Jestem wściekła. Zostawiłam przyjaciół samych w obawie, że mogę zepsuć im udany wieczór. Muszę się uspokoić, ale myśl o Harrym, o tym, że zataił przede mną spotkanie z Mer, doprowadza mnie do szału. Czemu mi o tym nie powiedział? Czy on coś ukrywa? Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Jeśli miałby coś wspólnego ze śmiercią Meredith to policja już dawno doszłaby do tego. Chyba, że jest tak sprytny, że zataił ślady? Nie, nie! Holly! Jak możesz w ogóle tak myśleć? To jest Twój chłopak! On nigdy nie zrobiłby czegoś tak okrutnego. Harry jest dobrym człowiekiem. Nagle poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i zobaczyłam, że dostałam SMS-a od Harry'ego:
"Gdzie jesteś? Miałaś być przy kasie."- Obojętnie odpisałam na wiadomość chłopaka.
"Poszłam się przejść. Chyba coś mi zaszkodziło. Źle się czuję... spotkamy się u mnie, ok?" - Wysłałam wiadomość, po czym ruszyłam w stronę mieszkania Meredith.
[...]
Wchodząc po schodach, zastanawiałam się czy dobrze robię, udając się do mieszkania wroga. Podobno tam jest jej rodzina. Zatrzymała się u niej na czas pogrzebu. Muszę się o to zapytać. Nie spocznę, dopóki nie dowiem się, co robił u niej Harry. Przystałam przy drzwiach. Wzięłam głęboki wdech, a potem wydech i zadzwoniłam dzwonkiem. Usłyszałam jak ktoś podchodzi do drzwi. Drzwi się otwarły. W przejściu stała kobieta w średnim wieku. Wyglądała na bardzo przygnębioną.
- Dzień dobry. - Powitała mnie kobieta. - Pani z policji? - Zapytała, patrząc w jeden punkt. W tym wypadku na podłogę.
- Dzień dobry! Nazywam się Holly Duncan. Jestem... - Zawahałam się. -... przyjaciółką Meredith. Czy mogę wejść. Mam kilka pytań. - Trudno było powiedzieć, że jestem jej przyjaciółką, ale jeśli chce się coś osiągnąć, to trzeba iść po trupach, ale do celu.
- Proszę, wejdź. Myślałam, że jesteś z policji. Miał ktoś przyjść przeszukać pokój Mer. Proszę usiądź.
- Dziękuję. - Odpowiedziałam, siadając na kanapie. Mama Mer wydaję się być bardzo miłą osobą, chyba, że śmierć córki tak ją zmieniła...
- Napijesz się czegoś?
- Nie, dziękuję. Ja tylko na chwilkę.
- W porządku. A więc jesteś przyjaciółką Mer, tak? Długo się przyjaźnicie? Nigdy o Tobie nie słyszałam.
- Poznałyśmy się na koloniach w Dartmound. Naprawdę nic o mnie nie mówiła? - Zapytałam, myśląc sobie "Dzięki Bogu nikomu o mnie nie mówiła".
- Mer nie rozmawiała ze mną o swoich przyjaciołach. Raz mi tylko powiedziała, że ma chłopaka. To było tak dawno.
- Chłopaka? - Zapytałam szybko.
- Tak.. jak się nie mylę to chyba jakiegoś Harry'ego... albo Garry'ego....
- Pewnie chodziło jej o Harry'ego. Mam pytanie. Wie Pani czemu Mer popełniła samobójstwo? Policja mówiła coś związanego z jej śmiercią? - Zapytałam poważnym głosem.
- Sekcja zwłok wykazała, że Meredith połknęła jakieś tabletki i to one spowodowały, że straciła kontrole nad sobą i wpadła pod samochód. - Kobieta zaczęła nerwowo gestykulować. Było jej ciężko rozmawiać o zmarłym dziecku.
- Jest mi bardzo przykro. Mi też będzie brakować Mer. - Ostanie słowa wypowiedziałam z trudem. Nagle usłyszałam dźwięk pukania do drzwi. Chciałam jak najszybciej stąd wyjść.
- To pewnie policja. - Oznajmiła kobieta.
- Nie będę przeszkadzać. Chyba najlepiej będzie jak już sobie pójdę. - Oznajmiłam, idąc do drzwi. - Do widzenia. - Dodałam.
- Holly, zaczekaj. - Zawołała kobieta.
- Tak? Mogę w czymś pomóc? - Zapytałam zaciekawiona.
- Znalazłam pamiętnik Mer. Miałam go oddać policji, ale jednak wolę powierzyć go komuś bliskiemu serca moje córki. Spokojnie, nie przeczytałam, ani jednej kartki. Proszę. To dla Ciebie. - Kobieta dała mi do rąk skórzany, gruby pamiętnik. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Czułam się głupio, oszukując ją. Przyjęłam podarunek i szybkim krokiem udałam się do drzwi wyjściowych. Na klatce schodowej stało trzech policjantów. Zerknęłam potajemnie na nich i szybko zeszłam ze schodów.
~~~~ Oczami Niall' a ~~~~
Nigdzie nie było Holly. Byłem zaskoczony, że zostawiła samego Harry'ego. Harry naprawdę myśli, że Veronica jest moją dziewczyną. W sumie to się mu nie dziwię. Dziewczyna cały czas siada mi na kolanach, lub łapie za dłoń. Rozumiem, że chłopaki, wymyślając ten plan chcieli dobrze, ale według mnie to jest szalone. Veronica to spoko dziewczyna. A co najważniejsze jest lesbijką, więc nie muszę się martwić na wypadek, gdyby się we mnie zakochała.
- Chłopaki późno się robi... może wpadniemy do jakiegoś baru? - Zaproponował Zayn.
- Znakomity pomysł, Zayn. - Wtrąciła się Veronica. - Stawiam wszystkim, ale pod jednym warunkiem...
- Jakim? - Zapytał Harry.
- No właśnie jakim? - Dodał ciekawy Lou.
- Chcecie się zabawić? - Zapytała dziewczyna, nie odpowiadając na poprzednie pytanie.
- Chcemy, ale nie wiemy do czego zmierzasz... - Stwierdził trochę wystraszony Liam.
- Panowie, proszę za mną. - Powiedziała, odchodząc. Spojrzeliśmy się na siebie i udaliśmy się za dziewczyną. - To dokąd idziemy? - Zapytał Harry.
- Do baru dla lesbijek.- Odpowiedziała, śmiejąc się pod nosem.
[...]
- Niall, jesteś pewny, że Twoja nowa dziewczyna lubi chłopaków? - Zapytał żartobliwie Harry. Zrobiło mi się przykro. Harry nie wie o tym całym planie, więc mu wybaczam te głupie docinki, ale pozostali dobrze wiedzę, że nic ją ze mną nie łączy. Mogli coś powiedzieć. Czuję się jak frajer.
- Wiecie co? Chyba już pójdę. - Oznajmiłem, wstając z kanapy.
- Ej, stary! Nie idź! Przepraszam, jeśli Cię uraziłem. Po prostu wydaje mi się, że ta dziewczyna zabawia się Twoimi uczuciami. Zamiast siedzieć obok Ciebie, to sobie tańczy z trzema laskami. Po za tym normalna laska nie wybiera baru dla lesbijek. - Dodał Harry.
- Masz rację coś z nią jest nie tak. - Odpowiedziałem niechętnie. Coś czuję, że wybuchnie wielkie zamieszanie, kiedy Harry i Holly dowiedzą się, że ten związek jest udawany.
- Chłopaki przestańcie gadać o dziewczynach. - Zaczął Louis. - Napijmy się!
- Louis, czy nie zauważyłeś, że jesteśmy w barze dla lesbijek. Wokół nas jest tłum półnagich kobiet. Jak mamy przestać gadać o kobietach? No jak? - Zapytał Zayn.
- Dobra. Nie ważne! Napijemy się! - Przerwałem dyskusję chłopków.
~~~~ Oczami Harry'ego ~~~~
Wszedłem do mieszkania Holly. Wszędzie było ciemno. Pomyślałem, że Holly usnęła. Po cichu udałem się do sypialni. Gdy do niej wszedłem ujrzałem Holly, czytającą jakąś książkę.
- Nie śpisz? - Zapytałem, rozbierając się z ubrań.
- Czytam. - Odpowiedziała poważnie.
- Co czytasz? - Zapytałem, wskakując do łóżka.
- Pamiętnik Meredith.
- Słuucham? Pamiętnik Meredith? To jest niemożliwe! Skąd go masz? - Nie dowierzałem w słowa dziewczyny.
- Byłam w mieszkaniu Mer...
- Włamałaś się do jej mieszkania?! - Przerwałem.
- Nie. Jej matka mnie wpuściła. Rozmawiałam z nią o jej śmierci, pytałam się, czy policja coś wie... udało mi się tylko dowiedzieć, że przed śmiercią wzięła jakieś leki no i dostałam ten pamiętnik. Dowiedziałam się okropnej rzeczy. Meredith zmieniła się po tym jak ją zgwałcił ojciec. Ona nikomu tego nie powiedziała. Nawet swojej matce. Przez tyle lat zastanawiałam się, jak można być tak złym człowiekiem, jakim była Mer. Teraz po tym co się dowiedziałam, w cale się jej nie dziwię, że nikogo nienawidziła..
- Skarbie, muszę Ci coś powiedzieć... - Zacząłem niepewnie.
- Jeśli chcesz mi powiedzieć, że byłeś u Mer przed jej śmiercią to się troszkę spóźniłeś.
- Co? Skąd to wiesz?
- Ktoś mi o tym powiedział, ale to jest nieistotne. Ważne jest to, co tam robiłeś! Po co tam poszedłeś? Harry, proszę bądź ze mną szczery. - Spojrzałem na Holly z lekkim strachem. Postanowiłem wyznać jej prawdę.
- Poszedłem do Mer, żeby ją wystraszyć. Należała się jej nauczka, po tym jak porwała Amandę. Powiedziałem jej, że jeśli jeszcze raz będzie chciała Ci coś zrobić to będę musiał ją zabić...
- Harry... chyba Ty... nie...
- Nie zabiłem jej, ale... można stwierdzić, że do tego doprowadziłem. Tylko proszę nie denerwuj się.
- Co zrobiłeś?! - Zapytała z przerażeniem.
- Zdobyłem leki na schizofrenię. Wsypałem jej do szklanki potrójna dawkę i chyba przez to popełniła samobójstwo. Jest mi cholernie przykro. Jutro jej pogrzeb. Nie wiem, czy wytrzymam tam przez całą ceremonię. Holly odezwij się, proszę.
- Nie mam nic Ci do powiedzenia. Zachowałeś się jak skończony gnojek! Za pierwszym razem, kiedy pobiłeś Niall'a postanowiłam nie wnosić oskarżenia, bo to tylko pobicie. A teraz.. to sama nie wiem... - Serce waliło mi jak opętane. Obawiałem się tego, że Holly samego rana pójdzie na policję mnie wydać. - Ok. Zrobimy tak. Nie powiem nikomu o tym, ale wiedz Harry, że zawiodłeś mnie. Teraz powinnam Cie wyrzucić z mieszkania, ale nie zrobię tego. Wiesz czemu tego nie zrobię?
- Bo mnie kochasz?
- Dlatego też, ale przede wszystkim dlatego, że nie chcę, żebyś sobie coś zrobił. Teraz kiedy jesteś załamany z powodu Mer nie wiedziałbyś, co robić. To mogłoby się skończyć tragicznie. Harry wiedz, że daję Ci ostatnią szansę. Jeśli mnie okłamiesz, lub zdradzisz to uwierz mi, że już nigdy więcej mnie nie zobaczysz.
- Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy. Przepraszam, że Cię zawiodłem, Holly. To się już nigdy nie powtórzy. Tak mi głupio...
- I jeszcze jedno. Widziałeś Niall'a z tą nową dziewczyną? - Zapytała.
- Tak, ale Niall znowu nie ma szczęścia. Okazało się, że jest lesbijką.
- O matko. To pewnie dla niego był szok.
- Nie, właśnie o dziwo w ogóle to go nie dobiło.
- Dziwne... chyba muszę z nim porozmawiać. To nic.. dobranoc.
- Dobranoc, Holly. Kocham Cię.






















