sobota, 24 sierpnia 2013

29. Powrót przyjaciela.

                                               ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

   Rozmowa z Samantą bardzo mi pomogła. Czasem tak mam, że potrzebuję się komuś po prostu wygadać. Z resztą chyba tak jak każdy. Myślę, że nie jestem ideałem chłopaka. Samanta mi to uświadomiła. Muszę się zmienić. Rozmowa z przyjaciółką to nic złego, ale nie mogę dopuścić do tego, żeby pewnego dnia stracić kontrolę nad sobą i popełnić najgorsze głupstwo przez., które mógłbym stracić Holly. Nie mogę na to pozwolić. Po rozmowie z Samantą, wstąpiłem do pobliskiej kwiaciarni. Kupiłem różę na przeprosiny. Mam nadzieję, że Holly zrozumie i mi wybaczy. Nie raz kłóciliśmy się, a potem wszystko wracało do normy.
   Wszedłem do mieszkania. Drzwi były otwarte. To dziwne, bo Holly zawsze zamyka je za sobą. Wszedłem do środka, żeby sprawdzić, czy jest wszystko ok. Nawet nie rozebrałem się z ubrania wierzchniego. Po prostu zaniepokoiło mnie to, że drzwi były otwarte.
- Holly? Wróciłem. - Oznajmiłem donośnym głosem. Z łazienki wydobywał się dźwięk lejącej się wody. Pomyślałem, że Holly pewnie bierze prysznic. Stanąłem przed wejściem do łazienki. Nastawiłem ucho, po czym zapytałem:
- Holly jesteś tutaj w łazience? - Słychać było jak nadal woda spływa do kabiny. Jeszcze bardziej się zaniepokoiłem. Postanowiłem wejść i sprawdzić, czy z Holly jest wszystko w porządku. Otwarłem drzwi. Przestraszony, zacząłem szukać wzrokiem Holly. Wszedłem do środka i zamarłem. Przed sobą widziałem Holly, siedzącą w wannie z Niall'em. Otwarłem z wrażenia usta. Zabrakło mi słów. Patrzyli się na mnie z ze zdziwionymi minami. Poczułem jak serce gotuje mi się ze złości i smutku. Spojrzałem na Holly. Tak bardzo było mi głupio. Przed chwilą myślałem o tym, jakim jestem beznadziejnym chłopakiem, a teraz sam dowiaduję się, że moja dziewczyna wcale nie jest taka święta. Złapałem się za głowę. Czułem jak gniew rozprzestrzenia się po całym moim ciele. Miałem ochotę podejść do Niall'a i wycedzić mu w pysk. Mówiłem sobie w myślach "Nie, Harry! Postanowiłeś być lepszy. Musisz się tego trzymać. Nie bądź głupcem." Patrząc się nadal na dziewczynę bezradnie udałem się do drzwi. Już wychodząc, odwróciłem się i powiedziałem:
- Następnym razem zamykaj za sobą drzwi... - Trzasnąłem drzwiami i udałem się do sypialni, aby spakować swoje rzeczy.



                                              ~~~~ Oczami Stev'a ~~~~

     Zawsze myślałem, że przyjazd do Londynu będzie czymś nie zapomnianym. Nie myliłem się. Czy włamanie się do czyjegoś mieszkania można nazwać ekstremalnym wyczynem? Uważam, że na pewno wartym zapamiętania. Rodzina Meredith od zawsze miała kupę forsy. Laska żyła sobie jak księżniczka. Łóżko z baldachimem, ściany zrobione z poduszek, garderoba większa od mojego pokoju. Jeszcze bardziej jej nienawidzę. Rozpuszczona zdzira. Dla tatusia była "grzeczną" córeczką, a tak naprawdę cały czas chciała tylko zabijać. Nie można było jej na przykład powiedzieć, że nie chce się jej w towarzystwa, bo od razu planowałaby zemstę. Kiedy ją poznałem od razu wiedziałem, że wpakuje mnie w kłopoty. Gdzie taka pusta suka mogła schować pamiętnik? Na filmach "sweet sixteen" kładą pod poduszką, lub pod łóżkiem. Schyliłem się, aby sprawdzić. Ani pod poduszką, ani pod łóżkiem nie było tej rzeczy. Gdzie ona do cholery to ukryła? Usiadłem na bujanym fotelu, który znajdował się na przeciwko balkonu. Musiało to wyglądać komicznie. Facet w skórze, siedzący na babcinym bujanym fotelu. Przez chwilę zastanawiałem, gdzie może jeszcze być jej pamiętnik. Nagle usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi. " Kurwa, co jest?!" - Pomyślałem, zrywając się na równe nogi. Wczoraj wszystko zaplanowałem. Podsłuchałem rozmowę rodziców Mer. Matka miała o tej porze być u fryzjera, a ojciec w banku. Słyszałem, jak ktoś chodzi po korytarzu. Na palcach, niczym jak baletnica udałem się do okna. Otwarłem balkonowe drzwi, po czym szybko, ale ostrożnie wbiegłem na balkon. Taras był duży. Z każdej strony były małe szczebelki, z których można było spokojnie zejść na dół. Nie czekałem, ani chwili dłużej. Szybko uporałem się kilkunastoma szczeblami. Przy ostatnim skoczyłem na trawnik. Otrzepałem dłonie i postanowiłem uciec. Już chciałem biec, gdy nagle przede mną zatrzymał się samochód policyjny. Poddałem się. Nie opłacało się już uciekać.


                                                     ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Nie spałam całą noc. Harry zabrał ze sobą wszystkie swoje rzeczy. Mówiłam mu, że my się tylko wygłupialiśmy, ale on dalej ciągnął swoje. Obydwoje zachowaliśmy się dzieci. Nie powinnam wygłupiać z Niall'em w wannie, a Harry nie powinien obrażać się o to. Przecież nic złego nie zrobiliśmy. Mam dość tych naszych kłótni. Nie chcę tak żyć. Kocham Harry'ego, ale nieustanne kłótnie nie zbliżają nas do siebie. Wręcz odwrotnie! Po chwili usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam z nadzieją, że to Harry. Chłopak wczoraj zostawił klucze, więc może to być on. Harry często zmienia zdanie. Najpierw jest obrażony na cały świat, a potem sam przychodzi i przeprasza. Podeszłam do drzwi. Nabrałam powietrza do ust i otwarłam je. Ku mojemu zdziwieniu nie było tam Harry'ego. Przede mną stała Jade. Tak, moja najlepsza przyjaciółka, która doprowadziła do rozpadu mojego związku z Niall'em. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Byłam zaskoczona. Nie odzywałyśmy się do siebie przez jakieś 3 lata.
- Witaj, Holly. - Powiedziała ciepło Jade. - Pamiętasz mnie jeszcze? Czy możemy porozmawiać? Jeśli powiesz, że nie to zrozumiem to. - Uśmiech przyjaciółki, sprawił, że od razu zrobiło mi się lepiej na sercu.
Obdarowałam ją uśmiechem i przerwałam jej.
- Ciii... Chodź tu do mnie. - Wystawiłam ręce do uścisku.
- Tak bardzo mi Ciebie brakowało! - Powiedziałam, tuląc się do przyjaciółki.
- Myślałam, że zrzucisz mnie ze schodów. - Zażartowała.
- Haha. Już dawno Ci przebaczyłam. Proszę nie znikaj już nigdy więcej. Potrzebuję teraz wsparcia przyjaciółki.
- Nigdzie się nie wybieram. Może wejdziemy do środka? Wiesz, na klatce jest niezbyt przyjemnie.
- Tak, tak. Oczywiście! Zapraszam. - Odpowiedziałam, pokazując dłonią, aby weszła.
- Dziękuję.
- To co Cię do mnie sprowadza? - Zapytałam radośnie.
- Przybywam na ratunek.
- Komu?
- Tobie. Słyszałam, że coraz częściej kłócisz się ze swoim chłopakiem. Pomyślałam, że mogłybyśmy pojechać razem na krótkie wakacje? Tylko my dwie. Mam Ci tyle do opowiedzenia. Powiedz mi, co o tym myślisz?
- Rozmawiałaś z Niall'em, tak? - Zapytałam.
- Tak, ale co do wakacji to był mój pomysł. Po za tym i tak chciałam się z Tobą spotkać, tylko nie miałam odwagi spojrzeć Ci w oczy. Tak mi przykro, że przez moją głupotę straciłaś swoją pierwszą, prawdziwą miłość.
- Jest ok. Mam teraz kochającego chłopaka... znaczy do wczoraj miałam.
- Jak to do wczoraj? Zerwałaś z nim?
- Nie. To raczej on zerwał ze mną. Nic mi nawet nie odpowiedział. Po prostu wziął walizkę i wyszedł z mieszkania. Myślałam, że jak rozmawiałaś z Niall'em to on Ci wszystko opowiedział...
- Nie mam pojęcia co zaszło pomiędzy Waszą trójką, Mogę się tylko domyślać, że nie możesz wybrać pomiędzy Niall'em, a Twoim obecnym chłopakiem.
- Jak Ty dobrze mnie rozumiesz. - Jade zawsze mnie dobrze rozumiała. Oprócz Niall'a to właśnie ona była moją najlepszą przyjaciółką.
- No widzisz. Pamiętam jaka jesteś. To co? Masz ochotę zaszaleć? Znając Ciebie, pewnie przez te wszystkie lata stałaś się niezłą nudziarą.
- Ej no weź! Ranisz!
- Haha! Trzeba Cię zmienić! I ja się tym już zajmę.

[...]

- Słucham? - Odebrałam telefon.
- "Rozmowa z zakładu karnego. Proszę czekać na połączenie." - Zaskoczona, czekałam jak ktoś się odezwie. - Holly? Całe szczęście, że się do Ciebie dodzwoniłem.
- Ale kto mówi? - Zapytałam.
- To ja Steve. Musisz mi pomóc.
- Pomóc? W czym? Jesteś w więzieniu? Co tam robisz?
- Próbowałem znaleźć pamiętnik Mer, ale całkowicie zapomniałem sprawdzić, czy ma ochronę. Kiedy uciekałem złapał mnie jakiś dozorca z policją i wylądowałem tutaj. Proszę. Tylko Ty możesz mi pomóc.
- Ale powiedz mi jak.
- Musisz znaleźć pamiętnik Meredith. Błagam! Bez niego mogę tutaj siedzieć nawet kilka lat. Rodzice Mer już wnieśli oskarżenie. - Co ja mam mu odpowiedzieć? Może tak: " o dobrze się składa, bo akurat matka Mer dała mi go kilka dni temu."??? Czemu zawsze muszę wpaść w jakieś kłopoty? Dlaczego ja?
- Steve... nie mogę tego zrobić dla Ciebie. Ja nawet nie znam jej rodziny.
- Błagam Cię Holly! Odwdzięczę Ci się za to!
- Przepraszam, ale nie mogę. Muszę kończyć. Pa. - Teraz najważniejsze jest to, żeby Steve nie dowiedział się, że to ja mam pamiętnik. Boję się myśleć, co mógłby mi zrobić, gdyby się dowiedział, że go okłamałam. 


Heeeej! ;D

    I jest 29! Nie mogę się doczekać 30-tego! ;) Jak widzicie mamy 2 bohaterów więcej! Steve - barman z Dartmound i Jade - Przyjaciółka Holly z dzieciństwa. Jak myślicie? Czy Holly wyjedzie na wakacje z Jade? Czy Steve odkryje prawdę o Holly? O tym, że to właśnie ona ma pamiętnik Mer? Czy nareszcie Holly wybierze tego właściwego chłopaka? Co się wydarzy w następnym rozdziale? Czy pożegnamy pewnego bohatera? TEGO DOWIECIE SIĘ W NEXCIE! 

    Piszcie, co myślicie! Jakieś przeczucia? ŚMIAŁO KOMENTUJCIE! Liczę na szczere komentarze! 

  ☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeśli podoba Wam się to opowiadanie, to proszę polecajcie je! ;) Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx

czwartek, 15 sierpnia 2013

28. Pogrzeb.


                                                  ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Rozległ się ponury dźwięk dzwonów. Złapałam Harry'ego za dłoń. Wiem, że przyjście tutaj było dla niego wielkim wyczynem. Chłopak starał się nie pokazywać po sobie, jak bardzo jest przerażony. Szliśmy wolnym krokiem. Tłum ludzi szedł za trumną z Meredith. Gdyby parę lat temu ktoś mi powiedział, że za niedługo dziewczyna, która chciała mnie zabić, odbierze sobie życie, zapewne wyśmiałabym go. Meredith była jak lwica. Nigdy się nie poddawała, o wszystko walczyła. To smutne, że po kilku tabletkach odebrała sobie życie.
- Wszystko będzie dobrze. - Wyszeptałam w stronę chłopaka. Harry nic nie odpowiedział. Usłyszałam tylko lekkie wzdychnięcie. Założył okulary przeciw słoneczne, po czym przygryzł dolną wargę. Zawsze to robi, kiedy jest pod denerwowany.
Postanowiłam nic się nie odzywać tylko podtrzymywać go na duchu. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Szybko się odwróciłam, żeby sprawdzić, kto jest jej właścicielem. Zamarłam. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Przede mną stał Steve. Tak, ten sam Steve z Dartmound. Barman, który był "niewolnikiem" Meredith. Spojrzałam na Harry'ego. Chłopak nadal szedł za tłumem. Postanowiłam zatrzymać się na chwilę, żeby porozmawiać ze Stevem
- Co Ty tutaj robisz? - Zapytałam, nie dowierzając. Szczerze? Boję się go. Nawet go dobrze nie znam.
- Miłe powitanie, Holly. Ciebie też miło wiedzieć. Pamiętasz mnie jeszcze? - Zapytał, znacząco się uśmiechając.
- Jak mogłabym zapomnieć o kimś, kto chciał mnie otruć? Pamiętasz? Wakacje '09? Dartmound?
- Pamiętam, ale nie zapominaj o tym, że do tego zmusiła mnie Mer. Teraz nie jestem jej do niczego potrzebny. Umarła, więc jestem wolny. Już nie będzie mnie straszyć. Mógłbym teraz pójść na policję i powiedzieć jaka z niej była podła suka, ale nie zrobię tego. Wiesz czemu? - Patrzyłam na chłopaka ze zdziwieniem w oczach. Mało o nim wiem, poznałam go na wakacjach, mam złe wspomnienia z nim związane. Na polecenie Mer chciał wsypać mi narkotyki do napoju. Nie wiem, czy powinnam nadal z nim rozmawiać.
- Czemu tego nie zrobisz? Przynajmniej jej rodzina się o tym dowie. Wreszcie się dowiedzą jaka ona była naprawdę. Więc czemu? - Zapytałam, bacznie się przyglądając Mulatowi.
- Potrzebuję dowodu. Nie mogę iść na policję i po prostu powiedzieć, że Meredith utopiła dziewczynę w basenie, bo ta chodziła z jej byłym chłopakiem. Oni w życiu nie uwierzyliby mi. Wiem, że Mer pisała pamiętnik. Tam wszystko opisywała. Każde morderstwo, każdą podłą rzecz, jaką wyrządziła człowiekowi. Muszę go mieć. Mam nadzieję, że jej rodzina go zatrzymała. Muszę go zdobyć. Chcę ją upokorzyć, tak jak ona upokarzała mnie przez tyle lat, spędzonych w jej "służbie". - Kiedy Steve zaczął mówić o pamiętniku, zdałam sobie sprawę, że to właśnie ja posiadam rzecz, którą za wszelką cenę będzie chciał zdobyć. Przeczytałam tylko niecałą połowę pamiętnika. Jeszcze nic nie było o żadnym morderstwie. On nie może się dowiedzieć, że ja go mam. Muszę to najpierw wszystko przeczytać... muszę poznać całą prawdę o Mer.
- Umm.. nie wiem, co powiedzieć. Meredith pisała pamiętnik? Naprawdę? Nie wiedziałam o tym... chętnie przeczytałabym go. Odezwij się, jeśli go znajdziesz. - Czuję się jak idiotka. Aktorstwo nie jest moją mocną stroną. - Muszę iść. uroczystość zaraz się zacznie. Do zobaczenia. - Oznajmiłam, sztucznie się uśmiechając. Odeszłam, udając się w stronę kościoła.


                                                  ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

    Wychodziliśmy z kościoła. Ulżyło mi na myśl, że to już koniec. W czasie ceremonii miałem wielką ochotę wstać i wybiec z stamtąd. Już mieliśmy wejść do auta, gdy nagle ktoś zawołał Holly. Odruchowo się odwróciliśmy. Przed nami stała kobieta w średnim wieku. Wcześniej zauważyłem ją, siedzącą w pierwszej ławce. Płakała, pewnie była z rodziny Meredith.
- Witaj, Holly! Chciałam Ci podziękować za udział w ceremonii pogrzebowej Meredith. Byłyście przyjaciółkami, więc pewnie bardzo to przeżywasz, prawda? - Spojrzałem znaczącą miną na Holly. Holly przyjaciółką Mer?! WTF?! Czy ja o czymś nie wiem?
- Ah, nie ma za co. Wypadało przyjść pożegnać... przy-jaciółkę, prawda? - Widzę po niej, że co coś przede mną ukrywa. Chyba będziemy musieli poważnie porozmawiać.
- Tak, racja. A to jest.. - Zaczęła kobieta, pokazując rękoma na mnie.
- To jest mój chłopak... Marcel. - Powiedziała szybko, szeroko się uśmiechając.
- Marcel? - Powtórzyłem zaskoczony.
- No, co Ty Marcel... nie pamiętasz swojego imienia? - Spojrzałem na dziewczynę morderczym spojrzeniem. Totalnie nie wiedziałem o co jej chodzi.
- Przepraszam panią bardzo. Haa... Marcel nie lubi pogrzebów. Jeszcze raz proszę przyjąć moje kondolencję. Do widzenia! - Powiedziała na pożegnanie. Idąc obok dziewczyny, czekałem na wyjaśnienie.
- Co to kurwa było? - Zapytałem, łapiąc Holly za nadgarstek.
- Harry nie teraz, nie tutaj. Porozmawiamy w domu.
- Czemu nie teraz? Czemu nie tutaj, co? Wstydzisz się mnie? Dlatego skłamałaś co do mojego imienia? Może masz kogoś innego, co?
- Czy Ty siebie słyszysz? Nie będę z Tobą tutaj o tym rozmawiać. Za nim wejdziesz do mojego mieszkania to proszę doprowadź siebie do porządku. Nawet nie wiesz co ja dla Ciebie zrobiłam, idioto. Będziesz mi jeszcze dziękował. - Oznajmiła, odchodząc ode mnie.

[...]

- To co masz na swoją obronę, Holly? - Zapytałem, wchodząc do kuchni.
- Harry, daj spokój, nie jesteśmy w sądzie. - Odpowiedziała żartobliwie. Wcale nie było mi do śmiechu. Chyba każdy na moim miejscu zachowywałby się podobnie.
- Dziewczyno przedstawiłaś mnie obcej kobiecie jako Marcel! Czy ja nazywam się Marcel Styles? Nie! Więc czemu to zrobiłaś?!
- To była matka Mer...
- No co Ty nie powiesz! Skapnąłem się. - Przerwałem jej.
- Meredith powiedziała jej, że miała chłopaka Harry'ego, co nie było prawdą, więc nie chciałam, żeby jej matka snuła jakiejś podejrzenia co do Twojej osoby. Dlatego skłamałam.
- Czemu mi o tym nie powiedziałaś? Co by było, gdybym sam się przedstawił? Zastanowiłaś się?
- Przepraszam bardzo, czy nie powinieneś mi teraz podziękować?
- Ciekawe za co? Za upokorzenie, Holly? - Odpowiedziałem, ściągając nerwowo koszulkę. Byłem rozpalony z nerwów.
- Haha! Następnym razem sama Cię wepchnę za kratki! I uwierz mi, nie będę wysyłać paczek!
- Nie będziesz musiała, bo nie będę w więzieniu. - Krzyknąłem.
- Wiesz co? Zostawię Cię samego! Pójdę do mojego przyjaciela - Niall'a. Z nim da się pogadać, w przeciwieństwie do innych osób. - Powiedziała chamsko, trzaskając drzwiami.
- Tak, idź do niego! Cholera! Jaki ze mnie kretyn! - Krzyknąłem, wywracając stół. Czy wszystko musi się pieprzyć? Czemu nie może być tak jak dawniej. Poznając Holly, wyobrażałem sobie nas, jako szczęśliwą, bez konfliktową parę. Teraz nie potrafimy normalnie rozmawiać. Każdy temat doprowadza do kłótni. Bezradnie usiadłem na kanapie. Wyjąłem telefon z kieszeni. Zacząłem bawić się nim. Po chwili wszedłem w kontakty. Oglądając numery znajomych, natknąłem się na numer do Samanty. Przez jakiś czas gapiłem na w telefon, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. W końcu wybrałem numer do Sam.
 <rozmowa telefoniczna>
- Słuuucham? - Usłyszałem dziewczęcy głos.
- Hej, Sam.. - Zacząłem niepewnie.
-Wow! Styles się do mnie odezwał?! Co jest tego powodem, skarbie?
- Nie radzę sobie już. Jestem do niczego. Możemy się spotkać? Muszę z Tobą pogadać.
- Czyżby mój Harr'uś  miał złamane serduszko? Hmm?
- Nie. No co Ty, Sam. Po prostu muszę trochę odreagować. A Ty zawsze nieźle imprezowałaś, więc pomyślałem..
- Harry, zacznijmy najpierw od tego: Masz dziewczynę? Jesteś z tą całą Holly?
- No jestem, ale to nie ma znaczenia. Jesteśmy przyjaciółmi, nie?
- Pamiętasz jak skończyła się nasza ostatnia rozmowa? Harry, zrozum. Lubię Cię. Nawet bardzo Cię lubię, ale... chcę czegoś więcej. Nie chcę być jednorazowa zabawką, a potem rzuconą w kąt. Masz dziewczynę to sobie ją pilnuj. Z tego, co wiem to ona jest wyjątkowa.
- Czyli się nie spotkamy... ok. Rozumiem.
- Jesteś aż tak bardzo zdesperowany? Masz kumpli, zadzwoń do nich.
- Nie mam ochoty na spotkanie z nimi.
- Ugh... dobra. O 5 w parku Greenwich.
- Dzięki. Jesteś wielka.


                                                   ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

- Ile miałaś dziewczyn? - Zapytałem Veronicę. Ciekawy jestem jak to jest być lesbijką, lub gejem. Nie mam nic do tych ludzi. Po prostu jestem ciekaw jak oni żyją. Nigdy nie miałem do czynienia z ludźmi o innej orientacji płciowej.
- Dwie. - Odpowiedziała zdecydowanie. - A Ty?
- Umm.. w sumie to tylko jedną...
- Nie wierzę! Takie ciacho miało jedną laskę? Haha!
- Nie mam szczęścia w miłości. Chyba będę wiecznie samotny.
- Daj spokój! Słyszałam, że występowaliście w X-Factor. Na pewno laski za Tobą szaleją.
- Sława nie ma znaczenia. Liczy się uczucie. Holly poznałem zanim stałem się sławny, więc... to jest coś innego. Pierwsza miłość zawsze odgrywa ważną rolę w życiu człowieka. Nigdy się jej nie zapomina.
- Holly? Tak ma na imię Twoja była dziewczyna?
- Tak. Tak strasznie za nią tęsknię. Za każdym razem, kiedy ją widzę, przypominają mi się wszystkie wspomnienia z nią związane. Kiedy byłem z nią, wierzyłem, że pewnego dnia stanę przed ołtarzem i zobaczę ją... w białej sukni, z welonem do kostek. Wtedy byłem pewny, że razem się zestarzejemy. Teraz ona jest z moim najlepszym przyjacielem. Życie się tak skomplikowało. Nadal się dziwię, jak to możliwe, że ona spotkała Harry'ego na wakacjach. Ohh.. przepraszam. Pewnie Cię zanudzam.
- Nie! Wręcz przeciwnie. Kochasz ja, prawda?
- Tak i chyba nigdy nie przestanę.
- Powiedziałeś jej o tym? - Zapytała dziewczyna.
- Yeah! I to nie raz!
- Słuchaj. Ten cały plan jest bezsensu. Zayn, prosząc mnie o udawanie normalnej dziewczyny, nie wspomniał mi jak bardzo ją kochasz. Teraz, kiedy odkryję prawdę, o tym, że udajemy..
- Tak, wiem. Znienawidzi mnie.
- Nienawiść swoją drogą. Ona wtedy odetchnie z ulgą. Uwierz mi! Na pewno jest o Ciebie zazdrosna! Kiedy spotkaliśmy ją w kwiaciarni, wyczuwałam to na kilometr.
- Tak myślisz? - Zapytałem, zastanawiając się nad tym, co powiedziała.
- Ja to wiem. O! Patrz! Czy to nie jest Harry? Twój przyjaciel? - Zapytała dziewczyna. Zacząłem szukać go wzrokiem. Po chwili zauważyłem, siedzącego na ławce z... Samantą! Co oni tam robią? Obserwując ich zachowanie zdałem sobie sprawę, że Holly nie wie o ich spotkaniu. Harry na pewno jej o tym nie powiedział. Postanowiłem pożegnać się z Veronicą i iść szybko się spotkać z Holly.

                                                    ~~~~ Oczami Holly ~~~~

    Nienawidzę się kłócić. A jeszcze bardziej nienawidzę, jak ktoś zaczyna kłótnie z głupiego powodu. Nie mogłam na to pozwolić, żeby rodzina Mer wpakowała Harry'ego do więzienia. Mam nadzieję, że Harry się uspokoił i przemyślał wszystko dokładnie. Kierowałam się w stronę mieszkania. Wyjęłam klucze z kieszeni. Nagle ktoś zakrył swoimi rękoma moje oczy. Byłam pewna, że to Harry. Pewnie zauważył, że wracam do domu. Uśmiechnęłam się, po czym pomału się odwróciłam.
- Witaj, Holly! - Ujrzałam przed sobą Niall'a. Nie spodziewałam, że to właśnie jego zobaczę. Jego błękitne oczy lustrowały mnie od stóp do głów. Nie mogłam się powstrzymać od uścisku przyjaciela.
- Aa to Ty Niall. - Wyszeptałam, przytulając chłopaka. - Co Cię do mnie sprowadza? - Zapytałam, otwierając drzwi.
- Przyszedłem pogadać. Tak po prostu..
- A to zabawne. Miałam właśnie do Ciebie dzwonić.
- Też miałaś ochotę porozmawiać? - Zapytał, patrząc się na mnie. Niall już tak ma. Zawsze, kiedy rozmawiamy ze sobą, patrzy mi się prosto w oczy. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale teraz... teraz zawstydza mnie. Nie wiem czemu...
- Tak. Chciałam porozmawiać o Harry'm i nie tylko..
- Coś z nim nie tak? - Zapytał. Otworzyłam drzwi i pokazałam, żeby wszedł do środka. - Pokłóciliście się?
- Ostatnio tylko się kłócimy. Mam wrażenie, że teraz pokazujemy jacy naprawdę jesteśmy. Harry dzisiaj pierwszy raz odkąd jesteśmy razem, zezłościł się o to, że go obroniłam. Przecież chciałam dobrze. Czy coś jest ze mną nie tak?
- Obroniłaś Harry'ego? Przed czym?
- To nie istotne. Za długa historia.
- Ok. Jak nie chcesz to nie mów. Wiesz co? Skoro jesteście pokłóceni to nie będę Wam przeszkadzał. Wiesz, nie chcę, żeby Harry jeszcze bardzie się zezłościł, gdy mnie tutaj zastanie.
- Nie musisz już iść. To jest moje mieszkanie i mogę chyba zaprosić przyjaciela, prawda?
- Oczywiście, ale i tak muszę już iść. Przed chwilą wróciłem z siłowni. Potrzebuję wziąć prysznic.
- Możesz wziąć go u mnie! - Zaproponowałam.
- Holly, naprawdę dziękuję za propozycję, ale nie skorzystam.
- Niall! Proszę zostań. Chcę z Tobą jeszcze porozmawiać. Musisz mi zdać relacje z swojego związku!
- No nie wiem, czy to jest dobry pomysł.
- Nie marudź tylko maszeruj do łazienki. - Pogoniłam chłopaka w stronę drzwi do łazienki.
- Ale Holly...
- Żadne "ale". Jak byś czegoś potrzebował to wołaj.
- Ok, dzięki.

[...]

   Siedziałam na kanapie, gdy nagle usłyszałam wołanie z łazienki. Wstała i ruszyłam do niej.
- Niall? Wołałeś mnie? - Zapytałam, stając przed pomieszczeniem.
- Yeah. Nie zostawiłaś mi ręcznika... podałabyś mi go?
- Yyy.. całkowicie o nim zapomniałam. Przepraszam. Za raz Ci go przyniosę. - Jak mogłam zapomnieć o ręczniku? Proponuje gościowi kąpiel, zaprowadzam go do łazienki i zapominam o najważniejszym... ręczniku! To cała ja. Zapominalska Holly. Wzięłam z szafki czysty ręcznik i udałam się do chłopaka. - Niall? Jak mam Ci go dać? Wysuniesz się trochę z wanny?
- W porządku. - Odpowiedział.
- Ok. To zamknę oczy.
- Haha. Jesteś śmieszna Holly, wiesz? Nie musisz zamykać oczu.
- Niall, proszę Cię nie zawstydzaj mnie, ok? Haha. - Powiedziałam uśmiechając się. Czułam jak robię się cała czerwona. - Ok. Uwaga! Wchodzę! - Poinformowałam, otwierając drzwi. Zamknęłam oczy, po czym zaczęłam na ślepo szukać dłoni chłopaka. - Niall? Nie widzę Cię, więc wychyl się i weź ten ręcznik.
- Mam się wychylić, tak?
- No tak, deklu!
- Dobra! Nie ma sprawy. - Usłyszałam, jak woda spływa z jego ciała i od razu wpada do wanny. Walczyłam z moimi oczami. Za wszelką cenę chciały się otworzyć. Nie mogę na to sobie pozwolić.
- Trzymasz go? - Zapytałam.
- Nie mogę go sięgnąć. Jesteś za daleko.
- To rusz ten tyłek i złap go.
- To Ty się przybliż.
- Ugh! Ok. - Ruszyłam się o kilka kroków do przodu. Stałam tuż przy wannie. Nie ma mowy, żeby nie mógł teraz go wziąć.
- Ok. Trzymam go! Chyba dawno się nie kąpałaś. Sądzę, że powinnaś się umyć. - Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Niall czasami źle dobiera żarty. Już chciałam wyjść, gdy wtem Niall złapał mnie za dłoń i pociągnął z swoją stronę. W sekundę wylądowałam w wodzie.
- Kretynie!
- Hahah! Tylko pamiętaj nie otwieraj oczu, skarbie!
- Zabiję Cię!
- Za płytka woda jest!
- UGH! Zabiję Cię! - Krzyknęłam. Spojrzałam pod wodę. Wiem, że to nie stosowne, ale nie mogłam się powstrzymać. Ku mojemu zdziwieniu Niall miał na sobie bokserki. Spojrzałam na niego z miną mordercy. - TY TO ZAPLANOWAŁEŚ!!!
- Byłaś taka smutna! Musiałem Cię rozweselić!
- Głupku! - Wybuchnęłam śmiechem. Zaczęłam go chłapać wodą.
- Hahaha! Przestań! - Krzyknął rozbawiony Niall.
- Holly jesteś tutaj w łazience? - Zamarliśmy. Spojrzeliśmy na siebie. Głos Harry'ego dochodził z za drzwi. Przerażona obserwowałam otwierające się drzwi. Po chwili ujrzałam zawiedzioną minę Harry'ego. Nie potrafiłam nic powiedzieć. Chciałam powiedzieć " to nie tak jak myślisz", ale ugryzłam się w język.



Heeeeej! ;D


  Przepraszam, że tak długo nie dodawałam rozdziału! Jak widzicie są wakacje, więc trzeba się cieszyć każdym dniem. Jeszcze raz przepraszam! ;)

 Jak Wam się podoba ten rozdział? Miał być całkiem inny, ale zdecydowałam na odrobinę szaleństwa haha nie za długi? I przepraszam za wszystkie błędy! Na pewno jest ich mnóstwo! Proszę napiszcie szczere komentarze! 

☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx


sobota, 3 sierpnia 2013

27. Pamiętnik.

                                                         ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Jestem wściekła. Zostawiłam przyjaciół samych w obawie, że mogę zepsuć im udany wieczór. Muszę się uspokoić, ale myśl o Harrym, o tym, że zataił przede mną spotkanie z Mer, doprowadza mnie do szału. Czemu mi o tym nie powiedział? Czy on coś ukrywa? Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Jeśli miałby coś wspólnego ze śmiercią Meredith to policja już dawno doszłaby do tego. Chyba, że jest tak sprytny, że zataił ślady? Nie, nie! Holly! Jak możesz w ogóle tak myśleć? To jest Twój chłopak! On nigdy nie zrobiłby czegoś tak okrutnego. Harry jest dobrym człowiekiem. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że dostałam SMS-a od Harry'ego:
"Gdzie jesteś? Miałaś być przy kasie."- Obojętnie odpisałam na wiadomość chłopaka.
"Poszłam się przejść. Chyba coś mi zaszkodziło. Źle się czuję... spotkamy się u mnie, ok?" - Wysłałam wiadomość, po czym ruszyłam w stronę  mieszkania Meredith.

[...]

    Wchodząc po schodach, zastanawiałam się czy dobrze robię, udając się do mieszkania wroga. Podobno tam jest jej rodzina. Zatrzymała się u niej na czas pogrzebu. Muszę się o to zapytać. Nie spocznę, dopóki nie dowiem się, co robił u niej Harry. Przystałam przy drzwiach. Wzięłam głęboki wdech, a potem wydech i zadzwoniłam dzwonkiem. Usłyszałam jak ktoś podchodzi do drzwi. Drzwi się otwarły. W przejściu stała kobieta w średnim wieku. Wyglądała na bardzo przygnębioną.
- Dzień dobry. - Powitała mnie kobieta. - Pani z policji? - Zapytała, patrząc w jeden punkt. W tym wypadku na podłogę.
- Dzień dobry! Nazywam się Holly Duncan. Jestem... - Zawahałam się. -... przyjaciółką Meredith. Czy mogę wejść. Mam kilka pytań. - Trudno było powiedzieć, że jestem jej przyjaciółką, ale jeśli chce się coś osiągnąć, to trzeba iść po trupach, ale do celu.
 - Proszę, wejdź. Myślałam, że jesteś z policji. Miał ktoś przyjść przeszukać pokój Mer. Proszę usiądź.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam, siadając na kanapie. Mama Mer wydaję się być bardzo miłą osobą, chyba, że śmierć córki tak ją zmieniła...
- Napijesz się czegoś?
- Nie, dziękuję. Ja tylko na chwilkę.
- W porządku. A więc jesteś przyjaciółką Mer, tak? Długo się przyjaźnicie? Nigdy o Tobie nie słyszałam.
- Poznałyśmy się na koloniach w Dartmound. Naprawdę nic o mnie nie mówiła? - Zapytałam, myśląc sobie "Dzięki Bogu nikomu o mnie nie mówiła".
- Mer nie rozmawiała ze mną o swoich przyjaciołach. Raz mi tylko powiedziała, że ma chłopaka. To było tak dawno.
- Chłopaka? - Zapytałam szybko.
- Tak.. jak się nie mylę to chyba jakiegoś Harry'ego... albo Garry'ego....
- Pewnie chodziło jej o Harry'ego. Mam pytanie. Wie Pani czemu Mer popełniła samobójstwo? Policja mówiła coś związanego z jej śmiercią? - Zapytałam poważnym głosem.
- Sekcja zwłok wykazała, że Meredith połknęła jakieś tabletki i to one spowodowały, że straciła kontrole nad sobą i wpadła pod samochód. - Kobieta zaczęła nerwowo gestykulować. Było jej ciężko rozmawiać o zmarłym dziecku.
- Jest mi bardzo przykro. Mi też będzie brakować Mer. - Ostanie słowa wypowiedziałam z trudem. Nagle usłyszałam dźwięk pukania do drzwi. Chciałam jak najszybciej stąd wyjść.
- To pewnie policja. - Oznajmiła kobieta.
- Nie będę przeszkadzać. Chyba najlepiej będzie jak już sobie pójdę. - Oznajmiłam, idąc do drzwi. - Do widzenia. - Dodałam.
- Holly, zaczekaj. - Zawołała kobieta.
- Tak? Mogę w czymś pomóc? - Zapytałam zaciekawiona.
- Znalazłam pamiętnik Mer. Miałam go oddać policji, ale jednak wolę powierzyć go komuś bliskiemu serca moje córki. Spokojnie, nie przeczytałam, ani jednej kartki. Proszę. To dla Ciebie. - Kobieta dała mi do rąk skórzany, gruby pamiętnik. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Czułam się głupio, oszukując ją. Przyjęłam podarunek i szybkim krokiem udałam się do drzwi wyjściowych. Na klatce schodowej stało trzech policjantów. Zerknęłam potajemnie na nich i szybko zeszłam ze schodów.


                                                  ~~~~ Oczami Niall' a ~~~~

    Nigdzie nie było Holly. Byłem zaskoczony, że zostawiła samego Harry'ego. Harry naprawdę myśli, że Veronica jest moją dziewczyną. W sumie to się mu nie dziwię. Dziewczyna cały czas siada mi na kolanach, lub łapie za dłoń. Rozumiem, że chłopaki, wymyślając ten plan chcieli dobrze, ale według mnie to jest szalone. Veronica to spoko dziewczyna. A co najważniejsze jest lesbijką, więc nie muszę się martwić na wypadek, gdyby się we mnie zakochała.
- Chłopaki późno się robi... może wpadniemy do jakiegoś baru? - Zaproponował Zayn.
- Znakomity pomysł, Zayn. - Wtrąciła się Veronica. - Stawiam wszystkim, ale pod jednym warunkiem...
- Jakim? - Zapytał Harry.
- No właśnie jakim? - Dodał ciekawy Lou.
- Chcecie się zabawić? - Zapytała dziewczyna, nie odpowiadając na poprzednie pytanie.
- Chcemy, ale nie wiemy do czego zmierzasz... - Stwierdził trochę wystraszony Liam.
- Panowie, proszę za mną. - Powiedziała, odchodząc. Spojrzeliśmy się na siebie i udaliśmy się za dziewczyną.
- To dokąd idziemy? - Zapytał Harry.
- Do baru dla lesbijek.- Odpowiedziała, śmiejąc się pod nosem.



[...]

- Niall, jesteś pewny, że Twoja nowa dziewczyna lubi chłopaków? - Zapytał żartobliwie Harry. Zrobiło mi się przykro. Harry nie wie o tym całym planie, więc mu wybaczam te głupie docinki, ale pozostali dobrze wiedzę, że nic ją ze mną nie łączy. Mogli coś powiedzieć. Czuję się jak frajer.
- Wiecie co? Chyba już pójdę. - Oznajmiłem, wstając z kanapy.
- Ej, stary! Nie idź! Przepraszam, jeśli Cię uraziłem. Po prostu wydaje mi się, że ta dziewczyna zabawia się Twoimi uczuciami. Zamiast siedzieć obok Ciebie, to sobie tańczy z trzema laskami. Po za tym normalna laska nie wybiera baru dla lesbijek. - Dodał Harry.
- Masz rację coś z nią jest nie tak. - Odpowiedziałem niechętnie. Coś czuję, że wybuchnie wielkie zamieszanie, kiedy Harry i Holly dowiedzą się, że ten związek jest udawany.
- Chłopaki przestańcie gadać o dziewczynach. - Zaczął Louis. - Napijmy się!
- Louis, czy nie zauważyłeś, że jesteśmy w barze dla lesbijek. Wokół nas jest tłum półnagich kobiet. Jak mamy przestać gadać o kobietach? No jak? - Zapytał Zayn.
- Dobra. Nie ważne! Napijemy się! - Przerwałem dyskusję chłopków.


                                            ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

    Wszedłem do mieszkania Holly. Wszędzie było ciemno. Pomyślałem, że Holly usnęła. Po cichu udałem się do sypialni. Gdy do niej wszedłem ujrzałem Holly, czytającą jakąś książkę.
 - Nie śpisz? - Zapytałem, rozbierając się z ubrań.
- Czytam. - Odpowiedziała poważnie.
- Co czytasz? - Zapytałem, wskakując do łóżka.
- Pamiętnik Meredith.
- Słuucham? Pamiętnik Meredith? To jest niemożliwe! Skąd go masz? - Nie dowierzałem w słowa dziewczyny.
- Byłam w mieszkaniu Mer...
- Włamałaś się do jej mieszkania?! - Przerwałem.
- Nie. Jej matka mnie wpuściła. Rozmawiałam z nią o jej śmierci, pytałam się, czy policja coś wie... udało mi się tylko dowiedzieć, że przed śmiercią wzięła jakieś leki no i dostałam ten pamiętnik. Dowiedziałam się okropnej rzeczy. Meredith zmieniła się po tym jak ją zgwałcił ojciec. Ona nikomu tego nie powiedziała. Nawet swojej matce. Przez tyle lat zastanawiałam się, jak można być tak złym człowiekiem, jakim była Mer. Teraz po tym co się dowiedziałam, w cale się jej nie dziwię, że nikogo nienawidziła..
- Skarbie, muszę Ci coś powiedzieć... - Zacząłem niepewnie.
- Jeśli chcesz mi powiedzieć, że byłeś u Mer przed jej śmiercią to się troszkę spóźniłeś.
- Co? Skąd to wiesz?
- Ktoś mi o tym powiedział, ale to jest nieistotne. Ważne jest to, co tam robiłeś! Po co tam poszedłeś? Harry, proszę bądź ze mną szczery. - Spojrzałem na Holly z lekkim strachem. Postanowiłem wyznać jej prawdę.
- Poszedłem do Mer, żeby ją wystraszyć. Należała się jej nauczka, po tym jak porwała Amandę. Powiedziałem jej, że jeśli jeszcze raz będzie chciała Ci coś zrobić to będę musiał ją zabić...
- Harry... chyba Ty... nie...
- Nie zabiłem jej, ale... można stwierdzić, że do tego doprowadziłem. Tylko proszę nie denerwuj się.
- Co zrobiłeś?! - Zapytała z przerażeniem.
- Zdobyłem leki na schizofrenię. Wsypałem jej do szklanki potrójna dawkę i chyba przez to popełniła samobójstwo. Jest mi cholernie przykro. Jutro jej pogrzeb. Nie wiem, czy wytrzymam tam przez całą ceremonię. Holly odezwij się, proszę.
- Nie mam nic Ci do powiedzenia. Zachowałeś się jak skończony gnojek! Za pierwszym razem, kiedy pobiłeś Niall'a postanowiłam nie wnosić oskarżenia, bo to tylko pobicie. A teraz.. to sama nie wiem... - Serce waliło mi jak opętane. Obawiałem się tego, że Holly samego rana pójdzie na policję mnie wydać. - Ok. Zrobimy tak. Nie powiem nikomu o tym, ale wiedz Harry, że zawiodłeś mnie. Teraz powinnam Cie wyrzucić z mieszkania, ale nie zrobię tego. Wiesz czemu tego nie zrobię?
- Bo mnie kochasz?
- Dlatego też, ale przede wszystkim dlatego, że nie chcę, żebyś sobie coś zrobił. Teraz kiedy jesteś załamany z powodu Mer nie wiedziałbyś, co robić. To mogłoby się skończyć tragicznie. Harry wiedz, że daję Ci ostatnią szansę. Jeśli mnie okłamiesz, lub zdradzisz to uwierz mi, że już nigdy więcej mnie nie zobaczysz.
- Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy. Przepraszam, że Cię zawiodłem, Holly. To się już nigdy nie powtórzy. Tak mi głupio...
- I jeszcze jedno. Widziałeś Niall'a z tą nową dziewczyną? - Zapytała.
- Tak, ale Niall znowu nie ma szczęścia. Okazało się, że jest lesbijką.
- O matko. To pewnie dla niego był szok.
- Nie, właśnie o dziwo w ogóle to go nie dobiło.
- Dziwne... chyba muszę z nim porozmawiać. To nic.. dobranoc.
- Dobranoc, Holly. Kocham Cię.

Heeeeej! ;D


Mamy już 27 rozdział! ;) Wyszedł mi trochę krótki, ale z drugiej strony dodaje je często, więc nie jest źle, c'nie? 

Jak widzicie Veronica jest lesbijką haha, ale czy na pewno nie zakocha się w Niall'u? A może zakocha się w innym członku 1D? ^^ Harry otruł Mer. Holly go kocha, dlatego nie nie zgłosi tego na policję, ale czy Harry powiedział jej całą prawdę? W następnym rozdziale będzie wiele zaskoczenia! ;)

 LICZĘ NA SZCZERY KOMENTARZ! ☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx



poniedziałek, 29 lipca 2013

26. Nowa dziewczyna.

                                              ~~~~ Oczami Holly ~~~~

     Od kilku dni moje życie przypomina raj. Harry się zmienił. Jest jeszcze bardziej romantyczny. Nie przypuszczałam, że nasze rozstanie tak go odmieni. Co do Niall'a... rozmawiałam z nim przez telefon. Opowiedziałam mu o tym jak bardzo jestem szczęśliwa. Wiedziałam, że trochę musi go to boleć, ale jakby nie było to nadal będzie moim najlepszym przyjacielem i zawsze będę mu opowiadać o moich uczuciach i najważniejszych wydarzeniach w moim życiu.
- Już nie śpisz? - Zapytał, opierając na moim ramieniu twarz. Spojrzałam na chłopaka. Jak to jest możliwe, że on mnie tak strasznie pociąga? Nie mogę powstrzymać się od lekkiego pisku. A co najważniejsze... on jest mój. Tylko mój.
- Już od dawna nie śpię. Bawiłam się Twoimi włosami. Wiesz jak bardzo to lubię. - Odpowiedziałam szeroko się uśmiechając.
- Pamiętam o tym, ale również wiem, że...- Chłopak zmienił pozycję. Nachylał się nad moją twarzą. -... kochasz to. - Harry zaczął całować mnie za uchem, potem zjeżdżał po szyi. Delektowałam się tym. Byłam w niebie. Teraz wiecie, czemu uważam, że moje życie ostatnio przypomina raj.
- Ohh... wiesz jak mnie zadowolić samego rana. - Oznajmiłam, rozpływając się. Jego usta dotykające mojej szyi, sprawiały, że moje ciało drżało z podniecenia. Czułam jak robi mi się gorąco. Brakowało mi tego jego napadu czułości.
- Musisz iść teraz do tej kwiaciarni? Nie możesz zrobić tego później? Potrzebuję Cię teraz. Pobawmy się jeszcze trochę, a potem w nagrodę zrobię Ci śniadanie do łóżka. Co Ty na to? - Zapytał, uroczo się uśmiechając. On wie, że mam słabość do jego uśmiechu.
- Hmm... chętnie, ale... - Wymruczałam.
- Ale? - Zapytał, całując mnie po brzuchu. Nie mogłam się skoncentrować. Otwarłam szeroko usta, nie potrafiąc nic powiedzieć z podniecenia.
- Skarbie, wiem, że Ty zawsze masz ochotę na małe co nie co, ale teraz musisz się wstrzymać. Muszę iść zamówić wieniec na pogrzeb Meredith.
- A co jeśli Cię nie puszczę? Przytrzymam mocno w objęciach i nie pozwolę Ci odejść?
- Haha. Jesteś taki...
- Jaki? - On robi to specjalnie! Zadaje pytanie, bo wie, że nie skupiam się na odpowiedzi, lecz na nim. Spodziewa się, że pewnie palne jakąś głupotę.
- Jesteś boski, ale naprawdę muszę iść.
- O nie! Jeszcze chwilkę! - Chłopak złapał mnie w pasie i przesunął mnie na siebie, tak, że leżałam na nim.
- Mam pomysł. Zrobimy coś bardzo głupiego.
- Słucham? Co masz na myśli?! - Zapytałam zszokowana. Harry słynie z głupich pomysłów.
- Haha. Spokojnie. Na pewno nie to, o czym teraz pomyślałaś! Zabiorę Cię na wesołego miasteczka. Co Ty na to?
- Ahh.. ulżyło mi. Już się bałam, że...nie ważne. Wrócę z miasta i możemy tam pójść.
- Będę czekał.
- No ja myślę. - Odpowiedziałam, wstając z łóżka.


[...]

    Kocham Londyn. Mimo, że pochodzę z Irlandii, uważam to miasto za swój drugi dom.
Przechodząc uliczkami rozmyślałam o Mer. Teraz, kiedy już jej nie ma, mogę być spokojna o moją przyszłość związaną z Harry'm. Jest mi jej szkoda. Była młodą dziewczyną. Całe życie miała przed sobą. Dziwie się Harry'emu, że tak łatwo pogodził się z jej śmiercią. Rozumiem, że była naszym wrogiem, ale  czasem trzeba pokonać nienawiść. Wchodząc do kwiaciarni zobaczyłam Niall'a. Uśmiechnęłam się pod nosem i udałam się w stronę chłopaka.
- Hej. - Rzuciłam na przywitanie.
- Hej, Holly. Co Ty tutaj robisz? - Zapytał.
- Przyszłam po wieniec na pogrzeb Meredith. A Ty? - Zapytałam, przyglądając się Niall'owi.
- Przyszedłem z... - Zaczął, gdy nagle podeszła do nas jakaś dziewczyna.
- Ze mną. - Dokończyła, przytulając się do chłopaka. Otwarłam zdumiona usta. Poczułam jak coś w środku zaczyna mnie boleć.
- Ahh, tak. Niall, nie przedstawisz nas sobie? - Powiedziałam, udając, że wszystko jest ok.
- Holly poznaj moją nową dziewczynę, Veronicę. - Powiedział zmieszany Niall.
- Dziewczynę? Od jak dawna jesteście razem? - Zapytałam, patrząc prosto w oczy chłopaka.
- Od tygodnia. - Odpowiedziała Veronica, przyciągając go do siebie. Próbowałam nie pokazywać po sobie, że jestem zazdrosna, ale zazdrość była silniejsza ode mnie.
- To życzę Wam wszystkiego dobrego. - Powiedziałam sztucznie się uśmiechając. - Muszę iść. Zapomniałam odstawić czajnika z gazu. Do zobaczenia. - Powiedziałam, wybiegając ze sklepu.
Jak on mógł mi o tym nie powiedzieć? Jesteśmy przyjaciółmi! Najlepszymi! Ja mu wszystko opowiadam. Dzwonię codziennie, żeby zapytać się "Co tam u Ciebie?", a on nie mówi mi o tak ważnej rzeczy?! Nie wiem... może trochę przesadzam. Kocham go. Nie mogę znieść widoku jego z jakaś tanią laską. On nie zasługuje na kogoś takiego. Wkurzona postanowiłam wrócić do domu.


                                                ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

- I jak? Plan się udał? - Zapytał podekscytowany Louis.
- Nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy. Czuję się teraz jak oszust. - Chłopcy postanowili sprawdzić, czy Holly nadal mnie kocha. Nie chciałem tego robić. Lou przekonał mnie, że może dzięki temu Holly zrozumie kogo tak naprawdę kocha. Boję się, że jak odkryje prawdę, to już nigdy się do mnie nie odezwie. Zawsze sobie ufaliśmy. Co sobie o mnie pomyśli, kiedy się o tym dowie? A co jeśli ona mnie już nie kocha jako chłopaka? Może jej związek z Harry'm jest tym jedynym?
- Oh, daj spokój, Niall! - Odpowiedział Zayn. - Nie chcesz popatrzeć jak dziewczyna o Ciebie walczy?
- Skąd ta pewność, że to zrobi? Nie macie pewności! A teraz pozwólcie, że pójdę do siebie.
- Ej, Niall! Pamiętaj! Wieczorem idziemy do wesołego miasteczka. Dzwoniłem do Veronici. Przyjedzie po Ciebie wieczorem. - Dodał Zayn. Veronica jest jego dobrą znajomą. Zapytał się jej, czy nie chciałaby poudawać mojej dziewczyny. Zgodziła się od razu. Studiuje aktorstwo, więc dla niej to pestka. Gorzej ze mną. Nie mogę udawać, że kogoś kocham.

[...]

Spacerowałem z Veronicą. Mieliśmy się wszyscy spotkać w parku. Nagle dziewczyna się zatrzymała.
- A teraz złap mnie za rękę. - Oznajmiła.
- Po co? - Zapytałem.
- Jeśli chcesz, żeby ludzie myśleli, że jesteśmy parą to musisz to zrobić. Wyobraź sobie zamiast mnie Holly.
- W porządku. -  Odparłem, łapiąc dziewczynę za nadgarstek.


                                               ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

- Czemu jesteś taka spięta? Coś się stało? - Zapytałem zaniepokojony zachowaniem dziewczyny.
- Wydaje Ci się. Po prostu źle zniosłam widok umierającej Meredith. 
- Wszystko będzie dobrze. Za niedługo o tym zapomnisz. O patrz! Niall idzie! - Zobaczyłem przyjaciela, idącego z rękę z jakąś dziewczyną. Złapałem Holly za rękę i postanowiłem do nich podejść.
- Może chodź na karuzele. - Zaproponowała Holly.
- W porządku, tylko się przywitam z Niall'em.
- To idź się przywitać, a ja pójdę zająć kolejkę, ok?
- Ok.

                                     ~~~~ Oczami Louis'a ~~~~

- Gdzie zgubiłaś Harry'ego? - Zapytałem.
- Poszedł przywitać się z Niall'em. - Odpowiedziała obojętnie.
- A czemu nie poszłaś z nim? - Zapytałem podejrzliwie. Coś mi się wydaje, że plan zaczyna odnosić sukces.
- Nie poszłam, bo...
- Hmm?
- Bo muszę zająć kolejkę przy kasie.
- Kupiłem już bilety. Możemy iść się przywitać z Niall'em. - Ale jestem okrutny. Ona nie może znieść tego, że Niall ma dziewczynę, dlatego nie chce być w jego towarzystwie.
- No, ok. Chodźmy. - Powiedziała nie chętnie.
- Musisz być teraz szczęśliwa, skoro Mer nie żyje? - Zacząłem pierwszy rozmowę.
- Nie jestem z tego powodu jakoś bardzo szczęśliwa. Nie muszę się martwić o bezpieczeństwo i tyle.
- Harry musi się czuć okropnie, prawda? Rozmawiać z człowiekiem tuż przed jego śmiercią... Boże...
- Czekaj. Nie rozumiem.. przecież to ja widziałam się z Mer ostatnia.
- Naprawdę? A no tak! Harry wspominał, że po ich rozmowie poszła do Ciebie.
- Po ich rozmowie? Jak to? To oni się spotkali?!
- Harry poszedł do niej, żeby przemówić jej do tej pustej głowy, że przegięła z porwaniem Amandy. Chyba trochę był zdenerwowany...
- O mój Boże!
- Holly zaczekaj! - Zawołałem dziewczynę. Holly pobiegła do wyjścia. Mam nadzieję, że nie zrobi żadnej głupoty.


Heee! ;D


I jest kolejny rozdział! Z trudem go napisałam. U mnie w pokoju jest jak w saunie, więc było ciężko myśleć i wgl. Co do rozdziału... myślę, że nie jest taki zły. Sądzę, że Was zanudzam, więc zastanawiam się nas zakończeniem tego opowiadania... na razie tylko się zastanawiam...

Napiszcie co sądzicie o tym rozdziale. Przepraszam, że taki krótki.

;) LICZĘ NA SZCZERY KOMENTARZ! ☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx

środa, 24 lipca 2013

25. Początek nowego życia z...

                                                           ~~~ Oczami Holly ~~~~

- Wiedziałeś o tym? Harry powiedział po co masz tutaj przyjść? - Zapytałam spokojnym głosem Niall'a. Byłam ciekawa, czy Niall o tym wiedział. Jeśli pomógł Harry'emu w przeprosinach to znaczy, że nie jest zdecydowany, co do naszego związku.
- Wiedziałem o wszystkim. - Odpowiedział.
- Co? Niall, nie rozumiem. Wczoraj mało się nie przespaliśmy, a Ty pomogłeś Harry'emu w organizowaniu przyjęcia?! To jest chore!
- Nie mogłem mu odmówić. Po za tym ustaliliśmy, że jeśli postanowimy być ze sobą, to nie będziemy ujawniać naszego związku. Chociaż przez jakiś czas. A jeślibym mu odmówił, mógłby snuć jakieś domysły... a tego chyba nie chcemy, tak?
- Racja. Niall, muszę Ci o czymś powiedzieć... - Zaczęłam niepewnie. Muszę wreszcie podjąć decyzję. Nie mogę tak dłużej żyć. Kocham ich obojga, ale życie polega  na tym, żeby znaleźć sobie drugą polówkę, z która się zestarzejemy i będziemy aż do śmierci. Nie można serca rozdzielać pomiędzy dwojga ludźmi.
- Brzmisz poważnie. O co chodzi? - Zapytał podejrzliwie.
- Chodzi o to, że muszę zmienić swoje życie. Nie chcę Was ranić. To cholernie boli, Niall.
- Mam rozumieć, że już nigdy nie wrócimy do siebie, tak?
- Nie wiem. Czemu to musi być takie trudne? Czemu nie mogę być zdecydowaną osobą?
- Dziękuję za szczerość. Myślę, że musisz zajrzeć w głąb swego serca. Tam na pewno znajdziesz odpowiedź na pytanie z kim będziesz szczęśliwsza.
- Czemu mam wrażenie, że to Cię w ogóle nie rusza? Dlaczego jesteś taki spokojny?
- Teraz jestem opanowany, bo wiem, że jeśli podejmiesz decyzję, to wtedy nie tylko stracę miłość mojego życia, ale i też przyjaciela. Chcę się cieszyć tą chwilą. Nie chcę tego zmieniać.
- Niall, powiedz mi co ja mam zrobić? - Nigdy nie czułam się aż tak źle. Nie mam pojęcia jak mam rozwiązać ten problem. Życie powinno być łatwiejsze.
- Gdybym wiedział, co będzie dla Ciebie najlepsze bez wahania powiedziałbym Ci o tym. Niezależnie od tego jaką decyzję podejmiesz, pamiętaj o tym, co Ci wczoraj powiedziałem. Zawsze będziesz mogła na mnie liczyć. Chyba najlepiej będzie jak już sobie pójdę. - W milczeniu obserwowałam chłopaka odchodzącego ode mnie. Nagle poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu...


                                               ~~~~ Oczami Meredith ~~~~

   Wujek Ben przekonał mnie, że porywanie dziecka nie było najlepszym rozwiązaniem. Obiecałam mu, że nigdy więcej nie zbliżę się do Holly. Obietnica to tylko głupie słowo. Muszę z nią zamienić kilka słów. Po tej rozmowie już na zawsze zniknę z jej życia.
-  Dzień dobry, słoneczko! - Zawołałam, dotykając dziewczynę od tyłu.
- Meredith?! Co ty tutaj robisz? Śledzisz mnie? - Holly odskoczyła jak oparzona.
- Ja? Skądże! Po prostu przypadkiem Cię spotkałam. - Oznajmiłam niewinnie.
- Jakoś Ci nie wierzę. Czego chcesz?
- Chcę zawrzeć rozejm.
- Słucham? Żartujesz, prawda?
- Nie żartuję. Mam plany na przyszłość. Pomyślałam, że jeśli chcę zamknąć pewien rozdział w moim życiu, to muszę zacząć od przeprosin.
- Mam dziwne przeczucie, że coś knujesz...
- Oh. daj spokój, Holly! Powinnaś się cieszyć, że zostawiam Ci Harry'ego. Wreszcie będziecie mogli się spokojnie migdalić.
- Do czego zmierzasz, Mer? Gdybyś chciała mnie tylko przeprosić, to na pewno nie trwałoby to tak długo.
- Jesteś bystra. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tego...
- Czego? - Przerwała mi.
- Tego, że Harry mnie odrzuci. Masz szczęście. Próbowałam go uwieść, ale on ciągle powtarzał: " Nigdy nie zastąpisz mi Holly!" Szczerze? Wymiotować mi się chciało. Zdecydowanie za słodko.
- Naprawdę tak powiedział?
- Dam Ci radę. Pilnuj lepiej tego chłopka. Był załamany i nawet nie myślał o zdradzie. A uwierz mi! Nie jeden załamany koleś potrzebuję laski na jedną noc.
- Czemu jesteś dla mnie miła? Leczysz się? Bierzesz jakieś leki?
- Haha. Powiedzmy, że nawróciłam się na dobrą stronę. Muszę lecieć. Radzę Ci lepiej go pilnować. Może byłam troszkę niemiła, ale przynajmniej miałam odwagę się do tego przyznać.
                                        
                                                          ~~~~ Oczami Holly  ~~~~~

   Zaskoczona patrzyłam na Meredith. Nie mogę uwierzyć w to co słyszę. Czy to możliwe, że wreszcie będę mogła normalnie żyć? Dzięki tej dziewczynie zrozumiałam, jak bardzo kocham Harry'ego. Poczucie niebezpieczeństwa, sprawiało, że bałam się z nim być. Teraz, kiedy Mer postanawia nas opuścić, jest szansa, że wrócę do niego. Odwróciłam się, żeby jej podziękować. Nagle ujrzałam Mer wybiegającą na ulicę. Na przeciwko niej jechało rozpędzone auto. Serce miałam w gardle. Nie widziałam, co robić.
- Mer, uważaj! - Krzyknęłam, biegnąć za nią. Było za późno. Auto z niewyobrażalną siłą wjechało w dziewczynę. Ciało zostało rzucone na drugi koniec jezdni. Stałam w bezruchu. Ludzie zebrali się wokół wypadku. W oddali było słychać dźwięk syreny.



                                     ~~~~ Oczami Patrick'a ~~~


   Spoglądałem na siostrę. Wyglądała na przygnębioną. Boję się do niej podejść. Pewnie nadal jest na mnie wściekła. Pojawiam się i znikam... taki już jestem. Obawiam się tego, że znowu zacznie wypytywać się o matkę Amandy. Wolałbym zostawić to dla siebie.
- Nie skradaj się tak. Widzę Cię. - Oznajmiła ponuro.
- Jesteś na mnie zła? - Zapytałem, siadając obok Holly.
- Teraz nie jestem na nikogo zła. Chyba, że na samą siebie...
- Coś się stało? - Zapytałem zaniepokojony.
- Zdałam sobie sprawę, że jestem egoistką.
- Egoistką? Ty?! Haha. Oszalałaś!
- Patrick, co można powiedzieć o dziewczynie, która nie może wybrać jednego chłopaka z dwojga? 
- To nie jest w całości Twoja wina. Sądzę, że jeden z nich powinien się sam usunąć. Tak by zrobił prawdziwi dżentelmen.
- Czy Ty słyszysz, co mówisz? A jakbyś to Ty, był zakochany i ktoś inny chciałby odbić Ci Twoją dziewczynę? Jak byś się czuł? Oddałbyś ją tak po prostu?
- Holly, ja... przepraszam.
- Nie to ja przepraszam. Dzisiaj widziałam jak uchodzi życie z mojego największego wroga. To był chyba najgorszy widok w moim życiu.
- Najgorszy? Chyba powinnaś się cieszyć.
- Nie chciałbyś tego zobaczyć. Naprawdę! Bardzo dokładnie przemyślałam, co powinnam zrobić. I chyba podjęłam decyzję z kim chcę zacząć nowe życie.
- Z kim? - Spojrzałem badawczym wzrokiem.
- Meredith przed śmiercią dała mi do zrozumienia, żebym wróciła do Harry'ego i chyba tak zrobię...
- A co z Niall'em?
- Niall to mądry człowiek. Na pewno uszanuje moją decyzję. Jestem tego pewna. Skoro tak szczerze sobie rozmawiamy... czy możesz wreszcie wyjaśnić mi skąd znasz matkę Amandy? - Wiedziałem, że zacznie ten temat. Obiecałem Anne, że nikomu o tym nie powiem, ale siostrze chyba mogę powierzyć sekret?
- Anne poznałem w barze. Była kelnerką. Co wieczór przychodziłem tam i tak się poznaliśmy. Na początku nie wiedziałem, że ma dziecko. Dopiero po kilku randkach o nim mi powiedziała. Ojciec Amandy wysiaduje wyrok za pobicie policjanta. Z Anne zaprzyjaźniłem się do takiego stopnia, że sam zaproponowałem opiekę nad dzieckiem. Tutaj w Europie będzie bezpieczna.
- To miło z Twojej strony, że chcesz pomóc, ale czy to na pewno jest dobry pomysł? Dziecko potrzebuje matki.
- Najważniejsze, że jest całe i zdrowe. - Odpowiedziałem, zostawiając siostrę samą.

                                                     ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

- Czemu chciałaś się natychmiast spotkać? - Zapytałem, zerkając na dziewczynę. Zdziwił mnie jej nagły telefon.
- Podjęłam decyzję. Chcę jeszcze raz spróbować. Chcę być z Tobą, Harry. Długo na tym myślałam i doszłam do wniosku, że to będzie najlepsze rozwiązanie. - Ulżyło mi. Odetchnąłem z ulgą. Przybliżyłem się do dziewczyny i mocno ją do siebie przytuliłem.
- Sama podjęłaś tą decyzję, czy ktoś Ci w tym pomógł? - Zapytałem, unosząc o góry brew.
- Wiesz już o Mer? - Zapytała, odsuwając się ode mnie.
- Tak. Takie wieści szybko się rozchodzą. Dlatego, że Mer zginęła, postanowiłaś dać nam drugą szansę?
- Może to głupio za brzmi, ale ona specjalnie przyszła, żeby mnie przeprosić. Myślę, że ona wszystko zaplanowała. Tą rozmowę, przeprosiny i śmierć.
- Myślisz, że nie chciała żyć? Ona? - Zapytałem zaskoczony.
- Coś musiało ją do tego skłonić. Nie mam pojęcia co...
- Najważniejsze, że mamy siebie. Teraz musimy myśleć tylko i wyłącznie o nas. Kocham Cię, Holly. Obiecuję, że nigdy więcej nie sprawię, że będziesz przeze mnie płakać.
- Obiecujesz?
- Obiecuję. Teraz już nic nie stanie nam na przeszkodzie ku szczęściu.
- Nigdy nie przestałam Cię kochać, Harry. - Wyszeptała, łapiąc mnie za dłoń.
- Wiesz, co teraz sobie przypomniałem? - Zadałem pytanie.
- Co? - Zapytała lekko się uśmiechając.
- Pamiętasz, co powiedziałem Ci na plaży w Dartmound?
- Oczywiście, że pamiętam! Że zawsze będziesz o mnie walczył. Udowodniłeś to i za to właśnie Cię kocham.


Heeej! ;D

Na początku WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Directioners! ♥ ILYSM! ♥

 

I jest next! Myślę, że mi nie wyszedł... pisałam go wczoraj w nocy. Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie? Napiszcie, co o nim sądzicie.

I jak? Zszokowani nagłą śmiercią Mer? xd Jak myślicie, co ją skłoniło do śmierci? Holly wybrała Harry'ego. Kto jest cieszy? Czy Horry przetrwa? Będą szczęśliwi? Przekonacie się, czytając kolejne rozdziały! ;) LICZĘ NA SZCZERY KOMENTARZ! ☺Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx

 

środa, 17 lipca 2013

24. "Dla mnie zawsze będziesz najważniejsza."


                                           ~~~~ Oczami Holly ~~~~

- Pani chyba żartuje? - Odezwał się zdziwiony policjant. - Chyba
za dużo naoglądała się pani filmów kryminalnych. To niedorzeczne. Próbuję mnie pani przekonać, że niejaka Meredith Brooks uprowadziła synka kobiety, której Pani nie zna?
- Dokładnie tak. Dostałam bardzo dziwny telefon. Osoba, która była po drugiej stronie słuchawki, gubiła się w swoich kłamstwach. Myślę, że to nie była matka Amandy tylko właśnie ta Meredith. - Nienawidzę policji. Policjanci są strasznie irytujący. Zadają tyle niepotrzebnych pytań. Chcą po prostu ogłupić człowieka.
- W porządku. To proszę pójść do mojego kolegi. Tam stanowisko obok. - Pokazał ręką. - Musi pani jeszcze raz wszystko od początku opowiedzieć.
- Słucham? To był żart, prawda? To pan tego nie zapisywał?! - Siedzę tutaj na posterunku od 3 godzin. Od 2 godzin opowiadam temu facetowi o tej całej sytuacji, a on mi nagle mówi, że nic nie zapisał?!
- Jestem całkiem poważnym człowiekiem, pani Duncan. A pani chyba nie jest jakoś wybitnie rozumną osobą.
- Ah, Przepraszam, czy pan mnie teraz obraził? - Zapytałam zaskoczona zachowaniem funkcjonariusza.
- Wystarczy, że pani spojrzy na tabliczkę na moim biurku, a przekona się pani, że miałem racje. - Powiedział, wstając z miejsca. Po chwili zostałam sama. Wkurzył mnie. Z ciekawości spojrzałam na jego biurko. Leżała na nim tabliczka z napisem: "Sierżant O'Hare. - Wydział zabójstw." Podniosłam do góry głowę i z wściekłości walnęłam pięścią o mebel. I to niby to ja jestem mało rozumna? Normalny człowiek od razu wysłałby mnie do innego stanowiska. Zdenerwowana wyszłam z  posterunku. W samochodzie czekał na mnie Niall.
- I jak było? Pojadą do mieszkania Mer? - Zapytał lekko zaspany Niall.
- Wyobraź sobie, że pewien policjant zaczął mnie przesłuchiwać, słuchał mnie przez 2 godziny. Powiedziałam mu wszystko. A potem okazało się, że nic nie zapisał i na dodatek nazwał mnie "Niewybitnie rozumną osobą." Dasz wiarę?!
- A czemu nic nie zapisywał?
- Bo był z wydziału zabójstw, a nie porwań.
- To czemu w ogóle do niego poszłaś?
- Weszłam się tylko zapytać, gdzie mogę się zgłosić, aby zeznać coś w sprawie porwania, a on powiedział, że mogę u niego. No i zostałam...
- Co chcesz teraz zrobić? Myślę, że powinnaś tam wrócić i opowiedzieć komuś normalnemu wszystko od początku.
- Nie wiem czy dam radę. Jestem za bardzo zdenerwowana. Dzwoniłeś do chłopaków? Pojechali do siebie?
- Tak, już dawno. - Odpowiedział.
- Ok. To pojedźmy do mnie. Jutro tutaj wrócę.
- W porządku. No to jedźmy.


                                                ~~~~ Oczami Meredith ~~~~

- Była tam? I co chciała? - Zapytałam się wujka Ben'a.
- Mieliśmy szczęście, że przyszła najpierw do mnie. Zapytała się, gdzie może zeznać i wtedy kazałem jej zostać. Meredith, w coś Ty się wpakowała? Porwałaś małe dziecko?
- Wujku, wszystko będzie ok.
- Dziecko drogie, nic nie będzie ok! Chcesz zniszczyć sobie życie? Po co Ci to?!
- Muszę ich ukarać.
- Posłuchaj mnie Mer. Zrobimy tak. Przyjedziesz teraz do mnie z tym dzieckiem, porozmawiamy, rozwiążemy Twój problem, a ja się już tym wszystkim zajmę.
- Przepraszam, ale muszę się tym zając sama. Chyba już nie wytrzymam. To dziecko doprowadza mnie do białej gorączki. Ryczy i krzyczy: "Patrick! Gdzie jesteś?!". Chyba zaraz ją zabiję..
- Skarbie nie rób głupstw! Jeśli zabijesz tą małą to nie wyjdzie Ci to na dobre.
- Właśnie, że wyjdzie. Będę mieć satysfakcję z tego, że ta suka zacznie użalać się nas sobą i będzie się obwiniać za śmierć tego bachora.
- Nic jej nie rób! Zaraz będę u Ciebie.
- Nie! Masz tutaj nie przyjeżdżać, rozumiesz?!
- Spokojnie, Mer. Będę sam.
- Jeśli zauważę chociaż jeszcze jednego policjanta, to uwierz mi, że zobaczysz zakrwawioną małą laleczkę.- Wujek chyba naprawdę przejął się tym dzieckiem. Niech lepiej przyjedzie sam, bo wtedy daruję kilka godzin życia temu dzieciakowi. A jeśli zachce się mu bawić w "bohatera" i wezwie posiłki... to wtedy zobaczy moje mieszkanie, nie w białych ścianach, lecz w bordowych. Już dawno planowałam remont mieszkania. A podobno krew najdłużej się utrzymuje.


                                             ~~~~ Oczami Niall'a ~~~~

- Będę się już zbierał. Jutro lecę do rodziny. Dawno jej nie widziałem.
- Ah, rozumiem. Też tęsknie za domem.
- Szkoda, że tak wyszło z Amandą, Jest mi przykro. Miejmy nadzieję, że znajdą ją.
- Jestem pewna, że Meredith ją porwała. Pojechałabym do niej, ale wolę jej nie denerwować. Nie chcę, żeby małej się coś stało. Jutro policja się nią zajmie.
- W porządku. To do zobaczenia... - Powiedziałem, udając się w stronę drzwi.
- Niall? Może chcesz zostać? - Zapytała szybko.
- W sumie to nie jest jeszcze późno. - Przybliżyłem się.
- Mam pomysł! Pójdę poszukać naszego ulubionego wina. Co Ty na to?
- Świetnie. Czekam.
- Ok. - Odpowiedziała i poszła do kuchni.

[...]

- Haha! Albo pamiętasz jak uciekliśmy z domów? Schowaliśmy się w domku n
a drzewie. - Powiedziała roześmiana Holly. Kocham jej uśmiech. Kiedy widzę, że się uśmiecha, moje serce bije mocniej, a ciepło, które je otula sprawia, że uczucie, którym ją darzę wzrasta jeszcze bardziej.
- Wtedy się pierwszy raz pocałowaliśmy. - Oznajmiłem. Dziewczyna natychmiast spojrzała mi się prosto w oczy. Uśmiech swoją drogą. Jej oczy są dwiema dziurkami, które prowadzą do jej duszy. Żeby poznać jaka dokładnie jest, potrzebny do tego jest klucz. Klucz, który każdy posiada, ale nie zawsze potrafi go użyć - serce.
- Tak. Domek cały przemakał od deszczu. Byliśmy wtuleni w siebie, a woda spływała ciurkiem po naszych ciałach. To się nazywa romantyczny pocałunek. Heh.
- Nasze pocałunki zawsze były romantyczne. - Oznajmiłem całkiem poważnie.
- A czy mogą nadal takie być? - Zapytała. Przybliżyłem się do niej. Ująłem jej twarz w dłoniach.
- Gdyby milion kobiet obdarzyło mnie takim uśmiechem - Zacząłem. - żaden z nich nie odniósłby takiego skutku. - Lekko się zawstydziła. Przejechałem palcem po jej różowych ustach. Nie mogę uwierzyć, że tyle musieliśmy przejść, żeby znowu coś do siebie poczuć.
- Powiedz mi, jak wpływam na Ciebie? - Zapytała szeroko się uśmiechając.
- Rozjaśniasz mroczne zakamarki. Dajesz mi szczęście. Dla mnie zawsze będziesz najważniejsza. Obiecaj, że zawsze będziesz o tym pamiętać, bez względu na to, co może się stać. - Opuszkami palców zaczęła pieścić moją twarz, szukając wrażliwych miejsc. Wszystko, czego pragnęła, było w jej oczach. Obejmując moją twarz dłońmi, przesunęła moje usta do swoich. Poczułem jej oddech zanim nasze usta się zatknęły. Rozchyliłem wargi, pozwalając na intymność, której oboje pragnęliśmy.
- Kocham Cię, Niall.
- A ja Ciebie, Holly. - Nie odrywając od siebie ust, przesuwaliśmy się w stronę kanapy. Kiedy dotarliśmy na miejsce, poczułem oblewające gorąco i drżenie mięśni. Palcami błądziła po mich farbowanych włosach. Wziąłem ją w ramiona. Holly zacisnęła wargi. Miłość i pożądanie owładnęło naszymi ciałami. - Czy na pewno tego chcesz? Czy jesteś pewna, że zmierzamy w dobrym kierunku?- Zapytałem spokojnym głosem, drażniąc jej skórę opuszkami palców.
- Tak. - Powiedziała ledwie dosłyszalnie. Pocałowała mnie. Nasze wargi rozchyliły się i zawarły w namiętnym pocałunku. - Tęskniłam za Tobą, Za tym.
- Holly... - Zacząłem niepewnie. - Jeśli to zrobimy, to już nie będzie powrotu.
- Czego się boisz, Niall? To nie jest nasz pierwszy raz.
- Ja po prostu...
- Ok. Chyba się nie rozumiemy. Ludzie się zmieniają. Wtedy byliśmy dzieciakami.Wiem, o co Ci chodzi, Niall.
- Nie zrozum mnie źle, Holly. Kocham Cię. Chcę tego, ale nie teraz. To jest za wcześnie. Nie chcę, żeby Harry pomyślał sobie, że przespaliśmy się od razu po Waszym zerwaniu. Poczekajmy z tym. Jeśli Ty dasz radę zaczekać, to ja też. Uwierz mi, tak będzie lepiej dla nas wszystkich.
- To co? Będziemy się teraz ukrywać? Czy jest sens?
- Może nie do końca ukrywać, bo to byłoby głupie. Po prostu zaczekajmy jakiś czas. Nie możemy zrobić tego Harry'emu.
- Zgoda, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim? - Zapytałem ciekawy.
- Że razem odwiedzimy nasze rodziny! Co Ty na to?
- Yyy.. no nie wiem. Jak chcesz. Chciałem jutro polecieć, ale mogę odwołać lot. Chyba dzwoni Ci telefon.
- Tak? Ok, zaczekaj. - Powiedział i odeszła.

[...]

- Kto dzwonił? - Zapytałem.
- Policja. - Odpowiedziała nerwowo.
- Coś się stało?
- Znaleźli Amandę. Była na dworcu. Czy to nie dziwne? Przecież przeszukiwali wcześniej wszystkie dworce kolejowe i nigdzie tam jej nie było.
- Może osoba, która ją porwała przestraszyła się i podrzuciła ją tam.
- Myślisz, że Mer dowiedziała się od kogoś, że mam zamiar pojechać do niej z policją? Kto by mógł to zrobić? Przecież tylko nasza paczka wie o tym.
- Nie mam pojęcia. Najważniejsze, że mała jest cała i zdrowa. Kiedy ją przywiozą?
- Nie przywiozą jej do mnie.
- Czemu?
- Nie jestem jej opiekunem prawnym, a Patrick'a nadal nie ma.
- Może też powinnaś zgłosić jego zaginięcie?
- Nie wiem. Mam już wszystkiego dosyć. Najchętniej poleciałabym na bezludną wyspę i spędziła na niej kilka najbliższych tygodni.
- A co ze mnę? Zabrałabyś mnie?
- Hmm.. Ciebie zawsze. - Wymieniliśmy się uśmiechami. Poczułem się senny. Zaproponowałem, żebyśmy się położyli spać. Holly  kiwnęła głową i zasnęliśmy na kanapie w tuleni do siebie.


                                              ~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~

- Myślisz, że to wypali, Lou? - Zapytałem niepewnie chłopaka. Jego pomysł jest szalony. Co ja gadam! Jego pomysły zawsze są szalone.
- Słuchaj bierz się za pisanie, a ja idę załatwić sale.
- Ale zaczekaj! Zwolnij! Nie wiem, czy tego chcę! - Kocham Holly. Przez te ostatnie parę dni uświadomiłem sobie, że nie mogę jej stracić. Jestem dupkiem. Wiem o tym, ale wiem też, że jeśli pozwolę jej teraz odejść, to już nigdy nie będę się mógł obudzić się przy niej.
- Jeśli tego nie zrobisz to będziesz miał ze mną do czynienia! - Powiedział poważnym głosem.
- Co masz na myśli? - Zapytałem
- Holly jest fajną dziewczyną. Wcześniej, niż Ty miałem na nią oko. Chyba nie chcesz, żeby Twój przyjaciel umawiał się z dziewczyną, którą kochasz?
- Nie zrobiłbyś mi tego. A już na pewno nie Holly.
- Nie był bym tego taki pewny. Radzę Ci to zrobić. - Louis specjalnie tak mówi, żeby wzbudzić we mnie strach. Szczerze? Nie wyobrażam sobie Louis'a z Holly. On ma rację. Nie przeżyłbym tego.
- Idę załatwić salę. Zadzwonię potem.

                                                 ~~~~ Oczami Holly ~~~~
* Następnego dnia - wieczór*

- Louis, czy możesz wreszcie mi powiedzieć, dokąd idziemy? - Zapytałam. Nie wiem, co on knuje, ale pewnie ma to jakiś związek z Harry'm. Na pewno!
- Jesteśmy na miejscu. - Odpowiedział, się śmiejąc.
- Możesz mi ściągnąć opaskę z oczu?
- Oczywiście. Zaczekaj. Gotowe.
- Co my tutaj robimy? - Louis zaprowadził mnie do jakiejś dziwnej restauracji. Było ciemno. Nikogo tutaj nie było oprócz nas. Bałam się trochę.
- My nic... ale oni tak! - Spojrzałam zdziwiona na chłopaka. Po chwili światło się zapaliło. Z jednej strony ujrzałam Patrick'a z Amandą, a z drugiej pozostałych członków 1D. Nigdzie nie było Harry'ego. Stałam osłupiała. Po co ta niespodzianka? Nagle światła reflektorów zostały skierowane na scenę, gdzie stał... HARRY! Louis odszedł ode mnie mówiąc na odchodne: " Wybacz mu.". Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Nagle usłyszałam pierwsze dźwięku nut. włącz, jeśli chcesz Serce waliło mi jak szalone. Spojrzałam raz na Harry'ego i raz na Niall'a. Harry śpiewał i patrzył mi się prosto w oczy. Niall czekał na to jak się zachowam. Bałam się ruszyć z miejsca. Stałam i czułam jak serce pomału łamie się na milion małych kryształków. Harry przybliżył się do mnie. Złapał mnie za dłoń i przyłożył ją swojej klatki piersiowej. Słone łzy spływały mi po policzkach. Nie pamiętałam jak się oddycha. Chciałam uniknąć z nim kontaktu wzrokowego. Po chili wyszeptał mi ucho: "Please, don't let me go". Wszyscy patrzyli się na nas. Nie wiedziałam, co robić.
- Chodź za mną. Porozmawiajmy. - Dodał, łapiąc mnie za rękę. Nic nie odpowiedziałam, tylko udałam się z nim za kulisy. - Holly, długo myślałem o nas, o tym co zaszło między nami. Nie mogę Cię stracić, rozumiesz? Nie przeżyję tego. Błagam, wybacz mi. - Nagle nastała głucha cisza. Czułam, że coś przetrzymuje mnie przed udzieleniem odpowiedzi.
- Harry.. i co ja mam Ci powiedzieć?
- Przyjmij przeprosiny.
- Doceniam to, że się starasz. Wzruszyłam się tą piosenką, ale..
- Ale co? Masz już kogoś? Odpowiedz mi.
- Myślę, że lepiej będzie, jeśli zostaniemy tylko przyjaciółmi.
- Ahh... Czyli masz kogoś, tak? Niall'a? Louis'a?
- Przestań, dobrze?
- Przepraszam. Po prostu nie mogę się pogodzić z myślą, że tak szybko zapomniałaś o tym co nas łączy i ile razem przeszliśmy! Błagam. Zastanów się jeszcze. Przemyśl wszystko jeszcze raz. Holly byłem smarkaczem, kiedy Cię poznałem. Teraz moje uczucia są jeszcze bardziej silniejsze. Ten szczeniak, który uratował Ci życie nadal tutaj jest i Cię kocha.
- Harry, ja... Muszę się zastanowić. Kiedy podejmę decyzję to zadzwonię do Ciebie.
- Nie chcę na Ciebie naciskać.. Chcę wiedzieć na czym stoję.
- Daj mi trochę czasu. Obiecuję, że się odezwę.



Heeej! ;D


Wow! Nie wierzę, że to już 24 rozdział :') Mam nadzieję, że Wam się spodoba! Co do Mer... Na pewno tak szybko nie opuści tego opowiadania. Z kim będzie Holly na pewno dowiecie się w następnym rozdziale! Więcej informacji o Amandzie i Anne również będzie!

LICZĘ NA SZCZERY KOMENTARZ! ☺

Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeszcze raz przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx

środa, 10 lipca 2013

23. Chwila nieuwagi.

                                                 ~~~~ Oczami Holly ~~~~

   Zaspana weszłam do kuchni. Tam czekał na mnie niecodzienny widok. - Boże! Sieroto! Jak Ty karmisz to dziecko! Spójrz jak ono wygląda! - Amanda miała całą buzie w czekoladowej kaszce. Rączki kleiły się jej do stolika. Płakała. Patrick wpychał jej na siłę do buzi łyżeczkę. Zrobiło mi się żal tego dziecka. Podeszłam bliżej, odsunęłam chłopaka i postanowiłam sama zająć się dziewczynką.
- Przecież jest zadowolona. O co Ci chodzi?! - Spojrzałam wzrokiem mordercy.
- Nie wytrzymam z Tobą. Przynieś mi chusteczki nawilżane z łazienki.Trzeba ją trochę umyć. Jejciu... co ten dureń Ci robił? Zły człowiek.
- Ok. ok... już idę. - Odpowiedział. Po chwili usłyszałam, jak ktoś wychodzi z mieszkania. Zostawiłam na chwilę małą i udałam się, żeby zerknąć, kto tam tak hałasuje.
- O, Holly. Ty już nie śpisz? - Zapytał Austin.
- Nie. Przed chwilą wstałam. Wybierasz się gdzieś? - Zapytałam, przyglądając się chłopakowi.
- Muszę iść się przewietrzyć. Poza tym... sorry Holly, ale nie mogę przebywać w jednym pomieszczeniu z dzieckiem. Przepraszam.
- Nie masz za co przepraszać. Rozumiem Cię. Jeśli chcesz to mogę zadzwonić do mojej mamy. Ona na pewno przyjmie ich do siebie.
- No co Ty. Dziecko jest ważniejsze od starego gościa. Poradzę sobie. Jeśli mi nie przejdzie to po prostu znajdę sobie coś innego.
- Jest mi naprawdę przykro. Musiałam przyjąć brata...
- Holly, nic się nie stało. Przestań troszczyć się o wszystkich dookoła. Zajmij się wreszcie sobą. Na mnie już czas. Zobaczymy się potem.
- Pa. - Odpowiedziałam i zamknęłam za chłopakiem drzwi. Już odchodziłam, gdy nagle ktoś zaczął pukać. Myślałam, że to Austin. Gdy otwarłam drzwi ujrzałam Louis'a z Zayn'em. Nie spodziewałam się ich.
- Witaj, Holly. - Rzucił na przywitanie Lou.
- Hej! - Przytuliłam przyjaciela. - Śmiało, wchodźcie.
- Ładne masz mieszkanie. - Oznajmił Zayn. Uśmiechnęłam się pod nosem. Nie znam dobrze Zayn'a. Wnioskuję, że musi być bardzo miłym człowiekiem. I do tego oczywiście przystojnym.
- Czy ja słyszę płacz dziecka? - Zapytał zdziwiony Louis. Nagle przypomniałam sobie, że zostawiłam małą samą.
- Właśnie dziecko! - Powiedziałam do siebie i pobiegłam do kuchni. Małej na szczęście nic nie było. Zastanawiam się gdzie jest mój brat-pajac.
- Patrick! Gdzie jesteś do cholery! - Krzyknęłam na całe mieszkanie. - Ugh! Zabiję go kiedyś! Chodź maleńka. Zapoznam Cię z wujkiem Louis'em i z wujkiem Zayn'em.
- Spokojnie, bo Ci żyłka pęknie. - Powiedział żartobliwie Zayn.
- Jaka słodziutka! Kogo jest ten skarbek? - Zapytał Lou, rozbawiając Amandę. Po chwili Zayn przyłączył się do tej zabawy. Mała nie mogła złapać oddechu, tak bardzo się  jej podobało.
- To jest... - Zaczęłam niepewnie. - To jest dziecko mojego brata. - Odpowiedziałam.
- A czy mógłby tatuś wziąć małą? - Powiedział, kierując słowa do małej. - Wujek Louis przyszedł porozmawiać z ciocią Holly.
- To ja mogę się nią zająć. - Powiedział pewny siebie Zayn.
- Naprawdę? - Zapytał zdziwiona.
- A czemu nie? Jestem dorosły, więc bez problemu uda mi się pobawić z dzieckiem.
- Ok. - Zgodziłam się. - To chodź Lou do salonu. - Zawołałam chłopaka. Usiedliśmy na kanapie. Byłam ciekawa, co go do mnie sprowadza. 
- To co chcesz mi powiedzieć? - Zapytałam z uśmiechem na twarzy. Bardzo go lubię. Nie mogę uwierzyć, że znam go dłużej od Harry'ego.
- Musisz na siebie uważać. Meredith wróciła do miasta. - Oznajmił poważnym głosem.
- Co? Naprawdę? Kiedy? Skąd to wiesz? - Kiedy już całkowicie zapomniałam o tej małpie to ona znowu się pojawia. Miałam nadzieję, że wyjechała i już nigdy tutaj nie wróci. Myliłam się niestety.
- Słyszałem takie plotki, ale uważaj na siebie, dobrze? Nie chcę, żeby Ci się coś stało.
- Ok. Dzięki za wiadomość. Rzeczywiście muszę teraz uważać. Wiesz. Ona jest do wszystkiego zdolna.- Taka jest prawda. Co można sądzić o człowieku, który za wszelką cenę pragnie zdobyć chłopka? Dziwię się jej rodzinie. Jak oni mogą z nią żyć? Powinni ją dać do jakiego zakładu, a nie, żeby miała kontakt z ludźmi, których najchętniej chciałaby zabić.
- Rozmawiałem z Harry'm... - Ponownie zaczął. Na słowo "Harry" reaguję niczym jak pies na kota.
- Proszę nie mówmy o Harry'm. Dla mnie to zamknięty już rozdział.
- Boję się o niego. On chyba ukrywa, że jest załamany. A co jeśli Mer go znajdzie? Co jeśli wykorzysta to, że jest załamany?
- To pilnujcie go. Po tym, co on zrobił Niall'owi, chyba nigdy nie będę wstanie mu wybaczyć.
- W porządku. Nie będę się wtrącał w Wasze sprawy. Idziesz z nami do szpitala? Niall dostał wypis.
- Pewnie tylko, co z Amandą? - Współczuję jej, że trafiła na mojego brata. On w ogóle nie jest odpowiedzialny. Wyszedł sobie bez słowa, zostawiając kilku letnie dziecko. Nienormalny człowiek.
- Weź ją ze sobą. Przejdziemy się. Pewnie spodoba się jej spacer na świeżym powietrzu.


                                                      ~~~~ Oczami Meredith ~~~~

   Jak to pięknie jest wrócić do siebie do domu. Stęskniłam się za tymi ludźmi. Ciekawa jestem, co słychać u mojej kochanej pary. Ciekawe jak zareagują na mój powrót. Zdobyłam adres Harry'ego. Było to trudne, ale dla chcącego nic trudnego, tak? Idąc przez miasto zauważyłam Holly, idącą z przyjaciółmi Harry'ego. Wokół nich biegało jakieś dziecko. Uśmiechnęłam się pod nosem i zaczęłam ich śledzić.


                                                          ~~~~ Oczami Louis'a ~~~~

- Stary! Jak się czujesz?! - Zapytałem Niall'a. Chłopak wygląda na trochę przemęczonego. Nic dziwnego skoro stracił tyle krwi.
- Jest ok. Okropne tutaj jedzenie mają. Nie wytrzymałbym tutaj, ani jeszcze jednego dnia. Umarłbym z głodu. - Odpowiedział. Wszyscy zaczęli się śmiać. Niall o niczym innym nie myśli tylko o jedzeniu.
- Dziękuję Holly, że wtedy zawiozłaś mnie do szpitala. Nie wiem, co by ze mną się stało, gdyby nie Ty.
- Oh, Niall! To nic takiego! Każdy zrobiłby to, gdyby znalazł się w takiej sytuacji. - Odpowiedziała.
- Dobra koniec tych czułości! Chodźmy to uczcić. - Oznajmił Zayn.
- Ale jestem tutaj z dzieckiem. Zaraz. Gdzie jest Amanda? Widzieliście ją? - Holly wstała i zaczęła chodzić po sali. Wszyscy rozglądaliśmy się na wszystkie strony. Nigdzie jej nie było.
- Wiecie co? Pójdę sprawdzić na korytarz. Może tam gdzieś wyszła. - Powiedziała i wybiegła z sali.
- Fajna ta Holly. Zazdroszczę Ci Niall. Chodziłeś z taką laską. Może zarwiesz do niej. Jest wolna. Zerwała z Harry'm , a, że Ty masz u niej względy to może...
- Zayn, przestań. - Niall zawsze tak reaguje, kiedy gadamy o dziewczynach. Wtedy próbuję się nie śmiać, ale coś mu nie wychodzi.
- NIE MA JEJ! - Krzyknęła przerażona Holly. Wszyscy równocześnie spojrzeliśmy się na siebie. Postanowiliśmy jeszcze raz przeszukać teren.


                                                      ~~~~ Oczami Holly ~~~~~                                           


   Wróciliśmy do mojego mieszkania. Nie znaleźliśmy jej. Nikt jej nie widział. Dzwoniłam na  policję i do wszystkich szpitali w mieście. Funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie. Już ją szukają. Natomiast w żadnym szpitalu nie ma małej blond dziewczynki. Nie potrzebnie brałam ją do tego cholernego szpitala. Gdybym została w domu nic by jej się nie stało. Chłopaki bardzo mi pomagają. Nie wiem co bym sama  zrobiła. Mój "kochany" braciszek jeszcze nie wrócił. Mówiłam na niego, że jest nieodpowiedzialny, a to ja sama zgubiłam "jego" dziecko. Jestem tak nieodpowiedzialna.
- Hej, Holly. Wszystko będzie dobrze. - Powiedział spokojnym głosem Niall.
- Nie sądzę. Mam dziwne przeczucie... Niall to malutka dziewczynka. Za oknem jest już ciemno i zimno. Boże! - Chodź. Przytul się. - Potrzebuję teraz wsparcia. Jestem taką osobą, że kiedy popełniam błędy, muszę wiedzieć, że ktoś jest przy mnie.
- Na pewno się znajdzie. Trzeba być dobrej myśli.
- Obyś miał rację. Jeśli coś się jej stanie to chyba...
- Nie kończ, proszę. Nie chcę tego słyszeć. A teraz wstawaj i chodź do reszty.
- Ok. Zaczekaj! Dzwoni telefon. Może to policja. - Odbiegłam od przyjaciela i szybko odebrałam telefon.

<rozmowa telefoniczna>
- Halo? - Zapytałam.
- Czy rozmawiam z Holly?
- Tak przy telefonie. O co chodzi?
- Jestem matką Amandy. Proszę przekazać Patrick'owi, że w tym miesiącu nie przeleję mu pieniędzy.
- JEST PANI MATKĄ AMANDY?! - Krzyknęłam do słuchawki. Jak den dupek mógł mnie okłamać?! Co on sobie myślał, że matka nie będzie się interesować dzieckiem? Jak tylko wróci do domu to pokażę mu, że mnie nie wolno okłamywać.
- Oczywiście. Co u mojego bąbla? - Przez chwilę nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Byłam w totalnym szoku.
- Umm.. wszystko z nią jest ok. Śpi już sobie słodko.
- A to dziwne. Ona zawsze zasypia trochę później... ale może to przez inne otoczenie. Tutaj we Francji..
- We Francji?! A nie w USA?! - Coraz bardziej się w tym wszystkim gubię. Jak on mógł mnie okłamać? Jak ja teraz wyglądam w oczach tej kobiety? Co ona o mnie teraz myśli?
- Przepraszam. Powinnam zadzwonić do pani brata. Do widzenia. - Kobieta od razu się rozłączyła. Złapałam się za głowę. Dzisiejszy dzień jest strasznie pokręcony. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
- I co? Wiadomo coś o Amandzie? - Zapytał Niall.
- To nie była policja. To jej matka. - Odpowiedziałam, udając się do kuchni. Chłopak szedł za mną.
- Jej matka? Ahaa... czyli dziewczyna Twojego brata, tak? - Zapytał.
- Nie, Niall. Nie wiem kim jest ta kobieta. Mój braciszek postanowił pobawić się w niańkę. Przygarnął jakieś obce dziecko i chyba dostaje za to kasę.
- Omg! W co on się wpakował.
- Najlepsze jest to, że wmawiał mi, że matka Amandy nie żyje. A ja mu głupia uwierzyłam.
- A skąd masz pewność, że to była jej matka? Może to był ktoś, kto ją porwał.
- Nie, na pewno nie! Kto inny wiedziałby, jak się nazywam i jak ma na imię mój brat? To na pewno była ta Anne.
- A mówiła coś konkretnego na temat tej małej?
- W sumie to gubiła się w tym co mówi... skądś kojarzę jej głos, ale nie mogę sobie przypomnieć skąd.
- W porządku. Chodź do chłopaków. Opowiemy im o tej rozmowie.
- O mój Boże! - Krzyknęłam.
- Co się stało, Holly?
- Meredith! Meredith jest w mieście! A co jeśli nas śledziła? Tylko ona jest do tego zdolna. - Wtedy wszystko zaczęło być jasne. - Niall! Chodź! Jedziemy na komisariat.
- Ale zaczekaj! Wytłumacz mi, o co chodzi!
- Później. Nie ma czasu do stracenia! Musimy działać szybko.


Heeeej! ;D


Obiecałam kilku osobom, że dodam wczoraj rozdział... Przepraszam, że tak się nie stało. Za dnia byłam na dworze, a potem... UMARŁAM! Weszłam na Twitter'a i zobaczyłam to! *O* 



Przepraszam za ten rozdział. Nie wyszedł mi i do tego błędy. Nie wiem kiedy przyjedzie moja przyjaciółka -,- Cóż... mam nadzieję, że Wam się podoba! ☺ W następnym rozdziale będzie więcej o Mer i Harry'm. ;p Jak myślicie z kim będzie Holly? Liczę na szczery komentarz! Awww... dziękuję za 30 komentarzy pod ostatnim postem i 30k wyświetleń!

Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Jeszcze raz przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~~~@agata_971012 xxx