środa, 10 lipca 2013

23. Chwila nieuwagi.

                                                 ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Zaspana weszłam do kuchni. Tam czekał na mnie niecodzienny widok. - Boże! Sieroto! Jak Ty karmisz to dziecko! Spójrz jak ono wygląda! - Amanda miała całą buzie w czekoladowej kaszce. Rączki kleiły się jej do stolika. Płakała. Patrick wpychał jej na siłę do buzi łyżeczkę. Zrobiło mi się żal tego dziecka. Podeszłam bliżej, odsunęłam chłopaka i postanowiłam sama zająć się dziewczynką.
- Przecież jest zadowolona. O co Ci chodzi?! - Spojrzałam wzrokiem mordercy.
- Nie wytrzymam z Tobą. Przynieś mi chusteczki nawilżane z łazienki.Trzeba ją trochę umyć. Jejciu... co ten dureń Ci robił? Zły człowiek.
- Ok. ok... już idę. - Odpowiedział. Po chwili usłyszałam, jak ktoś wychodzi z mieszkania. Zostawiłam na chwilę małą i udałam się, żeby zerknąć, kto tam tak hałasuje.
- O, Holly. Ty już nie śpisz? - Zapytał Austin.
- Nie. Przed chwilą wstałam. Wybierasz się gdzieś? - Zapytałam, przyglądając się chłopakowi.
- Muszę iść się przewietrzyć. Poza tym... sorry Holly, ale nie mogę przebywać w jednym pomieszczeniu z dzieckiem. Przepraszam.
- Nie masz za co przepraszać. Rozumiem Cię. Jeśli chcesz to mogę zadzwonić do mojej mamy. Ona na pewno przyjmie ich do siebie.
- No co Ty. Dziecko jest ważniejsze od starego gościa. Poradzę sobie. Jeśli mi nie przejdzie to po prostu znajdę sobie coś innego.
- Jest mi naprawdę przykro. Musiałam przyjąć brata...
- Holly, nic się nie stało. Przestań troszczyć się o wszystkich dookoła. Zajmij się wreszcie sobą. Na mnie już czas. Zobaczymy się potem.
- Pa. - Odpowiedziałam i zamknęłam za chłopakiem drzwi. Już odchodziłam, gdy nagle ktoś zaczął pukać. Myślałam, że to Austin. Gdy otwarłam drzwi ujrzałam Louis'a z Zayn'em. Nie spodziewałam się ich.
- Witaj, Holly. - Rzucił na przywitanie Lou.
- Hej! - Przytuliłam przyjaciela. - Śmiało, wchodźcie.
- Ładne masz mieszkanie. - Oznajmił Zayn. Uśmiechnęłam się pod nosem. Nie znam dobrze Zayn'a. Wnioskuję, że musi być bardzo miłym człowiekiem. I do tego oczywiście przystojnym.
- Czy ja słyszę płacz dziecka? - Zapytał zdziwiony Louis. Nagle przypomniałam sobie, że zostawiłam małą samą.
- Właśnie dziecko! - Powiedziałam do siebie i pobiegłam do kuchni. Małej na szczęście nic nie było. Zastanawiam się gdzie jest mój brat-pajac.
- Patrick! Gdzie jesteś do cholery! - Krzyknęłam na całe mieszkanie. - Ugh! Zabiję go kiedyś! Chodź maleńka. Zapoznam Cię z wujkiem Louis'em i z wujkiem Zayn'em.
- Spokojnie, bo Ci żyłka pęknie. - Powiedział żartobliwie Zayn.
- Jaka słodziutka! Kogo jest ten skarbek? - Zapytał Lou, rozbawiając Amandę. Po chwili Zayn przyłączył się do tej zabawy. Mała nie mogła złapać oddechu, tak bardzo się  jej podobało.
- To jest... - Zaczęłam niepewnie. - To jest dziecko mojego brata. - Odpowiedziałam.
- A czy mógłby tatuś wziąć małą? - Powiedział, kierując słowa do małej. - Wujek Louis przyszedł porozmawiać z ciocią Holly.
- To ja mogę się nią zająć. - Powiedział pewny siebie Zayn.
- Naprawdę? - Zapytał zdziwiona.
- A czemu nie? Jestem dorosły, więc bez problemu uda mi się pobawić z dzieckiem.
- Ok. - Zgodziłam się. - To chodź Lou do salonu. - Zawołałam chłopaka. Usiedliśmy na kanapie. Byłam ciekawa, co go do mnie sprowadza. 
- To co chcesz mi powiedzieć? - Zapytałam z uśmiechem na twarzy. Bardzo go lubię. Nie mogę uwierzyć, że znam go dłużej od Harry'ego.
- Musisz na siebie uważać. Meredith wróciła do miasta. - Oznajmił poważnym głosem.
- Co? Naprawdę? Kiedy? Skąd to wiesz? - Kiedy już całkowicie zapomniałam o tej małpie to ona znowu się pojawia. Miałam nadzieję, że wyjechała i już nigdy tutaj nie wróci. Myliłam się niestety.
- Słyszałem takie plotki, ale uważaj na siebie, dobrze? Nie chcę, żeby Ci się coś stało.
- Ok. Dzięki za wiadomość. Rzeczywiście muszę teraz uważać. Wiesz. Ona jest do wszystkiego zdolna.- Taka jest prawda. Co można sądzić o człowieku, który za wszelką cenę pragnie zdobyć chłopka? Dziwię się jej rodzinie. Jak oni mogą z nią żyć? Powinni ją dać do jakiego zakładu, a nie, żeby miała kontakt z ludźmi, których najchętniej chciałaby zabić.
- Rozmawiałem z Harry'm... - Ponownie zaczął. Na słowo "Harry" reaguję niczym jak pies na kota.
- Proszę nie mówmy o Harry'm. Dla mnie to zamknięty już rozdział.
- Boję się o niego. On chyba ukrywa, że jest załamany. A co jeśli Mer go znajdzie? Co jeśli wykorzysta to, że jest załamany?
- To pilnujcie go. Po tym, co on zrobił Niall'owi, chyba nigdy nie będę wstanie mu wybaczyć.
- W porządku. Nie będę się wtrącał w Wasze sprawy. Idziesz z nami do szpitala? Niall dostał wypis.
- Pewnie tylko, co z Amandą? - Współczuję jej, że trafiła na mojego brata. On w ogóle nie jest odpowiedzialny. Wyszedł sobie bez słowa, zostawiając kilku letnie dziecko. Nienormalny człowiek.
- Weź ją ze sobą. Przejdziemy się. Pewnie spodoba się jej spacer na świeżym powietrzu.


                                                      ~~~~ Oczami Meredith ~~~~

   Jak to pięknie jest wrócić do siebie do domu. Stęskniłam się za tymi ludźmi. Ciekawa jestem, co słychać u mojej kochanej pary. Ciekawe jak zareagują na mój powrót. Zdobyłam adres Harry'ego. Było to trudne, ale dla chcącego nic trudnego, tak? Idąc przez miasto zauważyłam Holly, idącą z przyjaciółmi Harry'ego. Wokół nich biegało jakieś dziecko. Uśmiechnęłam się pod nosem i zaczęłam ich śledzić.


                                                          ~~~~ Oczami Louis'a ~~~~

- Stary! Jak się czujesz?! - Zapytałem Niall'a. Chłopak wygląda na trochę przemęczonego. Nic dziwnego skoro stracił tyle krwi.
- Jest ok. Okropne tutaj jedzenie mają. Nie wytrzymałbym tutaj, ani jeszcze jednego dnia. Umarłbym z głodu. - Odpowiedział. Wszyscy zaczęli się śmiać. Niall o niczym innym nie myśli tylko o jedzeniu.
- Dziękuję Holly, że wtedy zawiozłaś mnie do szpitala. Nie wiem, co by ze mną się stało, gdyby nie Ty.
- Oh, Niall! To nic takiego! Każdy zrobiłby to, gdyby znalazł się w takiej sytuacji. - Odpowiedziała.
- Dobra koniec tych czułości! Chodźmy to uczcić. - Oznajmił Zayn.
- Ale jestem tutaj z dzieckiem. Zaraz. Gdzie jest Amanda? Widzieliście ją? - Holly wstała i zaczęła chodzić po sali. Wszyscy rozglądaliśmy się na wszystkie strony. Nigdzie jej nie było.
- Wiecie co? Pójdę sprawdzić na korytarz. Może tam gdzieś wyszła. - Powiedziała i wybiegła z sali.
- Fajna ta Holly. Zazdroszczę Ci Niall. Chodziłeś z taką laską. Może zarwiesz do niej. Jest wolna. Zerwała z Harry'm , a, że Ty masz u niej względy to może...
- Zayn, przestań. - Niall zawsze tak reaguje, kiedy gadamy o dziewczynach. Wtedy próbuję się nie śmiać, ale coś mu nie wychodzi.
- NIE MA JEJ! - Krzyknęła przerażona Holly. Wszyscy równocześnie spojrzeliśmy się na siebie. Postanowiliśmy jeszcze raz przeszukać teren.


                                                      ~~~~ Oczami Holly ~~~~~                                           


   Wróciliśmy do mojego mieszkania. Nie znaleźliśmy jej. Nikt jej nie widział. Dzwoniłam na  policję i do wszystkich szpitali w mieście. Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie. Już ją szukają. Natomiast w żadnym szpitalu nie ma małej blond dziewczynki. Nie potrzebnie brałam ją do tego cholernego szpitala. Gdybym została w domu nic by jej się nie stało. Chłopaki bardzo mi pomagają. Nie wiem co bym sama  zrobiła. Mój "kochany" braciszek jeszcze nie wrócił. Mówiłam na niego, że jest nieodpowiedzialny, a to ja sama zgubiłam "jego" dziecko. Jestem tak nieodpowiedzialna.
- Hej, Holly. Wszystko będzie dobrze. - Powiedział spokojnym głosem Niall.
- Nie sądzę. Mam dziwne przeczucie... Niall to malutka dziewczynka. Za oknem jest już ciemno i zimno. Boże! - Chodź. Przytul się. - Potrzebuję teraz wsparcia. Jestem taką osobą, że kiedy popełniam błędy, muszę wiedzieć, że ktoś jest przy mnie.
- Na pewno się znajdzie. Trzeba być dobrej myśli.
- Obyś miał rację. Jeśli coś się jej stanie to chyba...
- Nie kończ, proszę. Nie chcę tego słyszeć. A teraz wstawaj i chodź do reszty.
- Ok. Zaczekaj! Dzwoni telefon. Może to policja. - Odbiegłam od przyjaciela i szybko odebrałam telefon.

<rozmowa telefoniczna>
- Halo? - Zapytałam.
- Czy rozmawiam z Holly?
- Tak przy telefonie. O co chodzi?
- Jestem matką Amandy. Proszę przekazać Patrick'owi, że w tym miesiącu nie przeleję mu pieniędzy.
- JEST PANI MATKĄ AMANDY?! - Krzyknęłam do słuchawki. Jak den dupek mógł mnie okłamać?! Co on sobie myślał, że matka nie będzie się interesować dzieckiem? Jak tylko wróci do domu to pokażę mu, że mnie nie wolno okłamywać.
- Oczywiście. Co u mojego bąbla? - Przez chwilę nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Byłam w totalnym szoku.
- Umm.. wszystko z nią jest ok. Śpi już sobie słodko.
- A to dziwne. Ona zawsze zasypia trochę później... ale może to przez inne otoczenie. Tutaj we Francji..
- We Francji?! A nie w USA?! - Coraz bardziej się w tym wszystkim gubię. Jak on mógł mnie okłamać? Jak ja teraz wyglądam w oczach tej kobiety? Co ona o mnie teraz myśli?
- Przepraszam. Powinnam zadzwonić do pani brata. Do widzenia. - Kobieta od razu się rozłączyła. Złapałam się za głowę. Dzisiejszy dzień jest strasznie pokręcony. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
- I co? Wiadomo coś o Amandzie? - Zapytał Niall.
- To nie była policja. To jej matka. - Odpowiedziałam, udając się do kuchni. Chłopak szedł za mną.
- Jej matka? Ahaa... czyli dziewczyna Twojego brata, tak? - Zapytał.
- Nie, Niall. Nie wiem kim jest ta kobieta. Mój braciszek postanowił pobawić się w niańkę. Przygarnął jakieś obce dziecko i chyba dostaje za to kasę.
- Omg! W co on się wpakował.
- Najlepsze jest to, że wmawiał mi, że matka Amandy nie żyje. A ja mu głupia uwierzyłam.
- A skąd masz pewność, że to była jej matka? Może to był ktoś, kto ją porwał.
- Nie, na pewno nie! Kto inny wiedziałby, jak się nazywam i jak ma na imię mój brat? To na pewno była ta Anne.
- A mówiła coś konkretnego na temat tej małej?
- W sumie to gubiła się w tym co mówi... skądś kojarzę jej głos, ale nie mogę sobie przypomnieć skąd.
- W porządku. Chodź do chłopaków. Opowiemy im o tej rozmowie.
- O mój Boże! - Krzyknęłam.
- Co się stało, Holly?
- Meredith! Meredith jest w mieście! A co jeśli nas śledziła? Tylko ona jest do tego zdolna. - Wtedy wszystko zaczęło być jasne. - Niall! Chodź! Jedziemy na komisariat.
- Ale zaczekaj! Wytłumacz mi, o co chodzi!
- Później. Nie ma czasu do stracenia! Musimy działać szybko.


Heeeej! ;D


Obiecałam kilku osobom, że dodam wczoraj rozdział... Przepraszam, że tak się nie stało. Za dnia byłam na dworze, a potem... UMARŁAM! Weszłam na Twitter'a i zobaczyłam to! *O* 



Przepraszam za ten rozdział. Nie wyszedł mi i do tego błędy. Nie wiem kiedy przyjedzie moja przyjaciółka -,- Cóż... mam nadzieję, że Wam się podoba! ☺ W następnym rozdziale będzie więcej o Mer i Harry'm. ;p Jak myślicie z kim będzie Holly? Liczę na szczery komentarz! Awww... dziękuję za 30 komentarzy pod ostatnim postem i 30k wyświetleń!

Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeszcze raz przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx



sobota, 6 lipca 2013

22. Ukradłeś dziecko?!

                                                   ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Z Niall'em jest wszystko w porządku. Co prawda stracił dużo kwi, ale przez to rzadko się umiera. Jest pod kroplówką. Lekarze mówią, że nic mu nie będzie. Kamień z serca mi spadł. Widok Niall'a w kałuży krwi, sprawiał, że obawiałam się najgorszego. Teraz męczy mnie jedna rzecz. Lekarz prowadzący "chorobę" Niall'a pytał się mnie, kto go tak urządził. Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Wszystko wydarzyło się tak szybko. Skłamałam. Powiedziałam mu, że pobili go jacyś nieznajomi ludzie. Zastanawiam się, czy dobrze postąpiłam chroniąc Harry'ego. Może przydałaby się mu porządna nauczka? Usiadłam przy stoliku. Umówiłam się tutaj w kawiarni z Austin'em.
- Witaj. - Powiedział radośnie Austin, siadając naprzeciwko mnie.
- Hej. Jak tam w mieszkaniu? Wszystko gra? - Zapytałam.
- Samanta się wyprowadziła. Uznała, że to będzie najlepsze rozwiązanie.
- Mogła chociaż do mnie zadzwonić. Dobra. Nie ważne. A co z Tobą?
- Holly, czy Ty w ogóle spałaś ostatnio? - Zapytał chłopak, zapierając się łokciami. Całkowicie zignorował moje pytanie.
- To, że mam wory pod oczami nie oznacza, że nie śpię. Jestem zmartwiona i tyle. - Czy to tak bardzo widać, że zamartwiam się moimi problemami? Teraz, gdy Niall jest w szpitalu, a z Harry'm zerwałam, to już kompletnie nie mam z kim szczerze porozmawiać. Boję się, że Niall zezna prawdę, i to ja będę mieć kłopoty, a nie Harry.
- A czym się tak zamartwiasz? - Zapytał spokojnym głosem.
- Wszystkim. Jak ja Ci zazdroszczę, wiesz? Jesteś wolny, zawsze wesoły i do tego wszystkiego jesteś szczęśliwy.
- Wcale nie jestem szczęśliwy. Nie mogę taki być.
- Czemu? - Zapytałam zaskoczona. Austin zawsze sprawiał wrażenie tajemniczego człowieka. Właściwie to nic o nim nie wiem.
- Człowiek, kiedy traci kogoś bliskiego, nigdy nie będzie w pełni szczęśliwy. - Odpowiedział ponurym głosem. Jeszcze bardziej wzbudził we mnie ciekawość.
- Czyli mam rozumieć, że straciłeś bliską osobę? Mogę wiedzieć kogo?
- Straciłem dwie osoby.  Kobietę życia i nasze dziecko. Możemy skończyć ten temat? Nie lubię, nie chcę do tego wracać. Dobrze? - Zaproponował, popijając łyk kawy.
- O mój Boże...dziecko? - Powiedziałam do siebie. - Ok. Rozumiem. - Zaniemówiłam. Czasem miałam wrażenie, że Austin zachowuje się jak idiota. Ciągle powtarzał mi, że trzeba się cieszyć życiem, że dzień bez śmiechu jest dniem straconym. Myślałam, że on po prostu taki jest. Teraz, kiedy dowiedziałam się, co go spotkało, wstydzę się za to. Podejrzliwie obserwowałam jego zachowanie. Chłopak wkurzył się zaczynając ten temat. Nie dziwię się mu. Wspomnienia zawsze zadają niewyobrażalny ból. A zwłaszcza te, które wyrządziły nam krzywdę. Po chwili, zadzwonił mój telefon. Sprawdziłam kto dzwoni. To był Patrick. Uśmiechnęłam się do siebie i odebrałam połączenie.

 <rozmowa telefoniczna>
- Witaj, braciszku! - Krzyknęłam radośnie. Stęskniłam się za nim.
- Cześć, Holly. Jesteś u siebie? - Zapytał. W jego głosie wyczuwałam coś niepokojącego. 
- Jestem na mieście. A gdzie jesteś? Halo? Słabo Cię słychać. - Po drugiej stronie słyszałam jakieś dziwne dźwięki. Jakby kota obdzierali ze skóry.
- Będziemy zaraz u Ciebie.
- Jak to "będziemy"? Przyprowadzasz kogoś ze sobą? - Zapytałam.
- Na pewno nas polubisz, prawda? O, tak!
- Patrick, czy Ty przez ten czas byłeś w jakimś zakładzie psychiatrycznym? Zachowujesz się, jakby Cię tam nie doleczyli. - Nie wiem, co mam sądzić o tej rozmowie. Boję się, co ten dureń tym razem wymyślił.
- Spokojnie. Tylko się nie denerwuj. Spotkamy się u Ciebie. Pa. - Spojrzałam ze zdziwioną miną na Austina. Chłopak również był zdziwiony.
- Wstawaj. Musimy się zbierać. Mój brat odwiedzi nas w mieszkaniu.
                               
                                                     ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

-  Panie Horan, czy pamięta pan, jak to się stało, że został pan pobity? - Od razu po przebudzeniu, zauważyłem dwóch policjantów, stojących przy drzwiach. Przeczuwałem, że będą się mnie wypytywać o to pobicie. - Halo! Czy pan mnie słyszy? - Powtórzył, starszy policjant.
- Proszę zachowywać się ciszej. Tutaj leżą chorzy ludzie. - Upomniała stróża prawa, młoda pielęgniarka.
- Dobrze, przepraszam. - Odparł zawstydzony facet. - To odpowie mi Pan na wcześniejsze pytanie?
- Bardzo bym chciał, ale niestety nie pamiętam. - Uznałem, że chronienie przyjaciela, jest ważniejsze niż jakieś głupie prawo. Za dużo nas łączy. Wolę być mądrzejszy i utrzymać naszą przyjaźń. Co do tego pobicia... był pod wpływem nerwów. Owszem jestem na niego trochę zły, ale nie mogę wpakować go od razu za to za kratki.
- Ma pan amnezje? Czemu lekarz tego u pana nie stwierdził? - Zapytał podejrzliwie.
- Nie mam amnezji. Chodziło mi o to, że nie znam sprawcy i dokładnie nie pamiętam przebiegu zdarzeń.
- A mi się wydaję, że pan coś stara się zataić. Zdaję sobie pan sprawę, że to jest karalne? Szpital zgłosił tą sprawę na policję, więc musimy się tym zająć. Radzę panu odświeżyć sobie pamięć, bo jeśli się dowiem, że coś pan kombinuje, to niech mi pan wierzy, nie będzie miło.
- Jestem szczery. - Powiedziałem poważnym głosem. W duchu miałem ochotę wybuchnąć śmiechem. Już taki jestem.
- W porządku. Więcej pytań nie mam. Do zobaczenia potem, panie Horan.


                                                          ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

- Stary, za dużo już wypiłeś. Odpuść trochę. - Nalegał Louis.
- Nie narzekaj tylko pij! Zadzwoniłem po Ciebie, żeby się dobrze zabawić, ale póki co, to działasz mi tylko na nerwy.
- Wiesz o tym, że powinieneś o nią walczyć?
- Po co? Ona woli Niall'a. Nie widzisz tego? Za każdym razem, kiedy coś się złego dzieję to biegnie do tego swojego "przyjaciela". Cholera wie, czy teraz się nie migdalą.
- Przestań, tak o niej mówić. Na razie to Ty, ją zraniłeś, a nie ona Ciebie.
- Daj spokój, Lou. Już mnie ona w ogóle nie interesuje. Możesz sobie ją wziąć, jeśli chcesz.
- Teraz tylko tak mówisz, bo jesteś pijany. A jak co do czego to zabiłbyś człowieka, gdyby chciał Ci ją odbić.
- Nie! Między mną, a Holly to już koniec.
- Yhyymm... ciekawe. Zobaczymy rano. Aaa... mam dla Ciebie newsa. Podobno ta cała Meredith kręci w mieście. Miej oczy szeroko otwarte.
- Mer? Hmm. Akurat dobrze się składa! Jestem wolny, więc...
- Chyba nie mówisz poważnie? Ona chciała zabić Holly! - Wstałem i podszedłem do chłopaka.
- A może wybrałem złą dziewczynę? Może Mer byłaby lepsza? Hmm? - Poklepałem Lou po plecach i odszedłem.


                                                       ~~~~ Oczami Holly ~~~~

    Czekałam na nadejście brata. On zawsze się spóźnia. Stęskniłam się za nim. Od tamtej pory, kiedy zostawił mi liścik pożegnalny, bałam się, że już nigdy go nie zobaczę. Na szczęście zaraz będę mogła go wyściskać ze wszystkich sił. Ciekawa jestem z kim przyjdzie. Może z dziewczyną? Chętnie chciałabym ją poznać.

- Patrick! - Zawołałam, biegnąć do drzwi.
- Uważaj, bo się jeszcze wywalisz. - Oznajmił Austin.
- Ha, ha, ha. - Syknęłam, odwracając się do niego. Po krótkiej chwili znalazłam się przed drzwiami. Gdy je otwarłam ujrzałam tego samego, uśmiechniętego po uszy chłopaka. Już chciałam się w niego wtulić, gdy wtem z za jego pleców wyszła maleńka dziewczynka. Spojrzałam badawczym wzrokiem na Patrick'a. Chłopak tylko się uśmiechnął i powiedział:
- To znajdzie się u Ciebie trochę miejsca dla naszą dwójkę? - Nic nie odpowiedziałam, tylko otworzyłam szerzej drzwi.
- Amando, biegnij na kanapę, dobrze? - Powiedział dziewczynce. Ta pokiwała głową i szybko pobiegła we wskazane miejsce.
- Co Ty do cholery zrobiłeś?! Ukradłeś dziecko?! Komu?! - Krzyknęłam.
- To nie tak jak myślisz, Holly. To jest dziecko mojej przyjaciółki.
- To co? Ona ot tak dała Ci swoje dziecko? - Nie wiedziałam, co myśleć o tej sytuacji. Byłam w szoku.
- Anne nie żyje. - Powiedział, spoglądając na dziecko.
- Słucham?! Jak to nie żyje?! W ogóle kim była ta kobieta? Patrick, nie było Cię zaledwie kilka miesięcy. Skąd ją znasz? Jak ją poznałeś?
- To długa historia. - Odpowiedział.
- Słuchaj, jeśli mi nie powiesz kim była matka tego dziecka, to możesz się już wynosić. - Nie mam zamiaru mieszkać z Patrick'iem, jeśli nie dowiem się co robił przez ten czas w USA. A co jeśli rodzina matki, szuka tego dziecka? Przecież można uznać go za porywacza. Zastanawia mnie, jak on to zrobił, że tak łatwo przyleciał tutaj z dzieckiem.
- Możemy porozmawiać o tym potem? Obiecuję, że Ci wszystko wytłumaczę. Proszę. Jestem zmęczony podróżą. Muszę nakarmić, umyć i położyć małą spać. Holly, możesz mi ufać. Jestem teraz prawnym opiekunem Amandy. Nikt nie będzie mnie ścigał za porwanie. Teraz ona ma tylko mnie.
- A co z ojcem? Rodziną matki?
- Opowiem Ci wszystko jutro, dobrze?
- Ugh... kiedyś Cię zabiję. - Powiedziałam lekko podirytowana.
- Też Cię kocham, siostrzyczko. A powiedz mi... kim jest ten chłopak? Nie jesteś już z Harry'm?
- To Austin. Mój współlokator. Nie myśl sobie, że coś na łączy! Jesteśmy tylko przyjaciółmi. A Harry... on już nie jest częścią mojego życia.
- Zerwaliście?! Wow! Nigdy bym się tego nie spodziewał.
- Cóż... widocznie tak miało być. Może los ma dla mnie równie przystojnego chłopaka?
- Albo ma dla Ciebie inną ciekawą przyszłość... bycie siostrą zakonną. Haha.
- Już mnie wkurzasz! Idź lepiej zajmij się swoim dzieckiem. Boże, jak to dziwnie brzmi.


Heeeej! ;D


I jest 22 rozdział! Wydaję mi się, że nie jest taki zły, ale mógłby być lepszy. W kolejnym rozdziale dowiecie się kim była Anne i, czy Meredith znowu namiesza w życiu Holly, Harry'ego i Niall'a. 

Podoba Wam się nowy wygląd? Nagłówek zrobiła:kochana :) JEŚLI CZYTACIE TO BŁAGAM KOMENTUJCIE! CHCĘ WIEDZIEĆ, ILE OSÓB DOWIEDZIAŁO SIĘ, ŻE WRÓCIŁAM. 

Przepraszam za błędy. Moja przyjaciółka, która sprawdza mi błędy, jeszcze nie wróciła do domu -,-

Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeszcze raz przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx

czwartek, 4 lipca 2013

21. Wypadek.

                                                      ~~~ Oczami Niall'a ~~~

- Holly? Co Cię do mnie sprowadza? - Zapytałem zaskoczony niezapowiedzianą wizytą dziewczyny. Ostatnio rzadko się widujemy. W końcu zrozumiałem, że nigdy do siebie nie wrócimy. - Holly? Wszystko w porządku? - Ponownie zadałem pytanie. Dziewczyna nic się nie odzywała. Była roztrzęsiona.
- Mogę wejść? Jesteś sam? - Zapytała, zerkając z zza drzwi.
- Pewnie, wchodź. - Odpowiedziałem, pokazując gestem, żeby weszła. Od razu skierowała się na kanapę. Skuliła się i schowała głowę między nogi. Usiadłem obok niej. Delikatnie przytuliłem ją do siebie. Brakowało mi tego.
- To zacznij opowiadać, co sprawiło, że moja królewna jest w takim stanie?- Zapytałem spokojnym głosem.
- Naprawdę chcesz tego słuchać, Niall? - Dałem jej do zrozumienia, że tak łatwo jej nie odpuszczę. - Przyłapałam Harry'ego na pocałunku z Samantą. - Nareszcie wydusiła to z siebie. Wyglądała, jakby wszystko widziała za mgłą. Zaskoczony wiadomością, oparłem się o kanapę. Nie wiedziałem jak to skomentować. Dziewczyna mocniej wtuliła się we mnie. Wiem, że teraz tego potrzebuje, dlatego nie protestowałem.
- I co teraz zrobisz? Rozmawiałaś z nim? - Zapytałem zaciekawiony.
-  A co mam niby zrobić? Może mam zignorować ten cały incydent? Nie rozmawiałam z nim. On nawet nie wie, że o tym wszystkim opowiedziała mi Sam. Wiem, że muszę z nim porozmawiać, ale czy w ogóle jest sens to robić?
- Oczywiście, że jest sens. Przecież nie możesz rozstać z nim bez słowa. Daj chłopakowi się wytłumaczyć. Holly, o miłość trzeba walczyć.
- A co tutaj jest do wyjaśnienia? Pocałował ją i koniec. A Ty Niall, lepiej zastanów się co wygadujesz. Według Ciebie trzeba walczyć o miłość, tak? - Przytaknąłem - To do cholery, czemu nie walczyłeś o nas związek?! Boże, jaka byłam głupia!
- Ciii... Nie płacz. Już dobrze. Chodź, przytul się do mnie. - Holly jest bardzo zrozpaczona. Po chwili leżeliśmy w objęciach. - Patrz. W każdym związku są takie momenty, kiedy trzeba być silnym. Nie można się wtedy poddać. Jeśli o mnie chodzi... - Zacząłem niepewnie - Ja się wtedy poddałem. Nie walczyłem o Ciebie i teraz tego cholernie żałuję. Proszę Cię, Holly. Bądź rozsądna. Nie załamuj się,  tylko porozmawiaj z Harry'm. Holly, musicie przezwyciężyć wszystkie trudności i po prostu iść dalej. Nie warto niszczyć tego wszystkiego co was łączy przez jeden, głupi pocałunek.
- A co jeśli mam tego wszystkiego dość? Niall, skąd mam mieć pewność, że następnym razem nie wskoczy jej do łóżka? A wiesz co w tym wszystkim jest najgorsze?
- Nie mam pojęcia. Oświeć mnie.
- To że miałeś racje. Ostrzegałeś mnie przed tym, że Harry jest kobieciarzem, ale Ci nie wierzyłam. Mam do Ciebie prośbę. Czy mogę zatrzymać się u Ciebie na jedną noc? Potem coś sobie znajdę.
- Holly, dobrze wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć. Możesz zostać jak długo chcesz.
- Dziękuję.
- To co? Pójdę Ci czegoś poszukać na przebranie, a potem kolacja?
- Dziękuję, Niall. - Podziękowała ponownie
- Oj, tam. Już tak nie dziękuj. Nie masz za co. - Wymieniliśmy się małymi uśmiechami i zostawiłem ją samą.


                                                             ~~~ Oczami Holly ~~~


- Trzymaj! - Powiedział Niall, podając mi do rąk jego koszulkę. - Przepraszam, ale nie ma niczego innego.
- Spoko. Jest ok. To pójdę się przebrać.
- W porządku. Za ten czas przygotuję jedzenie. - Odpowiedział, udając się do kuchni.
- Tylko nie zjedz wszystkiego! Zrób tyle, żeby dla każdego starczyło, żarłoku! - Próbuję nie myśleć o Harry'm. Staram się, żeby nie było po mnie widać, że jestem załamana. Nie chcę, żeby Niall miał przeze mnie zły humor. Jest mi cholernie ciężko. Czuję nie wyobrażalny ból. Uśmiecham się sztucznie tylko dlatego, żeby nie panowała dołująca atmosfera.
- Haha. Spokojna głowa, Holly! - Krzyknął Niall. Po chwili postanowiłam pójść do łazienki, żeby się przebrać. Gdy weszłam do pomieszczenie, od razu poczułam ten zapach. Wszędzie rozpoznam zapach jego perfum. Człowiek może zapomnieć o wielu rzeczach, ale o określonym zapachu zdecydowanie nie.
[...]

- O, jak tu ładnie pachnie! - Oznajmiłam z zachwytem, wchodząc do kuchni. - Ciekawe, czy będzie równie smaczne jak pachnie. - Spojrzałam dyskretnie na Niall'a. Był w samych bokserkach. Czy on to robi specjalnie?
- Spróbuj! - Wystawił mi łyżkę przed nos.
- Umm... Pyszne!
- Ej! Nie zjedz wszystkiego! - Powiedział zabawnie chłopak.
- Sam dałeś mi spróbować, więc nie miej do mnie pretensji! - Wystawiłam język. Dziwie się, że chociaż na chwilę zapomniałam o Harry'm. Trzeba przyznać, że Niall jest duszą towarzystwa.
- Ugh...dobra! Wygrałaś! Proszę nakryj do stołu. Wydawało mi się, że ktoś puka do drzwi.
- Ok, idź sprawdź, a ja się tutaj wszystkim zajmę.


                                         ~~~ Oczami Harry'ego ~~~

   Postanowiłem pójść do Niall'a, żeby się mu wyżalić i po prostu pogadać o tym, jakim jestem dupkiem. Muszę komuś o tym opowiedzieć za nim porozmawiam z Holly. Nagle drzwi się otworzyły.

- Harry... - Powiedział zaskoczony, a raczej przestraszony Niall.
- Stary, nie poznajesz już swojego kumpla? - Zażartowałem. - Jesteś zajęty? Wpuścisz mnie do środka?
- Yyy... właściwie to... - Wymamrotał coś pod nosem, drapiąc się po głowie.
- Jeśli jesteś zajęty to po prostu mi to powiedz. Zrozumiem.
- W porządku. Wejdź, proszę. - Oznajmił niechętnie. Od razu, kiedy przekroczyłem próg mieszkania, poczułem zapach gotującego się jedzenia. Chyba Niall chcę coś ukryć.
- Widzę, że masz gościa. Czemu mi nie powiedziałeś? - Usłyszałem jakieś dźwięki dobiegające z kuchni. Nie chciałem mu przeszkadzać w randce.
- Harry, tylko się nie denerwuj... - Zaczął nie pewnie. Nagle zobaczyłem Holly. Nie zauważyła mnie. Paradowała w samej bieliźnie i w koszulce przyjaciela. Spojrzałem się raz na Nialla i raz na dziewczynę. Z wrażenie otwarłem szeroko usta. Nie wierząc w to, co widzę złapałem się za głowę. Byłem w szoku.
- Co Ty tutaj do cholery robisz?! - Zapytałem, zwracając się do Holly.
- Musiałam się wyprowadzić z mieszkania. - Odpowiedziała obojętnie.
- To musiałaś akurat do Niall'a przyjść? Jak się nie mylę to ja, jestem Twoim chłopakiem.
- Masz rację. To Ty jesteś, ale..
- Ale co? - Przerwałem, nerwowo pytając.
- Harry, czy Ty jesteś wobec mnie szczery?
- Oczywiście, że jestem. Skarbie, co Ci przyszło do głowy? - Przybliżyłem się do dziewczyny. - Holly, kocham Cię, Tylko Ciebie. - Złapałem ja w pasie. Skierowałem jej twarz w moją stronę. Wpatrywałem się w jej duże piwne oczy. Bolało mnie to, że ją muszę okłamywać. Łagodnie musnąłem jej usta. Kątem oka zauważyłem Niall'a, wychodzącego z salonu. Nagle Holly oderwała się ode mnie. Zaniepokoiło mnie to. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywała.
- Coś nie tak? Jesteś jakaś dziwna. Czy coś się stało? Austin coś Ci powiedział? - Zapytałem zaniepokojony.
- Czemu miałoby się coś stać? I czemu wciągasz w to Austin'a?
- No, bo wiesz... Mieszkasz z chłopakiem, którego w ogóle nie znasz. Czy on Ci coś zrobił?
- Czy on mi coś zrobił?! Harry? O czym Ty w ogóle myślisz? On mnie nawet palcem nie dotknął!
- A co z pozostałymi dziewięcioma? Zapytałem, żartując.
- Przestań! Nie mam ochoty na żarty! - Gwałtownie się ode mnie odsunęła. Coraz bardziej bałem się, że Austin się wygadał o tym pocałunku.
- Mogę się Ciebie o coś zapytać? - Zadała pytanie, zmieniając ton głosu.
- Pewnie. - Odpowiedziałem, przyglądając się dziewczynie. Do jej oczu zaczęły napływać łzy.
- Kto lepiej całuje... ja, czy Samanta? - Zaniemówiłem. Czułem, że tracę grunt pod nogami.
- Austin Ci o tym powiedział, tak? - Pomału traciłem panowanie nad sobą.
-Ty masz jeszcze śmiałość pytać kto mi o tym powiedział?! No, proszę Cię! JAK MOGŁEŚ MI TO ZROBIĆ?! I to jeszcze z obcą dziewczyną! Odpowiedz mi teraz, albo kończymy z tym wszystkim.
- Słucham? Co?! Chcesz zemną zerwać, bo pocałowała mnie moja przyjaciółka z dzieciństwa?! Traktuję ją jak młodszą siostrę!
- Co? To ta zdzira jest Twoją przyjaciółką?! TY JĄ ZNASZ? O mój Boże!
- Holly! To nic dla mnie nie znaczyło! To ona mnie pocałowała. Nie chciałem tego.
- Błagam, skończ! Nie rozśmieszaj mnie! Pewnie Ci na niej bardzo zależy, dlatego to ukrywałeś przede mną.
- Skarbie to tylko przyjaciółka. Nic mnie z nią nie łączy.
- Nie mów do mnie "Skarbie"! Miałam Ci wybaczyć ten pieprzony pocałunek, ale teraz to już sama nie wiem. Nie odbierałeś moich telefonów. Kłamałeś, że masz wywiady, ale tak nie było! Ukrywałeś znajomość z Samantą! Wszedłeś do jej sypialni, pocałowałeś ją i teraz próbujesz mi wmówić, że jestem dla Ciebie ważna?! Daruj to sobie! Nie chcę Cie znać, Harry!
- Kocham Cie, Holly! Nie możesz mi tego zrobić! Nie możemy na to pozwolić! - Złapałem ja nadgarstek. Przyciągnąłem ją do siebie. Za wszelką cenne chciałem, żeby mi wybaczyła.
- Ty już sam sobie na to pozwoliłeś. Ciekawi mnie jedno. Jak długo ukrywałbyś to przede mną? Może, gdyby Austin nie zobaczyłby tego to przeleciałbyś ją? W moim mieszkaniu? ZA ŚCIANĄ OBOK?!
- W życiu nigdy bym Ci tego nie zrobił.
- Nigdy nie mów nigdy, Harry. A teraz proszę, wyjdź już stąd.
- Nie wierzę, że tak szybko się poddajesz! Czyżbyś rozmawiała z Niall'em? To on Cię na to wszystko namówił?!
- Jak możesz tak myśleć o swoim najlepszym przyjacielu?! - Krzyknęła Holly.
- Co Ty powiedziałeś? - Nagle do salony wbiegł rozwścieczony Niall.
- Nie udawaj, Niall, że się nie cieszysz. - Syknąłem mu prosto w twarz.
- Za dużo sobie pozwalasz, Harry.  - Niall pomału tracił cierpliwość. Był aż purpurowy na twarzy. Holly z przerażeniem obserwowała przebieg akcji.
- Pewnie już obmyślasz plan, jak poderwać Holly, co nie?
- Uważaj co mówisz, bo zaraz dostaniesz! - Pogroził Niall.
- Ja? No chyba nie! - Podbiegłem do chłopaka i z całej siły przyłożyłem mu pięścią w twarz. Kopnąłem go w podbrzusze, następnie popchnąłem na ziemię. Chłopak upadł, uderzając głową o kafelki.
- O Boże! - Krzyknęła głośno Holly. - Co Ty zrobiłeś! O mój Boże! Nienawidzę Cię! Wynoś się stąd!
- Dobrze. Zostawię Was samych. Miłej nocy Wam życzę. - Powiedziałem, wybiegając z mieszkania.


                                               ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- Boże! Niall! Słyszysz mnie? - Chłopak nie reagował na mój głos. Miał krwotok z nosa. Całą koszulkę miał zakrwawioną. Nachylona nad nim próbowałam go obudzić. Po chwili otwarł oczy. - Jak się czujesz?! Dasz radę wstać? - Zapytałam przerażona.
- Bardzo boli mnie głowa... - Powiedział sennym głosem.
- Gdzie? Czoło?
- Nie, z tyłu. - Odpowiedział.
- Poczekaj, sprawdzę. - Ostrożnie odchyliłam jego głowę. Dotykając jej, zauważyłam ranę. Płynęło z niej bardzo dużo krwi. Zszokowana tym widokiem, wstałam i pobiegłam do komody, gdzie leżał telefon. Wykręciłam numer na pogotowie. Nikt nie odbierał. Przerażona obserwowałam Niall'a. Robił się senny, cierpiał. Łzy ciurkiem spływały po moim policzku. Nikt nie odbierał tego zasranego telefonu. Po chwili postanowiłam, że sama zawiozę chłopaka do szpitala.




   Heeej! ;D Pamiętacie mnie jeszcze? haha PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM I JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM! Przykro mi, że Was zawiodłam. Widzę, że z 260 czytelników zostało 206! Cóż... nie dziwię się. Mam nadzieję, że zaczniecie wpadać na tego bloga, bo POWRACAM! haha Podoba się Wam ten rozdział? Chyba go spieprzyłam...Wiem, wiem... jest strasznie dużo błędów! Obiecuję, że next będzie bezbłędny, bo sprawdzi go moja przyjaciółka. Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeszcze raz przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~ @agata_971012 xxx






piątek, 21 czerwca 2013

Zaproszenie!

Hej! :D Przepraszam, że zaniedbałam tego bloga. Obiecuję, że wrócę tutaj. Zapraszam na mojego nowego bloga: link. Mam nadzieję, że Was zaciekawi. Liczę na szczery komentarz ;) ~~ @agata_971012 xxx

piątek, 12 kwietnia 2013

20. Całkiem inny człowiek.

                                                   ~~ Oczami Austin'a ~~

- Zaczekaj! - Zawołał Harry, wybiegając z pokoju Sam. Całkowicie go zignorowałem.
- Błagam! Nie mów tego Holly! Austin! Ona jest dla mnie wszystkim! Rozumiesz? - Stanąłem. Odwróciłem się i spojrzałem obojętnie na chłopaka. Było mi go żal. A raczej współczułem mu jego charakteru.
- Mówisz, że ona jest dla Ciebie wszystkim, tak? A co przed chwilą widziałem? A może tak... kogo widziałem? Holly? Niee! To chyba nie była ona... chociaż w sumie to może założyła perukę? Podniecają Cię dziewczyny w perukach? - Wkurzyłem się. Nienawidzę kłamstw i zdrad, a przede wszystkim fałszywych ludzi. W sumie to sam tak jakby oszukuję wszystkich. Po tym wydarzeniu, które miało miejsce rok temu, wmawiam wszystkim, że jestem gejem. Oczywiście to nie jest prawda. Mówię tak, bo po prostu nie chcę już nigdy się zakochać. Po co mam patrzeć na krzywdę innej osoby, skoro mogę temu zapobiec? Zdecydowanie wolę się tylko przyjaźnić, niż potem cierpieć.
- Co Ty gadasz?! Nie widzę tutaj powodu, żeby żartować! - Oznajmił Harry.
- Ha ha ha! I Ty to mi mówisz?! Posłuchaj mnie uważnie chłoptasiu! W życiu przeżyłem niewyobrażalną traumę. Nawet nie wyobrażasz sobie ile czasu straciłem na bezsensowne rozmowy z psychologiem! Nie życzę tego nikomu. Gdybym mógł cofnąć czas.... Powiem Ci tylko tyle. Jeśli nie powiesz o tym zdarzeniu Holly, ja to zrobię. - Ten chłopak nie wie co zrobił! Tu już nawet nie chodzi o zdradę, ale o to jak poczuje się Holly, gdy się o tym dowie, chodzi o to, że nigdy nie mamy pewności, czy zdążymy przeprosić albo chociaż wytłumaczyć swoje zachowanie. Nie na marne istnieje słynny cytat: " Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą."
- Co mnie obchodzą Twoje prywatne sprawy? Tutaj chodzi o mnie! Chodzi o to co widziałeś, a czego nie powinieneś widzieć! Słuchaj, Austin. Wiem, że uległem Samancie. Pocałowałem ją, ale to ona pierwsza podjęła krok.
- Skoro Ciebie nie obchodzą moje sprawy to czemu miałbym interesować się tym co teraz do mnie mówisz? - Zapytałem.
- Nie chcę, żeby Holly cierpiała...
- A na to chyba już trochę za późno, wiesz? Czasem trzeba użyć rozumu, o ile się go ma.
- Powiesz jej? - Zapytał się Harry. Przybliżyłem się do niego o krok. Czułem, że jest wystraszony. Przybliżyłem usta, do jego ucha i zacząłem mówić.
- Holly wraz z Samantą myślą, że jestem gejem. Uważają mnie za wielkiego fana One Direction, ale jednego nie wiedzą. To wszystko jest kłamstwem. Gdyby ktoś inny, poprosił mnie o przysługę taką o jaką Ty mnie prosisz, to prawdopodobnie spełniłbym ją. Ale dlatego, że Holly przypomina mi kogoś dla mnie bardzo ważnego. Kogoś... kogo straciłem. Niestety, ale będę musiał jej o tym powiedzieć. - Starałem się, aby każde słowo wyraźnie dotarło do Harry'ego. Jednym z wielu moich sekretów jest fakt, że jestem bardzo dobrym aktorem. Praktycznie mało kto wie, że jestem w tym doskonały.
- Czemu mi to mówisz? Teraz mógłbym Cię szantażować, że powiem o tym wszystkich dziewczynom. Więc dlaczego mi to mówisz? - Zapytał zaskoczony i jednocześnie zdumiony chłopak. Ja tylko uśmiechnąłem się chamsko i odpowiedziałem mu prosto w oczy.
- Nawet, jeśli im powiesz, to i tak one Ci nie uwierzą. Widzisz, Harry... - Mówiłem, chodząc wokół niego. - Są ludzie, którzy potrafią śpiewać... Między innymi Ty. Są też ludzie, którzy mają talent do aktorstwa. To jest fajne, kiedy wiesz, że potrafisz udać kogoś kim nie jesteś. - Cały czas mówiąc, szeroko się uśmiechałem. Harry wystraszony, nie mógł oderwać ode mnie oczu. - Taka jest prawda, że jeśli im powiesz to będziesz skończony. - Zatrzymałem się i ponownie przybliżyłem się do chłopaka. - Zdradzę Ci pewną tajemnicę. Często udaję kogoś innego, ale teraz jestem sobą. - Chłopak nic się nie odzywał. Stał bez ruchu. Chyba go za bardzo przestraszyłem...
- Jeśli zbliżysz się do Holly to przysięgam, że Cię zabiję! - Krzyknął, wkurzony Harry.
- Myślisz, że tym mnie przestraszysz? Haha! Zabawne! Serio! Udało Ci się poprawić mi humor.
- Jeśli jej powiesz lub coś zrobisz.... Ona nie może się o tym dowiedzieć!
- O czym mam się nie dowiedzieć? - Zapytała się Holly, wychodząc z za ściany
- Umm.. - Zaniemówił Harry.
- Wiesz Holly jakim jestem wielkim fanem 1D, no nie? - Zapytałem, wymyślając jak to wytłumaczyć.
- No, tak. Wiem, ale co mam z tym wspólnego? - Zapytała, zdezorientowana.
- Chciałem poznać wszystkich członków zespołu, ale Harry mi odmówił....
- Ok, ale ja nadal nie wiem co mam z tym wspólnego...
- No, bo Harry chciał ode mnie kasę za to, że spotkam się z chłopakami. No, wiesz.. on nie chciał, żebyś o tym wiedziała. - Powiedziałem trochę zmieszany. Nie umiałem czegoś sensownego wymyślić.
- To prawda, Harry? - Zapytała, poważnie Holly.
- Niestety tak. - Odpowiedział. Holly, podeszła do Harry'ego. Położyła dłonie na jego ramionach i zaczęła mówić.
- Mógłbyś zrobić wyjątek dla mojego współlokatora? - Zapytała, robiąc "puppy face"
- Skarbie, wiesz o tym, że nie mogę faworyzować fanów. - Odpowiedział jej Harry.
- Zrobisz to dla mnie, czy sama mam zadzwonić do chłopaków? - Zapytała.
- No, ok. Niech Ci będzie. - Odpowiedział i obdarzył mnie mroźnym spojrzeniem.


                                               ~~ Oczami Samanty ~~

     Chyba nie wytrzymam. Już nie mogę z tym walczyć. Staram się być szczera, a przede wszystkim nigdy nie ukrywam żadnych tajemnic przed przyjaciółmi. Przez ten pocałunek panuje tutaj dziwna atmosfera. Harry mnie unika, Austin szantażuje mnie, że powie o pocałunku Holly, a ona w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że ludzie z jej otoczenia ukrywają przed nią sekret. Nie potrafię tak żyć. Nie potrafię udawać, że wszystko jest ok. Muszę jej to powiedzieć. Mam nadzieję, że mi wybaczy...
- Sam? Wszystko ok? Jesteś jakaś smutna...
- Muszę Ci coś powiedzieć. Tylko obiecaj, że nie zrobisz żadnej głupoty i, że mi wybaczysz... - Jest mi bardzo trudno o tym mówić. Nie mam pojęcia jak ona na to zareaguje.
- Brzmisz jakbyś miała mi powiedzieć, że przespałaś się moim chłopakiem. - Odpowiedziała żartobliwie. Poczułam się jakby ktoś wbił mi kołek w serce. Przełknęłam ślinę i zaczęłam mówić:
- Holly, ja... - Zaczęłam niepewnie.
- No, dalej Sam! Przecież nie mogłaś coś tak bardzo głupiego zrobić, żebyś miała się mnie bać. - Oznajmiła, czekając jak jej odpowiem.
- To może ja to powiem! - Nagle usłyszałam głos Austin'a. Chłopak opierał się o framugę drzwi.
- Austin, proszę pozwól mi jej to wyjaśnić. - Zwróciłam się spokojnym głosem do chłopaka.
- Ok. - Powiedział. - Powiedz jej teraz albo ja to powiem. - Spojrzałam na Holly. Dziewczyna nie wiedziała na kogo się patrzeć. Była zdezorientowana. Miała skrzywioną miną.
- Pocałowałam Harry'ego. On nie chciał tego. To ja sama, wbiłam się w jego usta. Holly... - Zadrżał mi głos. - Przepraszam. To tylko moja wina. Błagam wybacz mi! Przede wszystkim nie obwiniaj za to Harry'ego. To tylko i wyłącznie moja wina. Holly czy Ty w ogóle mnie słuchasz? No, proszę Cię! Odpowiedz coś! - Holly się załamała. Skupiła wzrok na oknie. Wpatrywała się w nie i po chwili wstała i wybiegła z mieszkania.
- I co zrobiłeś?! Chciałam jej jakoś spokojnie wytłumaczyć, a Ty... Po co kazałeś mi to teraz, tak szybko powiedzieć? - Krzyknęłam na Austina. Chłopak chamsko się uśmiechnął i wyszedł z mieszkania.


                                                  ~~ Oczami Holly ~~

- Wiedziałeś o tym? - Zapytałam Austin'a.
- Tak, akurat wszedłem do pokoju Samanty, gdy oni się całowali...
- Ohh... jak mogłam być tak głupia!
- Przestań! Nie obwiniaj się za to.
- Myślałam, że on mnie kocha, że nigdy mnie nie zdradzi. Marzyłam, żebyśmy byli szczęśliwi, a on całuje się z moją współlokatorką w moim mieszkaniu. - Czułam jak gorzkie łzy spływają po policzkach. Trzęsłam się z  bezsilności.
- To nie była wina Harry'ego. - Powiedział Austin, co mnie jeszcze bardziej dobiło.
- Daruj to sobie. Jest winny i tyle. Gdyby nie chciał, żeby do tego doszło to nie poszedłby do jej sypialni. Właśnie! Jeśli nie chciał jej pocałować to co tam robił?
- Ej! Nie płacz. To nie jedyny facet na Ziemi.
- Łatwo Ci mówić. Jesteś gejem, nie angażujesz się w stałe związki i mogę się założyć, że nie wiesz co to jest prawdziwa miłość.
- Holly, Ty mnie nie znasz. Mylisz się co do tego, że nie wiem czym jest miłość.
- Proszę. Nic już lepiej nie mów. Posiedźmy tutaj w ciszy i spokoju. Muszę przemyśleć kilka ważnych spraw.
- Wrócisz do niego?
- Austin ja jeszcze z nim nie zerwałam, więc jak mogę do niego wrócić?! Najpierw muszę z nim pogadać, tylko problem tkwi w tym, że chyba tego nie przeżyję...
- Chyba trochę przesadzasz... to był tylko pocałunek. Nie przespał się z nią, tylko ją pocałował.
- I Ty masz śmiałość mówić, że znasz się na miłości! To jest dowód na to, że jeszcze nigdy nie przeżyłeś załamania nerwowego przez miłość. Wiesz.. Muszę z kimś porozmawiać. Z kimś kto na pewno mnie zrozumie i będzie wiedział jak się teraz czuję. Chcę Ci podziękować. Fajnie wiedzieć, że jest przy mnie osoba, która nic przede mną nie ukrywa. Dziękuję. - Wysiliłam się na uśmiech i odeszłam, udając się w stronę mieszkania gdzie mieszka Niall.


Heej! ;D

Dziękuję za:

- 21,347 WYŚWIETLEŃ!
- 28 KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM!
- 70 OBSERWATORÓW! *O*

1. Przepraszam, że tak rzadko dodaję nexty. Ostatnio zaniedbuję tego bloga, ale obiecuję, że zaraz po egzaminach będę częściej dodawać rozdziały. :) Póki co dodaję 20 rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Napiszcie co sądzicie. 

2. Przepraszam za wszystkie błędy! Jeśli chcecie być informowani to napiszcie swoje nicki :) KOCHAM WAS ♥ I DO NEXTA! ~~ @agata_971012 xxx




sobota, 30 marca 2013

19. Świadek.

                                                     
                                                           ~~ Oczami Niall'a ~~


   O co jej chodziło? Nie rozumiem jej. Czemu ona powiedziała, że jeśli nie będę miał przed nią żadnych tajemnic, to między nami może się coś zmienić? Jak to możliwe, że ona mówi mi takie rzeczy, skoro jest z Harry'm? Po co robi mi nadzieję? Mimo, że jest mi cholernie ciężko jakoś pomału przyzwyczajam się do tej całej sytuacji, że między nami to już koniec. Kocham ją, ale nie chcę, żebyśmy obydwoje ucierpieli przez jej zachowanie.

                                                           ~~ Oczami Holly ~~


- A jak tam radzisz sobie z miłością? Masz kogoś? - Zapytała Samanta, popijając łyk gorącej czekolady. Siedziałyśmy na kanapie i rozmawiałyśmy, poznając się.
- Hmm... Czy sobie radzę? Szczerze? - Zapytałam.
- Yhym.
- Kompletnie sobie nie radzę! Już się w tym wszystkim gubię. Miałaś kiedyś tak, że kochałaś dwóch facetów na raz? - Zapytałam z nadzieją, że odpowie "tak".
- Nie, nie miałam tak, ale kilka razy cierpiałam przez facetów. Między innymi, dlatego wróciłam do Londynu, ale coś czuję, że moja miłość zawsze czekała na mnie tutaj w UK.
- Tak? A mogę wiedzieć co się stało? - Zapytałam z ciekawością. Samanta bardzo mnie intryguje. To naprawdę tajemnicza dziewczyna. Wydaję się być spontaniczna, wesoła, otwarta na nowe kontakty, ale czuję, że jest w niej coś... tajemniczego. Nie wiem konkretnie co, ale po prostu tak czuję.
- Mój chłopak zrobił dziecko jakiejś dziewczynie i powiedział, że to była moja wina, że mnie zdradzał.
- Co? Ale łajdak! Gdzieś Ty go spotkała?! - Zapytałam, kładąc energicznie kubek na stole.
- W Hiszpanii, Mieszkałam tam przez tyle lat, więc trudno było, żeby się nie zakochać... ale póki co, jestem wolna, sexowna i...
- I musisz posprzątać po sobie łazienkę! - Wtrącił się Austin.
- Oj, nie mój drogi! Tak nie będzie! Podsłuchujesz babskie rozmowy? Jak śmiesz? Precz mi stąd! - Krzyknęła zabawnie, rzucając w niego butem.
- To Wy się tutaj ogarnijcie, a ja idę zadzwonić do chłopaka... - Oznajmiłam i oddaliłam się od tych debili. Oni serio są zwariowani. Od wczoraj rozbawiają mnie do łez. Cieszę się, że ich poznałam. Przynajmniej wiem, że zawsze ktoś na mnie czeka w domu.
- Ej, Holly! Nie zostawiaj mnie samej z tym nieogarem! - Powiedziała błagalnie Sam.
- Oj, przeżyjesz! Hahaha! - Odpowiedziałam i pobiegłam do mojego pokoju, aby zadzwonić do Harry'ego.

  [...]

    Czekałam jak głupia. Harry nie odbierał telefonu. Usiadłam bezradnie na podłodze, oparłam się o ścianę i skupiłam wzrok na wazonie z różą od Niall'a. Źle się wczoraj zachowałam. Nie mam pojęcia, czemu powiedziałam Niall'owi taką bzdurę! Jest mi głupio. Tak bardzo chciałabym przytulić się do Harry'ego, albo po prostu zobaczyć jego nieziemski uśmiech. Mam nadzieję, że ma jakiś poważny powód, dlaczego nie odbiera moich telefonów, bo jeśli tak nie jest to pożałuje tego! Jak ja się obrażam, to już niełatwo mnie przekonać do przyjęcia przeprosin. Po chwili usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Uśmiechnęłam się do siebie i odebrałam połączenie.
- Witaj, kotku! - Usłyszałam radosny głos Harry'ego. Na początku nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam zła, że nie odbierał moich wcześniejszych telefonów, ale zdecydowałam, że nie będę poruszać tego tematu.
- Hej... - Odpowiedziałam cichym a zarazem spokojnym głosem.
- Przepraszam, że nie odzywałem się tyle czasu. Chyba nie masz mi tego za złe? - Zapytał.
- Nie. No, co Ty! Przecież nic się nie stało. Masz dużo na głowie, wiec to Cię usprawiedliwia.
- To może... spotkamy się u Ciebie? Co Ty na to? - Zapytał zadowolony chłopak.
- Yyy... u mnie? - Zapytałam trochę zaskoczona. Jak sobie pomyślę, że miałabym zaprosić chłopaka do tego domu wariatów to aż głowa mnie boli. Nie wiem, co by sobie pomyślał o moich nowych współlokatorach a tym bardziej o mnie!
- Tak. Będę u Ciebie za 15 minut. Pa!
- Paa... - Przez dłuższą  chwilę, siedziałam bezradnie. Nagle wpadłam na pomysł. Szybko wstałam i pobiegłam do Samanty i Austin'a

[...]

- Musicie iść do sklepu! - Oznajmiłam, zwracając się do znajomych.
- Po co? Wczoraj byłyśmy na zakupach.. - Odpowiedziała zdziwiona Sam.
- Ale... zapomniałyśmy kupić... umm....
- Holly ma rację! Musimy kupić kilka rzeczy, bo jutro wyprawiam imprezę. - Dodał Austin.
- Jaką imprezę? - Zapytałyśmy się równo z Sam.
- Normalną, zwykłą imprezę. A... i nie macie nic przeciwko, żebym tutaj ją zrobił? Prawda?
- Ok, ale pod warunkiem, że nie rozwalisz nam mieszkania! - Pogroziłam zabawnie palcem.
- No i żeby nie było dużo ludzi, bo będzie jak w dżungli! - Dodała Sam.
- Spoko! Kilku znajomych przyjdzie. To, co? Sam, idziemy na te zakupy? - Zapytał się Austin, patrząc dyskretnie na mnie. Zignorowałam to. Chciałam, żeby jak najszybciej wyszli z mieszkania.
- No idźcie już, bo sklep zaraz Wam zamkną! - Powiedziałam, wyrzucając ich za drzwi. Ulżyło mi, że się ich pozbyłam. Podeszłam do kanapy i wygodnie usiadłam na niej. Chciałam włączyć telewizję, gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Udałam się do drzwi i zobaczyłam jego... Zatkało mnie. Nie mogłam przestać się na niego gapić. Ten błysk w jego oczach, uśmiech, wyraz twarzy... Sprawiały, że miałam ochotę rzucić się na niego i zaciągnąć go do swojej sypialni. Nie wytrzymałam! Energicznie przyciągnęłam do siebie chłopaka. Nawet nie wiem, kiedy znaleźliśmy się w kuchni. Czułam jego ciepłe, duże dłonie. Gładząc mnie nimi po plecach, jednocześnie delikatnie całował mnie po szyi. Rozkoszowałam się tą chwilą. Nagle znalazłam się na blacie. Wiedziałam, dokąd zmierzamy.

                                       
                                                     ~~ Oczami Samanty ~~

- Jak myślisz Holly będzie zła jak wrócimy wcześniej? - Zapytałam Austin'a.
- Raczej tak... przecież dawała nam znaki, że chce mieć mieszkanie tylko dla siebie.
- A zróbmy jej niespodziankę! Hahah!
- Niespodziankę, powiadasz? Chyba raczej na złość!
- Oj tam! Będzie śmiesznie! No dajesz! Chodź!
- Okay... ale, żeby to nie było później na mnie!
- Spokojna głowa Austin! Masz klucze?
- Tak. - Odpowiedział, pokazując mi je.
- Ok, to chodźmy. - Ruszyliśmy w kierunku naszego mieszkania. Idąc obok nowo poznanego chłopaka, bacznie obserwowałam jego zachowanie. Wczoraj, gdy go po raz pierwszy zobaczyłam, uznałam, że to na bank gej. Teraz to nie jestem, co do tego pewna. Może się mylę, ale mam wrażenie, że on udaje. Zauważyłam, że często spogląda na Holly... Nie wiem... Może po prostu to są tylko wybryki mojej wyobraźni? Mam nadzieję, że tak jest, bo co by było, gdyby okazało się, że chłopak, z którym mieszkam pod jednym dachem, okazałby się zupełnie innym człowiekiem niż mi się wydaję? Kończąc przemyślenia, znalazłam się przed drzwiami mieszkania. Wymieniłam spojrzenia z Austin'em i zapytałam:
- A może jednak pójdziemy gdzieś się przejść? No wiesz... Jeśli Holly jest z chłopakiem to chyba nie powinniśmy im przeszkadzać...?
- Słuchaj Sam. To jest teraz i nasze mieszkanie. Możemy wychodzić i wchodzić do niego, kiedy tylko nam się podoba. Więc nie rozumiem, o co Ci chodzi. Przed chwilą sama chciałaś jak najszybciej znaleźć się tutaj...
- Ok, masz rację. To, co? Liczymy do trzech i wchodzimy?
- Ok, jeden...
- Dwaa...
- I trzy! - Złapałam za klamkę. Otwarłam drzwi i weszliśmy do środka. Przechodząc przez salon słyszałam czyjeś głosy. Dźwięki dobiegały z sypialni Holly. Pewnie jest tam ze swoim chłopakiem. - Pomyślałam i wróciłam Austin'a.
- Mówiłaś na mnie, że podsłuchuję rozmowy, a Ty przepraszam bardzo, co przed chwilą robiłaś?
- Ja.. nie podsłuchiwałam! Oni są tak głośno, że słychać ich aż tutaj!
- Mów jak chcesz, ja i tak wiem, że pękasz z ciekawości, z kim tam jest Holly.
- Skąd Ty to możesz wiedzieć?! Nie możesz tego wiedzieć! - Odpowiedziałam oburzona! Za dużo sobie pozwala ten chłopak!
- Wiesz.., może próbujesz ukryć uczucia, ale wiedz, że oczy zawsze Cię wydadzą.
- Mam Cię już dosyć!
- Ohh.. Jutro będziesz miała spokój przez całe dwie godziny.
- Taak? A to, czemu? - Zapytałam z ciekawością.
- Idę na koncert One Direction. - Odpowiedział dumnie Austin.
- One.. ahaa... A idziesz z kimś? - Od razu, gdy usłyszałam nazwę zespołu, pomyślałam o Harry'm. Może, jak pójdę z Austinem to spotkam Harry'ego? Było by super. Wzięłabym od niego numer i może umówilibyśmy się na randkę.
- Nie, a co chcesz iść ze mną? - Zapytał chłopak, wyrywając mnie z przemyśleń.
- Powiedzmy, że chcę, ale nie, dlatego, że kocham ten zespół tylko, dlatego, że będzie tam mój przyjaciel. - Nie chciałam, ujawniać jak nazywa się on. Austin pewnie uznałby mnie za debilkę.
- Przyjaciel? Jak ma na imię? - Zapytał Austin.
- Ha... - Już chciałam wypowiedzieć, chociaż imię, gdy nagle otwarły się drzwi od pokoju Holly.
- O Holly! Głośniej się nie dało? - Zapytał złośliwie chłopak. - OMG! T-too jest Harry Styles?! O matko! - Gdy się odwróciłam doznałam niewyobrażalnego szoku. Nie mogłam złapać oddechu. Ciężko było mi uwierzyć, że tam stoi Harry. Ten chłopak, w którym byłam zakochana. Co ja gadam! Nie oszukujmy się!Nadal jestem w nim zabujana! Harry z przerażeniem patrzył na mnie. Z jego wyrazu twarzy wyczytałam, że nie chce, żebym przyznawała się do niego, jako do swojego przyjaciela. Zrobiło mi się przykro. Poczułam, jakbym miała szklane serce, które coraz bardziej pęka na miliony maleńkich kawałków. W sumie to chyba przesadzam... To, co nas łączyło było bardzo dawno. Ale jednak jestem zazdrosna! Nie wytrzymam z myślą, że moja współlokatorka, którą bardzo polubiłam jest w związku z moim Harry'm.
- Umm.. Nie wiedziałam, że już wróciliście... Gdybym wiedziała to... - Zaczęła zawstydzona Holly.
- To, co? Nie poszłabyś do łóżka ze swoim chłopakiem? Tak? - Nie wytrzymałam. Starałam się, żeby nie wybuchnąć, ale nie dałam rady.
- Może przedstawię Was sobie! Harry poznaj moich współlokatorów. Austin - Harry, Harry - Austin.
- Hej, miło Cię poznać! Jestem Waszym wielkim fanem! - Wykrzyczał Austin, łapiąc za rękę Harry'ego.
- Mi Ciebie też jest miło poznać. - Odpowiedział Harry, zerkając na mnie
- A ta ślicznotka to Samanta. Proszę poznajcie się Samanta - Harry. Harry - Samanta. - Zaniemówiłam. Stałam sparaliżowana. Nie wiedziałam, jak się teraz zachować. Podeszłam do Harry'ego, podałam mu dłoń i powiedziałam:
- Miło Cię poznać.... Harry. -  Oznajmiłam, spuszczając wzrok na ziemię. Chciałam jak najszybciej znaleźć się u siebie w pokoju. Myślałam, że powrót do Londynu coś zmieni. Że po prostu zacznę nowe życie. Kiedy spotkałam Harry'ego po tylu latach, postanowiłam wiązać z nim swoją przyszłość. Teraz... nie ma sensu. Najlepiej będzie jak pójdę spać, a jak się obudzę to postaram się o nim zapomnieć.
- Wiecie, co? Pójdę do siebie. Źle się czuję. Wybaczcie. Miło Cię było poznać, Harry. - Pożegnałam się i poszłam na swojej sypialni.

                                                           ~~ Oczami Holly ~~

- Dziwne, że Samanta tak szybko od nas odeszła, no nie? - Zapytał Austin, wpatrując się w drzwi od pokoju dziewczyny.
- Może po prostu niedobrze jej się zrobiło? A może ją otrułeś? - Zapytałam, próbując się nie śmiać.
- Ja? W żuciu!
- Harry? Wszystko ok? - Zapytałam chłopaka. Wyglądał jakoś dziwnie. Zaniepokoiłam się.
- Czemu miałoby być źle? Wszystko jest ok. Wiesz... zaschło mi w gardle. Pójdę do kuchni się czegoś napić. Zaraz wracam. - Powiedział i odszedł.

                                                         ~~ Oczami Harry'ego ~~

- Musiałaś akurat z nią zamieszkać? - Zapytałem nerwowo.
- Po co tutaj przyszedłeś? Nikt Cię nie widział? - Odpowiedziała Samanta.
- To nie była odpowiedź na moje pytanie. - Oznajmiłem.
- Myślisz, że specjalnie zamieszkałam z Twoją dziewczyną?! Po co miałabym to robić?
- Nie.. Ja po prostu.. Zdziwiłem się. Nie myślałem, że jeszcze kiedykolwiek Cię spotkam. A na pewnie nie tutaj! 
- Czemu nie powiedziałeś mi, że masz dziewczynę?
- A to by coś zmieniło?
- Tak. Harry, ja... tutaj wróciłam, żeby zacząć wszystko od nowa. Gdy się spotkaliśmy na przyjęciu urodzinowym Nick'a, pomyślałam, że może być jak dawniej. Niestety myliłam się.
- Przykro mi, że..
- Daj spokój. Nie masz za co przepraszać. Wiesz... zapomnijmy o tej rozmowie. Nie chcę, żeby Holly się o nas dowiedziała.
- Ale zostajemy przyjaciółmi?
- A nimi nie jesteśmy?
- Racja.. To między nami wszystko wyjaśnione? Tak?
- Jasne.
- Ok, to wracam do Holly.
- Harry?
- Tak? - Zapytałem, stojąc przed wyjściem. Dziewczyna podbiegła do mnie i wbiła mi się w usta. Uległem jej. Całując się z nią, przypomniały mi się te chwilę, kiedy byliśmy razem. Już chciałem oderwać się od niej, gdy nagle otwarły się drzwi. Jak poparzony odskoczyłem od Sam. W drzwiach stał ten cały Austin. Wysłałem mu błagalne spojrzenie. Chłopak z otwartymi szeroko ustami, odszedł bez słowa.  Zostawiłem Samantę i udałem się za chłopakiem.



 Heeej! ;D

Dziękuję za:

- 19,927 WYŚWIETLEŃ! 
- 30 KOMENTARZY POD OSTATNIM POSTEM!
- 62 OBSERWATORÓW! 

1. Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz PRZEPRASZAM! Nie miałam prawie przez miesiąc internetu! Mam nadzieję, że przez to nie przestaniecie czytać tego opowiadania...? Co do tego rozdziału... nie udał mi się -,- Może przez to, że tak długo nie pisałam? Cóż... mam nadzieję, że Wam się podoba. Napiszcie co sądzicie :) Aaa i podoba Wam nowy wygląd bloga? Mam go zmienić? Coś Wam nie psuje? Śmiało piszcie!

2. Przepraszam za wszystkie błędy! Jeśli chcecie być informowani to napiszcie swoje nicki :) KOCHAM WAS I DO NEXTA! ♥ ~~ @agata_971012







poniedziałek, 4 marca 2013

18. Urodziny!!!

                                                       ~~ Oczami Holly ~~
                 
   Mija już prawie miesiąc odkąd Meredith wyjechała z Patrick'iem do USA. Owszem przez jakiś czas było mi ciężko, ale pogodziłam się z tym, że mój "Mały Braciszek" nie jest już wcale mały i dobrze wie co robi. Moja mama próbowała ze mną porozmawiać. Dzwoniła przez pierwsze dwa tygodnie, ale później po prostu kontakt się urwał. Właściwie to nie mam już nikogo. Oczywiście mam Harry'ego, ale boję się, że może się nam coś złego przytrafić i już nie będę mieć w nikim wsparcia. Jest jeszcze Niall, ale... to jest bardzo skomplikowane. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, ale jednocześnie wiem, że on liczy na coś więcej niż przyjaźń. Nie chcę robić mu nadziei. To by było wobec niego nie fair. Jak na razie w moim życiu wszystko układa się w najlepszym porządku. Od przyszłego tygodnia zacznę chodzić do tutejszego liceum. Szkoda, że to tylko kilka miesięcy. Naprawdę nie lubię żegnać się z ludźmi. Między mną i Harry'm jest dobrze. Słowo "dobrze" w tym przypadku brzmi trochę źle... Wiem, że Harry jest zapracowany, ale tęsknię już za nim. Nie widzieliśmy się już od tygodnia! Gdy mieszkałam u niego wszystko wydawało się prostsze. Miałam z kim pogadać, a teraz siedzę sama na kanapie i jem tabliczkę czekolady. Niby dzień jak co dzień... tylko, że jest mały szczegół... dzisiaj są moje urodziny. Zapowiada się ciekawie. Pewnie spędzę cały wieczór na oglądaniu komedii romantycznych.


                                                       ~~ Oczami Niall'a ~~

   Dzisiaj jest 27 stycznia. To bardzo ważna data, bo są to urodziny Holly. Zastanawiam się, czy zadzwonić, czy może lepiej złożyć jej życzenia osobiście...? Trochę się boję. Nie wiem co robić. A co jeśli przyjdę do niej, a ona będzie z Harry'm? O ile on w ogóle wie, że ona obchodzi dzisiaj urodziny. Coś mi się wydaję, że on ją trochę zaniedbuje. Owszem mamy teraz urwanie głowy, bo a to próby, a to audycje, ale przecież nie mamy tego codziennie! W każdym bądź razie, gdybym to ja był na jego miejscu to na pewno nie mógłbym przeżyć ani jednego dnia bez Holly. Wiem co mówię! Przecież ja  wiem najlepiej jak to jest być zakochanym. Ciągle myślę o niej. Trochę te myśli mnie rozpraszają. W każdej piosence, którą śpiewamy, widzę właśnie ją. Dosłownie jakby te wszystkie teksty były napisane tylko o nas. Wiem, to głupie... ale czy nie o to chodzi w miłości? Czy miłość zawsze musi być "mądra"?
- O czym tak myślisz, Niall? - Zapytał Liam, siadając obok mnie. On zawsze wie, kiedy coś mnie dręczy.
- O niczym nie myślę. - Odpowiedziałem, unikając dalszych pytań ze strony wiecznie ciekawskiego Liam'a. Nie mam zamiaru żalić się, jaki to ja jestem smutny, bo moja była dziewczyna chodzi teraz z moim kumplem.
- Daj spokój Niall! Przecież widzę, Myślisz o tej dziewczynie, prawda? - Zapytał na co ja tylko zamknąłem o czy i oparłem się o kanapę.
- Tak.. o Holly. Ona dzisiaj ma urodziny Mam dylemat. Nie wiem, czy iść do niej... W końcu ona jest dziewczyną Harry'ego, więc to on powinien być teraz przy niej. - Powiedziałem, lekko wzdychając.
- Taa... powinien, ale chyba do niej nie pójdzie - Oznajmił poddenerwowany Liam.
- Co? Jak to? - Zapytałem zdziwiony. Nie wiedziałem o co mu do końca chodzi.
- Harry szykuje się do pubu. Podobno jakiś jego kolega ze szkoły ma dzisiaj urodziny, więc pewnie nie będzie dostępny dla nikogo, a na pewno nie dla Holly.
- To on nie wie, że Holly ma dzisiaj urodziny? - Zapytałem lekko oburzony.
- Najwidoczniej nie wie. Powiesz mu? - Zapytał, z ciekawością Liam, unosząc brew do góry.
- Nie wiem... chyba muszę. Jeśli nie powiem, to jak się poczuję Holly, gdy spędzi sama swoje urodziny?
- Zawsze to Ty, możesz do niej pójść. W końcu jesteś jej najlepszym przyjacielem, nie?
- Tak, masz rację. Pójdę do niej, a po powrocie powiem Harry'emu.
- Myślisz, że Harry dzisiaj wróci do domu? Proszę Cię! Pewnie wróci jutro rano. - Spojrzałem na Liam'a z miną "lepiej już nic nie mów!". Nie wyobrażam sobie, żeby Harry dzisiaj nie złożył życzeń Holly. Tak nie można! Podszedłem do kanapy, wziąłem kurtkę i udałem się do nowego mieszkania dziewczyny.

[...]

  Podszedłem do jej mieszkania. Już chciałem zapukać do drzwi, gdy nagle straciłem wiarę w siebie i postanowiłem odejść. Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło. Jakoś poczułem, że nie powinienem tam iść. Może to i lepiej, że odszedłem? A gdyby między nami do czegoś doszło? Nie, nie! Wolę nie ryzykować. Schodząc, po schodach niechcący wpadłem na jakąś osobę.
- Przepraszam! - Powiedziałem, schodząc dalej.
- Niall?! - Usłyszałem głos poszkodowanej dziewczyny. - Co Ty tutaj robisz? - Moim oczom ukazała się Holly. Uśmiechnąłem się do siebie i podszedłem do niej.
- Chciałem Cię odwiedzić. - Odpowiedziałem lekko zawstydzony. Nie sądziłem, że tak wszystko się potoczy.
- Ah tak! Ok, to chodź! Poleniuchujemy razem! - Zaproponowała radośnie.
- Ok, więc chodźmy!
- A co tam trzymasz? - Zapytała, zerkając na moje ręce, które trzymałem za plecami.
- Jakaś Ty ciekawska! Zaraz zobaczysz!  - Odpowiedziałem, wchodząc do jej mieszkania.
- To czego się napijesz? Kawa, herbata, może woda? - Zapytała się, a ja nic nie odpowiedziałem, tylko przybliżyłem się do niej i wyciągnąłem przed nią krwisto czerwoną różę.
- Proszę! To dla Ciebie! Wszystkiego Najlepszego koo... Holly! Spełnienia wszystkich marzeń. - Już chciałem powiedzieć "kochanie". Ugryzłem się w język i dodałem "Holly". Dziewczyna promiennie się uśmiechnęła, Jej piwne oczy świeciły się niemal jak promienie świecy. Zrobiło mi się przyjemnie na sercu, że mogłem sprawić jej przyjemność..
- Jezu! Niall! Nie musiałeś! - Powiedziała radosnym głosem i wtuliła się we mnie. Z uśmiechem na twarzy, wąchałem zapach jej włosów. Tak, to ten sam zapach jak zawsze. Jabłkowy szampon. Kocham go u niej. Przypominają mi się te wszystkie chwilę, w których miałem przyjemność poczuć ten przecudowny zapach. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.
- Jesteś kochany, wiesz? - Oznajmiła, nadal tuląc się do mnie.
- Wcale tak nie jest! Dobrze, wiesz, że zawsze w Twoje urodziny przynoszę Ci róże.
- Tak, wiem. Dziękuję. To dla mnie bardzo ważne, bo nie jest już jak kiedyś, kiedy każdy składał mi życzenia. Wiesz o tym, że jesteś pierwszą osobą, która dzisiaj odezwała się do mnie? Dziękuję Niall, że pamiętałeś i, że przyszedłeś do mnie, pewnie masz tyle na głowie...
- Nie ma za co! - Przerwałem. - Nie miałem nic do roboty, więc jestem. To co? Może wyskoczymy  do...
- Nachos!!! - Wykrzyczała Holly.
- To nie fair! Czytasz mi w myślach! - Odpowiedziałem, robiąc smutną minkę.
- A czy to pierwszy raz Niall? Haha! Po za tym, to żadna nowość, że Ty każdą wolną chwilę spędzasz w Nachos.
- No, fakt! - Wybuchnąłem śmiechem. - A czekaj! Nie masz na dzisiaj żadnych planów? - Zadałem pytanie, mając na myśli, czy jest umówiona z Harry'm.
- Nope, Harry ma dzisiaj wywiad w radiu. - Powiedziała, udając, że jest ok. Wcale tak nie jest! Doskonale, wiem, kiedy ona kłamie.
- A kiedy on Ci to mówił? - Zapytałem, chociaż doskonale wiedziałem, że on ją po prostu okłamał. Owszem mieliśmy mieć wywiad w The Hits Radio, ale to zostało odwołane tydzień temu.
- Powiedział to, wtedy, kiedy ostatni raz się widzieliśmy, czyli jakiś... tydzień temu.
- Cały tydzień temu?! - Powiedziałem zaskoczony.
- Cóż.. jesteście bardzo zapracowani, więc muszę się z tym pogodzić, że nie będzie nam łatwo. To co? Wstawię różę do wazonu i idziemy, tak?
- Tak, tak! Czekam. - Oznajmiłem.
- Ok, zaraz wracam.


                                                       ~~ Oczami Harry'ego ~~
 
   Dzisiaj cały wieczór mam wolny. Miałem zostać trochę dłużej na imprezie urodzinowej u Nick'a, ale zdecydowałem, że muszę się spotkać z Holly. Powinienem zadzwonić do niej. Dawno się nie widzieliśmy. Brakuję mi jej. Wyjąłem telefon z kieszeni, wybrałem jej numer i czekałem jak odbierze połączenie. Przechodząc uliczkami Londynu, dostrzegłem Niall'a wchodzącego z Holly do Nachos. Rozłączyłem połączenie i udałem się wolnym krokiem w ich stronę. Stojąc za drzewem bacznie obserwowałem ich zachowanie. Wygląda na to, że bawią się dobrze. Trochę poczułem się głupio. Pewnie Holly nie mogła już sama wytrzymać w tak dużym mieszkaniu. Patrząc się na nich, doszedłem do wniosku, że oni naprawdę siebie kochają. Po chwili usłyszałem jak dzwoni mój telefon. Obojętnie odebrałem.
- Hallo?
- No, stary, czemu tak wcześnie urwałeś się z imprezy? - Zapytał całkowicie pijany Nick.
- Muszę spotkać się z moja dziewczyną. Z resztą mówiłem Ci, że wychodzę...
- Dobra, wracaj! Mam dla Ciebie niespodziankę. - Oznajmił chłopak, rozłączając się. Spojrzałem jeszcze raz w kierunku Holly. Była szczęśliwa. Cały czas uśmiechała się w stronę Niall'a. Odchodząc od drzewa, postanowiłem wrócić na imprezę kumpla.

[...]

- A jednak wróciłeś! - Wykrzyczał Nick, otwierając mi drzwi. Popatrzałem się na niego i pokiwałem głową. Wyglądał dosłownie jak jakiś żul. W ustach trzymał skręta,  jedną ręką trzymał się progu a drugą trzymał szampana.
- No, to powiesz mi jaką masz dla mnie niespodziankę? - Zapytałem donośnym głosem, ponieważ chłopak mógł tego nie usłyszeć.
- Pamiętasz, naszą koleżankę Samantę?
- Yyy... nie. - Odpowiedziałem bez zastanowienia się.
- No, jak możesz jej nie pamiętać?! Przecież to dzięki niej nie jesteś prawiczkiem!
- Nick! Błagam Cię! Nie gadaj na głos takich rzeczy! A zwłaszcza nieprawdy!
- Ok! Jeśli nie możesz jej sobie ot tak przypomnieć to chyba muszę Ci ją pokazać. - Oznajmił i pociągnął mnie w stronę salonu, gdzie wszyscy byli. - Samanto! Chodź no, na chwilę! - Zawołał Nick po czym podeszła do nas pewna blondynka. Na początku nie wiedziałem kim ona jest, ale nagle wszystko sobie przypomniałem. To była moja koleżanka ze szkoły. Niestety nie mogłem się z nią lepiej zapoznać, bo wyjechała z rodzicami do Hiszpanii.
- Hej, Harry! Kupę lat! Nie sądziłam, że kiedyś będę stała naprzeciwko słynnego Harry'ego Styles'a.
- Cześć! - Odpowiedziałem nieco skołowany tą sytuacją.
- To co? Może się napijemy? - Zapytała blondynka.
- Pewnie. - Odpowiedziałem udając się za dziewczyną. - To zostajesz tu na stałe? - Zapytałem.
- Tak. Raczej tak, tylko muszę znaleźć jakieś przytulne mieszkanko. Ale się zmieniłeś... pamiętam Cię, jak byłeś jeszcze taki mały! Haha! Nadal mam przed sobą tego chłopczyka co wypijał litry soku jabłkowego,
- Oj! Na pewno nie litry! Po za tym napoje energetyczne też często piłem!
- No w sumie to racja. Często piłeś je, gdy byliśmy nad jeziorem!
- Haha! Wiesz, że prawie już o tym zapomniałem?
- Widzisz, jestem tutaj od tego, żeby Ci przypomnieć! Zdrowie! - Powiedziała, przybliżając kieliszek.
- Zdrowie.


                                       
                                                        ~~ Oczami Holly ~~

- To chyba pora, żeby się rozejść. - Oznajmił Niall.
- Taak! Jest już późno! A ja muszę jutro rano wstać, bo przychodzą do mnie ludzie z ogłoszenia.
- Jakiego ogłoszenia? - Zapytał.
- Dałam do gazety ogłoszenie, czy chcę ktoś wynająć pokój. Wiesz, moje mieszkanie jest tak duże, że pomieści kilka osób. Niall możesz mi powiedzieć, co zrobiłeś, że Meredith tak łatwo zostawiła mnie w spokoju? - Zapytałam z ciekawością. On musiał coś dla niej zrobić. Nie ma innej opcji. Przecież to jest nie możliwe, żeby ona tak po prostu wyjechała. Tyle czasu "walczyła" o Harry'ego. Jestem strasznie ciekawa, co jest powodem jej nagłego wyjazdu za granicę.
- To już wiesz o tym, że skłamałem? Nigdy się nie przespałem z Mer. To był tylko bezsensowny plan, który i tak nie wypalił.
- Skoro to co mi wcześniej powiedziałeś, nie jest prawdą to w takim razie co ukrywasz? - Zapytałam, chcąc dowiedzieć się prawdy.
- Widzisz... Mer potrzebowała pomocy. Na początku nie chciałem jej pomóc, ale przekonała mnie, że warto to zrobić.
- Co warto zrobić? - Ponownie zadałam pytanie. Coraz bardziej ciekawość dawała znaki.
- Mogę Ci tylko to powiedzieć, że jeśli nie pomógłbym jej to Ty, Harry i Patrick mielibyście zniszczone całe życie. Zrobiłem to, bo Meredith nie jest do końca taka jak się wydaje..
- Niall, nie możesz po prostu powiedzieć mi o co tu w tym wszystkim chodzi? Czemu sądzisz, że on jest inna? Sam widziałeś do czego jest zdolna! Proszę Cię Niall. Powiedz mi.
- Nie teraz. Za jakiś czas się dowiesz.
- Miałam nadzieję, że mamy to za sobą, Niestety myliłam się., Gdyby nie było dzisiaj moich urodzin to zapewne zaczęłabym krzyczeć na Ciebie, ale mam dzisiaj dobry humor, więc spróbuję się opanować. - Oznajmiłam, próbując opanować gniew.
- Przepraszam, że nie mogę Ci tego powiedzieć. Obiecuję, że jak tylko upewnię się, że to co mam Ci powiedzieć jest prawdą to na pewno Ci wszystko powiem. Dobrze?
- Ok. Dobranoc Niall. Kocham Cię głupku, ale wiedz, że jeśli będziesz mieć nadal przede mną tajemnice to moje uczucia nigdy się nie zmienią i na zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.
- Ja Ciebie też! Śpij dobrze.
- Jeszcze raz dziękuję Niall. Naprawdę dziękuję. - Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i udałam się do mojego mieszkania.

                                                Następnego dnia - rano.

   Obudził mnie dzwonek do drzwi. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i udałam się w stronę niezapowiedzianego gościa. Zajrzałam przez oczko. Nie znałam tej osoby! Przekręciłam zamek i przywitałam dziewczynę.
- Dzień dobry! Ja w sprawie wynajmu pokoju. Przepraszam, chyba Cię nie obudziłam? - Przez chwilę spoglądałam na tę blondynkę. Trochę mnie zaskoczyła.
- Cześć! Proszę, wejdź. - Oznajmiłam, pokazując gestem.
- Dziękuję. Bardzo ładne mieszkanie. - Oznajmiła, rozglądając się.
- Moim zdaniem nie ma czym się zachwycać. Ważne, że jest przestronne. Na pewno jesteś zainteresowana?
- Jasne! Powiedz tylko, kiedy mogę się wprowadzić!
- Nawet teraz, A tak w ogóle to Holly jestem. - Uśmiechnęłam się i podałam rękę.
- Miło mi, Samanta. - Odpowiedziała. Usiadłyśmy na kanapie. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Kogo tu znowu niesie? - Pomyślałam.
- Dzień dobry! Czy to Pani dała ogłoszenie do gazety? - Zapytał pewien brunet.
- Taak! Zgadza się. - Odpowiedziałam, próbując nie wybuchnąć śmiechem. Chłopak był bardzo dziwnie ubrany. Na głowie miał beret. Ubrany był w obcisłe jasno różowe rurki, jaskrawą bluzkę z napisem " Kiss me" i czarną skórę.
- Zapraszam. - Zaprosiłam go do środka.
- Pokazać Ci Twój pokój? - Zapytałam chłopaka.
- Umm.. w sumie to zaraz przyjadą moje rzeczy, więc wypadałoby.
- Czekaj! Jak to zaraz przyjadą Twoje rzeczy?
- No, po prostu już się wprowadzam! Pasuję mi! - Spojrzałam na Samantę. Dziewczyna była równie zaskoczona jak ja.
- Okay.. To może się poznamy. W końcu wszyscy razem będziemy mieszkać.
- Ja jestem Samanta. A to jest Holly. - Powiedziała dziewczyna, podchodząc do nas.
- Jestem Austin. I jestem gejem. - Spojrzałyśmy się na siebie w jednym i tym samym momencie. Uśmiechnęłam się w stronę chłopaka, a potem udałam się do kuchni.
- Ej! Holly! Chyba Ci nie przeszkadza, że jestem gejem? - Zapytał chłopak po czym podeszłam do niego.
- Nie skądże! Nawet mi się to podoba. Przynajmniej będziemy mogli sobie wzajemnie pomagać. Ty będziesz nam pomagał w wyborze ubrań, a my..
- My będziemy Twoimi wiernymi przyjaciółkami! Hahaha - Dodała Samanta. Chłopak zdziwiony spoglądał na nas.
- Ok, to kiedy remont mieszkania? - Zapytał.
- Jaki remont? Przecież to nowe mieszkanie! - Oznajmiłam.
- Tu jest zdecydowanie za mało różu! - Powiedział, pokazując na ściany. My nic nie odpowiedziałyśmy tylko wybuchnęłyśmy śmiechem.


Heeej! ;D

1. Dziękuję za: 

- 17,144 WYŚWIETLEŃ! 

- 32 KOMENTARZE POD OSTATNIM POSTEM! *O*

- 57 OBSERWATORÓW!

2. Przede wszystkim chcę Was przeprosić, że tak długo nie dodawałam nexta. Ale już jest! I liczę na wasze komentarze! ;) Jak widzicie w życiu Holly i Harry'ego pojawiła się nowa postać, czyli Samanta. Jak myślicie? Będą z nią kłopoty, czy może zostanie najlepszą przyjaciółką Holly? Przecież Samanta będzie mieszkać z Holly i innym współlokatorem - Austin'em. A co z tym chłopakiem? Czy na pewno jest gejem? I co ukrywa Niall? TEGO DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE! ☺

3. Zostawcie swoje nicki, jeśli chcecie być informowani na tt! Jeśli macie jakieś pytanie to śmiało pytajcie na tt! Przepraszam za wszystkie błędy! KOCHAM WAS ♥ I DO NEXTA! ~ @agata_971012 xx