiesz... Ty i on jesteście bardziej ze sobą zżyci. Mówicie sobie wszystko, więc powiedział Ci coś o niej? - Zapytał zdenerwowanym głosem. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Widzę, że jest czymś wkurzony i nie chcę, żeby jeszcze bardziej się wkurzył, dlatego chyba nie powiem mu o tym, że ja też byłem w Dartmount.
- Niall ja...
- Słuchaj! Jeśli coś wiesz to śmiało powiedz mi. Nie powiem mu o tym. Błagam! Chociaż Ty bądź ze mną szczery!
- Ok. - Oznajmiłem obojętnie. - Skoro chcesz prawdy to będziesz ją miał. Tak naprawdę to ja pokazałem Harry'emu Holly.
- Lou, co Ty gadasz?!
- Ja też byłem wtedy na tych samych koloniach, co Holly i Harry. Właściwie to od zawsze tam przyjeżdżałem.
- Boże! Nie spodziewałem się tego po Tobie Louis! Jak mogłeś nic mi o tym nie powiedzieć? Meredith miała rację!
- Czekaj, Meredith? - Zapytałem zaskoczony. Ostatni raz słyszałem to imię, gdy byłem w Dartmount To było jakieś 3 lata temu. Musze przyznać, że to imię sprawia, że "gotuję się" w środku.
- Tak! Meredith! Może powiesz mi, że ją też znasz?
- Niall! Posłuchaj mnie! - Zacząłem spokojnie. Nie wiedziałem, czy mówimy o tej samej osobie. Zaryzykowałem. - Jeśli masz z nią jakiś kontakt, to radzę Ci go zerwać. Ona jest niebezpieczna.
- Żartujesz prawda? Mam przestać spotykać się z osobą, która jest najbardziej szczera wobec mnie?! Daruj to sobie!
- Chłopie Ty jej wcale nie znasz! Nie wiem, co ona Ci nagadała, ale proszę Cię! Nie wierz w to! Ona jest kłamcą. Zakochała się w Harry'm i za wszelką cenę chce go zdobyć. Ona ma obsesję na jego punkcie!
- A może to jest na odwrót? Może to Wy macie obsesję?!
- Haha! Bardzo zabawne Niall! W ogóle wiesz, że ona próbowała zabić Holly? Wiesz o tym, że zabiła jakąś dziewczynę, bo spodobał się jej chłopak tej dziewczyny? Niall. Zastanów się, skoro ona jest według Ciebie normalna to jakim cudem znalazła Cię? Skąd wiedziała, że umówiłeś się z Holly? To nie jest dziwne? Jeśli z nią rozmawiałeś to wydawała Ci się trochę przerażająca? - Zapytałem. Niall chyba w końcu zaczął myśleć. Siedząc na fotelu, masował sobie skronie. Denerwował się. Współczuję mu, że spotkał tą jędzę. Nawet największemu wrogowi nie życzyłbym tego.
- Naprawdę chciała zabić Holly? Mi mówiła, że to Holly mało jej nie utopiła. - Oznajmił lekko podłamany.
- Niall, czy Ty bardziej wierzysz mi, przyjacielowi, którego dobrze znasz, czy jakiejś nienormalnej i obcej Ci lasce?
- Ok, wierzę Ci, ale teraz nie rozumiem po co ona zrobiła takie zamieszanie? Po co kłamała?
- Ona jest psychicznie chora a przede wszystkim do wszystkiego zdolna. Nie ma innego, sensownego wytłumaczenia.
- Cholera! Jestem dupkiem! - Wykrzyczał.
- Czemu? - Zapytałem z ciekawością.
- Wczoraj umówiłem się z Holly. Myślałem, że wszystko sobie wyjaśnimy, a tu nagle zobaczyłem ją z Harry'm. Nie wytrzymałem i...
- I co?
- Tak jakby ją obraziłem. Ta cała Meredith mówiła tak realistycznie! Uwierzyłem w to. Boże co ja narobiłem! Teraz to na pewno Holly mi nie wybaczy!
- Trzeba być dobrej myśli. Zadzwoń do niej i umów się na spotkanie. Kto wie, może spędzicie razem Sylwka? - Zaproponowałem, chociaż wiem, że dla Harry'ego ona jest najważniejsza.
- Dzięki Lou! Dzięki, że "otworzyłeś mi oczy".
- Nie spieprz tego Niall. Holly to wspaniała dziewczyna. Zasługuje na szacunek.
- Ok, dzięki wielkie. Zadzwonię do niej.
- Aa... i jeszcze jedno! Tylko się nie denerwuj. - Zawołałem.
- Tak? - Zapytał.
- Jeśli ona wybierze Harry'ego to przyjmij to jak mężczyzna, dobrze? Proszę. Nie chcę, żeby nas zespół rozpadł się przez jakąś durną kłótnie.
- To chyba nie mam po co już dzwonić. - Oznajmił skończony.
- Jak to? - Zapytałem.
- Jasno wyraziła, że podjęła decyzję. Ten wyraz twarzy, jakim mnie obdarzyła. Lou ja ją właśnie straciłem... na zawsze.
- Daj spokój Niall! Wracaj! - Niall zerwał się na nogi i wybiegł z pomieszczenia. Zaniepokojony udałem się za nim. Wychodząc do okna, zauważyłem jak biegnie w stronę pobliskiego parku. Obawiam się, że jest na tyle zdesperowany, aby coś sobie zrobić. Poczucie winy jest zawsze ciężarem dla człowieka.
~~ Oczami Harry'ego ~~
- Jesteś już gotowy? - Zapytała Holly, wchodząc do garderoby.
- Właśnie wybieram ubrania. - Odpowiedziałem. Holly lekko się zarumieniała. Nie dziwie się jej. W końcu nie powiedziałem jej, że czasem lubię chodzić całkowicie goły po mieszkaniu.
- Jezu! Harry przepraszam! Nie wiedziałam, że Ty... Przepraszam! Już wychodzę.
- Haha! Możesz zostać. Pomożesz mi wybrać ciuchy.
- Yyy.. lepiej będzie jak sobie pójdę. - Oznajmiła nieśmiało.
- Ej! Holly! Zaczekaj! - Zawołałem. Nieźle ją zaskoczyłem. Pewnie zrobiło się jej głupio. Żeby ona wiedziała, co się dzieję, gdy nasza piątka spotyka się razem. Chyba uznałaby nas za idiotów. - Założyłem przyszykowane ubrania i udałem się do niej.
- Wszystko ok? Nie przestraszyłem Cię? - Zapytałem, podchodząc.
- Haha! Nie! No co Ty! Po prostu zawstydziłeś mnie! Haha! - Mówiła, śmiejąc się.
- Nie musisz się wstydzić! - Oznajmiłem, przybliżając się do niej.
- Ale ja się nie wstydzę! Ja tylko...
- Nic nie mów. - Przyciszyłem ją zatykając jej usta palcem. Niepewnie zbliżyłem się do jej szyi. Lekko a zarazem namiętnie całowałem ten fragment jej ciała. Czułem, jak przechodzą po jej ciele niewielkie dreszcze.
- Harry... uważam, że na tym powinniśmy skończyć. - Oznajmiła, odsuwając się ode mnie.
- Dlaczego? Coś źle zrobiłem? - Zapytałem zakłopotany.
- Nie, nie! Skądże?! Po prostu chcę to zostawić na wieczór.
- Czyli, że wieczór mamy zaplanowany? - Ponownie zadałem pytanie, unosząc brew do góry.
- Chyba myślimy o tym samym.... moja odpowiedź brzmi tak! Ale teraz musimy się zbierać. Miasto na nas czeka!
[...]
Zmęczeni zwiedzaniem miasta, udaliśmy się do pobliskiego baru. Wchodząc do niego, doszedłem do wniosku, że to jest jakaś karczma, a nie bar. Zapach drewna unosił się w powietrzu. Całe pomieszczenie było wykonane z drewna. Byłem trochę zdziwiony, bo nigdy nie byłem w takim miejscu.
Usiedliśmy przy stoliku. Po chwili podeszła do nas jakaś starsza pani, prawdopodobnie kelnerka.
- Witamy Państwa w naszych skromnych progach. - Przywitała nas radośnie kobieta.
- Dzień dobry. - Odpowiedzieliśmy. Cały czas spoglądałem na Holly. Myślę, że zafascynowało ją to miejsce.
- Coś podać? - Zapytała kobieta.
- Tak. Ja poproszę lampkę czerwonego wina. - Odpowiedziała Holly.
- A dla mnie niech będzie piwo. Zwykłe, tutejsze piwo. - Dodałem.
- Oczywiście. Zaraz wracam. - Powiedziała starsza pani i odeszła od naszego stolika.
- Jezu jeszcze nigdy w życiu nie byłam w tak pięknym miejscu! - Oznajmiła Holly.
- No, ładnie jest tutaj. - Odpowiedziałem.
- Tylko ładnie? Żartujesz, prawda? Haha!
- Cudownie jest tutaj! Pasuje? Wiesz nie mogę doczekać się wieczora...
- Yhyym... jest już wieczór, ale niestety chcę tu jeszcze chwilę zostać.
- Musisz? - Zapytałem przybliżając się do niej.
- Chcesz całego Sylwestra spędzić w łóżku? Ja nie! Jeśli będziesz, grzeczny to Ci to wszystko wynagrodzę.
- Ok, trzymam Cię za słowo! - Odpowiedziałem, biorąc zamówienie od kelnerki, która akurat przyszła.
- Harry! Chodź! - Wykrzyczała Holly.
- Gdzie?! - Zapytałem zaskoczony reakcją dziewczyny.
- No, nie słyszysz tej muzyki? - Zapytała.
- Słyszę, ale nie wiem o co Ci chodzi. - Odpowiedziałem zmieszany tą sytuacją.
- Jak to nie wiesz? Chcę sobie potańczyć! Chodź!
- Ty i taniec? Lubisz tańczyć? - Teraz uświadomiłem sobie, że naprawdę mało o niej wiem.
- Oj... Harry, Ty jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz! - Weszliśmy do innej salki. Na samym początku niej występował jakiś zespół. Dobiegając do sceny, Holly złapała mnie za rękę i weszła na stolik. Zdziwiło mnie jej zachowanie. Oczywiście pozytywnie. Staliśmy na małym, ale za to wytrzymałym stoliku. Po chwili zespół, znajdujący się obok nas zaczął śpiewać piosenkę. (włącz jeśli chcesz) Złapałem ją w pasie. Jak zawsze promiennie się uśmiechała. Bujaliśmy się do rytmu. Czułem, że będąc z nią tutaj sprawiam, że ona jest po prostu szczęśliwa i nie martwi się, że np. spotka Mer. Gdy zaczął się refren, śpiewaliśmy sobie nawzajem te słowa: " I belong with You. You belong with me You're my sweetheart!" Wokół nas ludzie równie dobrze bawili się jak my. Bałem się, że od tych tańców rozwalimy ten stolik. Objęci tańczyliśmy "wolnego". Dla nas cały świat się zatrzymał. Liczyło się tylko to, że jesteśmy razem. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy piosenka się skończyła. Po chwili skapnęliśmy się, że tylko my tańczymy i wszyscy zgromadzeni w tym pomieszczeniu patrzą wprost się na nas. Spojrzałem na Holly. Uwielbiam, kiedy dziewczyna się rumieni. To sprawia, że jest bardziej słodka.
- Mam rozumieć, że należysz do mnie? - Zapytałem, spoglądając na dziewczynę. Chciałem uniknąć niekomfortowej sytuacji.
- Ja należę do Ciebie, Ty należysz do mnie, proste? - Oznajmiła obdarzając mnie słodkim pocałunkiem.
- Oczywiście, że proste. - Odpowiedziałem lekko "zaczarowany" tym całusem. Nagle podeszła do nas kelnerka, ta co wcześniej nas obsługiwała.
- Dzieci kochane! Co Wy tu jeszcze robicie? Za chwilę północ wybiję! - Powiedziała rozpromieniona starsza pani.
- Już tak późno? - Zapytała z niedowierzaniem Holly.
- Ze mną czas mija inaczej. - Odpowiedziałem radośnie.
- Haha! Oh.. nie komplementuj już sobie! Może to jest odwrotnie? Hem? - Wystawiła mi język.
- Na pewno to dzięki mnie!
- Taaak? Haha! A jesteś tego pewny?
- Może tego nie, ale na pewno jestem w 100% pewny, że chcę znaleźć się w domu i...
- I...?
- Chcę Cię rozebrać ze wszystkich ubrań...
- Yhyym... i co jeszcze?
- A dowiesz się kiedy wrócimy do domu.
- Jeśli chcesz to możemy wrócić. - Oznajmiła, bawiąc się moimi włosami.
- Teraz to Ty chcesz iść! Haha! O nie moja droga! Musisz poczekać! Kocham oglądać fajerwerki. - Odpowiedziałem, robiąc przy okazji obrażoną minę.
- Skoro tak uważasz to ok... Zobaczymy co powiesz jeśli ja będę zmęczona przez stanie i oglądanie pokazów fajerwerkowych.
- Haha! Szantaż?
- Powiedzmy, że tak.
- Niech Ci będzie. Wracamy!
- Haha! Głupku! Przecież ja żartowałam! Nie wyobrażam sobie Sylwestra bez fajerwerków. Ale jeśli chcesz to możemy pojechać.
- Bardzo chcę!
~~ Oczami Holly ~~
Gdy dotarliśmy do domu, myślałam, że nie wytrzymam. Było mi strasznie niedobrze. W sumie to zawsze tak mam po wypiciu alkoholu. Do tego jestem strasznie śpiąca. Oczy same mi się zamykają.
- Ej, nie śpij! - Zawołał Harry, podchodząc do łóżka.
- Nie śpię. - Odpowiedziałam sennie.
- Właśnie widzę. Mam pomysł! Już wiem, co Cię rozbudzi! - Powiedział rozbawiony Loczek. Już prawie zasypiałam, gdy nagle poczułam jego dłoń na moich plecach. Odwróciłam się w jego stronę. Cały czas wpatrywał się w moją stronę. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Robił takie dziwne miny...
- Obiecałaś mi coś. - Oznajmił. Wiedziałam o co mu chodzi. Może nie tak bardzo byłam zmęczona jak skrępowana.
- Tak, wiem. - Odpowiedziałam. Przybliżyłam do niego twarz. Lekko musnęłam jego wargi. Harry od razu odebrał to jako zachętę. Złapał moją twarz w swoje silne i duże dłonie. Obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem. Nie odrywając od siebie ust, uklęknęliśmy na na łóżku.
Harry zaczął rozpinać moją białą koszulę. Guziczki to chyba jego specjalność. Zrobił to naprawdę sprawnie. Nie powiem trochę się denerwowałam. Nie wiem czemu... to nie jest mój pierwszy raz, kiedy jestem w takim kontakcie z mężczyzną. Wkrótce staliśmy przed sobą tylko w samej bieliźnie. Harry objął mnie od tyłu, co raz szybciej operował swoim językiem. Był tak zaangażowany w to co robi, że aż zrobiło mi się miło. To bardzo dobre uczucie, wiedzieć, że robisz to z osobą, której zależy na Tobie. Po chwili leżeliśmy. Harry tylko spojrzał na mnie z pytającą miną. Pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.
Chłopak pozbył się mojej górnej części bielizny. Całując mnie po szyi, zaczął zjeżdżać coraz niżej i niżej. Zatrzymał się przy pępku. Potem to tylko formalność. Będąc już całkiem nadzy przyspieszyliśmy obroty, a raczej to Harry. Poczułam go. Z łatwością wszedł we mnie. Wykonywał coraz szybsze ruchy. Robił to perfekcyjnie. Nie musiałam nic robić, żeby być spełniona. Nawet mogę się założyć, że nie pozwoliłby mi nic zrobić. Jaki on samolubny, nieprawdaż? Było mi bardzo duszno. Skąd tyle siły jest w tym szczupłym człowieku? Nerwowo wbijałam pazury w jego ramiona. Mimo, że zawsze staram się być cicho, tym razem nie obyło się bez małych jęków. Z Harry'm jest całkiem inaczej niż... z innymi. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że przeżyłam najwspanialszy seks w moim życiu. Pomału zaczęliśmy zwalniać. Nie chciałam, żeby Harry uznał, że tylko na niego liczę, więc przewróciłam go na moje miejsce. Usiadłam na nim okrakiem. Dotykając jedną ręką jego klaty, drugą chciałam złapać jego przyjaciela, lecz tak się nie stało, bo Harry zajął moje miejsce. Całował każdy fragment mego ciała. Po chwili zmienił pozycję z leżącej na siedzącą. Wziął mnie i usadził na swoich patykach (czyt. nogach).
- Jesteś... nie znam słowa, żeby określić jaka Ty jesteś. - Wpatrzona w jego radosne oczy, zastanawiałam jak by to było, gdybym nie wyjechała na wakacje do Dartmount. Teraz, gdy sobie pomyślę, że mogłabym stracić taką piękną chwilę i tego perfekcyjnego chłopka to aż kłuję mnie w środku.
- Kocham Cię. - Powiedziałam.
- Ja Ciebie też kocham. Wiesz co? Chyba pora, żeby odreagować i się przespać. Dobranoc! - Oznajmił, zamykając oczy.
- Dobranoc. - Odpowiedziałam i zasnęłam razem z nim.
Następnego dnia - Rano, nadal oczami Holly
- Wstawaj śpiochu! Śniadanie gotowe! - Już 3 raz próbuję go obudzić. Bez skutku! Cały czas zakrywa się kołdrą. Co za człowiek...
- Mamusiu jeszcze trochę! Zaraz wstanę. Powiedział przez sen.
- Wiesz... czasem zachowujesz się jak dziecko, ale to nie ja jestem Twoją mamą. - Odpowiedziałam, wybuchając śmiechem.
- Mówiłaś coś? - Zapytał, otwierając oczy.
- Nie, już nieważne. Wstawaj!
- No już, już... zaraz.
- Ughh... zabiję Cię kiedyś! Masz szczęście, że telefon mi dzwoni, bo inaczej siłą wyciągnęłabym Cię z tego łóżka! - Pogroziłam, "bardzo groźnie" palcem i udałam się do salonu, aby poszukać mojego telefonu, który uporczywie dzwonił. Kurde gdzie on jest?! - Powiedziałam do siebie. - Tutaj jesteś! - Wzięłam do ręki komórkę i odebrałam połączenie.
- Tak, słucham?
- Cześć, Holly! - Usłyszałam głoś.
- Niall?! - Powiedziałam zszokowana.
- Dzwonię do Ciebie, żeby Ci przekazać, że masz już problem z głowy.
- Nie rozumiem... jaki problem? - Zapytałam zdziwiona. O co mu chodzi?
- Meredith już nigdy więcej nie zrobi Ci krzywdy.
- Co?! Jak to? Niall! Co Ty zrobiłeś? - Nadal nie wiedziałam co on ma na myśli, mówiąc masz problem z głowy. I w ogóle co ma z tym wszystkim wspólnego Mer?
- Muszę kończyć. Jeśli chcesz to możemy spotkać się.... jutro? Tylko chciałem porozmawiać w cztery oczy. Tylko Ty i ja. Chyba Harry przeżyje kilka godzin bez Ciebie?
- Chętnie się z Tobą spotkam, ale na pewno nie jutro. Jestem daleko od domu.
- Wyjechaliście? Znaczy Ty i Harry? - Zapytał zaskoczony.
- Co w tym dziwnego, że wyjechałam ze swoim chłopakiem? Niall, proszę zrozum...
- Wiesz, co? Lepiej będzie jak odpuścimy sobie to spotkanie. - Oznajmił.
- Ale przecież musisz mi powiedzieć o tym jak pozbyłeś się Meredith! Niall! Do cholery! Nie rozłączaj się! - Na próżne krzyczałam. On się po prostu rozłączył. Nie rozumiem jego zachowania. To jest poniżej krytyki. Co on sobie wyobraża? Królewicz się znalazł! Jestem strasznie ciekawa tego co się stało pomiędzy nim a Mer. Musiał coś jej powiedzieć. Nie mam pojęcia co. Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać kolejnych kilku lat, żeby dowiedzieć się o tej KOLEJNEJ tajemnicy.
Każdy ma jakiś sekret. Niezależnie od tego jak się postaramy, żeby go zataić on zawsze wyjdzie na jaw. Tak samo jest z prawdą. Najlepiej czujemy się wtedy, gdy kogoś okłamujemy, ale nie zdajemy sobie sprawy, co będzie jeśli ta osoba o tym się dowie. Nigdy nie przypuszczałam, że ktoś z rodziny czy z przyjaciół może sprawić mi taki ból, jaki teraz czuję. Czy potrafię wybaczyć? Myślę, że tak, ale to nie jest takie proste. Chciałam porozmawiać z Niall'em, chciałam być wobec niego szczera. Czy to możliwe, że przez zazdrość, on tak po prostu mnie znienawidził? Kocham go, ale nie tak jak kiedyś. Teraz najważniejszy jest dla mnie Harry. Jemu naprawdę na mnie zależy. Jestem mu wdzięczna. Zabrał mnie daleko od tych wszystkich problemów. Teraz jest mi dobrze. To miejsce, gdzie jesteśmy, sprawia, że czuję się jakbym znowu przeżywała tamte wakacje. Jest tu pięknie i magicznie. Nie ma tutaj Meredith, co wiąże się z tym, że mogę być spokojna.
- I jak Ci się podoba? - Zapytał Harry, siadając obok mnie. Lekki wiatr pomału bujał nas na podwójnej, drewnianej huśtawce. Zawsze o takiej marzyłam.
- Jest idealnie. - Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy. Krajobraz malowniczy. Z jednej strony widać całą linię brzegową, a po drugiej małe wzniesienia. I do tego jestem z nim. I jak tu nie być szczęśliwą?
- Wiesz, że dla Ciebie zrobię wszystko? Tak sobie pomyślałem... może zostaniemy tutaj na trochę dłużej? Na kilka dni? Popłyniemy w rejs, zwiedzimy miasteczko i spędzimy razem Nowy Rok? Co Ty na to? - Zapytał rozmarzony chłopak.
- Co tylko chcesz. - Odwzajemniłam uśmiech. - To jakie plany na dzisiaj? - Zapytałam.
- Może rozejrzymy się po mieście? Obskoczymy je całe w kilka godzin. W końcu jest niewielkie. A potem będziemy świętować Sylwestra!
- Ok. Idę się przebrać, zaraz wracam. - Odpowiedziałam.
~~ Oczami Louis'a ~~
- Niall? Wszystko ok? - Zapytałem przyjaciela. Chłopak nerwowo chodził po pokoju. Trochę zmartwiło mnie to.
- Powiedz mi, czy wiedziałeś o tym, że Holly zna Harry'ego? Wiesz... Ty i on jesteście bardziej ze sobą zżyci. Mówicie sobie wszystko, więc powiedział Ci coś o niej? - Zapytał zdenerwowanym głosem. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Widzę, że jest czymś wkurzony i nie chcę, żeby jeszcze bardziej się wkurzył, dlatego chyba nie powiem mu o tym, że ja też byłem w Dartmount.
- Niall ja...
- Słuchaj! Jeśli coś wiesz to śmiało powiedz mi. Nie powiem mu o tym. Błagam! Chociaż Ty bądź ze mną szczery!
- Ok. - Oznajmiłem obojętnie. - Skoro chcesz prawdy to będziesz ją miał. Tak naprawdę to ja pokazałem Harry'emu Holly.
- Lou, co Ty gadasz?!
- Ja też byłem wtedy na tych samych koloniach, co Holly i Harry. Właściwie to od zawsze tam przyjeżdżałem.
- Boże! Nie spodziewałem się tego po Tobie Louis! Jak mogłeś nic mi o tym nie powiedzieć? Meredith miała rację!
- Czekaj, Meredith? - Zapytałem zaskoczony. Ostatni raz słyszałem to imię, gdy byłem w Dartmount To było jakieś 3 lata temu. Musze przyznać, że to imię sprawia, że "gotuję się" w środku.
- Tak! Meredith! Może powiesz mi, że ją też znasz?
- Niall! Posłuchaj mnie! - Zacząłem spokojnie. Nie wiedziałem, czy mówimy o tej samej osobie. Zaryzykowałem. - Jeśli masz z nią jakiś kontakt, to radzę Ci go zerwać. Ona jest niebezpieczna.
- Żartujesz prawda? Mam przestać spotykać się z osobą, która jest najbardziej szczera wobec mnie?! Daruj to sobie!
- Chłopie Ty jej wcale nie znasz! Nie wiem, co ona Ci nagadała, ale proszę Cię! Nie wierz w to! Ona jest kłamcą. Zakochała się w Harry'm i za wszelką cenę chce go zdobyć. Ona ma obsesję na jego punkcie!
- A może to jest na odwrót? Może to Wy macie obsesję?!
- Haha! Bardzo zabawne Niall! W ogóle wiesz, że ona próbowała zabić Holly? Wiesz o tym, że zabiła jakąś dziewczynę, bo spodobał się jej chłopak tej dziewczyny? Niall. Zastanów się, skoro ona jest według Ciebie normalna to jakim cudem znalazła Cię? Skąd wiedziała, że umówiłeś się z Holly? To nie jest dziwne? Jeśli z nią rozmawiałeś to wydawała Ci się trochę przerażająca? - Zapytałem. Niall chyba w końcu zaczął myśleć. Siedząc na fotelu, masował sobie skronie. Denerwował się. Współczuję mu, że spotkał tą jędzę. Nawet największemu wrogowi nie życzyłbym tego.
- Naprawdę chciała zabić Holly? Mi mówiła, że to Holly mało jej nie utopiła. - Oznajmił lekko podłamany.
- Niall, czy Ty bardziej wierzysz mi, przyjacielowi, którego dobrze znasz, czy jakiejś nienormalnej i obcej Ci lasce?
- Ok, wierzę Ci, ale teraz nie rozumiem po co ona zrobiła takie zamieszanie? Po co kłamała?
- Ona jest psychicznie chora a przede wszystkim do wszystkiego zdolna. Nie ma innego, sensownego wytłumaczenia.
- Cholera! Jestem dupkiem! - Wykrzyczał.
- Czemu? - Zapytałem z ciekawością.
- Wczoraj umówiłem się z Holly. Myślałem, że wszystko sobie wyjaśnimy, a tu nagle zobaczyłem ją z Harry'm. Nie wytrzymałem i...
- I co?
- Tak jakby ją obraziłem. Ta cała Meredith mówiła tak realistycznie! Uwierzyłem w to. Boże co ja narobiłem! Teraz to na pewno Holly mi nie wybaczy!
- Trzeba być dobrej myśli. Zadzwoń do niej i umów się na spotkanie. Kto wie, może spędzicie razem Sylwka? - Zaproponowałem, chociaż wiem, że dla Harry'ego ona jest najważniejsza.
- Dzięki Lou! Dzięki, że "otworzyłeś mi oczy".
- Nie spieprz tego Niall. Holly to wspaniała dziewczyna. Zasługuje na szacunek.
- Ok, dzięki wielkie. Zadzwonię do niej.
- Aa... i jeszcze jedno! Tylko się nie denerwuj. - Zawołałem.
- Tak? - Zapytał.
- Jeśli ona wybierze Harry'ego to przyjmij to jak mężczyzna, dobrze? Proszę. Nie chcę, żeby nas zespół rozpadł się przez jakąś durną kłótnie.
- To chyba nie mam po co już dzwonić. - Oznajmił skończony.
- Jak to? - Zapytałem.
- Jasno wyraziła, że podjęła decyzję. Ten wyraz twarzy, jakim mnie obdarzyła. Lou ja ją właśnie straciłem... na zawsze.
- Daj spokój Niall! Wracaj! - Niall zerwał się na nogi i wybiegł z pomieszczenia. Zaniepokojony udałem się za nim. Wychodząc do okna, zauważyłem jak biegnie w stronę pobliskiego parku. Obawiam się, że jest na tyle zdesperowany, aby coś sobie zrobić. Poczucie winy jest zawsze ciężarem dla człowieka.
~~ Oczami Harry'ego ~~
- Jesteś już gotowy? - Zapytała Holly, wchodząc do garderoby.
- Właśnie wybieram ubrania. - Odpowiedziałem. Holly lekko się zarumieniała. Nie dziwie się jej. W końcu nie powiedziałem jej, że czasem lubię chodzić całkowicie goły po mieszkaniu.
- Jezu! Harry przepraszam! Nie wiedziałam, że Ty... Przepraszam! Już wychodzę.
- Haha! Możesz zostać. Pomożesz mi wybrać ciuchy.- Yyy.. lepiej będzie jak sobie pójdę. - Oznajmiła nieśmiało.
- Ej! Holly! Zaczekaj! - Zawołałem. Nieźle ją zaskoczyłem. Pewnie zrobiło się jej głupio. Żeby ona wiedziała, co się dzieję, gdy nasza piątka spotyka się razem. Chyba uznałaby nas za idiotów. - Założyłem przyszykowane ubrania i udałem się do niej.
- Wszystko ok? Nie przestraszyłem Cię? - Zapytałem, podchodząc.
- Haha! Nie! No co Ty! Po prostu zawstydziłeś mnie! Haha! - Mówiła, śmiejąc się.
- Nie musisz się wstydzić! - Oznajmiłem, przybliżając się do niej.
- Ale ja się nie wstydzę! Ja tylko...
- Nic nie mów. - Przyciszyłem ją zatykając jej usta palcem. Niepewnie zbliżyłem się do jej szyi. Lekko a zarazem namiętnie całowałem ten fragment jej ciała. Czułem, jak przechodzą po jej ciele niewielkie dreszcze.
- Harry... uważam, że na tym powinniśmy skończyć. - Oznajmiła, odsuwając się ode mnie.
- Dlaczego? Coś źle zrobiłem? - Zapytałem zakłopotany.
- Nie, nie! Skądże?! Po prostu chcę to zostawić na wieczór.
- Czyli, że wieczór mamy zaplanowany? - Ponownie zadałem pytanie, unosząc brew do góry.
- Chyba myślimy o tym samym.... moja odpowiedź brzmi tak! Ale teraz musimy się zbierać. Miasto na nas czeka!
[...]
Zmęczeni zwiedzaniem miasta, udaliśmy się do pobliskiego baru. Wchodząc do niego, doszedłem do wniosku, że to jest jakaś karczma, a nie bar. Zapach drewna unosił się w powietrzu. Całe pomieszczenie było wykonane z drewna. Byłem trochę zdziwiony, bo nigdy nie byłem w takim miejscu.
Usiedliśmy przy stoliku. Po chwili podeszła do nas jakaś starsza pani, prawdopodobnie kelnerka.
- Witamy Państwa w naszych skromnych progach. - Przywitała nas radośnie kobieta.
- Dzień dobry. - Odpowiedzieliśmy. Cały czas spoglądałem na Holly. Myślę, że zafascynowało ją to miejsce.
- Coś podać? - Zapytała kobieta.
- Tak. Ja poproszę lampkę czerwonego wina. - Odpowiedziała Holly.
- A dla mnie niech będzie piwo. Zwykłe, tutejsze piwo. - Dodałem.
- Oczywiście. Zaraz wracam. - Powiedziała starsza pani i odeszła od naszego stolika.
- Jezu jeszcze nigdy w życiu nie byłam w tak pięknym miejscu! - Oznajmiła Holly.
- No, ładnie jest tutaj. - Odpowiedziałem.
- Tylko ładnie? Żartujesz, prawda? Haha!
- Cudownie jest tutaj! Pasuje? Wiesz nie mogę doczekać się wieczora...
- Yhyym... jest już wieczór, ale niestety chcę tu jeszcze chwilę zostać.
- Musisz? - Zapytałem przybliżając się do niej.
- Chcesz całego Sylwestra spędzić w łóżku? Ja nie! Jeśli będziesz, grzeczny to Ci to wszystko wynagrodzę.
- Ok, trzymam Cię za słowo! - Odpowiedziałem, biorąc zamówienie od kelnerki, która akurat przyszła.
- Harry! Chodź! - Wykrzyczała Holly.
- Gdzie?! - Zapytałem zaskoczony reakcją dziewczyny.
- No, nie słyszysz tej muzyki? - Zapytała.
- Słyszę, ale nie wiem o co Ci chodzi. - Odpowiedziałem zmieszany tą sytuacją.
- Jak to nie wiesz? Chcę sobie potańczyć! Chodź!
- Ty i taniec? Lubisz tańczyć? - Teraz uświadomiłem sobie, że naprawdę mało o niej wiem.
- Oj... Harry, Ty jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz! - Weszliśmy do innej salki. Na samym początku niej występował jakiś zespół. Dobiegając do sceny, Holly złapała mnie za rękę i weszła na stolik. Zdziwiło mnie jej zachowanie. Oczywiście pozytywnie. Staliśmy na małym, ale za to wytrzymałym stoliku. Po chwili zespół, znajdujący się obok nas zaczął śpiewać piosenkę. (włącz jeśli chcesz) Złapałem ją w pasie. Jak zawsze promiennie się uśmiechała. Bujaliśmy się do rytmu. Czułem, że będąc z nią tutaj sprawiam, że ona jest po prostu szczęśliwa i nie martwi się, że np. spotka Mer. Gdy zaczął się refren, śpiewaliśmy sobie nawzajem te słowa: " I belong with You. You belong with me You're my sweetheart!" Wokół nas ludzie równie dobrze bawili się jak my. Bałem się, że od tych tańców rozwalimy ten stolik. Objęci tańczyliśmy "wolnego". Dla nas cały świat się zatrzymał. Liczyło się tylko to, że jesteśmy razem. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy piosenka się skończyła. Po chwili skapnęliśmy się, że tylko my tańczymy i wszyscy zgromadzeni w tym pomieszczeniu patrzą wprost się na nas. Spojrzałem na Holly. Uwielbiam, kiedy dziewczyna się rumieni. To sprawia, że jest bardziej słodka.
- Mam rozumieć, że należysz do mnie? - Zapytałem, spoglądając na dziewczynę. Chciałem uniknąć niekomfortowej sytuacji.
- Ja należę do Ciebie, Ty należysz do mnie, proste? - Oznajmiła obdarzając mnie słodkim pocałunkiem.
- Oczywiście, że proste. - Odpowiedziałem lekko "zaczarowany" tym całusem. Nagle podeszła do nas kelnerka, ta co wcześniej nas obsługiwała.
- Dzieci kochane! Co Wy tu jeszcze robicie? Za chwilę północ wybiję! - Powiedziała rozpromieniona starsza pani.
- Już tak późno? - Zapytała z niedowierzaniem Holly.
- Ze mną czas mija inaczej. - Odpowiedziałem radośnie.
- Haha! Oh.. nie komplementuj już sobie! Może to jest odwrotnie? Hem? - Wystawiła mi język.
- Na pewno to dzięki mnie!
- Taaak? Haha! A jesteś tego pewny?
- Może tego nie, ale na pewno jestem w 100% pewny, że chcę znaleźć się w domu i...
- I...?
- Chcę Cię rozebrać ze wszystkich ubrań...
- Yhyym... i co jeszcze?
- A dowiesz się kiedy wrócimy do domu.
- Jeśli chcesz to możemy wrócić. - Oznajmiła, bawiąc się moimi włosami.
- Teraz to Ty chcesz iść! Haha! O nie moja droga! Musisz poczekać! Kocham oglądać fajerwerki. - Odpowiedziałem, robiąc przy okazji obrażoną minę.
- Skoro tak uważasz to ok... Zobaczymy co powiesz jeśli ja będę zmęczona przez stanie i oglądanie pokazów fajerwerkowych.
- Haha! Szantaż?
- Powiedzmy, że tak.
- Niech Ci będzie. Wracamy!
- Haha! Głupku! Przecież ja żartowałam! Nie wyobrażam sobie Sylwestra bez fajerwerków. Ale jeśli chcesz to możemy pojechać.
- Bardzo chcę!
~~ Oczami Holly ~~
Gdy dotarliśmy do domu, myślałam, że nie wytrzymam. Było mi strasznie niedobrze. W sumie to zawsze tak mam po wypiciu alkoholu. Do tego jestem strasznie śpiąca. Oczy same mi się zamykają.
- Ej, nie śpij! - Zawołał Harry, podchodząc do łóżka.
- Nie śpię. - Odpowiedziałam sennie.
- Właśnie widzę. Mam pomysł! Już wiem, co Cię rozbudzi! - Powiedział rozbawiony Loczek. Już prawie zasypiałam, gdy nagle poczułam jego dłoń na moich plecach. Odwróciłam się w jego stronę. Cały czas wpatrywał się w moją stronę. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Robił takie dziwne miny...
- Obiecałaś mi coś. - Oznajmił. Wiedziałam o co mu chodzi. Może nie tak bardzo byłam zmęczona jak skrępowana.- Tak, wiem. - Odpowiedziałam. Przybliżyłam do niego twarz. Lekko musnęłam jego wargi. Harry od razu odebrał to jako zachętę. Złapał moją twarz w swoje silne i duże dłonie. Obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem. Nie odrywając od siebie ust, uklęknęliśmy na na łóżku.
Harry zaczął rozpinać moją białą koszulę. Guziczki to chyba jego specjalność. Zrobił to naprawdę sprawnie. Nie powiem trochę się denerwowałam. Nie wiem czemu... to nie jest mój pierwszy raz, kiedy jestem w takim kontakcie z mężczyzną. Wkrótce staliśmy przed sobą tylko w samej bieliźnie. Harry objął mnie od tyłu, co raz szybciej operował swoim językiem. Był tak zaangażowany w to co robi, że aż zrobiło mi się miło. To bardzo dobre uczucie, wiedzieć, że robisz to z osobą, której zależy na Tobie. Po chwili leżeliśmy. Harry tylko spojrzał na mnie z pytającą miną. Pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.Chłopak pozbył się mojej górnej części bielizny. Całując mnie po szyi, zaczął zjeżdżać coraz niżej i niżej. Zatrzymał się przy pępku. Potem to tylko formalność. Będąc już całkiem nadzy przyspieszyliśmy obroty, a raczej to Harry. Poczułam go. Z łatwością wszedł we mnie. Wykonywał coraz szybsze ruchy. Robił to perfekcyjnie. Nie musiałam nic robić, żeby być spełniona. Nawet mogę się założyć, że nie pozwoliłby mi nic zrobić. Jaki on samolubny, nieprawdaż? Było mi bardzo duszno. Skąd tyle siły jest w tym szczupłym człowieku? Nerwowo wbijałam pazury w jego ramiona. Mimo, że zawsze staram się być cicho, tym razem nie obyło się bez małych jęków. Z Harry'm jest całkiem inaczej niż... z innymi. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że przeżyłam najwspanialszy seks w moim życiu. Pomału zaczęliśmy zwalniać. Nie chciałam, żeby Harry uznał, że tylko na niego liczę, więc przewróciłam go na moje miejsce. Usiadłam na nim okrakiem. Dotykając jedną ręką jego klaty, drugą chciałam złapać jego przyjaciela, lecz tak się nie stało, bo Harry zajął moje miejsce. Całował każdy fragment mego ciała. Po chwili zmienił pozycję z leżącej na siedzącą. Wziął mnie i usadził na swoich patykach (czyt. nogach).
- Jesteś... nie znam słowa, żeby określić jaka Ty jesteś. - Wpatrzona w jego radosne oczy, zastanawiałam jak by to było, gdybym nie wyjechała na wakacje do Dartmount. Teraz, gdy sobie pomyślę, że mogłabym stracić taką piękną chwilę i tego perfekcyjnego chłopka to aż kłuję mnie w środku.
- Kocham Cię. - Powiedziałam.
- Ja Ciebie też kocham. Wiesz co? Chyba pora, żeby odreagować i się przespać. Dobranoc! - Oznajmił, zamykając oczy.
- Dobranoc. - Odpowiedziałam i zasnęłam razem z nim.
Następnego dnia - Rano, nadal oczami Holly
- Wstawaj śpiochu! Śniadanie gotowe! - Już 3 raz próbuję go obudzić. Bez skutku! Cały czas zakrywa się kołdrą. Co za człowiek...
- Mamusiu jeszcze trochę! Zaraz wstanę. Powiedział przez sen.
- Wiesz... czasem zachowujesz się jak dziecko, ale to nie ja jestem Twoją mamą. - Odpowiedziałam, wybuchając śmiechem.- Mówiłaś coś? - Zapytał, otwierając oczy.
- Nie, już nieważne. Wstawaj!
- No już, już... zaraz.
- Ughh... zabiję Cię kiedyś! Masz szczęście, że telefon mi dzwoni, bo inaczej siłą wyciągnęłabym Cię z tego łóżka! - Pogroziłam, "bardzo groźnie" palcem i udałam się do salonu, aby poszukać mojego telefonu, który uporczywie dzwonił. Kurde gdzie on jest?! - Powiedziałam do siebie. - Tutaj jesteś! - Wzięłam do ręki komórkę i odebrałam połączenie.
- Tak, słucham?
- Cześć, Holly! - Usłyszałam głoś.
- Niall?! - Powiedziałam zszokowana.
- Dzwonię do Ciebie, żeby Ci przekazać, że masz już problem z głowy.
- Nie rozumiem... jaki problem? - Zapytałam zdziwiona. O co mu chodzi?
- Meredith już nigdy więcej nie zrobi Ci krzywdy.
- Co?! Jak to? Niall! Co Ty zrobiłeś? - Nadal nie wiedziałam co on ma na myśli, mówiąc masz problem z głowy. I w ogóle co ma z tym wszystkim wspólnego Mer?
- Muszę kończyć. Jeśli chcesz to możemy spotkać się.... jutro? Tylko chciałem porozmawiać w cztery oczy. Tylko Ty i ja. Chyba Harry przeżyje kilka godzin bez Ciebie?
- Chętnie się z Tobą spotkam, ale na pewno nie jutro. Jestem daleko od domu.
- Wyjechaliście? Znaczy Ty i Harry? - Zapytał zaskoczony.
- Co w tym dziwnego, że wyjechałam ze swoim chłopakiem? Niall, proszę zrozum...
- Wiesz, co? Lepiej będzie jak odpuścimy sobie to spotkanie. - Oznajmił.
- Ale przecież musisz mi powiedzieć o tym jak pozbyłeś się Meredith! Niall! Do cholery! Nie rozłączaj się! - Na próżne krzyczałam. On się po prostu rozłączył. Nie rozumiem jego zachowania. To jest poniżej krytyki. Co on sobie wyobraża? Królewicz się znalazł! Jestem strasznie ciekawa tego co się stało pomiędzy nim a Mer. Musiał coś jej powiedzieć. Nie mam pojęcia co. Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać kolejnych kilku lat, żeby dowiedzieć się o tej KOLEJNEJ tajemnicy.
Heeej! ;D
1. Dziękuję za:
- 13,198 WYŚWIETLEŃ! ( OMG! JESTEŚCIE NIESAMOWICI!!!)
- 31 KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM! *O*
- 47 OBSERWATORÓW! ♥
- 5 NOMINACJI DO The Versatily Blogger, LIPSTER AWARDS
2. Chciałam Was przeprosić za to, że nie dodawałam dosyć długo rozdziału. Zawsze, gdy chciałam coś napisać to ktoś musiał mi przerwać. Jest 15! ;) Mi osobiście nie podoba się ten rozdział. Czemu? Nie umiem opisywać scen +18... Mam nadzieję, że Wam się podobało...? Liczę na Wasze szczere opinie w postaci komentarzy.
3. Zostawcie swoje Twittery, jeśli Was nie informuje a chcecie być informowani! ☺+ SORRY ZA WSZYSTKIE BŁĘDY! KOCHAM WAS ♥ I DO NEXTA! ~ @agata_971012 xxxxx
Subskrybuj:
Posty (Atom)

